Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 678 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Modlitwa do Przenajświętszego Sakramentu.

piątek, 13 maja 2011 14:08

Utajony w tym Najświętszym Sakramencie Boże wielki, Jezu Chryste! Oddaję Ci najgłębszy pokłon, jaki Ci się należy od wszelkiego stworzenia, a osobliwie od człowieka, Krwią Twoją najdroższą odkupionego. Pragnę czcią moją wynagrodzić wszystkie bluźnierstwa i niewdzięczności, jakie Ci, Jezu Chryste, Panie najsłodszy, wyrządza tylu zaślepionych grzeszników. Wołam z głębokości duszy mojej na ziemię i świat cały. Niech cześć i dziękczynienie Tobie, Chryste Panie, w Najświętszym Sakramencie nie ustanie!

Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament teraz i zawsze i na wieki wieków.

Amen.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Modlitwa do Zbawiciela Cierpiącego.

piątek, 13 maja 2011 14:05

Boże, który dla odkupienia świata chciałeś się narodzić, być obrzezanym, przez grzesznych odrzuconym, przez zdrajcę Judasza pocałunkiem wydanym, powrozami związanym, jako niewinny baranek na ofiarę wiedzionym i przez Annasza, Kajfasza, Piłata i Heroda niegodnie stawianym, przez fałszywych świadków oskarżanym, biczowanym, wyszydzanym, oplwanym, cierniem ukoronowanym, policzkowanym, trzciną uderzanym, przez zakrycie twarzy znieważanym, z szat odartym, do krzyża gwoźdźmi przybitym, na krzyżu podniesionym, między łotry policzonym, żółcią z octem napawanym i włócznią przebitym. Ty Panie, przez te najświętsze męki Twoje, które my niegodni rozpamiętywamy, przez święty krzyż Twój, przez śmierć Twoją, wybaw nas od mąk piekielnych i racz doprowadzić tam, gdzieś doprowadził łotra z Tobą ukrzyżowanego. Który z Ojcem i z Duchem Świętym żyjesz i królujesz Bóg na wieki wieków. Amen.

5x Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (4) | Powiedz coś...

Opisy Męki Pańskiej wg wizji Św. Siostry Faustyny.

czwartek, 12 maja 2011 21:45

PAN JEZUS ZAPEWNIA ŚW. FAUSTYNĘ, ŻE POZNA JEGO MIŁOŚĆ DO GRZESZNIKÓW, GDY BĘDZIE ROZWAŻAŁA JEGO MĘKĘ


 + Powiedział mi dziś Jezus: - pragnę, abyś głębiej poznała Moja miłość, jaka pała Moje Serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać Moją Mękę. Wzywaj Mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca: (Dz 186)

 

- O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój Miłosierdzia dla nas – ufam Tobie. (Dz 187)

 

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA BICZOWANEGO PRZEZ UCZESTNIKÓW ZABAW KARNAWAŁOWYCH

 

W ostatnie dni karnawału, kiedy odprawiałam godzinę świętą, ujrzałam Pana Jezusa, jak cierpiał biczowanie. O, niepojęta to katusza. – Jak strasznie Jezus ucierpiał przy biczowaniu. O biedni grzesznicy, jak wy się spotkacie w dzień sądu z tym Jezusem, którego teraz tak katujecie? Krew Jego płynęła na ziemię, a w niektórych miejscach ciało zaczęło odpadać. I widziałam na plecach parę kości Jego obnażonych z ciała... Jezus cichy wydawał jęki i westchnienie. (Dz 188)

 

PAN JEZUS UKAZUJE SIĘ ŚW. FAUSTYNIE TAKIM, JAKIM BYŁ PO BICZOWANIU

 

+ Upłynęło cztery dni po ślubach wieczystych. Starałam się odprawić godzinę świętą. Był to pierwszy czwartek miesiąca. Jak tylko weszłam do kaplicy, ogarnęła mnie na wskroś obecność Boża. Czułam wyraźnie, że Pan jest przy mnie. Po chwili ujrzałam Pana, całego ranami pokrytego – rzekł do mnie: patrz, kogoś poślubiła. Ja zrozumiałam znaczenie tych słów i odpowiedziałam Panu: Jezu, więcej Cię kocham widząc Cię zranionego i wyniszczonego, niżeli bym Cię ujrzała w Majestacie. Jezus pyta – dlaczego? Odpowiedziałam, wielki Majestat przeraża mnie maleńka, nicość jaka jestem, a Rany Twoje pociągają mnie do serca Twego i mówią mi o wielkiej miłości Twojej ku mnie. Po tej rozmowie nastąpiło milczenie. Wpatrywałam się w Rany Jego święte i czułam się szczęśliwa poznając głębie Jego miłości, a godzina upłynęła mi jako jedna minuta. (Dz 252)

 

WIELKI POST. ŚW. FAUSTYNA WIDZI BICZOWANIE I UKORONOWANIE CIERNIEM PANA JEZUSA

 

Kiedy się pogrążam w Męce Pańskiej, często widzę Pana Jezusa w adoracji, w takiej postaci: po biczowaniu kaci zabrali Pana i zdjęli z Niego szatę własną, która już się przywarła do Ran; przy zdejmowaniu odnowiły się Rany Jego. W ten zarzucono na Pana czerwony płaszcz, brudny i poszarpany na odświeżone Rany. Płaszcz ten zaledwie w niektórych miejscach dosięgał kolan i kazano Panu usiąść na kawałku belki, wtenczas spleciono koronę z cierni i ubrano Głowę świętą i podano trzcinę w rękę Jego i naśmiewali się z Niego oddając Mu pokłony jako królowi, pluwali na Oblicze Jego, a inni brali trzcinę i bili Głowę Jego, a inni kułakami zadawali Mu boleść, a inni zasłonili Twarz Jego i bili Go pięściami; cicho znosił to Jezus. Kto pojmie Jego – boleść Jego? Jezus miał wzrok spuszczony na ziemie, wyczułam, co wówczas się działo w Najsłodszym Sercu Jezusa. Niech każda dusza rozważa, co Jezus cierpiał w tym momencie. Na wyścigi znieważali Pana. Zastanawiałam się: skąd taka złość w człowieku, a jednak grzech to sprawia – spotkała się Miłość i grzech. (Dz 408)

