Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 095 006 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

W sprawie komentarzy do wpisów i galerii.

wtorek, 28 października 2008 19:59
Jeżeli ktokolwiek ma zamiar umieszczać komentarz do czegokolwiek, co znajduje się na tym blogu, to niech go najpierw dokładnie przemyśli! ! !
Darujcie sobie komentarze w stylu: "Fajny blog", "spoko blog" i inne tego typu... Albo tak jak przy sylwetkach świętych niektórzy piszą,że tak mają na imię, albo, że takie imię wybierają na bierzmowanie... Szczerze, niewiele mnie to interesuje!
Jeśli ktoś nie wie co powiedzieć, to najlepiej niech nie mówi nic!

Szczytem szczytów jest komentarz k12 odnośnie modlitwy do Św. Michała Archanioła opublikowanej w "modlitwach po łacinie".
Oto treść tego jakże inteligentnego komentarza: "Dlaczego piszesz po łacinie?"

No przecież to już pojęcie ludzkie przechodzi!
Powiedz mi szanowny internauto k12, w jakim, twoim zdaniem, języku powinny być teksty publikowane w dziale z modlitwami w języku łacińskim?!

Nie kasuję komentarzy, żadnych, nawet najgłupszych i najbardziej wulgarnych- nie robię tego z jednego powodu- wszystko co mówimy i piszemy daje o nas świadectwo, więc niech treści komentarzy świadczą o tych, którzy je zostawiają! ! !

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXX Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 26 października 2008 12:00


"Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy."
(Mt. 22,37-40)

Jezus budził świadomość istnienia Boga i duszy, która przeżyje słabnące ciało, uczył miłości większej od zakochania się. Uczył odpowiedzialności za drugiego człowieka, miłości, która trwa do końca życia.
Jeśli ktoś lubi kogoś tylko do pewnego czasu, to właściwie jest dla niego niedobry.
Ciekawe, że Jezus pragnie dla nas i przez nas uczyć miłości. Pragnie poprzez nas kochać wszystkich, ale przede wszystkim tych, którzy sami do niego nie mogą trafić.
Rozmaicie działamy na ludzi. Niektórych odpychamy, denerwujemy, dla niektórych jesteśmy obojętni jak zeszłoroczny śnieg. Są jednak tacy, którzy garną się do nas, choćbyśmy byli jak straszydła i stale wyskakiwały nam bąble na nosie. Stale chcą z nami rozmawiać i nasze słowo, które po innych spływa jak woda po gęsi, do nich dociera głeboko i dotyka dna. Czy właśnie wtedy Bóg nie wybiera nas dla kogoś, aby w nas spotkał się z Nim, z Bogiem, z którym bez nas nie potrafi się spotkać?
Doświadczając ludzkiej dobroci, miłości i zaufania,możemy stawać się próżni, zbierać kwiaty dla samych siebie. A przecież czasem mamy być dla innych jedyną drogą do Pana Boga.
"Nie wierzę- skarżył się ktoś- bo nie spotkałem Boga w żadnym człowieku, a poza człowiekiem Bóg jest dla mnie nierealny, nieżywy jak obrazek w książce."
Jeśli ktoś zgubi Boga dla siebie i dla drugich- stracił swoje powołanie.
Czy kochać Boga i bliźniego to nie to samo, co pozwolić Bogu spotkać się w nas z naszym bliźnim?
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

W sprawie kopiowania treści.

sobota, 25 października 2008 14:06
Wszystkich chcących skopiować cokolwiek z zawartości bloga proszę o kontakt mailowy na adres: ego_sum_qui_sum@op.pl
z podaniem kto, co, i do jakich celów chce skopiować ze strony.
W przypadku kopiowania treści na inne blogi lub strony internetowe proszę o podanie przy nich adresu mojego bloga, a jeśli są to teksty, publikowane pierwotnie w innych serwisach, o podanie także adresu strony, z której oryginalnie pochodzi kopiowany materiał.

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ksiądz Jerzy Popiełuszko- męczennik za Prawdę.

