Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 071 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XIV Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 03 lipca 2011 16:18

"W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.  Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»." (Mt. 11, 25-30)

 

"Wysławiam Cię, Ojce, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom".

Wyraz prostak jest obraźliwy, zaś w wyrazie prostaczek kryje się pobłażliwość. Czy nie lepsze byłoby dawne tłumaczenie: "[...]objawiłeś je maluczkim"?
Są dwa rodzaje maluczkich.
Maluczki, czyli taki, który nic nie wie o Bogu, niczego nie rozumie, ale chce wiedzieć. Jest gotowy i chłonny przyjąć wiarę w Boga, jak dziecko bardzo spragnione miłości.

Maluczki, ktoremu Bóg dał rozum. Jest wielkim profesorem, ale zachował czyste, ciche i pokorne serce. Maluczki wielki uczony, który wie, że Bóg jest większy od ludzkiej wiedzy o Bogu. Święty Tomasz z Akwinu powiedział, że to, co pisał, jest tyle warte, ile wiązka słomy. Pokora wielkiego teologa. Nie był pewnie, że wszystko wie i nie zasłaniał sobą Boga.

Podziwiajmy Pana Boga za to, że swoje prawdy objawia maluczkim.


Podziel się
oceń
2
2

Tylu zabrało głos... (7) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XIII Niedzielę Zwykłą.

poniedziałek, 27 czerwca 2011 20:01

"«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.  Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody»." (Mt 10, 37-42)

 

"Syn Człowieczy jest Panem szabatu" (Łk 6,5). "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem" (J 14,6). "Każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki" (J 11,26). "Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien" (Mt 10,37).

Niezwykłe słowa! Tak mógł mówić tylko Bóg albo szaleniec.

Jezus zawsze miał wielkich wrogów. Najpierw wrogowie udowadniali, że On w ogóle nie istniał, potem, że był postacią historyczną. Wreszcie starali się umniejszyć Jego cuda i działalność. jednak nie pojawił się żaden poważny naukowiec ani pseudonaukowiec, który by mówił o Jego szaleństwie - byłby to najłatwiejszy argument dla wrogów. Jezus był jednakże człowiekiem tak logicznym i tak wielkim myślicielem, osobowościa na tyle przeźroczystą, że podobna argumentacja w ogóle się z Nim nie łączy.

Dlatego, kiedy czytamy wybrane z Ewangelii i przytoczone słowa, może nas przejąć dreszcz. Odkrywamy, że spotykamy się z Jezusem i Jego bóstwem.

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (13) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

niedziela, 05 czerwca 2011 22:57

 

"Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił.  A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.  Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata»." (Mt 28, 16-20)

 

Jezus, kiedy po raz pierwszy powiedział uczniom o tajemnicy Trójcy Świętej, niczego im nie tłumaczył. Słowa o wewnętrznym życiu Boga były dla nich na pewno niezrozumiałe; mimo to poszli w świat głosić prawdę o Bogu. Objawionych słów nie zrozumieli, ale może po raz pierwszy przeżegnali się" W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Potem zaczęto badać tajemnicę Boga i tłumaczyć z hebrajskiego na grekę, z greki na łacinę, tam i z powrotem, dotykać piórkiem teologa, wpatrywać się przez szczeliny do dna. Niektórzy widzieli tylko łamigłówkę nieczytelnych słów. Tymczasem tajemnica okazała się potężnym cudem. Uczniowie, którzy nawet własnym językiem słabo się posługiwali, prostaczkowie w ówczesnym kulturalnym świecie, ochrzcili wszystkie narody. Dzisiaj i białe, i czarne, i żółte ręce żegnają się znakiem Trójcy Świętej. Po wielu wiekach i nas na chrzecie dotknięto znakiem Trójcy. W Jej imię przebaczają nam grzechy, błogosławią miłości, żegnają na wieczność. Znak, który czyni tyle dobra dla duszy.

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (6) | Powiedz coś...