 

ŚW. FAUSTYNA WIDZI PANA JEZUSA KONAJĄCEGO

 

Wielki Piątek o godzinie trzeciej po południu, kiedy weszłam do kaplicy, usłyszałam te słowa: - Pragnę, żeby obraz ten był publicznie uczczony. – Wtem ujrzałam Pana Jezusa na krzyżu konającego i w ciężkich boleściach i wyszły z Serca Jezus te same dwa promienie, jakie są w tym obrazie. (Dz 414)

 

ŚW. FAUSTYNA WIDZIAŁA PANA JEZUSA UBICZOWANEGO GRZECHAMI NIECZYSTYMI

 

Czwartek. Adoracja nocna.

 

Kiedy przyszłam na adorację, zaraz mnie ogarnęło wewnętrzne skupienie i ujrzałam Pana Jezusa przywiązanego do słupa, z szat obnażonego i zaraz nastąpiło biczowanie. Ujrzałam czterech mężczyzn, którzy na zmianę dyscyplinami siekli Pana. Serce mi ustawało patrząc na te boleści; wtem rzekł mi Pan te słowa: - cierpię jeszcze większą boleść od tej, którą widzisz. – I dał mi Jezus poznać za jakie grzechy poddał się biczowaniu, są to grzechy nieczyste. O, jak strasznie Jezus cierpiał moralnie, kiedy się poddał biczowaniu. Wtem rzekł mi Jezus: - Patrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie. – I w jednej chwili ujrzałam rzeczy straszne: odstąpili kaci od Pana Jezusa, a przystąpili do biczowania inni ludzie, którzy chwycili za bicze i siekli bez miłosierdzia pana. Byli nimi kapłani, zakonnicy i zakonnice i najwyżsi dostojnicy Kościoła, co mnie bardzo zdziwiło, byli ludzie świeccy różnego wieku i stanu; wszyscy wywierali swą złość na niewinnym Jezusie. Widząc to, serce moje popadło w rodzaj konania, i kiedy Go biczowali kaci, milczał i patrzył w dal, ale kiedy Go biczowały te dusze, o których wspomniałam wyżej, to Jezus zamknął oczy i cicho, ale strasznie bolesny wyrywał się jęk z Jego serca. I dal mi Pan poznać szczegółowo, poznać Jezusa, ciężkość złości tych niewdzięcznych dusz: - Widzisz, oto jest męka większa nad śmierć Moją. – Wtenczas zamilkły i usta moje i zaczęłam odczuwać na sobie konanie i czułam, że nikt mnie nie pocieszy, ani wyrwie z tego stanu, tylko Ten, Który mnie w niego wprowadził.(Dz 445)

 

ŚW. FAUSTYNA WIDZIAŁA PANA JEZUSA UBICZOWANEGO

 

Dwa ostatnie dni przed Wielkim Postem, miałyśmy wspólnie z wychowankami, godzinę adoracji wynagradzającej. W obu godzinach widziałam Pana Jezusa w takiej postaci, jak jest po ubiczowaniu; ból mi ścisnął duszę tak wielki, że zdaje mi się, że te wszystkie męki odczuwam we własnym ciele i we własnej duszy.(Dz 614)

 

ŚW. FAUSTYNA ROZWAŻAŁA GORYCZ PANA JEZUSA, GDY PODANO MU OCET I ŻÓŁĆ

 

Na początku postu, prosiłam swego spowiednika, o umartwienie na ten okres postu i otrzymałam takie, abym nie ujmowała sobie pokarmów, ale kiedy będę, spożywać - mam rozważać, jak Pan Jezus przyjął na krzyżu ocet z żółcią: to będzie jako umartwienie. Nie wiedziałam, że tak wielką korzyść będę czerpać dla duszy swojej. Korzyść ta jest, że ustawicznie rozważam Jego bolesną Mękę, i wtenczas kiedy spożywam pokarmy, nie, rozróżniam co spożywam, ale jestem zajęta śmiercią Pana Swego. (Dz  619)

 

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE WYDARZENIA Z NIEDZIELI PALMOWEJ

 

Niedziela Palmowa. W tę niedzielę przeżywałam w szczególny sposób uczucia Najsłodszego Serca Jezusowego; duch mój był tam gdzie był Jezus, widziałam Pana Jezusa siedzącego na oślątku i uczniów i wielkie rzesze, które szły razem z Panem Jezusem rozradowane z gałęziami w ręku i jedni rzucali je pod nogi, gdzie jechał Pan Jezus, a inni trzymali gałązki w górze skacząc i wyskakując przed Panem i nie wiedzieli co czynić z radości. I widziałam drugą rzeszę, która wyszła na przeciw Jezusowi, tak samo z rozradowanym obliczem i z gałęziami w rękach i nieustannie wykrzykiwali z radości 'i dzieci małe, ale Jezus był bardzo poważny i dał mi poznać Pan, jak cierpiał w tym czasie. l w tej chwili nic nie widziałam, tylko Jezusa, który miał Serce przesycone nie­wdzięcznością. (Dz 642)

 

PAN JEZUS POZWOLIŁ ŚW. FAUSTYNIE  UCZESTNICZYĆ W CZASIE OSTATNIEJ WIECZERZY; TU OPISUJE POSTAĆ PANA JEZUSA KONSEKRUJACEGO CHLEB I WINO

 