poniedziałek, 20 października 2008 19:19
  

Ksiądz Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 roku we wsi Okopy koło Suchowoli na Podlasiu. Jego rodzice, Marianna i Władysław, prowadzili gospodarstwo rolne.
Od 1961 roku Jerzy uczy się w liceum w Suchowoli. W szkole nauczyciele charakteryzowali Go jako ucznia przeciętnie zdolnego, ale ambitnego. Typ samotnika. Od dzieciństwa był ministrantem. O tym, że odpowiedział na powołanie kapłańskie, powiadomił w czasie balu maturalnego. Po maturze w 1965 roku wstępuje do Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie.
Na początku drugiego roku studiów został wcielony do wojska. W latach 1966 - 68 odbył zasadniczą służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Przypomnijmy, że wcielanie kleryków do wojska (wbrew umowie państwa z Kościołem z 1950 r.) było szykaną władz komunistycznych wobec Kościoła i niepokornych biskupów. Planowano, że poprzez przemyślny system indoktrynacji prowadzonej przez wyselekcjonowaną kadrę oficerów uda się skłonić kleryków do porzucenia studiów w seminariach. Kleryk - żołnierz Jerzy Popiełuszko wyróżniał się wielką odwagą w obronie swoich przekonań, co powodowało różne szykany.
Po powrocie z wojska kleryk Jerzy ciężko zachorował. Odtąd do końca życia będzie borykał się z kłopotami zdrowotnymi.
28 maja 1972 r. został kapłanem, przyjąwszy święcenia z rąk Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na obrazku prymicyjnym zapisał znamienne słowa: "Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc".
Ks. Jerzy pełnił posługę kapłańską w parafiach: p.w. Św. Trójcy w Ząbkach i p.w. Matki Bożej Królowej Polski w Aninie oraz p.w. Dzieciątka Jezus na Żoliborzu. W posłudze duszpasterskiej szczególnie upodobał sobie pracę z dziećmi i młodzieżą. Niestety kłopoty ze zdrowiem nasiliły się. W styczniu 1979 ks. Jerzy zasłabł w czasie odprawiania Mszy Św. Po kilkutygodniowym pobycie w szpitalu nie wrócił już do zwyczajnej pracy wikariusza.
W roku akademickim 1979/80 pracował w Duszpasterstwie Akademickim Św. Anny. Prowadził konwersatorium dla studentów medycyny.
Z końcem roku 1978 Ks. Jerzy został mianowany duszpasterzem średniego personelu medycznego. Odtąd co miesiąc odprawiał Mszę Św. w kaplicy Res Sacra Miser. Dzięki Jego zaangażowaniu te modlitewne spotkania stworzyły wspólnotę formacyjną łączącą bardzo wielu ludzi, szczególnie pielęgniarki. To oni między innymi organizowali - w 1979 r. - ochotniczą służbę medyczną w czasie I Pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny.
Ostatnim miejscem pracy ks. Jerzego, od 20 maja 1980 r., była parafia p.w. Św. Stanisława Kostki. Jako rezydent prowadził duszpasterstwo średniego personelu medycznego, a od sierpnia 1980 r. zaangażował się w powstające Duszpasterstwo Ludzi Pracy. W październiku 1981 r. został mianowany diecezjalnym duszpasterzem służby zdrowia i kapelanem Domu Zasłużonego Pracownika Służby Zdrowia przy ul. Elekcyjnej 37. Co tydzień będzie odprawiał Mszę Św. w kaplicy, którą sam po części urządził.
Czasem przełomu w życiu Ks. Jerzego stało się lato 1980 r. Niedziela 31 sierpnia... Delegacja strajkujących hutników prosi Księdza Kardynała Wyszyńskiego o przybycie księdza do huty. Kapelan Księdza Prymasa przyjechał do kościoła Św. Stanisława Kostki. W zakrystii zwrócił się z prośbą do ks. Czarnoty, który jednak przygotowywał się do odprawiania Mszy Św. Wtedy zgłosił się ks. Popiełuszko.
Oto jak sam Ks. Jerzy wspomina wydarzenia tego dnia:
"Tego dnia i tej Mszy św. nie zapomnę do końca życia. Szedłem z ogromną tremą. Już sama sytuacja była zupełnie nowa. Co zastanę? Jak mnie przyjmą? Czy będzie gdzie odprawiać? Kto będzie czytał teksty? Śpiewał? Takie, dziś może naiwnie brzmiące pytania, nurtowały mnie w drodze do fabryki. I wtedy przy bramie przeżyłem pierwsze wielkie zdumienie. Gęsty szpaler ludzi - uśmiechniętych i spłakanych jednocześnie. I oklaski. Myślałem, że ktoś ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramy. Tak sobie wtedy pomyślałem - oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści lat wytrwale pukał do fabrycznych bram. Niepotrzebne były moje obawy - wszystko było przygotowane: ołtarz na środku placu fabrycznego i krzyż, który potem został wkopany przy wejściu, przetrwał ciężkie dni i stoi do dzisiaj otoczony cięgle świeżymi kwiatami, i nawet prowizoryczny konfesjonał. Znaleźli się także lektorzy. Trzeba było słyszeć te męskie głosy, które niejednokrotnie przemawiały niewyszukanymi słówkami, a teraz z namaszczeniem czytały święte teksty. A potem z tysięcy ust wyrwało się jak grzmot: <Bogu niech będą dzięki!> Okazało się, że potrafią też i śpiewać o wiele lepiej niż w świątyniach."
Od tego spotkania przy ołtarzu rozpoczęła się duchowa przyjaźń hutników z Ks. Jerzym. O godz. 10.00, co niedziela, odprawiał dla nich Mszę Św. Spotykał się z nimi regularnie, co miesiąc. Zorganizował swoistą "szkołę" dla robotników. Prowadził dla nich katechezę, ale także poprzez cykle wykładów chciał pomóc im zdobyć wiedzę z różnych dziedzin - historii Polski i literatury, społecznej nauki Kościoła, prawa, ekonomii, a nawet technik negocjacyjnych. Do ich prowadzenia zapraszał specjalistów. Uczestnicy tych niezwykłych zajęć - robotnicy z największych warszawskich fabryk - mieli specjalne indeksy, a nawet zdawali kolokwia.
Ks. Jerzy Popiełuszko uczestniczył we wszystkim, co było radością czy smutkiem hutników. 25 kwietnia 1981 r. odbyła się podniosła uroczystość poświęcenia sztandaru "Solidarności" Huty "Warszawa". Mszę Św. celebrował Ks. Biskup Zbigniew Kraszewski. Tydzień później, Ksiądz Biskup odwiedził hutników w ich zakładzie.
Po wprowadzeniu stanu wojennego Ks. Popiełuszko organizuje liczne działania charytatywne. Wspomaga ludzi prześladowanych i skrzywdzonych. Uczestniczy w procesach tych, którzy byli aresztowani za przeciwstawianie się prawu stanu wojennego. Organizuje również rozdział darów, które są przywożone z zagranicy.
Od 28 lutego 1982 r. celebruje Msze Św. za Ojczyznę i wygłasza kazania patriotyczno - religijne (było ich razem 26), w których - przez pryzmat Ewangelii i nauki Kościoła - interpretuje moralny wymiar bolesnej współczesności.
We wrześniu 1983 roku Ks. Jerzy zorganizował pielgrzymkę robotników Huty "Warszawa" na Jasną Górę. Za rok do Częstochowy będą pielgrzymować już robotnicy z różnych części Polski. Idea Ks. Jerzego przerodziła się w coroczną ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy na Jasną Górę w trzecią niedzielę września.
Działalność Księdza Jerzego sprawia, że staje się On celem niewybrednych ataków władz. Mnożą się zdarzenia, mające służyć zastraszeniu powszechnie szanowanego kapłana, także poprzez powodowanie zagrożenia jego życia. Dwukrotnie włamano się do Jego mieszkania, nieustannie śledzono, niszczono samochód, nieznani sprawcy wrzucili do mieszkania ładunek wybuchowy. Dwukrotnie Ksiądz Popiełuszko uczestniczył w wypadkach samochodowych, które sprawiały wrażenie wcześniej przygotowanych.
Nieustannie wysyłano pisma urzędowe do hierarchów Kościoła z zarzutami, że kazania głoszone w Kościele p. w. Św. Stanisława Kostki "godzą w interesy PRL". We wrześniu 1983 r. wiceprokurator wojewódzki Anna Jackowska wszczęła śledztwo w sprawie nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL, a 12 grudnia - postawiono Ks. Jerzemu zarzuty. To rozpoczęło wyjątkowo trudny czas w Jego życiu. Od stycznia do czerwca 1984 roku był przesłuchiwany 13 razy. Raz aresztowany, uwolniony po interwencji Kościoła. Został oskarżony, ale uwolniony od kary na mocy amnestii z 1984 r. Przez wszystkie te dni towarzyszyła Mu modlitwa i pomoc Ks. Teofila Boguckiego, biskupów warszawskich, przyjaciół i parafian.
Szczególnie brutalne ataki były związane z oszczerczą kampanią prowadzoną przez ówczesnego rzecznika prasowego rządu Jerzego Urbana (pod pseudonimem Jana Rema).
Jesienią roku 1984 r. sytuacja Ks. Jerzego była bardzo trudna. Wierzył w sens swej posługi, ale czuł się zmęczony ciągłymi atakami, czuł, że grozi mu śmierć. Kłopoty ze zdrowiem i ciągłe napięcie psychiczne przemawiało za tym, aby pomyśleć o jakimś wypoczynku. Stąd pomysł wyjazdu na studia do Rzymu. Ksiądz Prymas pozostawił tę decyzję Ks. Jerzemu. Ten nigdy do końca nie podjął jej. Pozostał w Warszawie.
Jak wiemy na podstawie zeznań oskarżonych w procesie toruńskim, upozorowany wypadek samochodowy 13 października w drodze z Gdańska do Warszawy był pierwszym zamachem na życie Ks. Popiełuszki.
Drugi zaplanowano na 19 października.

Męczeńska śmierć Księdza Jerzego

  

19 października 1984 roku Ks. Jerzy był zaproszony do Bydgoszczy, do parafii p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników, na spotkanie modlitewne w Duszpasterstwie Ludzi Pracy. Celebrował Mszę Św., ostatnią - jak się potem okazało - w swoim życiu. Następnie poprowadził rozważania wokół bolesnych tajemnic Różańca Św. Ostatnie z nich kończyło się zdaniem: "Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy".
Pomimo nalegań gospodarzy, Ks. Jerzy postanowił wrócić do Warszawy jeszcze tego samego wieczoru.