Vivas in Christo mea anima candida...

wtorek, 31 maja 2011 22:08

 

31. maja 2009 roku biskup włocławski Wiesław Mering udzielił święceń kapłańskich Ks. Marcinowi Marendziakowi...

 

Dziś mijają dwa lata od tamtego jakże wzniosłego i radosnego wydarzenia.

 

Trudno się jednak cieszyć...

Ks. Marcin nie doczekał rocznicy swych święceń, ani tej, ani poprzedniej. Nie doczekał nawet swego pierwszego kapłańskiego święta...

 

Marcinku...

Przepraszam, chciałam żeby to wyglądało inaczej... Chciałam napisać o Tobie coś więcej, napisać jakim byłeś wspaniałym człowiekiem, ale nie potrafię... Wybacz mi, ale po prostu, zwyczajnie i po ludzku... nie umiem...

Wiem, że jesteś teraz z Jezusem... no nie, nie wiem, wierzę...
Wierzę, ze jesteś szczęśliwy z Tym, którego ukochałeś, któremu poświęciłeś całego siebie, a którego możesz oglądać twarzą w twarz.

W zasadzie powinnam się cieszyć i w sumie... cieszę się, szczególnie, że teraz mam w Tobie orędownika, mogę liczyć na Twoje wsparcie, czasem mnie nawet odwiedzasz, ale jednak czegoś brak...

Brakuje mi niezwykłego spojrzenia Twoich oczu, w którym było coś naprawdę niesamowitego, magicznego, coś nie z teog świata, bo i Ty "Cinuś" nie byłeś z tego świata...

 

Nie pamiętam Twojego głosu... ale prawie nie rozmawialiśmy...

 

Ale do końca życia będę pamiętać te Twoje oczy,

uśmiech,

święte skupienie podczas modlitwy,

bezgraniczne poświęcenie w służbie potrzebującym,

radosny trud pielgrzymowania do tronu Matki Bożej Jasnogórskiej...

 

Tak daleki byłeś, a tak bliski za razem...

Wystarczyła sama Twoja obecność, by poczuć obecność Chrystusa wśród nas... Bez Ciebie to już nie to... Szlak pielgrzymkowy choć ten sam od lat to jednak inny, dziwnie pusty, bo Kogoś na nim zabrakło... Ciebie zabrakło Księże Marcinie...

 

Wybacz mi, że to tak... ale inaczej nie potrafię...

Dziękuję, że byłeś...

Dziękuję, że jesteś...

I proszę... Bądź...

I wstawiaj się za nami u Tego, który jest Życiem i Zmartwychwstaniem.

Módl się za nami, żebyśmy dostąpili łaski spotkania z Nim i z Tobą po tamtej stronie snu...


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (16) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... VI Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 29 maja 2011 21:18

"Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.  Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie»." [J 14, 15-21]

 

"Jeżeli Mnie miłujecie...". Co to znaczy kochać Boga? Kochać Boga to spełniać Jego wolę, to, czego On od nas chce. Co jest wolą Bożą? Wolą Bożą jest życie, jakie Bóg nam układa, a naszym zadaniem jest je przeżyć. Ktoś chciał być muzykiem i grać na trąbce w operze - został urzędnikiem na poczcie. Inny chciał być wielkim uczonym, a musiał opiekować się domem rodzinnym. Siostra, która wstapiła do zakonu chciała fruwać jak w niebie, a musi kuśtykać.

Czasem przychodzi choroba i spacerujemy po szpitalnych korytarzach w pokracznych piżamach, czasem spotyka nas szczęście, nieoczekiwana radość. To jest życie, jakie dał nam Bóg.

Kochać Boga znaczy pokochać życie, jakie On nam daje, wszystko co przychodzi spoza nas: zdrowię, chorobę, łatwe i trudne szczęście, miłość i samotność, pogodę i niepogodę, deszcz, który chlapie i śnieg, który potrafi nawet pyskatą sąsiadkę, znaną z tego, że trzaska drzwiami, czynić podobną do dziewczynki w białej sukience od Pierwszej Komunii Świętej.