+ Godzina św. - Czwartek. W tej godzinie modlitwy, Jezus pozwolił mi wejść do Wieczernika i byłam obecna co się tam działo. Jednak najgłębiej przejęłam się chwilą, w której Jezus przed konsekracją wzniósł oczy w niebo i wszedł w tajemniczą rozmowę z Ojcem Swoim. Ten moment w wieczności dopiero poznamy należycie. Oczy Jego były jako dwa płomienie, twarz rozpromieniona, biała jak śnieg, cała postać majestatyczna, Jego dusza stęskniona, W CHWILI KONSEKRACJI ODPOCZĘŁA MIŁOŚĆ NASYCONA - ofiara w całej pełni dokonana. Teraz tylko zewnętrzna ceremonia śmierci się wypełni  zewnętrzne zniszczenie, istota jest w Wieczerniku. Przez całe życie nie miałam tak głębokiego poznania tej tajemnicy, jako w tej godzinie adoracji. O, jak gorąco pragnę, aby świat cały poznał tę niezgłębioną tajemnicę. (Dz 684) 

 

ŚW. FAUSTYNA WIDZIAŁA PANA JEZUSA UMĘCZONEGO

 

Dziś wieczorem, widziałam Pana Jezusa w takiej postaci jakoby w Męce Swojej; oczy miał wzniesione do Ojca Swego i modlił się za nas. (Dz 736)

 

ŚW. FAUSTYNA OTRZYMUJE ŁASKĘ POBYTU W WIECZERNIKU JEROZOLIMSKIM W CZASIE OSTATNIEJ WIECZERZY

 

[19.XI.J936]. Dziś w czasie Mszy św. ujrzałam Pana. Jezusa, który mi powiedział: bądź spokojna, córko Moja, widzę wysiłki twoje, które Mi są bardzo miłe. - I znikł Pan, a był czas przyjęcia Komunii św. Po przyjęciu Komunii św., nagle ujrzałam Wieczernik, a w nim Pana Jezusa i Apostołów; widziałam ustanowienie Najświętszego Sakramentu. Jezus pozwolił mi wniknąć do wnętrza Swego i poznałam wielki Majestat Jego i zarazem wielkie uniżenie Jego. To dziwne światło, które mi pozwoliło poznać Jego Majestat, równocześnie odsłoniło mi, co jest w duszy mojej.(Dz 757)

 

ŚW. FAUSTYNA OPISUJE BICZOWANIE PANA JEZUSA

 

13.II.[1937]. Dziś w czasie Pasji ujrzałam Jezusa umęczonego, w ciernie ukoronowanego, a w ręku trzyma kawałek trzciny. Milczał Jezus, a żołdacy uwijali się na wyścigi, aby Go męczyć. Jezus nic nie mówił, tylko się spojrzał na mnie, w tym spojrzeniu wyczułam tak straszną mękę Jego, że my nie mamy nawet pojęcia co ucierpiał Jezus dla nas przed ukrzyżowaniem. Dusza moja jest pełna bólu j tęsknoty; odczułam w duszy wielką nienawiść grzechu, a najmniejsza niewierność moja, zdaje mi się górą wielką i czynię zadość przez umartwienie i pokuty. Kiedy widzę Jezusa umęczonego, serce mi się rwie w strzępy, myślę co będzie z grzesznikami, jeżeli nie skorzystają z Męki Jezusa. W Męce Jego widzę całe morze miłosierdzia.(Dz 948)

 

ŚW. FAUSTYNA PRZYBLIŻA TAJEMNICĘ WIELKIEGO CZWARTKU

 

Wieczerza Pańska zastawiona,           

Jezus z Apostołami do stołu zasiada,

Jego Istota cała w miłość przemieniona,

Bo taka była Trójcy Świętej rada.

Wielkim pożądaniem pragnę pożywać z wami,

Nim będę cierpiał śmiertelnie,

Odchodząc miłość Mnie zatrzymuje z wami,

Przelewa Krew, oddaje życie, bo kocha niezmiernie.

Miłość kryje się pod postać chleba,

Odchodząc - by zostać z nami,

Takiego wyniszczenia, nie było trzeba,

Ale miłość gorąca spowiła Go tymi Postaciami.

Nad chlebem, winem mówi te słowa:

To jest Krew, to jest Ciało Moje.

Choć-tajemnicze, lecz miłosne słowa,

I podał Kielich między ucznie Swoje.

Zatrwożył się Jezus Sam w Sobie,

I rzekł: jeden z was wyda Mistrza swego,

Zamilkli i cisza, jak w grobie,

A Jan pochyla głowę na piersi Jego.

Wieczerza skończona,

Pójdźmy do Ogrójca,

 Miłość nasycona,

A tam już czeka zdrajca.(Dz 1002)

 

ŚW. FAUSTYNA POZNAŁA MĘKĘ PANA JEZUSA WJEŻDŻAJĄCEGO DO JEROZOLIMY

 

21.III.1937. Niedziela Palmowa. W czasie Mszy św. dusza moja została pogrążona w goryczy i cierpieniach Jezusa. Jezus dał mi poznać ile cierpiał w tym triumfalnym pochodzie. Hosanna odbijało się w Sercu Jezusa echem – ukrzyżuj. Dał mi Jezus odczuć to w sposób szczególny. (Dz 1028)

 

ŚW. FAUSTYNA Z WIELKIM WZRUSZENIEM ROZWŻAŁA STACJĘ DWUNASTĄ DROGI KRZYŻOWEJ

 

Kiedy odprawiam drogę krzyżową, przy dwunastej stacji doznaję głębokiego wzruszenia. Tu rozważam wszechmoc miłosierdzia Bożego, które przeszło przez Serce Jezusa. W tej ranie otwartej Serca Jezusa, zamykam całą biedną ludzkość. . . i poszczególne osoby, które kocham, ile razy odprawiam drogę krzyżową. Z tego źródła miłosierdzia wyszły te dwa promienie, to jest Krew i Woda, one swym ogromem łaski zalewają świat cały. . .(Dz 1309)

 