 

Na drodze do Torunia, niedaleko miejscowości Górsk, samochód Księdza Popiełuszki, prowadzony przez Waldemara Chrostowskiego, został zatrzymany przez umundurowanych milicjantów ruchu drogowego (w rzeczywistości funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa). Waldemar Chrostowski został zmuszony do oddania kluczyków i przejścia do milicyjnego samochodu, tam skuto go kajdankami. Natomiast Grzegorz Piotrowski i Waldemar Chmielewski zmusili Ks. Jerzego, aby wysiadł z samochodu. Ogłuszyli Go silnym uderzeniem w głowę, zakneblowali usta i wrzucili do bagażnika. Odjechali. W czasie jazdy Waldemar Chrostowski wyskoczył z pędzącego samochodu i natychmiast zaczął szukać pomocy.
Przebieg wydarzeń, które nastąpiły tej strasznej nocy, znamy jedynie z zeznań zabójców. Ponieważ proces toruński budzi zastrzeżenia co do rzetelności postępowania (stronniczość sędziów) trudno odwoływać się do relacji funkcjonariuszy SB czy też uzasadnienia wyroku. Natomiast na podstawie oględzin ciała (relacja księdza prałata Grzegorza Kalwarczyka) i dowodów zbrodni, z łatwością można odtworzyć, jakim torturom poddawany był ks. Jerzy. Brutalnie bity. Związany w ten sposób, aby przy jakimkolwiek ruchu pętla zaciskała się na szyi. Gdy zabójcy wrzucali ciało ks. Jerzego do Wisły, do nóg przywiązali worek wypełniony kamieniami o wadze 11 kg. Twarz ks. Popiełuszki była tak zmasakrowana tak, że trudno było Go rozpoznać. Relacja ks. Grzegorza Kalwarczyka odtwarza przerażające szczegóły. Między innymi ks. Kalwarczyk przytacza fragment wypowiedzi lekarza: "Stwierdził, że w swojej praktyce lekarskiej nigdy nie dokonywał sekcji zwłok, które wewnętrznie byłyby tak uszkodzone, jak było to w przypadku wnętrza ciała Księdza Jerzego".
20 października w wieczornym wydaniu Dziennika Telewizyjnego podano informację o porwaniu Ks. Jerzego. W kościele Św. Stanisława Kostki zebrało się kilka tysięcy wiernych, aby modlić się. Jeszcze tego samego wieczoru odprawiono Mszę Św. w intencji uratowania Księdza. Odtąd modlitewne czuwanie będzie trwać dzień i noc, aż do dramatycznej chwili poznania prawdy, a potem - pogrzebu.

30 października podano informację o odnalezieniu w Wiśle zwłok ks. Popiełuszki. Trumnę ze zwłokami przewieziono do Kościoła p.w. Św. Stanisława Kostki wieczorem 2 listopada. Następnego dnia odbył się pogrzeb, w którym wzięło udział ponad 500 tysięcy warszawiaków i delegacji z całej Polski. Do dziś uczestnicy tych wydarzeń pamiętają każdy ich szczegół. Trudno także dokładnie opisać ich atmosferę. Wszyscy jednak czuli, że są świadkami ofiary Kapłana, który został zabity za Prawdę. A Prawdy nie mogą zabić ludzie opętani złem. Dlatego tragiczna śmierć zrodzi niezliczone owoce duchowe dla wielu. Biskup Wojciech Ziemba ujął to w prostym zdaniu: "Tak Pan Bóg przez śmierć Księdza Jerzego otwiera nasze oczy, oczy naszego serca, naszego umysłu, naszej wiary".

 


Proces zabójców Ks. Jerzego rozpoczął się w Toruniu 27 grudnia 1984 r. Już niebawem okazało się, że władze starannie wyreżyserowały jego przebieg. Za pozwoleniem sędziów, często zamieniał się on w "sąd nad Księdzem". Padały oszczerstwa. Bezdusznie przyzwalano na bezczeszczenie pamięci o ofierze. Szczególnie arogancko zachowywał się główny oskarżony, Grzegorz Piotrowski. Nie było w nim nawet śladu skruchy.

Sąd wydał wyrok skazujący Grzegorza Piotrowskiego i Adama Pietruszkę na 25, Leszka Pękalę na 15, a Waldemarowi Chmielewskiego na 14 lat więzienia. Proces nie odpowiedział na najważniejsze pytanie: kto wydał rozkaz zamordowania Księdza Jerzego? Do dziś nie znamy odpowiedzi na nie. Wszyscy zabójcy opuścili już więzienia.

 

Tekst i zdjęcia pochodzą ze strony http://www.popieluszko.net.pl

 


 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXIX Niedzielę Zwykłą.

poniedziałek, 20 października 2008 11:30


"<Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezerowi, czy nie?> Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: <Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obługnicy?>" ( Mt. 22, 17-18)

Czy można stawiać Cezara obok Boga? Cezarowi niewiele się należy, a Bogu wszystko.
To, co należy się Cezarowi jest doczesne, kruche, przemijające, traci wartość jak złotówka. Bogu należy się to, co niewzruszone.

* * *

Kościół często wystawiany jest na próbę. Różni władcy chcą, żeby opowiedział się po ich stronie, dokonał politycznego wyboru.
Ten, kto żyje duchem Ewangelii, dawno już wybrał Boga, któremu służy.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Nowy dział.

poniedziałek, 13 października 2008 11:32
Wczoraj powstał nowy dział bloga "Najdoroższa Krew Jezusa Chrystusa" będą się w nim znajdowały modlitwy związane z duchowością Krwi Chrystusa.

Jest też prośba- do wszystkich, którzy piszą, lub mają w przyszłości zamiar napisać do mnie w kwestii tego, co może się znaleźć na blogu- PROSZĘ PISAĆ KONKRETNIE CO CHCECIE TUTAJ PRZECZYTAĆ! ! ! Nie piszcie że nowy dział, czy modlitwy wzbogacą treść bloga, tylko napiszcie konkretnie, jakie materiały mam w danym dziale opublikować.

Nie jestem teologiem i pewnie nie będę, więc nie jestem ekspertem w każdej dziedzinie, dlatego jeśli masz sugestie co do treści strony, to pomóż mi ją tworzyć i podaj materiały! ! !

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXVIII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 12 października 2008 0:33


"Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść." (Mt. 22, 2-3)

Każdy z nas ma zaproszenie na Boże wesele. Jak na nie idziemy? Czy nie wleczemy się przypadkiem jak sakramenckie dziady na pogrzeb? Czy umiemy oderwać się od sklepiku własnego egoizmu, by poczuć radość państwa młodych?