Kochać Boga to pokochać całym sercem łamigłówkę życia jaką On nam układa.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (15) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... V Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 22 maja 2011 23:38

 "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca." (J 14, 1-12)

 

Co wiemy o Świętym Filipie? Niektorzy wiedzą, że tylko on i Andrzej mieli w gronie Apostołów imiona greckie. Niektórzy pamiętają, że właśnie on zapytał Jezusa na pustyni, ile mają chleba i ile jest pieniędzy w trzosie.

W czasie Ostatniej Wieczerzy właśnie on z ufnością dziecka poprosił, by Jezus pokazał im Boga. Żydzi uważali, że zobaczyć Boga, to umrzeć. Filip nie myślał chyba jednak o śmierci, mówił raczej o spotkaniu Boga za życia.

Choć tak mało wiemy o Filipie, uczy on nas, jak bezpośrednio prosić Jezusa o spotkanie z Bogiem na ziemi.

Bóg objawia się poprzez ludzi żyjących Ewangelią. Każdemu z nas mogą powiedzieć: pokaż mi Boga, nie tylko mów o Nim, ale pokaż Go swoim życiem.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (7) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... IV Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 15 maja 2011 21:34

 

"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem.  Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec.  Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.
Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości." [J 10,1-10]

 

Kiedy czytamy o pasterzu i o owcach, jakie idą za nim, domyślamy się, że mowa jest o Panu Jezusie i o nas samych. Czujemy się chrześcijanami, nazywamy Jezusa naszym pasterzem, ale czasem tak się zachowujemy jak owca, która chce iść przed pasterzem, a nie za nim. Owca, która uważa, że jest od pasterza mądrzejsza, i chce go prowadzić, bo wie, jakie pastwisko jest dla niej pożywne, a jakie jest tylko bezpłodną ziemią.

Co to znaczy, że pasterz, Pan Jezus, zna nas po imieniu?

W języku polskim wyraz imię oznacza imię naszego patrona: Jan, Wacław, Stanisław, Teresa. W języku hebrajskim imię znaczyło >powołanie<. A więc Bóg zna powołanie każdego z nas i wie, co każdy człowiek ma w swoim życiu, w dziele Pana Boga, wypełnić. Najczęściej mówimy o powołaniach do stanu duchownego, ale każdy człowiek ma swoje powołanie, które Bóg dla niego wyznaczył. "Tak pięknie różnimy się", mówił Norwid, ale wszyscy mamy spełnić to, czego Bóg od nas wymaga.

Spojrzeć na trudność, jaka przychodzi, na cierpienie, na śmierć, jak na bramę, przez którą mamy przejść z Panem Jezusem- to jest nasze powołanie.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (7) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... III Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 08 maja 2011 13:24


"Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu;  jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
 Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?»  I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba." [Łk 24, 13-35]

 

Co to znaczy spotkać się z Jezusem w życiu?

Odpowiem na to drugim pytaniem: co to znaczy spotkać się w życiu z drugim człowiekiem?

Tylu jest ludzi na świecie. Tak wielu, że ich wszystkich nie można zobaczyć, usłyszeć, pragnąć, ale zawsze pojawi się ktoś taki, kto stale nas czegoś uczy i może nas całkowicie pochłonąć. Może doprowadzić do spotkania z Jezusem.

Od czego zaczęła się moja wiara, która doprowadziła do tego, że jestem księdzem, odprawiam Msze Święte, mówię, piszę? Zaczęła się od wiary rodziców, którzy mi ją przekazali. Ale to było jeszcze ich spotkanie z Bogiem, nie moje. Człowiek sam musi Jezusa przeżyć.

