Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 071 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXVI Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 27 września 2009 11:46


"Wtedy Jan rzekł do Niego: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami». Lecz Jezus odrzekł: «Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. [...]  Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony." (Mk 9 38-41. 43)

Jezus uspokaja skarżypytów i poleca uszanować tego, kto idzie inną drogą.
Ekumeniczny, ludzki i pobłażliwy fragment Ewangelii, przywołujący w pamięci opowiadanie Kiplinga o kocie, który chodził swoimi drogami, zmienia się nagle i staje się tak brutalny i surowy, że mówi o obcinaniu rąk i nóg. Nie przeszkadzajcie temu, kto w inny sposób czyni dobro, ale przypatrzcie się sobie, czy w was nie rośnie czasem takie bydlątko, któremu na gwałt trzeba odrąbywać nie tylko łapy i nogi, ale i ogon.
Jezus mówi o potworze urażonej miłości własnej, naszych urazach, ludzkim sądzie, potępiającym drugiego człowieka.
 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Z A P R O S Z E N I E ! ! !

środa, 23 września 2009 17:37


Bardzo serdecznie i bardzo grzecznie wszystkich zapraszam !!!
Kto był już choć raz wie, że warto :))
A kto nie był... niech przyjedzie i naocznie się przekona :D

Przygotowanie do sakramentu pokuty i pojednania prowdził będzie Ks. Marek Bałwas;
także będzie mocny i dogłębny rachunek sumienia :)

 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Pożegnanie . . .

wtorek, 22 września 2009 23:57

Nie bardzo wiem od czego zacząć, ale chyba wypadałoby coś napisać…

Przyznam się szczerze, że publikując notkę dotyczącą tragicznej śmierci Ks. Marcina nie spodziewałam się odzewu… jakiegokolwiek odzewu…

Napisałam ją, bo taką miałam potrzebę- bolało mnie, bo chociaż prawie się nie znaliśmy, to jednak… był dla mnie jak Brat…


To co zrobiliście Kochani, Wasze komentarze… daliście ludziom piękne świadectwo o tym, kim był Ks. Marcin, jak wiele, pomimo swego młodego wieku zrobił i jak wiele znaczył dla Was…

Dziękuję Wam za to z całego serca!

To chyba taki Jego cud- wiadomość o Jego śmierci połączyła w tym miejscu ludzi, dla których był kimś więcej niż tylko zwyczajnym młodym księdzem kilka miesięcy po święceniach; ludzi, dla których ten młody Człowiek był Przyjacielem, Nauczycielem, Przewodnikiem i Kimś niemal najbliższym na świecie…

 

Dziękuję wszystkim za to wspaniałe świadectwo, za piękne słowa.

W sposób szczególny dziękuję mojej Paolce- za to, że od piątku płakała razem ze mną i jako jedna z niewielu rozumiała moje łzy.

Dziękuję Ks. Markowi za to co napisał- jak zawsze pięknie i budująco.

Dziękuję Basi i Anecie, które napisały do mnie, i z którymi mogłam porozmawiać o tym, jak każde z nas przeżywa to, co się stało- Dzięki dziewczyny :*

 

Zazdroszczę tym, którzy mogli towarzyszyć Marcinowi w Jego ostatniej drodze… mnie niestety nie było to dane, ale cóż… pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da…

Jego ciało spoczęło w grobie, ale duch żyje- z Jezusem w niebie i… w naszych sercach.


Szukając odpowiedniego zdjęcia do tej notki wybrałam to, bo właśnie takiego Go pamiętam- uśmiechniętego, radosnego, zawsze gotowego by pomóc, porozmawiać; myślę że wielu z Was właśnie takim Go zapamięta…

 

Odszedł do Pana, ale tak naprawdę cały czas jest z nami, żeby nas wspierać...

Procesu beatyfikcyjnego mieć nie będzie, ale wielu z nas nie jest to wcale potrzebne, bo dla wielu z nas Ks. Marcin był takim "świętym uśmiechniętym".

 

Wczoraj, wśród uczestników Mszy Świętej w intencji Ks. Marcina jaka odbyła się w Lubrańcu, był pośród innych braci kapłanów także Ks. Kazimierz Marchlewski... Dziś, starszy brat w kapłaństwie jest już razem z Marcinem... Pokój Jego duszy...

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (8) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXV Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 20 września 2009 11:10


"Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał»." (Mk 9, 36-37)

 

Wśród wszystkich religii tylko w chrześcijaństwie dziecko odgrywa tak wielką rolę. Ani Budda, ani Mahomet, ani Konfucjusz nie zainteresowali się dzieckiem. Tylko Jezus. Postawił pośrodku uczonych tego, który w ówczesnym świecie nie miał żadnych praw, i powiedział, żeby się od niego uczyli prostoty, szczerości, a przede wszystkim ufności.