* * *

Jeżeli Bóg powołuje, to nawet nasze ważne wymówki nie są najważniejsze. Nieraz bywa, że nie mamy ochoty przyjąć Komunii Świętej. Tłumaczymy się tak czy inaczej.
Pomyślmy jednak- czeka ten, który zaprasza.
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Po PRZYSTANKU JEZUS w Turku.

czwartek, 09 października 2008 12:25
Jak już wcześniej wspominałam, 4. października b.r. w Turku odbywał się kolejny Diecezjalny Przystanek Jezus, czyli muzyczne spotkania z Bogiem dla młodzieży Diecezji Włocławskiej.
Mnie też nie mogło na nim zabraknąć :-D
Spotkanie rozpoczęliśmy ok. godziny 10:30 zawiązaniem wspólnoty i nauką śpiewu.
Po przywitaniu przybyłych grup obejrzeliśmy krótkie przedstawienie, którego głównym przesłaniem była przestroga, że jeśli nie otworzymy drzwi Chrystusowi, gdy przyjdzie do nas, to kiedy nadejdzie kres naszego życia tu, na ziemi, możemy usłyszeć pukając do bram Nieba: "Zaprawdę powiadam wam, nie znam was..."
Następnie wysłuchaliśmy konferencji księdza ze zgromadzenia Misjonarzy Św. Rodziny, który opowiadał nam o swoim poszukiwaniu Boga i Jego Miłości; obejrzeliśmy też fragment filmu ze świadectwem nawrócenia młodego człowieka, niegdyś uczestnika Przystanku Woodstock, który po wielu burzach w swym życiu, wreszcie odkrył Miłość Jezusa.

Po konferencji miała miejsce adoracja Najświętszego Sakramentu, w czasie której x. Marek Bałwas prowadził rachunek sumienia przygotowujący do sakramentu pokuty. (można go posłuchać tutaj).

Po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem i zakończeniu spowiedzi rozpoczęła się Msza Święta, sprawowana przez wszystkich przybyłych kapłanów, a po niej, w Marszu dla Jezusa przeszliśmy ulicami miasta do Miejskiego Domu Kultury na koncert zespołu 40/30 na 70, czyli słynnych "Osiołków" :-D
Zabawa była jak zwyle fantastyczna, pomimo, iż nie wszyscy pozostali do końca koncertu, ale cóż... Najwytrwalsi zostali do końca:-P
Śpiewaliśmy, tańczyliśmy i skakaliśmy, a to wszystko na większą chwałę Jezusa! ! !

Kolejny Przystanek Jezus już 14.- 15. listopada w Ślesinie, połączony będzie z przeglądem muzyki religijnej.

A oto kilka wspomnieniowych fotek:-D



Twarz Jezusa towarzyszyła nam przez cały czas oczekiwania na rozpoczęcie Przystanku...





Rachunek sumienia- x. Marek Bałwas.





Pasterz i Jego owieczki:-D
czyli z x. Markiem i moją kochaną Paolką przed rozpoczęciem Eucharystii.





"Osiołki" w akcji! ! ! :-P




Wspaniała zabawa w czasie koncertu, czyli WIĘCEJ CZADU DLA JEZUSA ! ! !




Z moją Paolką, tuż po koncercie :-D

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

Wspomnienie Matki Bożej Różańcowej.

wtorek, 07 października 2008 18:27
  

Matka Boża Różańcowa

 Dziwne jest to październikowe Maryjne święto. Dlaczego nazywamy Matkę Bożą "Różańcową", skoro Ona za czasów swego ziemskiego życia Różańca nie znała? Co więcej, nie znała żadnej z tych modlitw, które my w trakcie modlitwy różańcowej odmawiamy. Może znała Ojcze nasz, ale nie wiadomo, czy w wersji Mateuszowej - tej przez nas odmawianej (Mt 6,9-13), czy Łukaszowej - znacznie krótszej (Łk 11,2b-4).

Na co dzień, jak każda Żydówka, Maryja modliła się psalmami i tą najczęstszą, codzienną modlitwą Żydów, zaczynającą się od słów: Szema Izrael - Słuchaj Izraelu (Pwt 6,4-9), która jest i wezwaniem, i wyznaniem wiary, i przykazaniem, i pouczeniem. Obce Jej było klepanie jakichkolwiek modlitewnych formuł. Psalmy bowiem nie są modlitewnymi formułami. Wynurzają się one z historii Izraela, są jej częścią i są modlitewnym owocem Bożych w niej interwencji. Nawet gdyby się chciało, nie można ich od tejże historii oderwać, tak ściśle są z nią związane. Modlitwa Szema Izrael nawołuje w pierwszym rzędzie do słuchania Boga mówiącego w historii, w mojej historii i do kochania Go w tejże historii całym sobą oraz do budowania przyszłości swojej i swoich dzieci na Bogu.

Maryja słuchała. Jakże Ona była zasłuchana w Boże wołanie w historii Izraela i w swej własnej... Aż usłyszała owe przełomowe dla Niej słowa Archanioła: [Chaire kecharitomene] - Raduj się, obdarowana łaską. Gdyby klepała formuły pacierzy i gdyby walczyła z rozproszeniami; gdyby nie żyła ustawicznymi interwencjami Boga w dzieje człowieka, nigdy by ich nie uchwyciła. W swej modlitwie Maryja karmiła się historią narodu wybranego, zawartą w psalmach, ciągle otwartą na dalsze spełnianie się Bożych obietnic. Nic więc dziwnego, że jedyna Jej - znana nam - modlitwa Magnificat jest w swej istocie psalmem - uwielbianiem Boga działającego w historii narodu wybranego i w Jej własnej. Maryja zapewne dziwi się klepanym Różańcom, przy których nasze myśli fruwają sobie niczym niebieskie ptaki i przysiadają na wyimaginowanych gałęziach, nie mających z Bogiem i z Jego działaniem nic wspólnego. Owszem, zachęcała prostych pastuszków z Fatimy do odmawiania Różańca, ale do takiego odmawiania, którego wzorem jest Jej modlitwa.

Różaniec nie spadł z nieba jako absolutna nowość. Pojawił się w późnym średniowieczu jako pomoc dla prostych, nie umiejących czytać i pisać mnichów, którzy, nie mogąc modlić się psalmami, powtarzali Pozdrowienie anielskie i Ojcze nasz, medytując nad tajemnicami historii zbawienia. Był więc w swej prostocie czymś zastępczym - jakby prowizorką. Niektóre prowizorki jednak okazują się niezwykle trwałymi, a bywa, że są wręcz genialne. Tak stało się i z Różańcem. Stopniowo wyszedł on poza kręgi mnichów i upowszechnił się w całym Kościele zachodnim.

Dziś wielu z nas nie wyobraża sobie pobożności bez Różańca. A pewnie znajdą się i tacy, którzy jego nieodmawianie uznają wprost za grzech. Trzeba jednak pamiętać, że Matka Boska Różańcowa Różańca nie odmawiała, a mimo to jest jego Matką. Istotę Różańca bowiem stanowi to samo, co stanowiło istotę modlitwy Maryi - rozważanie w sercu spraw, które Bóg uczynił i które dotąd czyni. Tak jak psalmów nie da się oderwać od historii Izraela, tak Różańca nie da się oderwać od historii zbawienia w Jezusie Chrystusie. Maryja jest Matką Jezusa Chrystusa i przez to Jej macierzyństwo rozciąga się także na tę historię. Nie jest Ona Matką Różańcową przez to, że powtarzamy dziesiątki razy: Zdrowaś Maryjo, bo to tylko zewnętrzna strona Różańca. Jest nią natomiast w znacznie głębszym sensie, bo prawdziwy Różaniec tętni Jej życiem i życiem Jej Syna.
Papież Paweł VI bardzo konsekwentnie unikał tradycyjnego zwrotu recitare rosario - odmawiać Różaniec, zastępując go wyrażeniem meditare rosario - medytować, rozważać Różaniec. I o to właśnie w Różańcu chodzi. Wzywając nas do Różańca, Maryja zaprasza nas do swego życia i do życia Jej Syna, do życia, które jest Zbawieniem.


ks. Stanisław Łucarz SJ
tekst pochodzi z  Posłańca Serca Jezusowego

 

http://http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=559
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów.