Moje pierwsze spotkanie z Jezusem wyglądało tak, że po prostu zachwyciłem się Nim najpierw jako człowiekiem niezwykłym i zwykłym, takim, który mógł mi odpowiedzieć na główne pytania i ratować mnie od rozpaczy, nadać sens mojemu życiu, cierpieniu, śmierci. Kiedy Go poznałem, zrozumiałem, że to Jemu mogę zawierzyć, bo tylko On jeden umarł z miłości za innych.

W miarę poznawania Go przekonałem się, że nie mógł być tylko człowiekiem. Gdyby był tylko człowiekiem, to Jego śmierć, która była przecież kompletną klęską w oczach ludzi, pokryłaby Go zupełnym milczeniem. Jezus musiał zmartwychwstać, musieli ludzie spotkać się z Nim, skoro powstał cały Kościół- istnieje tyle lat i ma tylu świętych. Spotkać się z Bogiem to jest jeszcze za mało- trzeba Go przyjąć do siebie, otworzyć drzwi, nie dać Mu iść dalej, tylko zamieszkać z Nim razem, usiąść przy jednym stole. Trzeba jeść ten chleb, który On podaje.

Wtedy Go rozpoznamy.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... II Niedzielę Wielkanocną. Święto Bożego Miłosierdzia.

niedziela, 01 maja 2011 12:01


 "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».  I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego." (J 20, 19-31)

 

   Ile razy przypomina się Tomasz (trochę oplotkowany niewierzący święty), tyle razy może on nas pobudzać do kłótni na temat wiary i niewiary w Boga, i to w tydzień po wielkanocnym śniadaniu, kiedy w duchu miłości jedliśmy święcone jajko. Sprzeczają się teologowie, wierzący i niewierzący, z dyplomami i bez, babcie, które wnukom zarzucają, że nie wierzą tak dobrze jak one.

   Kim jest niewierzący? chyba tym, który- aby zagłuszyć własną niepewność- udowadnia długo i naukowo, że Pana Boga nie ma.

Kiedy Adam odszedł odszedł od prawdy Bożej, chciał ukryć się przed Bogiem w mysiej dziurze raju.

   Czym jest wiara w Boga? Odpowiedzią na Boże pytanie: :Gdzie jesteś Adamie?".

   Jak często Bóg, który szuka każdego z nas po kolei, na swoje pytanie słyszy odpowiedź: "Jestem Panie, ale nie mam czasu na wiarę. Byłem w szkole, miałem basen, lekcję muzyki, angielskiego. Teraz mam stanowisko, obowiązki, rodzinę. Jesteś, Boże, ale ja na Twoją trudną wiarę jestem za słaby.

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

KLIKASZ - POMAGASZ ! ! !

piątek, 29 kwietnia 2011 13:49

 

Czy wiesz, że codziennie możesz pomóc potrzebującym?

Wystarczy na to kilkanaście sekund!

Wystarczy jedno kliknięcie myszki!

W ten prosty sposób możesz każdego dnia podarować fundacjom charytatywnym ponad złotówkę, sam nie tracąc nic!

Czasem wystarczy tak niewiele by pomóc.

PRZYŁĄCZ SIĘ !

 

http://www.pajacyk.pl/ Celem Programu "Pajacyk" jest zbieranie pieniędzy na dożywianie dzieci w całej Polsce. Kliknij w brzuszek pajacyka, a pomożesz nakarmić głodne dziecko.

 

http://habitat.pl/ Habitat for Humanity jest pozarządową, dobroczynną organizacją chrześcijańską. Naszym celem jest pomoc niezamożnym rodzinom w zbudowaniu własnego mieszkania.

 

http://wyklikajzywnosc.pl/ Codziennie 5 mln Polaków doświadcza trudnych warunków bytowych, a ponad 2 mln żyje w  skrajnym ubóstwie. Te osoby nie mają dostępu do podstawowych środków życia, a przede wszystkim do żywności! Grupa, którą najbardziej dotyka problem niedożywienia to dzieci w  wieku szkolnym.