Geniuszem dziecka jest to, że bezbronne i bezradne ufa swojemu ojcu.

Każdy z nas- jako dziecko Boże- ma ufać Bogu- Ojcu.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Umarł Kapłan. . . Chryste zmiłuj się nad nami ! . . .

piątek, 18 września 2009 17:52


Śmierć Kapłana jest dla Kościoła bolesnym doświadczeniem.

O tyle boleśniejszym kiedy odchodzi do Pana młody Kapłan, kilka miesięcy po święceniach.

Dzień dzisiejszy przyniósł taką właśnie, bolesną wiadomość...


W dniu wczorajszym, w wypadku samochodowym zginął Ks. Marcin Marendziak, tegoroczny Neoprezbiter, wikariusz parafii  św. Jana Chrzciciela w Lubrańcu.

Ks. Marcin przyjął święcenia kapłańskie 31. maja br.

W pamięci wielu pozostanie na zawsze cichym, skromnym człowiekiem, dobrym kolegą, wspaniałym przyjacielem, oddanym wolontariuszem i opiekunem osób chorych i niepełnosprawnych, wytrwałym pielgrzymem do tronu Pani Jasnogórskiej.

 

Wiadomość o Jego śmierci napawa smutkiem, bo nie ma Go już pośród nas, już nie będzie okazji porozmawiać, pośmiać się, nie będzie już wspólnych pielgrzymek.

Pomimo smutku, jest jednak też odrobina radości, bo Marcin jest już z Tym, którego ukochał nad życie, któremu oddał się cały przyjmując w sakramencie kapłaństwa słodkie brzemię szczególnej łączności z Chrystusem- Jedynym i Wiecznym Kapłanem

 

Marcinie, "niech aniołowie zawiodą Cię do raju..."

Spoczywaj w pokoju...

[*] [*] [*]

 

Jak napisali przyjaciele Ks. Marcina ze Wspólnoty "Bartymeusz":

W poniedziałek 21.09. o 17:00 zostanie odprawiona Msza Św z nieszporami w kościele w Lubrańcu, a we wtorek 22.09. o godz 11:00 odbędzie się pogrzeb we wsi Kaczki.


***

 

Taka sobie jeszcze Marcinie moja refleksja...

Dzisiejsze wspomnienie liturgiczne...

Pieśń na wejście, czytanie z Księgi Mądrości... Jakby... specjalnie dla Ciebie... One były dokładnie o Tobie...

"Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność." 
(Mdr 4,7-15)


Wcześnie osiągnąłeś doskonałość Marcinie... Twoja dusza podobała się Bogu, więc tak szybko zabrał Cię spośród nieprawości tego świata. A my patrzymy i nie pojmujemy...

"[...]Życiem swym przetarł do nieba szlak,
żebyśmy mogli za nim iść.

Młody jak my, wesoły jak my,
prosta jest jego droga.
Szukał jak, my goręcej niż my,
nad wszystko kochał Boga.

Lubił wycieczki, przyjaciół miał,
jak każdy człowiek zwyczajnie żył,
ale przemieniał codzienność swą,
bo w każdej chwili z Bogiem był."

 

Nic dodać, nic ująć... cały Ty...

 

 

"Chociaż większym ryzykiem rodzić się, niż umrzeć...

kochamy wciąż za mało i stale za późno..."

 

 

Marcinie... do zobaczenia po tamtej stronie snu...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (43) | Powiedz coś...

Święto św. Stanisława Kostki.

piątek, 18 września 2009 9:57
   Jezus zadał ból Maryi i Józefowi, pozostając w świątyni, jednak nie miał wątpliwości, że tak należy postąpić, skoro tego chciał od Niego Ojciec. Św. Stanisław Kostka (1550-1568) szedł śladami Jezusa. Czując, że Bóg powołuje go na swoje ścieżki, sprzeciwił się rodzicom, sprawił im przykrość, ale wypełnił wolę Bożą. Chrześcijaństwo nie polega na tym, aby być grzecznym, ugłaskanym. Czasem trzeba zdobyć się na stanowczy sprzeciw, jeśli ktoś staje na drodze wypełnienia woli Bożej w naszym życiu.

 

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 71

 

CNOTY I DARY

„Przybądź, Duchu Święty, daj wieniec zwycięstwa, daj szczęście bez miary” (MP: sekwencja)

Jezus obiecując Ducha Świętego zaznaczył, że „świat nie może Go przyjąć” (J 14, 17). Świat, czyli ten, kto żyje w jawnej sprzeczności z nauką Chrystusa i jest zamknięty na wpływ Ducha, nieczuły na Jego światło i działanie. Natomiast my, jak mówi św. Paweł, „myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych” (1 Kor 2, 12). Jesteśmy więc obowiązani postępować przeciwnie niż świat, czyli pokonywać namiętności i żyć Ewangelią, naśladować cnoty Chrystusa, szczególnie miłość, pokorę, łagodność, posłuszeństwo, ubóstwo. Praktyka cnót jest tą cząstką, jaką każdy chrześcijanin powinien wykonać, aby Duch Święty mógł działać przez swoje dary.