środa, 01 października 2008 9:29
2. października Kościół wspomina Świętych Aniołów Stróżów.
Tak szczególnie bliskich sercu każdego z nas, bo danych nam przez Boga, aby czuwali nad nami i prowadzili nas ścieżką ku Niebu.

   "Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę." (Wj 23, 20-23)

Anioł Stróż - to nie dziecinne wyobrażenie, lecz potężny posłaniec Boga, dany nam do pomocy. By umieć pokornie przyjąć jego pomoc i nie polegać tylko na własnej mądrości, sile, możliwościach, trzeba uniżyć się jak dziecko. Spożywając dziś Ciało Pańskie – Chleb Aniołów, dziękujmy Bogu za Jego dobroć, którą okazuje nam w świętej Ofierze swojego Syna i w cichej obecności swoich wysłańców.

Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 7





"Nadzieja niech jak świeczka nocą ci płonie, a ja ją osłonię..."

Anioł Stróż to ten, który nawet w najczarniejszą noc naszego życia, kiedy przepełnia nas ból, smutek, kiedy dotyka cierpienie, jest tym, który niesie promyk nadziei, tej prawdziwej, takiej Nadziei wbrew wszystkiemu.
Jest On drogowskazem i przewodnikiem, który pomaga nam w przejściu każdej, nawet najtrudniejszej drogi.
To On jest czasami Szymonem Cyrenejczykiem, Św. Weroniką- towarzyszy nam w naszej drodze krzyżowej, a kiedy trzeba- ociera twarz lub pomaga w dźwiganiu krzyża.

 

 

 

"Drżeniem płmyka, liści szelestem ktoś ci tu szepcze: Nie umarłem... Jestem..."

Anioł Stróż jest pocieszycielem, tym, który przypomina nam, że życie człowieka zmienia się, ale się nie kończy; że śmierć jest dopiero początkiem.
Musi nam o tym nieustannie przypominać, bo choć wierzymy w Świętych obcowanie, to jednak każda śmierć kogoś bliskiego, przyjaciela, napawa nas smutkiem i beznadzieją.
Wtedy właśnie potrzeba nam Anioła, który drżącym płomykiem świczki na cmentarzu, poszumem liści, przypomni nam, że ten kto umarł nie zniknął, ale jest nadal przy nas, jako nasz kolejny Anioł Stróż.

 

 

 

"Nawet gdy się potkniesz, to sumienia cię szeptem dotknę..."

 

Anioł Stróż jest również tym, co wielu ludzi nazywa sumieniem.

Jest tym wewnętrznym głosem, który za każdym razem gdy zgrzeszymy mobilizuje nas do poprawy i pomaga nam powstać z każdego duchowego upadku, choćby nam się wydawało, że upadliśmy tak bardzo i tak nisko, że już nic nie jest w stanie nas podźwignąć.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Święto Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała

poniedziałek, 29 września 2008 14:32
Ludziom trzeciego tysiąclecia niekiedy trudno jest uwierzyć w istnienie aniołów. Tymczasem w wizjach prorockich Starego Testamentu, w Księdze Apokalipsy czy w samych wypowiedziach Chrystusa często spotykamy się z odniesieniami do aniołów, którzy przebywają stale w obecności Boga, ale także biorą udział w życiu człowieka. Bóg posyła ich, aby strzegli ludzi, służyli im pomocą i objawiali Jego wolę. Warto o nich pamiętać, dostrzegać ich pomoc i wstawiennictwo oraz dziękować Bogu za ich obecność wśród nas.

Anna Lutostańska, „Oremus" wrzesień 2003, s. 114

 

  

"Nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych - aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy!" (Ap. 12,7-12a)

 

Michał Archanioł (hebr. מיכאל [Mîchā'ēl], grec. Μιχαήλ [Michaél], łac. Míchaël, arab. ميخائيل [Mika'il]) - w religii chrześcijańskiej jeden z archaniołów Hebrajskie imię Mika'el znaczy któż jak Bóg. Według tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i nakłonił do buntu 1/3 aniołów, Michał miał wystąpić jako pierwszy przeciwko niemu z okrzykiem: "Któż jak Bóg!".

 

W religii judaistycznej wymienia się Michała wśród siedmiu aniołów wyższego rzędu. Również w islamie Michał (Mika'il) jest jednym z ważniejszych aniołów.

 

W Nowym Testamencie pojawia się jako stojący na czele hufców niebieskich, zwycięsko walczący z szatanem i jego zwolennikami (Jud 9; Ap 12,7). U pisarzy kościelnych uchodzi za księcia aniołów, archanioła, któremu Bóg powierza zadania wymagające szczególnej siły. Wstawia się u Boga za ludźmi, jest aniołem stróżem ludu chrześcijańskiego. Stoi u wezgłowia umierających, którym następnie towarzyszy w drodze do wieczności. Łączy się z tym jego patronat nad kaplicami cmentarnymi. Artyści przedstawiają go z wagą do odmierzania dobrych uczynków. Zaś symbolem dobrych uczynków jest złoto i dlatego jest też patronem złotników i rytowników. Kult religijny św. Michała istnieje nieprzerwanie od początku chrześcijaństwa. Innym atrybutem Archanioła Michała jest ognisty miecz.

Przywoływany przez celebransa w obrzędach egzorcyzmu.

Modlitwa do św. Michała Archanioła niegdyś była odprawiana na koniec Mszy Św. Obecnie Kościół rozważa przywrócenie jej. Powodem ma być wzrost ignorowania zła, a tym samym wzrost liczby opętań.

 

Michał jest Archaniołem, którego przyzywamy w naszej walce przeciw negatywnościom. Pomaga odnaleźć wewnętrzne światło. Historycznie jest obrońcą zarówno Izraela, jak i Kościoła katolickiego. Jest patronem policjantów, żołnierzy i małych dzieci, a także opiekuje się pielgrzymami i obcymi ludźmi. Archanioł Michał jest ognistym wojownikiem, Księciem Niebiańskiej Armii, która walczy w imię prawa i sprawiedliwości. Daje wsparcie wszystkim, którzy znajdują się w strasznym ucisku. Michał jest też dawcą cierpliwości i szczęścia.

Jest kojarzony z elementem ognia, który symbolizuje spalanie rzeczy tymczasowych i przejściowych, dzięki czemu tylko czyste wewnętrzne światło może oświetlać nam drogę. Jest nazywany życzliwym Aniołem Śmierci, ponieważ przynosi nam oswobodzenie i nieśmiertelność. Jest Aniołem Końcowego Rachunku i Ważącym Ludzkie Dusze.

 

Michał jest uważany za największego ze wszystkich aniołów w żydowskich, chrześcijańskich i muzułmańskich religiach. Jest postrzegany różnie, jako Posiadacz Kluczy do Nieba i Szef Archaniołów, Książę Obecności, Anioł Żalu, Prawości, Litości i Uświęcenia Duszy, Anielski Książę Izraela, Stróż Jakuba, i anioł Gorejącego Krzewu. Jest niezmordowanym mistrzem dobroci i zawsze pomaga podnieść się pokonanym. Michał stosuje reguły samotnego wojownika; zawsze jest skłonny pomóc załagodzić konflikt i rozwiązać kłopot.