Przez kilka dni na stronie głównej wyklikajzywnosc.pl będzie widoczna ikona z produktem, który trzeba wyklikać określoną ilość razy, by deklarowana przez producenta ilość eksponowanej żywności trafiła do osób potrzebujących.

Każdy może pomóc, trzeba tylko raz dziennie kliknąć w prezentowany produkt. Po uzbieraniu ustalonej liczby kliknięć dla danej partii żywności, zostanie ona przekazana Bankom Żywności, które rozdysponują ją na rzecz organizacji, zajmujących się pomocą najuboższym. W miejsce już wyklikanego produktu pojawi się następny produkt, potem kolejny i kolejny, w które także należy kliknąć raz dziennie. W ten sposób wszystkie  wyklikane produkty dotrą do najbiedniejszych.

 

http://pustamiska.pl/ Celem akcji jest poprawa standardów bytu cierpiących w schroniskach zwierząt, poprzez zbieranie środków finansowych z emisji reklam.   Organizatorem akcji jest sklep w ramach projektu działa wyłącznie na zasadzie wolontariatu.

 

http://www.okruszek.org.pl/ Każde kliknięcie pomaga nakarmić głodnych i wspiera działania Fundację Bliźniemu swemu... na rzecz Towarzystwa Pomocy im. św Brata Alberta.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

POMOC DLA JAPONII . . .

czwartek, 28 kwietnia 2011 20:03

   Minęło już półtora miesiąca od czasu, gdy Japonię nawiedził potworny kataklizm. Potężne trzęsienie ziemi i gigantyczne fale tsunami spowodowały śmierć tysięcy osób, oraz ogromne zniszczenia.

Japonia podniosła się po ataku nuklearnym z czasów II wojny światowej, podniesie się zapewne również po tym katakliźmie- zapewniają o tym sami Japończycy.

Aby jednak udało się odbudować zniszczenia potrzebne jest międzynarodowe wsparcie. Zaraz na początku wiele mówiło się o pomocy Japonii, organizowano zbiórki pieniędzy nagłaśniane przez media. Z biegiem czasu jednak wszystko ucichło i do Japonii wraca się tylko przy okazji dyskusji nt. energii atomowej.

Tym ludziom nadal potrzebna jest pomoc. Wielu z nich nie ma dachu nad głową, bo woda zabrała całe wsie i miasta, czasem nawet trudno powiedzieć gdzie stały poszczególne domy, bo nie pozostało nic, poza stertą błota i porozrzucanych wszędzie resztek domostw.

 

Zachęcam każdego, komu nie jest obojętny los drugiego człowieka, do pomocy. Liczy się naprawdę każda kwota- za te większe będzie można kupić materiały budowlane by odbudować domy, za mniejsze- choćby odzież, żywność lub wodę.

 

Jak można pomóć?

 

- W Polsce:

*za pośrednictwem Ambasady Japonii:
Przelewu można dokonać z rachunku bankowego lub na poczcie. Bezpośrednie wpłaty w gotówce przyjmowane są także w Dziale Konsularnym Ambasady (Ul. Szwoleżerów 8 w Warszawie) oraz w Wydziale informacji i Kultury (Al. Ujazdowskie 51 w Warszawie). Otrzymane wpłaty zostaną zebrane i przekazane Japońskiemu Czerwonemu Krzyżowi.


Nazwa odbiorcy (account name): Ambasada Japonii – Pomoc
Adres odbiorcy (account owner's address): ul. Szwoleżerów 8, 00-464 Warszawa
Numer konta (account number): 22 2210 0009 0000 0000 0010 3956
Nazwa banku (bank name): Bank of Tokyo-Mitsubishi UFJ (Polska) S.A.
Kod SWIFT (Bank SWIFT code): BOTKPLPW
W tytule przelewu należy wpisać imię, nazwisko i adres.