Św. Tomasz poucza, że dary Ducha Świętego „zostały nam dane jako pomoc dla cnót” (I-a II-ae 68, 8). Dary więc nie zastępują cnót, lecz zakładają je i udoskonalają. To oznacza, że chrześcijanin powinien ze swej strony czynić wszystko, co może, i ćwiczyć się gorliwie W cnotach, a wówczas Duch Święty przez dary dopełni swego dzieła. Cała tradycja katolicka uważa za punkt wyjścia tę osobistą działalność i wysiłek, bo „jeśli dusza szuka Boga, to o wiele więcej Umiłowany szuka jej... Pociąga ją i porywa do siebie, czyli udziela jej swoich natchnień i dotknięć Bożych” (J.K.: Ż.pł. 3, 28). Chrześcijanin szuka Boga właśnie przez nieustanną praktykę cnót, która wprawdzie nie wystarcza do osiągnięcia świętości, jest jednak potrzebna, by udowodnić Panu dobrą wolę człowieka. Jak marynarz, który chcąc dopłynąć do portu nie czeka bezczynnie na powiew wiatru, lecz z zapałem wiosłuje, tak dusza, która pragnie znaleźć Pana, oczekując, aby On sam pociągnął ją do siebie, nie oddaje się lenistwu, lecz szuka Go wytrwale sama, swoim osobistym wysiłkiem. Właśnie w ten wysiłek Duch Święty włączy swoje działanie, urzeczywistniając dary. Kto jest leniwy i nie przykłada się gorliwie do praktyki cnót, nie może spodziewać się pomocy darów.

  • O Jezu, ześlij... Ducha swojego i spraw, aby przeniknął, rozpalił, uświęcił moją duszę: owszem, spraw, aby wchłonął mnie do tego stopnia, bym już nie żyła inaczej jak w Duchu Świętym... Wlej Ducha swojego we mnie, aby przez Jego żar niebieski dojrzały w moim sercu owoce świętych uczynków. Udziel mi Go jako światła oświecającego, jako Mistrza nauczającego, jako przewodnika kierującego, jako źródło oczyszczające a płodne i gaszące pragnienie, jako dawcę daru, jako podporę, pocieszyciela i węzeł jednoczący mnie z Tobą nierozerwalnie i na zawsze. Udziel mi Go na koniec jako słodkiego gościa duszy, aby pozostał we mnie na zawsze...
    Emitte Spiritum tuum et creabuntur” — poślij Ducha Twojego, a będą stworzone. Lecz jakie rzeczy Duch Święty stworzy? Wszystko to, co jest dobre, święte; ponieważ On jest początkiem życia nadprzyrodzonego, dlatego stwarza w nas serce czyste i ducha prawego... Tego właśnie potrzebuję, o Boże mój...
    A Ty, o Duchu Boży, zwiąż mnie jak najmocniej z Jezusem, odnów suchą ziemię mojego serca, abym stała się urodzajna w rajskie owoce, i trwała zawsze w sobie, by pracować nad moim udoskonaleniem (bł. Helena Guerra).
  • O Duchu Święty, Boże miłości, Tyś węzłem miłosnym Trójcy Świętej, chętnie jednak zstępujesz, by odpocząć i zażywać rozkoszy wśród synów ludzkich, w świętej czystości, która pod wpływem Twej mocy i miłości rozkwita dla Twoich świętych rozkoszy jako róża wśród cierni. O Miłości, Miłości, wskaż mi drogę, która prowadzi do tego rozkosznego ogrodu, do tych bogactw ducha; jest to droga życia, która prowadzi ku łąkom użyźnionym boską rosą, gdzie się nasycają serca spragnione. O Miłości, Ty jedna znasz tę drogę, która prowadzi do życia i prawdy. W Tobie dokonuje się nieocenione zjednoczenie z Trójcą Świętą, Przez Ciebie rozlane są w nas najlepsze dary duchowe; od Ciebie pochodzą urodzajne ziarna, wydające owoce żywota (św. Gertruda).


O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 208

 

http://mateusz.pl/czytania/2009/20090918.htm
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej.

wtorek, 15 września 2009 16:55
   Najpierw przeszył serce Maryi miecz słowa wypowiedzianego przez Symeona. Pod krzyżem przeszył je miecz boleści. Słowa umęczonego Chrystusa: „Niewiasto – oto syn Twój”, to testament, który Maryja podejmuje, by do końca wypełnić wolę Boga. Stała się Matką całej ludzkości, każdego człowieka – swoją miłość do Syna przelała na ludzi, z którymi Chrystus się utożsamia. Jest Matką Bolesną, ponieważ współcierpiąc z ukrzyżowanym Jezusem, pozostaje blisko każdego cierpiącego człowieka.