ŚW. FAUSTYNA POZNAŁA MĘKĘ PANA JEZUSA UWIĘZIONEGO PO SĄDZIE U KAJFASZA W CIEMNICY

 

+ Dziś noc całą spędziłam z Jezusem w ciemnicy. Jest noc adoracji. Siostry modlą się w kaplicy. Ja łączę się z nimi duchem, bo brak zdrowia mi nie pozwala pójść do kaplicy, Lecz noc całą nie mogłam zasnąć, więc spędziłam ją z Jezusem w ciemnicy. Jezus dał mi poznać cierpienia, których tam doznawał. Świat dowie się o nich w dzień sądu.(Dz 1515)

 

ŚW. FAUSTYNA POZNAŁA MĘKĘ PAŃSKĄ W NIEDZIELĘ PALMOWĄ

 

1O.IV.[1938] Niedziela Palmowa. Byłam na Mszy św. ale po palmę iść nie miałam siły, Czułam się tak słaba, że zaledwie mogłam wytrwać na Mszy świętej. Podczas Mszy św. Jezus dał mi poznać ból swej duszy i odczułam to wyraźnie, jak te hymny, Hosanna, bolesnym echem odbijały się w Jego Najświętszym Sercu. Dusza moja została zalana także morzem goryczy, a każde Hosanna przebijało mi serce na wskroś. Cała dusza moja została pociągnięta w bliskość Jezusa. Usłyszałam głos Jezusa; - Córko Moja, współczucie twoje dla Mnie jest Mi ochłodą, dusza twoja nabiera odrębnej piękności przez rozważanie Męki Mojej.(Dz 1657)

 


Podziel się
oceń
4
0

Tylu zabrało głos... (8) | Powiedz coś...

Modlitwa mężczyzny- codzienna modlitwa o wolność.

czwartek, 12 maja 2011 13:03

Panie Jezu, przychodzę do Ciebie, aby znaleźć w Tobie odnowienie - aby na nowo znaleźć swoje miejsce w Tobie, przyrzec Ci swoje posłuszeństwo i otrzymać od Ciebie całą łaskę i miłosierdzie, których dzisiaj tak bardzo potrzebuję. Uznaję Cię za swojego Pana i władcę i każdy aspekt swojego życia całkowicie i zupełnie oddaję Tobie. Daję Ci swoje ciało jako żywą ofiarę; daję Ci swoje serce, duszę, umysł i siły; i daję Ci również mojego ducha.

     Obmywam się Twoją krwią - mojego ducha, moją duszę i moje ciało. I proszę Ducha Świętego, aby przywrócił mi jedność z Tobą, zamknął mnie w Tobie i prowadził mnie w tym czasie modlitwy. We wszystko, o co teraz się modlę, włączam... (moją żonę, moje dzieci - wymienić po imieniu). Występując jako ich głowa, biorę ich pod swoje panowanie i osłaniam, i wprowadzam pod Twoje panowanie, Twoją tarczę. Duchu Święty, udziel im wszystkiego, o co teraz proszę w ich imieniu.

     Boże, święta i zwycięska Trójco, jedynie Ty jesteś wart mojej czci, całego mojego serca, wszystkich moich pochwał, zaufania i chwały mojego życia. Oddaję Ci cześć, składam przed Tobą pokłon i powierzam się Tobie wraz z moim sercem poszukującym prawdziwego życia. Jedynie Ty jesteś Życiem i Ty stałeś się moim życiem. Wyrzekam się innych bogów, wszystkich idoli i daję Ci miejsce w swoim sercu i życiu, na które prawdziwie zasługujesz. Tu i teraz wyznaję, że Ty jesteś najważniejszy, Boże, nie ja. Ty jesteś Bohaterem tej Opowieści, a ja do Ciebie należę. Wybacz mi, Boże, wszystkie moje grzechy. Zbadaj mnie i poznaj, i wyjaw mi te aspekty mojego życia, które się Tobie nie podobają, zdemaskuj wszelkie układy, które zawarłem, i udziel mi łaski głębokiej i prawdziwej skruchy.

     Ojcze niebieski, dziękuję Ci za to, że mnie kochasz i wybrałeś mnie przed założeniem świata. Ty jesteś moim prawdziwym Ojcem - moim Stwórcą, Odkupicielem, moim wsparciem i prawdziwym celem wszystkich rzeczy, także mojego życia. Kocham Cię; ufam Tobie, oddaję Ci cześć. Dziękuję Ci za to, że okazałeś mi swoją miłość, posyłając swego jedynego Syna Jezusa, aby był moim zastępcą i przedstawicielem. Przyjmuję Go, całe Jego życie i całe Jego dzieło, które dla mnie podjąłeś. Dziękuję Ci za włączenie mnie w Chrystusa, za darowanie mi grzechów, za udzielenie mi swojej sprawiedliwości, za napełnienie mnie w Nim. Dziękuję Ci za przywrócenie mnie do życia razem z Chrystusem, podniesienie mnie z martwych razem z Nim, posadzenie mnie razem z Nim po Twojej prawicy, udzielenie mi Jego władzy i namaszczenie mnie Twoim Świętym Duchem. Przyjmuję to wszystko z wdzięcznością i udzielam Ci całkowitego prawa do mojego życia.