*za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża (tel. 22 326 13 82, www.pck.pl)


*za pośrednictwem Polskiej Akcji Humanitarnej, wpłacając do 31. maja b.r. pieniądze na konto zbiórkowe: BPH 75 1060 0076 0000 3310 0018 7258.Ze zgromadzonych środków PAH chce odbudować jeden z budynków użyteczności publicznej (szkołę, przedszkole, bibliotekę itp.), pomoc będzie dostosowywana w zależności od potrzeb.

Można również za pośrednictwem strony internetowej www.podarnik.pl zakupić zestaw "Pomoc dla Japonii", w cenie 50 zł. (Dochód przeznaczony będzie na odbudowę zniszczeń). 

 

- bezpośrednio do Japonii
Japoński Czerwony Krzyż przekaże wpłaty komitetom samorządowym ds. podziału pomocy finansowej, które z kolei wypłacą je poszkodowanym). Osoby potrzebujące potwierdzenia wpłaty, informację tę powinny wpisać tytule przelewu.
Nazwa banku (name of bank): Sumitomo Mitsui Banking Corporation
Nazwa oddziału (name of branch): Ginza
Numer (account no.): 8047670 (Ordinary Account)
Kod SWIFT (SWIFT Code): SMBC JP JT
Nazwa odbiorcy (payee name): The Japanese Red Cross Society
Adres odbiorcy (payee Address): 1-1-3 Shiba-Daimon Minato-ku, Tokyo JAPAN

 



Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Powroty...

wtorek, 26 kwietnia 2011 21:13

 Ostatni wpis pojawił się tutaj 8 miesięcy temu…

Dawno…

Zmieniło się wiele przez ten czas, bardzo wiele.
Zmieniło się moje spojrzenie na świat, na ludzi, na Boga. Boga straciłam ze swego życia „dzięki pomocy” kilku księży i paru „pobożnych” osób. Może mówić że straciłam, to za wiele, w każdym razie dotarło do mnie, że pomimo iż wierzę w Boga jako Stwórcę świata i człowieka, że wierzę w Jezusa - Syna Bożego, który przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie odkupił człowieka i dał mu nowe życie, pomimo tego dotarło do mnie, że jednak wierzę w innego Boga niż „pobożni” chrześcijanie, jakich przyszło mi w życiu spotkać (dzięki Bogu nie wszyscy których znam są tacy…).  

Wierzę w Boga, który jest jeden dla wszystkich ludzi - nie ważne czy to Chrześcijanie, Muzułmanie, Żydzi, Masoni, Cykliści, Ateiści, Katolicy przed- czy posoborowi, Prawosławni, Protestanci, Shintoiści, Buddyści, Hindusi, a skoro jest jeden dla wszystkich, to wszyscy jesteśmy równi wobec Niego i wobec siebie. Nikt więc nie ma prawa uważać się za lepszego od innych z powodu religii jaką wyznaje, bądź jakiej nie wyznaje. Przecież stworzył Bóg człowieka, a nie Katolika, Żyda, czy Ateistę…

 

Wierzę w Boga, od którego otrzymałam dar rozumu i wolnej woli. Niestety, wielu „pobożnych” jakich spotkałam uznaje kierowanie się rozumem za ciężki występek, a wolną wolę próbują człowiekowi odbierać nawracając go na siłę, a właściwie to nie nawracając, ale namawiając do przejścia na stronę chrześcijaństwa, strasząc, że jeśli nie, to czeka go piekło i wieczne potępienie.

Uważam i nie boję się tego przyznać, że Bóg nie skreśla nikogo i nikogo nie wrzuca do piekła, tylko dlatego, że ów ktoś nie jest chrześcijaninem czy katolikiem, raczej wrzuci go do piekła jeśli będzie postępował w sposób podły, okrutny i niegodziwy, a to jest niestety także domeną chrześcijan i katolików.

 

Sporo mogłabym jeszcze napisać, ale zwyczajnie mi się nie chce, szkoda mi bowiem czasu, na pisanie o fanatykach, których zatrważająco wielu się ostatnio narobiło (zastanawiam się - skąd oni się biorą?).