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 61

 

 

STRACIĆ, BY ZACHOWAĆ

Panie, daj, abym nie brał wzoru z tego świata, lecz przemieniał się przez odnawianie umysłu według woli Twojej (Rz 12, 2)

Sobór zaleca wszystkim wiernym „cnoty odnoszące się do życia społecznego jak: uczciwość, poczucie sprawiedliwości, szczerość, uprzejmość, siłę ducha, bez których nie może się utrzymać życie prawdziwie chrześcijańskie” (DA 4) ani nawet roztropność nadprzyrodzona. Chrześcijanin na przykład nie może nigdy „czynić zła, aby stąd wynikło dobro” (Rz 3, 8), nie może używać środków niedozwolonych jak kłamstwo lub niesprawiedliwość, by osiągnąć cel sam w sobie szlachetny. Ponadto roztropność nadprzyrodzona różni się od wszelkich form roztropności ludzkiej, nawet dobrej, i przewyższa ją niezmiernie, jak cel wieczny, do którego zmierza, przewyższa wszelki cel doczesny. Ewangelia daje tego niezliczone przykłady. Typowa jest przypowieść o nierozumnym bogaczu, który raduje się obfitością swoich zbiorów i czyni wielkie plany zbudowania nowych spichlerzy. „Lecz Bóg rzekł do niego: <Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?> Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” (Łk 12, 20). Roztropność chrześcijańska nie zakazuje troszczyć się o potrzeby doczesne, lecz czyni to ze swobodą ducha i ze spojrzeniem zwróconym ku Bogu. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16, 26). Jezus wskazuje więc roztropność nadprzyrodzoną: „Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (tamże 25). Kto trapi się przesadnie o sprawy i powodzenie doczesne, o dobrobyt i zachowanie życia doczesnego, w efekcie zaniedbuje swoje obowiązki względem Boga. Gdy w myślach, w pragnieniach i w działaniu wartości doczesne zajmują pierwsze miejsce, to wartości wieczne schodzą na drugie miejsce. To nie Bóg ma pierwszeństwo, lecz rzeczywistości doczesne; w następstwie zaś nie tylko świętość, lecz także zbawienie wieczne jest zagrożone. „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości — mówi Pan — bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia” (Łk 12, 15). Ani życie ziemskie, ani tym bardziej wieczne.

  • Jak trudno jest, Panie, wziąć krzyż, narazić duszę na ryzyko, a ciało na śmierć; jak trudno wyrzec się tego, czym się jest... Nam, ludziom, wydaje się trudne zdobyć nadzieję za cenę niebezpieczeństw i zdobyć przyszły pożytek ze szkodą dóbr teraźniejszych. Lecz Ty, o Mistrzu dobry i ludzki, aby nikogo nie przygniotła rozpacz i opuszczenie — ponieważ słodki urok życia ziemskiego często wzrusza nawet duszę prawą i wytrwałą — obiecaj swoim wiernym bezpieczną ciągłość życia... nikt jednak nie może uniknąć śmierci, jeżeli nie naśladuje życia. Życiem moim, o Chryste, Ty jesteś, życiem, które nie zna śmierci... Udziel mi więc łaski, abym był tam, gdzie Ty jesteś.,. Spraw, abym odpoczywał nie na ziemi, lecz w Twoim Sercu; niech nie pociągają mnie rzeczy ziemskie, lecz przeciwnie, niechaj potrafię je podeptać siłą ducha. Ziemia niechaj się mnie lęka i niech nie panuje nade mną; ciało niech lęka się mocy duszy mojej i, pokonane, niech się jej podda... O Chryste, daj mi podziwiać Twój tryumf na krzyżu... abym umiał oglądać w krzyżu nie zgorszenie lub szaleństwo, lecz tryumf (św. Ambroży).
  • O Zbawicielu mój, spraw, abym gorliwie i chciwie szukał perły boskiej mądrości, przynajmniej tak pilnie, jak to czynią ludzie szukając jakiegoś skarbu i gromadząc pieniądze, ponieważ obiecałeś, że jeśli będę jej szukał w ten sposób, znajdę ją...
    O miłości nieoceniona, o wspaniałe zjednoczenie miłości, o Boże najmilszy, Ty nazywasz się miłością i jesteś perłą nieskończonej wartości, jeden w istocie, chociaż troisty w Osobach, i tak rozmiłowany w jedności, że tych wszystkich, którzy łączą się i zbliżają do Ciebie, czynisz jednym duchem z sobą, odkryj przede mną tę jedyną i bezcenną perłę, abym rozmiłował się w niej i bym ją posiadł. Oto ofiaruję Ci to wszystko, co posiadam; a gdybym miał więcej, więcej bym Ci oddał, bo wszystko jest mało w porównaniu z tym, co ona warta. Spraw, Panie, łaską swoją, abym Ci służył darmo, nie dla zapłaty, lecz z czystej miłości (L. da Ponte).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 198