     Jezu, dziękuję Ci za to, że dla mnie przyszedłeś, że dałeś swoje życie na okup za mnie. Czczę Cię jako swego Pana; kocham Cię, wielbię Cię, ufam Tobie. Szczerze przyjmuję Cię jako swego Odkupiciela i przyjmuję wszystkie Twoje dzieła i tryumf Twojego ukrzyżowania. Dlatego że jestem oczyszczony od mojego grzechu twoją przelaną krwią, usunięta została moja stara natura, moje serce zostało obrzezane dla Boga, a wszelkie pakty przeciw mnie są unieważnione. Zajmuję swoje miejsce na Twoim krzyżu i w Twojej śmierci, i dlatego umieram wraz z Tobą dla grzechu i dla ciała, dla świata i dla Złego. Idę na krzyż wraz z Chrystusem i krzyżuję swoje ciało wraz ze wszystkimi namiętnościami i pożądaniami. Biorę swój krzyż i krzyżuję swoje ciało z całą jego dumą, niewiarą i bałwochwalstwem. Porzucam starego człowieka. Stawiam ten krzyż między sobą a wszystkimi ludźmi, wszystkimi duchami, wszystkimi rzeczami. Duchu Święty, udziel mi (mojej żonie i moim dzieciom) całego dzieła ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, jakiego dla mnie dokonał. Przyjmuję je z wdzięcznością i daję Mu całkowite prawo do mojego życia.

    Panie Jezu, szczerze przyjmuję Cię jako moje nowe życie, moją świętość i uświęcenie i przyjmuję całe Twoje dzieło i tryumf Twojego zmartwychwstania, dzięki któremu powstałem z martwych wraz z Tobą do nowego życia, aby uczestniczyć w nowym życiu, umarły dla grzechu, a żywy dla Boga. Jestem ukrzyżowany razem z Chrystusem. I już nie ja żyję, ale Chrystus, który żyje we mnie. Zajmuję teraz swoje miejsce w Twoim zmartwychwstaniu, dzięki czemu powracam wraz z Tobą do życia. Króluję w życiu dzięki Tobie. Przyoblekam się w nowego człowieka w całej świętości i pokorze, w całej sprawiedliwości i czystości, i prawdzie. Moim życiem jest teraz Chrystus, jedyny, który mnie umacnia. Duchu Święty, udziel mi (mojej żonie i moim dzieciom) pełni zmartwychwstania Jezusa Chrystusa dla mnie. Przyjmuję je z wdzięcznością i daję mu całkowite prawo do mojego życia.

     Jezu, uznaję Cię szczerze za swój autorytet, za swoją zasadę, uznaję Twoje wieczne zwycięstwo nad szatanem i jego królestwem, oraz całe dzieło i tryumf Twojego wniebowstąpienia, dzięki któremu szatan został osądzony i wypędzony, jego Władze i Zwierzchności rozbrojone, a wszelka władza w niebie i na ziemi dana jest Tobie, Jezu, ja zaś otrzymałem pełnię w Tobie, Głowie wszystkiego. Zajmuję swoje miejsce w Twoim wniebowstąpieniu, dzięki któremu razem z Tobą zostałem wskrzeszony i siedzę po prawicy Ojca, i jestem umieszczony w Tobie z całą władzą. Rozciągam Twoją władzę i zasady Twojego królestwa na moje życie, moją rodzinę, mój dom i moje dobra.

     I teraz pełnię Twojego dzieła - Twój krzyż, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie - przeciwstawiam szatanowi, jego królestwu i jego emisariuszom oraz całej ich działalności wymierzonej przeciw mnie i moim dobrom. Większy jest Ten, który jest we mnie, od tego, który jest w świecie. Chrystus dał mi władzę, aby pokonywać wszelkie moce Złego, a ja teraz stosuję tę władzę wobec wszystkich wrogów i wypędzam ich w imię Jezusa Chrystusa. Duchu Święty, udziel mi (mojej żonie i moim dzieciom) pełni dzieła wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. Przyjmuję je z wdzięcznością i oddaję Mu całkowite prawo do mojego życia.

     Duchu Święty, przyjmuję Cię szczerze za swego Doradcę, Pocieszyciela, swoją Siłę i swojego Przewodnika. Dziękuję Ci za to, że naznaczyłeś mnie pieczęcią w Chrystusie. Czczę Cię jako swojego Pana, i proszę, byś prowadził mnie do całej prawdy, abyś mnie namaścił na całe moje życie, moją drogę i moje powołanie i zaprowadził głębiej do Jezusa. Otwieram całe swoje życie na Ciebie w każdym jego wymiarze i w każdym aspekcie - moje ciało, moją duszę i mojego ducha - i chcę, byś mnie napełniał, chcę dostosowywać się do Ciebie we wszystkich rzeczach. Udziel mi, błogosławiony Duchu Święty, całego dzieła i wszystkich darów Zesłania Ducha. Napełniaj mnie na nowo, błogosławiony Duchu Święty. Przyjmuję Cię z wdzięcznością i daję Ci całkowite prawo do mojego życia (i życia mojej żony i dzieci).

     Ojcze w niebie, dziękuję Ci za udzielenie mi wszelkich błogosławieństw duchowych na wyżynach niebieskich w Chrystusie Jezusie.

     Przyjmuję dzisiaj te błogosławieństwa w moim życiu i proszę Ducha Świętego, aby je dzisiaj wprowadził do mojego dnia. Dziękuję Ci za krew Jezusa. Ponownie obmyj mnie Jego krwią z wszelkiego grzechu, skazy i złych nawyków. Nakładam na siebie Jego zbroję - pas prawdy, pancerz sprawiedliwości, sandały gotowości głoszenia dobrej nowiny o pokoju, hełm zbawienia. Biorę tarczę wiary i miecz Ducha, czyli słowo Boże, i używam tej broni w mocy Boga przeciw Złemu. Postanawiam modlić się w Duchu w każdych okolicznościach, być silnym w Tobie, Panie, i w Twojej potędze.

     Ojcze, dziękuję Ci za Twoich aniołów. Wzywam je władzą Jezusa Chrystusa i wyprawiam na wojnę za mnie i mój dom. Niechaj mnie strzegą w każdych okolicznościach dzisiejszego dnia. Dziękuję Ci za tych, którzy się za mnie modlą; przyznaję, że potrzebuję ich modlitw i proszę, abyś wysłał swojego Ducha i ich pobudził, i nas połączył, wznosząc baldachim modlitwy i wstawiennictwa za mnie. Rozciągam dziś królestwo Pana, Jezusa Chrystusa na mój dom, moją rodzinę, moje życie i moje dobra. Modlę się o to wszystko w imię Jezusa Chrystusa, oddając Mu całą chwałę, szacunek i wdzięczność.