 

Michał Archanioł jest patronem wielu państw (np. Japonii, Niemiec), miast (np. Bartoszyc, jego wizerunek  jest obecny w herbie Białej Podlaskiej, Łańcuta, Sanoka, Kijowa), zawodów (np. policji) kościołów i zgromadzeń zakonnych: michalitów i michalitek.

 

W Polsce istnieje ruch Czcicieli św. Michała Archanioła i Rycerstwo św. Michała Archanioła. Historycznie, obecny w herbie Rusi Kijowskiej.

 


Archanioł Gabriel (hebr. גַּבְרִיאֵל ġabrīēl, grec. Γαβριήλ, arab. جبريل Dżibril, Dżabra'il, „Bóg jest moją siłą", „mąż Boży" albo „wojownik Boży") - w tradycji chrześcijańskiej, judaistycznej i islamskiej, jeden z trzech najwyższych rangą aniołów. Jest aniołem zwiastowania, zmartwychwstania, miłosierdzia, zemsty, śmierci i objawienia.

Obok Michała i Rafała (Rafaela), jest jednym z trzech znanych z imienia archaniołów Starego Testamentu. Gabriel sprawuje władzę nad rajem.

 

W Nowym Testamencie pojawia się dwukrotnie w Ewangelii Łukasza: pierwszy raz gdy zwiastował Zachariaszowi w świątyni żydowskiej narodzenie św. Jana Chrzciciela (Łk 1,19), oraz kiedy Najświętszej Maryi Pannie zwiastował narodzenie Jezusa (Łk 1,26).

 

W Starym Testamencie pojawia się 2 razy: w księdze proroka Daniela archanioł Gabriel tłumaczy prorokowi sens wizji o baranie i koźle (Dn 8,13-26), oraz dalej wyjaśnia prorokowi Danielowi przepowiednię Jeremiasza o 70 tygodniach - latach (Dn 9,21-22; Jr 25,11 n).

 

W islamie był on wysłannikiem Boga (Allaha) i przewodnikiem proroka Mahometa podczas Miradżu, miał także podyktować prorokowi Koran. Według tradycji islamskiej wyobrażany był jako duch, przybierający wygląd człowieka o czterech skrzydłach, na których miał wypisaną Bismalę. Każde z nich składało się ze 100 mniejszych skrzydeł. Gdy Bóg nakazał Dżibrilowi zniszczyć miasta lub niewiernych ludzi, rozpościerał on tylko dwa zielone skrzydła. Postać Dżibrila swoją wielkością wypełniała przestrzeń między wschodem i zachodem. W Koranie nazywany dość często Świętym Duchem.


Jest patronem Filatelistów, pracowników łączności, pocztowców, dyplomatów, radia i telewizji.

 

Rafael (hebr. רפאל, ara. Israfil, اسرافيل, scs. Archangieł Rafaił, pl. Rafał) - jeden z archaniołów w tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej; jego imię oznacza "Bóg uzdrawia".

Należy do grona aniołów stworzonych przez Boga w pierwszym dniu tworzenia. Jest duchem nie mającym ciała fizycznego, lecz obdarzonym rozumem, wolnym i nieśmiertelnym.

 

Archanioł Rafał występuje w Piśmie Świętym tylko w deuterokanonicznej Księdze Tobiasza, gdzie pod ludzką postacią, przybierając pospolite imię Azariasz ofiarowuje młodemu Tobiaszowi wędrującemu z Niniwy do Raga w Medii swoje towarzystwo i opiekę, chroniąc go przed demonami, a po powrocie uzdrawiając jego ojca. Przeprowadza go szczęśliwie wśród różnych przygód aż do Persji, gdzie mieszka krewny rodziny, który od starego Tobiasza (ojca) pożyczył niegdyś znaczną sumę pieniędzy. Archanioł nie tylko doprowadza Tobiasza do celu podróży, ale też nakłania krewnego by oddał dług, a Tobiaszowi własną córkę Sarę za żonę. Uwalnia również od złych mocy przyszłą żonę Tobiasza - Sarę.

Po szczęśliwym zakończeniu podróży Rafał wyjawił młodzieńcowi i jego ojcu, kim jest: „Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański" (Tb 12,15).

 

Kościół rzymskokatolicki czci go jako patrona aptekarzy, chorych, lekarzy, emigrantów, pielgrzymów, podróżujących, uciekinierów, wędrowców, żeglarzy, policjantów, terapeutów i singli. Kościół rzymskokatolicki czci go jako patrona aptekarzy, chorych, lekarzy, emigrantów, pielgrzymów, podróżujących, uciekinierów, wędrowców, żeglarzy, policjantów, terapeutów.

 

W sztuce wschodniej archanioł przedstawiany jest jako typowy anioł. Jest młodzieńcem bez zarostu, w tunice i chlamidzie lub przeważnie białej szacie. W dłoniach zazwyczaj trzyma berło i glob. W ikonografii rzadko występuje sam. Zwykle wraz z archaniołami Gabrielem i Michałem w okresie wczesnochrześcijańskim i wczesnośredniowiecznym występuje jako postać asystująca przy tronie Chrystusa lub towarzysząca Mu oraz jako obrońca i stróż przeciwko demonom i innym nieszczęściom. Przeważnie archaniołowie przedstawiani są w takich scenach jak Narodzenia Chrystusa oraz Sąd Ostateczny.

W sztuce zachodniej jako atrybuty Rafał otrzymuje krzyż, laskę pielgrzyma, niekiedy rybę i naczynie. Wiara ludu widzi w nim prawzór Anioła Stróża i adresuje do niego modlitwy o zdrowie duszy.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXVI Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 28 września 2008 1:33


"Pewien człwiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: <Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!> Ten odpowiedział: <Idę panie!>; lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: <Nie chcę>. Później jednak opamiętał się i poszedł."
(Mt. 21,28-30)

Są święci "bez wahania", święci "nie od razu" i święci "na niby".
Święci bez wahania to tacy, którzy na wezwanie "Pójdź za Mną" idą na dolę i niedolę, drogą jako taką i gorszą, z dziurami po kolana, czasem prościutko na krzyż. Litanię do wszystkich świętych czytamy czasem głosem wynudzonym, jakbyśmy czytali książkę telefoniczną, a przecież są w niej wspomniani ludzie niezwykli, którzy umieli od razu pójść za Jezusem.
Święci nie od razu to ci, którzy na wezwanie Jezusa najpierw nie chcą pójść, ale potem jednak okazuje się, że chcą. Nie chcą cierpieć, modlić się i ufać po chrześcijańsku, ale przezwyciężają tę niechęć i cierpią, modlą się, ufają. To też są święci, którzy mają swoje mieszkanie w litanii pomiędzy aniołami i świętymi pierwszej klasy- święci ludzcy, którzy zmagają się z trudnościami swojego powołania.
Są też święci na niby. To ci, którzy tylko udają świętych, choć chcą być świętymi na serio. Na wezwanie Jezusa "Pójdź za Mną" mówią: "Przecież ja już poszedłem! Jestem wierzącym chrześcijaninem, katolikiem. Do kościoła chodzę, spowiadam się raz na rok. Jestem w porządku. Mogę z góry patrzeć na wszystkich paskudnych grzeszniów i nierządnice".
Za Jezusem trzeba iść stale. Nie można ani zatrzymać się, ani mówić "już poszedłem", tylko trzeba iść dalej.
Każdy ochrzczony usłyszał wezwanie Jezusa "Pójdź za Mną!" Czy naprawdę żyjemy konsekwencją i gorliwością wiary? Czy żyję wiarą wtedy, kiedy dotyka mnie cierpienie?
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