http://mateusz.pl/czytania/2009/20090915.htm
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

poniedziałek, 14 września 2009 9:18
   Krzyż to pierwszy ołtarz, na którym dokonała się ofiara Jezusa Chrystusa. Na nim „zajaśniała potęga Chrystusa Ukrzyżowanego”. Ofiara ta wciąż się uobecnia – codziennie, na ołtarzach świata. Kapłan unoszący Hostię – Ciało Chrystusa – wywyższa także Jego krzyż, przez który dostąpiliśmy zbawienia. Uczestnicząc w Eucharystii, oddajemy cześć ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu Synowi Bożemu i uznajemy w Nim naszego Pana i Króla.

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 56


NIE JAKO NIEMĄDRZY, ALE JAKO MĄDRZY

Poucz mnie, Panie, i wskaż mi drogę, którą mam pójść; utkwij swoje spojrzenie we mnie. (Ps 32,8)

„Baczcie pilnie, jak postępujecie: nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną... Nie bądźcie nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana” (Ef 5, 15-17). Chrześcijanin nie może działać jak niemądry: życie jest czymś zbyt poważnym, jest drogą wiodącą do Boga. Dlatego ogromnie na tym zależy, aby się nie pomylić, lecz wybrać tę drogę, którą wskazuje wola Boga, i nią sprawnie postępować. Nie zawsze to łatwo, bo od wewnątrz mogą przeszkodzić namiętności w poznaniu woli Bożej, z zewnątrz zaś narzuca się świat ze swym złudnym urokiem. Aby chrześcijanin nie zbłądził z drogi, otrzymał na chrzcie cnotę roztropności, której zadaniem właśnie jest pomagać mu „rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2), i doprowadzić go do osiągnięcia celu: życia wiecznego. „Roztropność — według św. Augustyna — jest miłością, która rozróżnia to, co pomaga zdążać do Boga, od tego, co może przeszkodzić”. Istotnie, kto miłuje, dobrowolnie wybiera to, co może mu posłużyć do zdobycia przedmiotu jego miłości, i jest bardzo przenikliwy w poznawaniu woli osoby umiłowanej, jej pragnień i upodobań. „Miłość jest roztropna, ostrożna, prosta”, mówi Naśladowanie (III, 5, 7). Nie chodzi tutaj o roztropność ludzką dobrze kierującą sprawami i interesami doczesnymi, lecz o roztropność nadprzyrodzoną, natchnioną przez miłość, która pomaga człowiekowi wybierać to wszystko, co może prowadzić go do Boga, unikać zaś tego, co może go od Niego oddalić.

Bóg stworzył człowieka wolnym, zdolnym podejmować decyzje i kierować własnym życiem; lecz nie pozostawił go sobie samemu. Dał mu prawo za przewodnika, objawił mu jego cel nadprzyrodzony i aby mógł to osiągnąć, udzielił mu cnót nadprzyrodzonych, wśród których roztropność ma zasadnicze zadanie: ma kierować całym jego działaniem według Boga.