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Św. Justyn.

środa, 11 maja 2011 21:23

 

Święty Justym przyszedł na świat ok. roku 100, w rzymskiej rodzinie arystokratycznej. Urodził się w mieście Flavia Neapolis w Samarii, na terenie Palestyny. Pierwotnie miasto to nosiło nazwę Sychem (obecnie Nablus).

W swym rodzinnym mieście Justyn zdobył wszechstronne wyksztalcenie i już jako młody człowiek znany był z poszukiwania prawdy, szukał Boga, nurtowały go także problemy ogólnoludzkie. W związku z tym poznał i dogłębnie przebadał systemy filozoficzne: Platona, Arystotelesa, Pitagorasa, Epikura i modnych wówczas stoików. Interesował się judaizmem i chrześcijaństwem- studiował Pismo Święte, spotykał się z wyznawcami obu religii i poznawał ich zwyczaje. Wreszcie doszedł do wniosku, że prawdę, a więc i samego Boga znajdzie w chrześcijaństwie. W wieku lat 33 przyjął chrzest w Efezie. Już wtedy był znany jako filozof, cieszył się wśród ludzi autorytetem moralnym i naukowym. Wokół Justyna gromadzili się liczni uczniowie, z którymi prowadził dyskusje na tematy filozoficzne, etyczne, religijne. Sam był przekonany, że tylko w chrześcijaństwie istnieje pełna prawda i do tego chciał przekonać swoich uczniów, a także filozofów pogańskich i uczonych żydowskich. W Efezie spotykał się wielokrotnie w roku 135 ze znanym w tym mieście rabinem Tryfonem, prowadząc z nim dysputy. W ich wyniku powstał Dialog z Żydem Tryfonem, w którym wykazał, że Jezus jest prawdziwym Mesjaszem, bowiem na Jego osobie spełniły się proroctwa Starego Testamentu. Justyn przewędrował przez wiele krajów, głosząc wszędzie prawdę o Jezusie Chrystusie jako naszym Zbawicielu. Czynił to, posługując się ówczesną filozofią. Dotarł wreszcie do Rzymu (w czasach cesarza Antonina Piusa 138-161), gdzie założył bezpłatną prywatną szkołę. Wśród jego uczniów był miedzy innymi Tacjan, późniejszy apologeta.

Swoją pierwszą Apologię Justyn skierował do cesarza rzymskiego Antoniusa Piusa. W swoim dziele skrytykował skazywanie na śmierć chrześcijan za samo tylko wyznawanie swojej wiary. Udowodnił, że chrześcijanie nie są ateistami, a kierowane przeciw nim oskarżenia są po prostu oszczerstwami. Wykazał też na podstawie proroctw biblijnych, że Chrystus jest Bogiem. Opisał w niej również liturgię chrztu i Eucharystii oraz zapoznał cesarza z życiem codziennym chrześcijan. Domagał się też od cesarza, aby w razie konieczności przeprowadzano wobec chrześcijan regularne i uczciwe procesy z konkretnymi zarzutami, aby wydawano wyroki tylko w wypadku przekroczenia prawa rzymskiego i aby surowo karano fałszywych donosicieli. Jego druga Apologia skierowana była do senatu rzymskiego po skazaniu na śmierć trzech chrześcijan za samo tylko wyznawanie wiary chrześcijańskiej. W tej Apologii Justyn udowodnił, że prześladowanie jest dziełem tych samych demonów, którzy prześladowali sprawiedliwych w czasach Starego Testamentu, obalił też śmieszny zarzut, jakoby chrześcijanie popełniali samobójstwa, aby szybciej być w niebie u Boga. Wyjaśnił też, dlaczego Bóg dopuszcza na ludzi cierpienie.

Swoimi poglądami oraz aktywną działalnością chrześcijańską Justyn bardzo naraził się swemu osobistemu wrogowi- cynikowi Krescensowi, z którym kilkakrotnie prowadził publiczne dysputy. Krescens oskarżył Justyna i jego sześciu uczniów o wyznawanie wiary chrześcijańskiej. Na sądzie Justyn wraz ze swoimi uczniami wyznał wiarę w Jezusa Chrystusa. Powiedział wówczas wobec rzymskiego prefekta Juniusa Rustyka: „(...) Jestem chrześcijaninem (...) Mam żywą nadzieję, że jeżeli mnie to spotka (śmierć), to pójdę do Niego; wiem bowiem, że aż do czasu, gdy świat przeminie, nie odmawia on swojej łaski tym, którzy żyją według Jego nauki”.

Justyn jako obywatel rzymski został ścięty mieczem w Rzymie ok. roku 165. Wraz z nim zginęli także jego uczniowie.

W ikonografii przedstawia się św. Justyna w stroju starożytnego filozofa z księgą w ręku lub jako męczennika trzymającego krzyż.

Św. Justyn jest patronem filozofów, a jego liturgiczne wspomnienie przypada na dzień 1 czerwca i ma rangę wspomnienia obowiązkowego.

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Modlitwa za konających.

środa, 11 maja 2011 20:49

O najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz, błagam Cię przez konanie Serca Twego Przenajświętszego i przez boleści Matki Twej Niepokalanej, obmyj we Krwi Twojej grzeszników całego świata, którzy w tej chwili konają i tych, którzy dziś jeszcze umrzeć mają.

O Serce Jezusa konające, zlituj się nad konającymi.

Amen.


Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

MODLITWA ZA KAPŁANÓW_3

wtorek, 10 maja 2011 13:12

Wszechmogący Wieczny Boże, wejrzyj na twarz Twojego Syna i przez miłość dla Niego, Najwyższego kapłana, ulituj się nad Twoimi kapłanami. Boże współczujący, pamiętaj, że są oni jedynie słabymi i kruchymi ludźmi. Umocnij w nich łaskę powołania otrzymaną w dniu święceń przez nałożenie rąk biskupa. Bądź z nimi, gdy wróg zastawia na nich pokusy, by nigdy nie uczynili niczego, co choćby w najmniejszym stopniu było sprzeczne z godnością ich powołania.
O Jezu, modlę się za Twoich wiernych i gorliwych kapłanów; za niewiernych i oziębłych; za Twoich kapłanów kuszonych; za kapłanów samotnych i opuszczonych; za Twoich młodych kapłanów; za Twoich umierających kapłanów; za dusze kapłanów w czyśćcu.
Nade wszystko polecam Tobie kapłanów najbliższych mojemu sercu; kapłana, który mnie ochrzcił; kapłanów, którzy służyli mi sakramentem pojednania; Kaplanów sprawujących Msze święte, w których dane mi było uczestniczyć i którzy dawali mi Twoje Ciało i Krew w Świętej Komunii; kapłanów, którzy mnie uczyli i przygotowywali do sakramentów, którzy pomagali mi i dodawali odwagi; za wszystkich kapłanów, którym winna jestem wdzięczność.
O Jezu, przytul ich mocno do swojego serca i błogosław im teraz i w wieczności.

Amen.


Podziel się
oceń
3
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Guardian Angel Prayer

poniedziałek, 09 maja 2011 21:42

Angel of God, my Guardian dear, to whom God’s love, commits me here.

Ever this day, be at my side , to light and guard , to rule and guide.

Amen.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Św. Tarsycjusz.

niedziela, 08 maja 2011 21:13

Św. Tarsycjusza nazywa się również "Męczennikiem Eucharystii".

Taryscjusz był młodym rzymianinem, akolitą Kościoła Rzymskiego (jest to rodzaj niższych święceń, dających prawo klerykom Kościoła Rzymsko-Katolickiego do usługiwania podczas Mszy Świętej). Nie znana jest dokładna data jego śmierci. Przypuszcza się, że zginął śmiercią męczeńską za panowania cesarza Decjusza (lata 249-251 po narodzeniu Chrystusa). Był to jeden z najkrwawszych okresów prześladowań chrześcijan.

Chrześcijanie chętnie ginęli za Chrystusa, ale ich największym pragnieniem było, by mogli na drogę do wieczności posilić się Chlebem Eucharystii. Zanoszono im przeto potajemnie Komunię św. do więzień. Gorliwością w obsługiwaniu świętych męczenników wyróżniał się św. Tarsycjusz.

Pewnego dnia, gdy Tarsycjusz jak zwykle podążał do więzienia niosąc na sercu Wiatyk, spotkał swoich rówieśników bawiących się na jednym z licznych placów rzymskich. Pogańscy chłopcy zaczęli wołać Tarsycjusza, by się do nich przyłączył. Gdy chłopiec zaczął przed nimi uciekać zaczęli go gonić, a gdy zauważyli, że przyciska coś do piersi chcieli zobaczyć cóż to takiego, Tarsycjusz jednak bronił swego Skarbu. Chłopcy przewrócili go na ziemię, zaczęli kopać i rzucać w niego kamieniami. Dopiero przechodzący przypadkowo żołnierz, również będący chrześcijaninem, rozegnał bandę i uwolnił chłopca, po czym zaniósł Tarsycjusza do domu, gdzie ten niebawem zmarł.

 

Jest patronem ministrantów oraz kandydatów do Włoskiej Młodzieży Akcji Katolickiej.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Młody spotrowiec czeka na pomoc!

niedziela, 08 maja 2011 14:33

  Na początku czerwca 2010 roku
podczas młodzieżowych zawodów doszło do makabrycznego wypadku.
Na ostatnim łuku najbardziej utytułowany zawodnik Rybek Rybnik, aktualnie zawodnik Włókniarza Częstochowa – Kamil Cieślar – wpadł na Marcina Bubla, kiedy ten wykręcał „bączka”.

Marcin upadł na tor, natomiast Kamil na wyprostowanym motocyklu z całym impetem uderzył o dmuchaną bandę. Po tym zajściu Bubel trafił do parku maszyn o własnych siłach, zaś Kamila odwieziono do szpitala.

Po wstępnych badaniach u Kamila Cieślara wystąpiło podejrzenie urazu kręgosłupa. Przeszedł dwie operacje po drugiej stwierdzono uraz rdzenia kręgowego. Kamil ma kurczowe porażenie kończyn dolnych. Potrzebna mu jest długotrwała i kosztowna rehabilitacja.

 

 Pieniądze na rehabilitację Kamila można wpłacać na konto:

 

FUNDACJA VOTUM OPP ul. Wyścigowa 56
53-012 Wrocław KRS: 0000272272
BANK: 32150010671210600831820000
Tytuł wpłaty: dla Kamila Cieślar

 

Więcej na temat Kamila, postępów w rehabilitacji oraz informacje o innych możliwościach pomocy znajdziecie tutaj: http://walkakamila.pl



Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Modlitwa matki po poronieniu dziecka.

niedziela, 08 maja 2011 14:25

Boże, nasz Ojcze, czas upływa, a mnie łzy napływają do oczu, w sercu mam jakby ciężar…

Ty dobrze wiesz, jak bardzo chciałam urodzić to dziecko, które nosiłam w sobie. Świadomie i dobrowolnie nie robiłam niczego przeciwko niemu ani przeciw jego życiu, a jednak… stało się…! Umarło, zanim mogłam je zobaczyć, przytulić, nakarmić; zanim ono mogło zobaczyć świat i twarze swoich rodziców.

Wierzę jednak, że to dziecko żyje u Ciebie i jest szczęśliwe. To powinno mnie uspokajać, tym bardziej że nie było w tej śmierci mojej winy, bo nie miałam złej woli.