DOBRE PRZESŁANIE w Radiu Maryja.

czwartek, 25 września 2008 15:38
 Od 11 września br. audycję x. Marka Bałwasa- Kwadrans z Dobrym Przesłaniem- można usłyszeć także na antenie Radia Maryja.
Jest to dobra wiadomość dla osób, które nie miały możliwości wcześniej zapoznać się z treścią audycji, oraz dla tych, którzy nie słuchali ich od pierwszego odcinka.
Dobrego Przesłania w Radiu Maryja można słuchać w czwartki, ok godziny 16.30 w ramach audycji dla młodych.
Serdecznie i grzecznie zapraszam do słuchania, bo naprawdę warto!

Osoby, które nie będą mogły słuchać audycji mogą je z pewnym opóźnieniem pobrać z archiwum internetowej strony Radia Maryja: http://www.radiomaryja.pl


Słuchacze Radia Maryja mogli także spotkać się z ks. Markiem Bałwasem podczas audycji CZAS WZRASTANIA, która została wyemitowana
29. sierpnia br.
Audycję można pobrać z archiwum internetowej strony Radia Maryja, oto link:
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/08/2008.08.29.rn21.mp3
Zapraszam do wysłuchania również tej audycji.

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (7) | Powiedz coś...

Mała inwentaryzacja:-D

środa, 24 września 2008 20:04
Blog istnieje już od ponad roku, więc pomyślałam, że przyda się mała inwentaryzacja jego zawartości, by ułatwić Wam znalezienie tego, co Was interesuje.

MODLITWY:


- Modlitwa za chorych.

- Modlitwa o wskazanie drogi.

- Modlitwa Św. Bernarda.

- Modlitwa o czystość.

- Akatyst.

- Modlitwa do Matki Bożej, Matki Kapłanów.

- Modlitwa końca mojego wieku.*

- Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP.

- Modlitwa do Św. Michała Archanioła.

- "Oto jestem Panie..."- Modlitwa ks. kard. L. Suenens.

- Akt oddania się Niepokalanemu Sercu Maryi.

- Modlitwa matki.

- Modlitwa do Matki Bożej Licheńskiej.

- Modlitwa o udzielenie łaski przez wstawiennictwo Sługi Bożego Jana Pawła II.

- Modlitwa do Anioła Stróża.

- Modlitwa do Anioła Stróża_2

- Modlitwa do Anioła Stróża_3

- Modlitwa do Świętego Sebastiana ( wg Św. Teresy od Dzieciątka Jezus).

- Modlitwa za kapłanów.

- Modlitwa w intencji księdza.

- Modlitwa z medalika Świętego Benedykta ( modlitwa egzorcyzmu).

- Modlitwa do Matki Bożej ( modlitwa egzorcyzmu).

- Modlitwa do Świętego Józefa.

- Modlitwa przed wejściem do Internetu.

- Modlitwa przed nauką.

- Modlitwa po nauce.

- Modlitwa odmówiona przed krucyfiksem.

- Uzdrów moją seksualność.

- Anioł Pański.

- Modlitwa przed Komunią Świętą.

- Modlitwa po Komunii Świętej.

- Modlitwa po Komunii Świętej_2

- Modlitwa za przyjaciół.

- Modlitwa do Pana Jezusa.

- Modlitwa przed egzaminem.

- Kwadrans przed Przenajświętszym.

- Modlitwa przed Najświętszym Sakramentem ( z Dzienniczka Św. s. Faustyny).

- Modlitwa w pokusach nieufności.

- Modlitwa optymisty.

- Godzinki wielkopostne.

- Modlitwa do Matki Bożej Uzdrowienia Chorych.

- Modlitwa poranna.

- Modlitwa wieczorna.

- Egzorcyzm.

- Modlitwa o opiekę.

 

MODLITWY PO ŁACINIE:


- Znak Krzyża Świętego.

- Uwielbienie Trójcy Świętej.

- Modlitwa Pańska.

- Pozdrowienie Anielskie.

- Modlitwa do Matki Bożej Miłosierdzia (Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia...)

- Pod Twoją obronę.

- Wierzę w Boga.

- Anioł Pański.

- Baranku Boży.

- Wierzę w Boga_2 (Wierzę w Jednego Boga...)

- Chwała na wysokości Bogu.

- Modlitwa do Św. Michała Archanioła.

 

LITANIE:


- Litania Dominikańska

- Litania do Najświętszego Serca P. Jezusa.

- Litania do Najświętszego Imienia Jezus.'

- Litania Loretańska do NMP.

- Litania do Aniołów.

- Litania do Chrystusa Króla.

- Litania do Najświętszego Sakramentu.

- Litania do Świętego Józefa.

- Litania do Ducha Świętego.

- Litania do Trójcy Przenajświętszej.

- Litania o Męce Pańskiej.

- Litania do Matki Bożej z Lourdes.

- Litania do Świętego Sebastiana.


DROGA KRZYŻOWA:


- Droga Krzyżowa (wg ks. Mieczysława Malińskiego).

- Droga Krzyżowa o Miłosiernym Zbawicielu.

- Droga Krzyżowa ( wg widzeń Sługi Bożej siostry Anny Katarzyny Emmerich).

- Droga Krzyżowa za kapłanów

- Golgota Jasnogórska.

- Droga Krzyżowa.

 

ŚWIĘCI I BŁOGOSŁAWIENI:

 

- Św. Sebastian 

- Św. Marek Ewangelista.

- Św. Jan Apostoł

- Św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

- Św. Andrzej Apostoł.

- Św. Patrycja z Neapolu.

- Św. Maria Goretti.

- Św. Agnieszka.

- Św. Dominik Savio.

- Św. Barbara.

- Św. Jerzy.

- Św. Józef.

- Św. Weronika.

- Św. Joanna d'Arc.

- Św. Marcin.

- Św. Albert Chmielowski.

- Św. Paulina.

- Św. Szczepan.

- Św. Krzysztof.

- Św. Agata.

- Św. Anna.

- Św. Juda Tadeusz Apostoł.

- Św. Ryta.

- Św. Elżbieta Węgierska.

- Św. Izydor Oracz.

- Św. Klara z Asyżu.

- Św. Jacek.

 

ARTYKUŁY:


- Pokolenie JP II nie istnieje.

- Co dalej z Pokoleniem JP II.

- Ślub inny niż wszystkie.

- Sny...

- Opętanie...

- Cierpienie- przekleństwo, czy szansa na wzrost miłości.

- Czy można odzyskać dziewictwo.

- Droga Krzyża JP II.

- Pójdę do nieba piechotą.

- Raduję się gdy patrzę na Ciebie.

- Największy skarb ludzkości.

- Prowokacja, czy bezmyślność?

- A czym jest przyjaźń?...

- Kościelny savoir- vivre.

- Konflikt w konfesjonale.

- Egzorcyzmy- czyli...