  • Udziel mi, o Boże miłosierny, abym tego wszystkiego, co Tobie się podoba, pragnął gorąco, roztropnie szukał, prawdziwie poznał i doskonale wypełniał na cześć i chwałę Twojego imienia. Wskaż mi, o mój Boże, moje miejsce w świecie i spraw, abym znał to, co Ty chcesz, bym czynił i bym to wypełniał, jak trzeba i jak to jest pożyteczne dla mojej duszy. Panie Boże mój, daj mi, abym nie ustawał ani w powodzeniu, ani w przeciwnościach, tak abym w jednym nie popadł w pychę, a w drugim nie upadł na duchu. Obym nie radował się ani nie smucił niczym innym, jak tylko tym, co do Ciebie zbliża lub od Ciebie oddala. Obym nikomu innemu, jak tylko Tobie, starał się podobać, obym Ci nie sprawił przykrości. Obym pogardzał, Panie, wszystkimi rzeczami przemijającymi, a niech mi będą miłe wszystkie rzeczy wieczne.
    Niech mi będzie przykrą każda przyjemność, w której nie ma Ciebie, niechaj nic nie pragnę z tego, co jest poza Tobą. Umacniaj mnie, o Panie. Praca podjęta dla Ciebie i każdy odpoczynek, które by nie sprawiały Tobie radości, niech mi będą przykre (św. Tomasz s Akwinu).
  • O Dobro nieskończone, jak to możliwe, aby Cię nie kochał i nic znał ten, kto został stworzony, aby móc Cię poznawać i radować się Tobą?...
    O Panie, z jak wielką miłością troszczysz się we dnie i w nocy o tego człowieka, który nie zna siebie samego, a jeszcze mniej Ciebie, o Panie, chociaż Ty tak wielce go miłujesz i tak pilnie poszukujesz, i z tak wielką cierpliwością oczekujesz i znosisz, a to wszystko z miłości...
    Ty pociągasz do siebie ludzi z miłością i pragniesz, aby z miłości zgadzali się z Twoją wolą. Ty działasz w nich i przez nich swoją miłością i pragniesz, aby cały człowiek działał z miłości, bez miłości bowiem nic dobrego nie można uczynić. Ty działasz tylko dla pożytku człowieka i pragniesz, aby człowiek działał tylko na Twoją cześć, a nie dla własnego pożytku. Ty, choć jesteś Bogiem i Panem, nie patrzyłeś na własną wygodę ani duszy, ani ciała, by zbawić człowieka, tak też nie chcesz, aby człowiek patrzył na własną korzyść duszy i ciała, by pełnić Twoją wolę, tym bardziej że Twoja wola jest całym naszym pożytkiem (św. Katarzyna z Genui).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 194

 

http://mateusz.pl/czytania/2009/20090914.htm

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXIV Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 13 września 2009 12:44


"Za kogo uważają mnie ludzie?" (Mk 8,27)

Gdyby Pan Jezus był tylko Bogiem, byłby przerażającym nas biblijnym ogniem, spaliłby nas na proch. Gdyby był tylko człowiekiem, byłby razem z nami bezradny wobec cierpienia, samitności i śmierci, nie mógłby dać nam tej nadziei, jaką dał, mówiąc, że przygotuje nam miejsce.
 
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Anioły też umierają... [*] [*] [*]

czwartek, 10 września 2009 14:53


Poluni nie ma już z nami...
Dziś, około południa Aniołek odszedł tam, gdzie jego miejsce- do nieba...
Dziękuję wszystkim za modlitwę w intencji tego Dziubka kochanego, prosząc jednocześnie o modlitwę za Jej rodziców, rodzeństwo i przyjaciół w tym trudnym i smutnym dla nich czasie...

Gdy umierał na krzyżu
cud się nie zdarzył
żaden anioł nie pomógł
deszcz nie obmył głowy
piorun się zagapił gdzie indziej uderzył
zaradna Matka Boska
z cudem nie zdążyła
wierzyć to znaczy ufać kiedy cudu nie ma
cud chce jak najlepiej
a utrudnia wiarę...


Ks. Jan Twardowski; "Żaden anioł nie pomógł."

Wiecie, dziwnie się czuję...

Polunia była pierwszym dzieciaczkiem, o którym pisałam na tym blogu, prosząc o pomoc w zbiórce pieniędzy na leczenie i... jakoś tak teraz pusto w sercu, kiedy mam świadomość, że nie ma Jej już tu, na ziemi...

Odeszła do Boga, do nieba, tak, gdzie nie będzie już bólu, gdzie nie będzie łez, gdzie będzie mogła beztrosko się bawić, nie myśląc o chorobie... Może będzie jej brakować Mamy, Taty, Rodzeństwa, ukochanego pieska, którego tak niedawno dostała, a który dał Jej tyle radości... Tak, pewnie będzie Jej tego brakowało, ale... będzie szczęśliwa bo przecież- w niebie, z Jezusem i... z innymi Aniołkami które przegrały walkę z chorobą... I będzie na nas czekać...

Nie znałam Jej osobiście, ale mam nadzieję, że spotkam Ją kiedyś, po tamtej stronie snu, po drugiej stronie tęczy...

Wiele odeszło tych Aniołków ostatnio... Hanusia, Ania, Adaś, Kacperek, Polunia... Widocznie w niebie brakowało takich właśnie aniołów jak oni... tam były bardziej potrzebne niż tu, na ziemi, dlatego Bóg powołał ich do siebie...

Dla nas to o całe życie za wcześnie, ale... dla nich był to widocznie najodpowiedniejszy moment...

Śpijcie spokojnie Aniołki...

Do zobaczenia...

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Matki Bożej Siewnej.

wtorek, 08 września 2009 0:15


Narodziła się, by stać się Oblubienicą Ducha Świętego i Matką Bożego Syna. Wybrana przez Boga, niepokalana, nieskażona grzechem pierworodnym. Pomimo tak wielkich łask Maryja musiała bardzo wiele wycierpieć. Jej wiara okazała się jednak niewzruszona. Wypełniła wszystko, czego Bóg od Niej oczekiwał. Prośmy Maryję, by wypraszała nam łaskę niezachwianej wiary i uczyła nas, jak w najtrudniejszych próbach powiedzieć Bogu „tak”.