 

Wierzę w Boga, który jest Miłością.

Boga, który z Miłości powołał wszystko do istnienia.

Boga, który z Miłości wydał samego siebie dla zbawienia świata.

Boga, dla którego najważniejszym przykazaniem jest Przykazanie Miłości, w którym zamyka się całe Prawo.

To właśnie miłość sprawiła, że wróciłam, a nie kazania, gromy i straszenie piekłem.

Moja miłość do moich Skarbów - mojej Siostry, Braci, Bratanka, mojego Mistrza, moich Przyjaciół, oraz ich miłość do mnie, w której to miłości odnalazłam Boga, który jest Miłością!

 

Bloog pozostaje oczywiście w takiej formie w jakiej był do tej pory, poza drobnym szczegółem- na razie nie umieszczam żadnego kontaktu do mnie, a to ze względu na to, że nie mam ochoty toczyć dysput czy to z obrażonymi na cały świat tradycjonalistami, czy też z ludźmi wysyłającymi mi zaproszenia do chrześcijańskich facebooków, czy czegoś w tym rodzaju. Jak ktoś chce pogadać to proszę zostawiać namiary w Księdze Gości lub w komentarzach, ale nie na zasadzie „może pogadamy? napisz do mnie”, ale z konkretnym tematem, czy problemem.

Będzie też na bloogu trochę więcej moich przemyśleń (mam nadzieję, że znajdę czas na takowe przemyślenia i na pisanie o nich).

 

To tyle na razie. Do zobaczenia wkrótce.

Z Bogiem.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 29 sierpnia 2010 23:48

"Kiedy urządzasz ucztę, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych"
. Będziesz szczęśliwy, bo nie mają czym się odwdzięczyć.
Jak to rozumieć?
Tak często nie chcemy niczego przyjmować, bo uważamy, że nie jesteśmy w stanie zrewanżować się.
Zrażeni niewdzięcznością ludzką, często nie chcemy dawać, bo jesteśmy przekonani, że nikt nam nie podziękuje.
Czy trzeba tak przeliczać?
Kto kocha, przyjmuje to, co dostaje, i daje, nie żądając wdzięczności. Miłość nie rachuje.
Przecież wszystko otrzymujemy od Boga poprzez ludzi. A jeżeli cokolwiek dajemy, to z tego, co mamy od Boga.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXI Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 22 sierpnia 2010 20:18


"Usiłujcie wejść przez ciasną bramę"- powiedział Jezus.
Przez ciasną bramę nie przejdzie wielbłąd, słoń, pyszny Goliat ani żaden nadęty olbrzym.
Żeby przejść przez taką bramę, trzeba zrzucić pychę z serca, trzeba poczuć się małym, zależnym od Boga.
Nie sobie zaufać, tylko łasce.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... Uroczystość Wniebowzięcia NMP.

niedziela, 15 sierpnia 2010 22:48



Tajemnica Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny może być dla wielu kłopotliwa. Niektórym trudno pogodzić się z tym, że Matka Boża poszła do nieba z ciałem. Są tacy, którzy odrzucają to, czego nie rozumieją, ale są i tacy, którzy mają łaskę świętego zdziwienia.
Kiedy anioł zwiastowania oznajmił Matce Najświętszej, że będzie matką zapytała: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?"
W tych słowach kryje się święte zdziwienie. Anioł powiedział, więc nie wątpiła, ale dziwiła się. Ewangelia odpowiada prosto: dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Także przy tajemnicy Wniebowzięcia można postawić tylko jedno pytanie: Jak się to stało? Jest na to też jedna odpowiedź: dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Im cud jest trudniejszy tym bardziej prawdziwy.
 
Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (5) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

poniedziałek, 24 lipca 2017

Wędrowcy...:  372 933  

A czas płynie...

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 372933
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1565
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3620 dni

Lubię to