- Jak zachować się wobec „spraw świętych"?

- Obowiązek.

- Męka i śmierć Chrystusa według świadectwa Całunu i dzisiejszej medycyny.

- Biczowanie Jezusa.

- Jak rozwiązywać problem masturbacji?

 

ŚWIADECTWA:


- Dwa świadectwa ks. Marka Bałwasa- "Nogami nie można się zbawić." oraz "Uśmiecham się każdego dnia."

- Świadectwo Pauliny o Janie Pawle II.

- "Pielgrzym"- świadectwo p. Norberta Piotrowskiego.

 

RACHUNEK SUMIENIA:


- Rachunek sumienia dla młodzieży.

- Rachunek sumienia dla młodzieży_2

- Rachunek sumienia dla młodzieży_3

- Rachunek sumienia człowieka dorosłego.

 

 

SERCE JEZUSA:

 

- Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa ( wg O. Mateo).

- Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa ( wg Leona XIII).

- Akt osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

- Akt poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa ( wg Św. Małgorzaty Marii Alacoque).

 


NAJŚWIĘTSZE OBLICZE PANA JEZUSA:

 

- Obietnice Zbawiciela dla czcicieli Przenajświętszego Oblicza.

- Obietnice dla oddających cześć wynagradzającą Najświętszemu Obliczu.

- Obietnica uczyniona Św. Gertrudzie.

- Dar Oblicza Pana Jezusa dla nas.

- Wezwania litanijne ( I ) ułożone przez s. Marię od Św. Piotra.

- Wezwania litanijne ( II )

- Modlitwa na Uroczystość Najświętszego Oblicza (piątek przed Popielcem)

- Akty wynagradzające.

- Akty uwielbienia.

- Modlitwy z dzieł Leona Dupont.

- Koronka do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa (do prywatnego odmawiania).

- Modlitwa do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa.

- Modlitwa do Najświętszego Oblicza z Całunu.

 

Zapraszam serdecznie i życzę miłej lektury:-)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Cudowny medalik.

środa, 24 września 2008 16:07
Początki Cudownego Medalika są związane z objawieniami Matki Bożej, jakie miały miejsce w Paryżu w r. 1830, w kaplicy przy ulicy du Bac. W sobotę 27 listopada 1830 r. Niepokalana objawiła się Siostrze Miłosierdzia, św. Katarzynie Labouré,powierzając jej misję wybicia medalika według podanego wzoru:

"Każ wybić medalik według tego wzoru - mówi Najśw. Dziewica; Osoby, które będą go z ufnością nosiły, zwłaszcza na szyi, otrzymają wiele łask."



    Medalik rozpowszechnił się natychmiast w sposób cudowny. Dokonywały się za jego pośrednictwem niezliczone nawrócenia i uzdrowienia; ludzie doznawali szczególnej opieki Matki Bożej. Wobec tych nadzwyczajnych faktów, arcybiskup Paryża, De Quelen, wydał oficjalne zarządzenie przeprowadzenia badań dotyczących pochodzenia Medalika oraz zjawisk, jakie się za jego przyczyną dokonywały. Oto końcowy wniosek z przeprowadzonego dochodzenia:

    "Nadzwyczajna szybkość z jaką ten medalik się rozpowszechnił, ogromna liczba wybitych i rozprowadzonych medalików, zadziwiające dobrodziejstwa i specjalne łaski, jakie wierni otrzymali dzięki pokładanej w nim ufności, wydają się być znakami, poprzez które Niebo chciało potwierdzić rzeczywistość objawień, prawdziwość zeznań św.Katarzyny Labouré oraz potrzebę rozpowszechnienia medalika".

    W r. 1846, w następstwie głośnego nawrócenia Żyda Alfonsa Ratisbonne, papież Grzegorz XVI potwierdził w Rzymie mocą swego autorytetu wnioski zawarte w orzeczeniu arcybiskupa Paryża.

HISTORIA POWSTANIA MEDALIKA: OBJAWIENIE W DNIU 27 LISTOPADA 1830 ROKU

     "Bóg chce ci powierzyć pewną misję" - powiedziała Maryja do S. Katarzyny w nocy z 18 na 19 lipca. W dniu 27 listopada przychodzi, aby jej tę misję oznajmić. Posłuchajmy jej opowiadania o tym objawieniu: "Była to sobota przed pierwszą niedzielą adwentu. Było wpół do szóstej wieczorem. W ciszy, po przeczytaniu rozmyślania, wydawało mi się, że słyszę szelest koło chóru. Popatrzywszy w tę stronę ujrzałam Najśw. Pannę. Stała ubrana w jedwabną suknię koloru jutrzenki, stopy miała oparte na "kuli", której widziałam jedynie połowę; w rękach uniesionych na wysokość piersi trzymała swobodnie glob ziemski, oczy miała wzniesione ku niebu,... postać Jej była samym pięknem, nie mogłabym Jej odmalować...

     Najświętsza Panna spuściła wzrok i spojrzała na mnie. Usłyszałam głos: "Kula, którą widzisz przedstawia cały świat a szczególnie Francję... i każdą poszczególną osobę ".

     Po chwili glob zniknął, a Matka Boża wyciągnęła ręce, jakby chciała nimi objąć cały świat. Ręce Najśw. Panny rzucały promienie i taka jasność z nich biła, że wszystko znikło w tej światłości. Wokół Najśw. Dziewicy utworzył się owalny napis, wypisany złotymi literami - "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy". S. Katarzyna usłyszała głos - "Promienie, które widzisz, są symbolem łask jakie zlewam na osoby, które mnie o nie proszą. Postaraj się, by wybito medal na ten wzór. Osoby, które go będą nosiły, otrzymają wiele łask. Łaski szczególne otrzymają osoby, które nosić go będą z ufnością".

     W tej chwili obraz zdawał się obracać. Zobaczyłam odwrotną stronę medalu: nad literą M krzyż, pod nim dwa serca, jedno otoczone koroną cierniową, drugie przebite mieczem. Zdawało mi się, że słyszę głos mówiący: "Litera M i dwa serca dosyć mówią!" Oto była misja, którą Matka Boża chciała powierzyć S. Katarzynie - ogłosić światu przywilej Jej Niepokalanego Poczęcia.


ROZPOWSZECHNIENIE SIĘ MEDALIKA

Ks. Aladel spowiednik S.Katarzyny, któremu zwierzyła ona swe tajemnice zachowuje sceptycyzm, wciąż uważając, że to jest jedynie skutek wyobraźni młodej nowicjuszki.

     S. Katarzyna nalega: "Najśw. Panna jest niezadowolona!"
Kilka miesięcy później, zaniepokojony naleganiem penitentki, młody kapłan rozmawia na ten temat z biskupem Quelen, Arcybiskupem Paryża. Ten ostatni nie widzi w tym nic sprzeciwiającego się wierze i upoważnia do wybicia Medalu. W maju 1832 roku rozdaje się już pierwsze medaliki. Wkrótce mówi się o licznych uzdrowieniach i nawróceniach.

     W liście pasterskim Arcybiskup Quelen zachęca wiernych do noszenia na sobie Medalika, który wiara ludu nazywa "Cudownym Medalem".



Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

piątek, 25 kwietnia 2014

Wędrowcy...:  238 321  

A czas płynie...

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 238321
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 768
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 2435 dni

Lubię to