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 32

 

SPRAWIEDLIWOŚĆ EWANGELICZNA

Przyoblecz mnie, Panie, w człowieka nowego, stworzonego w sprawiedliwości i prawdziwej świętości (Ef 4, 24)

„Powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5, 20).

W języku biblijnym słowo sprawiedliwość ma znaczenie o wiele szersze niż w codziennym użytku, kiedy to oznacza poszanowanie praw innych. Sprawiedliwość w Piśmie świętym oznacza doskonałość, świętość. Człowiek sprawiedliwy to ten, który nosi w sobie odblask sprawiedliwości, a więc świętości Boga. Żyje w sprawiedliwości, bo stosuje się do prawa Bożego, dopomagającego postępować według świętej woli Boga. Dlatego Psalmista nie przestaje chwalić i wywyższać prawa, które pragnie zachować z najwyższą doskonałością. „Błogosławieni, których droga nieskalana, którzy postępują według prawa Pana... . Dusza moja omdlewa tęskniąc wciąż do wyroków Twoich” (Ps 119, 1. 20).

W czasach Jezusa uczeni w Piśmie i faryzeusze gorliwie zachowywali prawo, ale przestrzegając skrupulatnie najmniejszego jego szczegółu., zaniedbywali ducha. Cóż może znaczyć sprawiedliwość zewnętrzna nie ogarniająca wnętrza człowieka? Jezus odwraca ten stan rzeczy: żąda sprawiedliwości, która zaczyna się w sercu. „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj... A Ja wam powiadam; Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5, 21). Ktoś, kto wprawdzie nie zabija, lecz zachowuje w sercu gniew, żal względem brata, jest winny wobec Boga, godzien potępienia, nawet wówczas gdy zewnętrznie zachowuje prawo. Tak samo ktoś, kto nie popełnia cudzołóstwa, lecz nie odrzuca pragnień nieczystych, „już się w swoim sercu dopuścił cudzołóstwa” (tamże 28). Jezus chcąc uprzytomnić swoim słuchaczom wymagania sprawiedliwości wewnętrznej, w odniesieniu do pierwszego przypadku mówi, że Bóg nie przyjmuje aktów kultu od tego, kto jest w niezgodzie z bratem i nie zabiega o pojednanie, w odniesieniu do drugiego zaś nie waha się powiedzieć: „Jeśli prawe oko twoje jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie” (tamże 29). By strzec sprawiedliwości wewnętrznej, należy być gotowym na wszelką ofiarę.

  • Udziel mi, Panie, łaski, abym wypełniał wszelką sprawiedliwość. To jest właśnie droga prowadząca do radości. Istotnie, radość jest nagrodą, sprawiedliwość zaś jest zasługą i przyczyną. Kiedy Ty, o Chryste, życie nasze, ukażesz się, również my ukażemy się z Tobą w chwale; właśnie ze sprawiedliwości wypłynie nasza radość, bo Ciebie samego Bóg Ojciec ustanowił sprawiedliwością dla nas.
    Szczęśliwi naprawdę ci, którzy już teraz cieszą się owocem sprawiedliwości we własnym sumieniu. Teraz praktyka tej cnoty jest trudna, lecz przyjdzie dzień, kiedy będziemy jej pragnąć i posiadać ją w radości i słodyczy bez żadnego trudu, będziemy kochać, pragnąć i radować się samą sprawiedliwością.
    Nie dopuść, Panie, abym opuszczając sprawiedliwość zadowalał się marną i przemijającą radością. Istotnie, jeśli będę jej oczekiwał od rzeczy przemijających, musi przeminąć, ponieważ przemijają te rzeczy, od których pochodzi (św. Bernard).
  • Pomijając normy prawa... Ty, o Panie, rozciągnąłeś obowiązek dobroci również na tych, którzy nas obrazili... tego nauczałeś i to czyniłeś, Ty, któryś był wzgardzony i nie odpłacałeś wzgardą; byłeś policzkowany i nie oddałeś policzka; zostałeś ogołocony i nie stawiłeś oporu; ukrzyżowany modliłeś się o przebaczenie nawet dla swoich prześladowców, mówiąc: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Tłumaczyłeś grzech swoich oskarżycieli: oni przygotowywali Ci krzyż, a Ty udzieliłeś łaski i zbawienia... Dałeś nam przykład i zabezpieczyłeś nam nagrodę niebieską, obiecując, że staną się dziećmi Boga ci, którzy będą Twoimi naśladowcami... Jak wielkie to dobrodziejstwo miłosierdzia Twego, że udzielasz nam praw do przybrania Bożego! Udziel mi więc, Panie, łaski naśladowania miłosierdzia, by zasłużyć na łaskę (św. Ambroży).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 168

 

http://mateusz.pl/czytania/2009/20090908.htm


W Polsce święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ma także nazwę Matki Bożej Siewnej. Był bowiem dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i uprzątnięciu pól, brano się do orki i siewu. Lud chciał najpierw, aby rzucone w ziemię ziarno pobłogosławiła Boża Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wyłuskane z kłosów, które były wraz z kwiatami i ziołami poświęcane w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, by uprosić sobie dobry urodzaj. Na Podhalu święto 8 września nazywano Zitosiewną, gdyż tam sieje się wtedy żyto. W święto Matki Bożej Siewnej urządzano także dożynki.