Jednak szatan korzysta z mojego smutku, próbuje uderzać w moje serce i wchodzić między mnie a Ciebie, mój Ojcze Niebieski! Chce koniecznie wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia, że może coś zaniedbałam, za mało się oszczędzałam, mogłam coś jeszcze robić. Przez to chce wejść między Ciebie i mnie, wzbudzić lęk, rozgoryczenie, poczucie życiowej pustki, chce mnie odciągnąć od modlitwy. Boże, nie pozwalaj mu na to!

Przezwyciężając tę „chmurę”, która mnie otacza i dusi, z pewnym wysiłkiem modlę się do Ciebie:
Dziękuję Ci, Boże, za tak krótkie życie ziemskie tego maleńkiego dziecka, przez które zdążyło sobie ono zasłużyć na szczęście wieczne! Wielbię Cię w wypełnieniu się Twojego Ojcowskiego planu wobec niego i w Twojej decyzji, by właśnie w tej, a nie w innej godzinie, posłać Anioła Śmierci po jego duszę. Ty wiedziałeś, co jest dla niego najlepsze, i to właśnie otrzymało z Twej dobroci. Umierając, uniknęło okazji do grzechu i pokus szatana.

Pozwól mi, Boże, spotkać moje dziecko w chwale Nieba, a teraz wysłuchaj jego modlitw, które zanosi do Ciebie za swoimi bliskimi. Na jego prośbę napełnij moje serce swoim pokojem. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Modlitwa do Św. Józefa.

niedziela, 08 maja 2011 14:19

Virginum custos et pater, sancte Ioseph, cuius fideli custodiae ipsa Innocentia Christus Iesus et Virgo virginum Maria commisa fuit; te per hoc utrumque carissimum pignus Iesum et Mariam obsecro et obtestor, ut me, ab omni immunditia praeservatum, mente incontaminata, puro corde et casto corpore Iesu et Mariae semper facias castissime famulari.

Amen.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Prayer re Saint Sebastian

niedziela, 08 maja 2011 14:02

O Lord, grant us a spirit of strength. Taught by the glorious example of Your martyr, Saint Sebastian, may we learn to obey You rather than men. Amen.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... III Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 08 maja 2011 13:24


"Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu;  jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
 Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?»  I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba." [Łk 24, 13-35]

 

Co to znaczy spotkać się z Jezusem w życiu?

Odpowiem na to drugim pytaniem: co to znaczy spotkać się w życiu z drugim człowiekiem?

Tylu jest ludzi na świecie. Tak wielu, że ich wszystkich nie można zobaczyć, usłyszeć, pragnąć, ale zawsze pojawi się ktoś taki, kto stale nas czegoś uczy i może nas całkowicie pochłonąć. Może doprowadzić do spotkania z Jezusem.

Od czego zaczęła się moja wiara, która doprowadziła do tego, że jestem księdzem, odprawiam Msze Święte, mówię, piszę? Zaczęła się od wiary rodziców, którzy mi ją przekazali. Ale to było jeszcze ich spotkanie z Bogiem, nie moje. Człowiek sam musi Jezusa przeżyć.

Moje pierwsze spotkanie z Jezusem wyglądało tak, że po prostu zachwyciłem się Nim najpierw jako człowiekiem niezwykłym i zwykłym, takim, który mógł mi odpowiedzieć na główne pytania i ratować mnie od rozpaczy, nadać sens mojemu życiu, cierpieniu, śmierci. Kiedy Go poznałem, zrozumiałem, że to Jemu mogę zawierzyć, bo tylko On jeden umarł z miłości za innych.

W miarę poznawania Go przekonałem się, że nie mógł być tylko człowiekiem. Gdyby był tylko człowiekiem, to Jego śmierć, która była przecież kompletną klęską w oczach ludzi, pokryłaby Go zupełnym milczeniem. Jezus musiał zmartwychwstać, musieli ludzie spotkać się z Nim, skoro powstał cały Kościół- istnieje tyle lat i ma tylu świętych. Spotkać się z Bogiem to jest jeszcze za mało- trzeba Go przyjąć do siebie, otworzyć drzwi, nie dać Mu iść dalej, tylko zamieszkać z Nim razem, usiąść przy jednym stole. Trzeba jeść ten chleb, który On podaje.

Wtedy Go rozpoznamy.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... II Niedzielę Wielkanocną. Święto Bożego Miłosierdzia.

niedziela, 01 maja 2011 12:01


 "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».  I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego." (J 20, 19-31)

 

   Ile razy przypomina się Tomasz (trochę oplotkowany niewierzący święty), tyle razy może on nas pobudzać do kłótni na temat wiary i niewiary w Boga, i to w tydzień po wielkanocnym śniadaniu, kiedy w duchu miłości jedliśmy święcone jajko. Sprzeczają się teologowie, wierzący i niewierzący, z dyplomami i bez, babcie, które wnukom zarzucają, że nie wierzą tak dobrze jak one.

   Kim jest niewierzący? chyba tym, który- aby zagłuszyć własną niepewność- udowadnia długo i naukowo, że Pana Boga nie ma.

Kiedy Adam odszedł odszedł od prawdy Bożej, chciał ukryć się przed Bogiem w mysiej dziurze raju.

   Czym jest wiara w Boga? Odpowiedzią na Boże pytanie: :Gdzie jesteś Adamie?".

   Jak często Bóg, który szuka każdego z nas po kolei, na swoje pytanie słyszy odpowiedź: "Jestem Panie, ale nie mam czasu na wiarę. Byłem w szkole, miałem basen, lekcję muzyki, angielskiego. Teraz mam stanowisko, obowiązki, rodzinę. Jesteś, Boże, ale ja na Twoją trudną wiarę jestem za słaby.

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

wtorek, 17 października 2017

Wędrowcy...:  377 706  

A czas płynie...

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 377706
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1656
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3706 dni

Lubię to