Dzisiejsze święto przypomina nam, że Maryja była zwykłym człowiekiem. Choć zachowana od zepsucia grzechu, przez całe życie posiadała wolną wolę, nie była do niczego zdeterminowana. Tak jak każdy z nas miała swoich rodziców, rosła, bawiła się, pomagała w prowadzeniu domu, miała swoich znajomych i krewnych. Dopiero Jej zaufanie, posłuszeństwo i pełna zawierzenia odpowiedź na Boży głos sprawiły, że "będą Ją chwalić wszystkie pokolenia".

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-08a.php3
 
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Miłosierdzie Pana nad wszystkim co stworzył!

poniedziałek, 07 września 2009 20:48



„Miłosierdzie Boże ponad wszystkie dzieła Jego. (Ps 144,9) Przeto Miłosierdzie Pańskie na wieki wysławiać będę.” (Ps 88,2)

 

Piszę, żeby podzielić się moją radością:)

Pisałam niedawno, że byłam na spotkaniu użytkowników Forum Dobrego Przesłania, tam też dowiedziałam się wiele na temat Kręgu Miłosierdzia, o którym również wspominałam na blogu (http://ego-sum-qui-sum.bloog.pl/id,4943726,title,Wspolnota-Siostr-Sluzebnic-Bozego-Milosierdzia-Krag-Milosierdzia,index.html ).

Na spotkaniu podjęłam decyzję o włączeniu się w to wielkie dzieło krzewienia Bożego Miłosierdzia i po powrocie napisałam do Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia, że pragnę włączyć się w dzieło Kręgu Miłosierdzia.

 Dziś dostałam odpowiedź :)

Wiecie, nie sądziłam, że biała koperta obklejona znaczkami może sprawić człowiekowi tak wielką radość, naprawę- „radość moja była pełna” :)

Siostry przysłały mi wiele ciekawych i bardzo wartościowych materiałów, które z pewnością pomogą mi w kroczeniu drogą Kręgu Miłosierdzia.

Otrzymałam obrazek Jezusa Miłosiernego, który jest znakiem przynależności do Kręgu Miłosierdzia, z wypisaną na nim modlitwą za kapłanów, którą każdy członek Kręgu zobowiązany jest codziennie odmawiać wraz z Koronką do Bożego Miłosierdzia;

oraz obrazek Maryi- Niepokalanej Królowej Miłosierdzia, której opiece się powierzam…

 

Niepokalana Matko Miłosierdzia, w Twoje Święte, Matczyne ręce składam moje serce i całe moje życie z zasługami Jezusa w ofierze miłości dla ratowania dusz. Amen.

Pragnę Was w tym miejscu drodzy Czytelnicy zachęcić do włączenia się w to wspaniałe dzieło- "Szatan mnie nienawidzi, ale Jezus mnie kocha i to jest piękne" jak mówi jeden z moich znajomych- bo to prawda- czuję, że szatanowi to wybitnie nie w smak co robię, Krąg i w ogóle sama modlitwa za kapłanów, na których on czycha i których nienawidzi, ale- obok jego nienawiści czuję wielką Miłość Jezusa- tą Miłość, która na śmierć nie umiera. Wiem, że On jest przy mnie razem ze Swą Matką i Księciem Aniołów- Św. Michałem i nie pozwoli by stała mi się jakakolwiek krzywda.
Proszę Was o modlitwę za mnie i za wszystkich członków Kręgu Miłosierdzia- zarówno świeckich jak i duchownych- byśmy wytrwale kroczyli tą drogą, którą Jezus dla nas wybrał, i nie poddawali się pomimo nienawiści i zasadzek szatańskich.

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXIII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 06 września 2009 18:52


"On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo westchnął i rzekł do niego: <Effatha>, to znaczy: <Otwórz się!>" (Mk 7, 33-34)

Zauważmy, że Pan Jezus najpierw przywraca głuchoniememu słuch, a potem mowę.
Mógł postąpić odwrotnie. Ale Jezus chciał, aby głusi najpierw Go wysłuchali, a potem opowiadali o tym, co słyszeli.
A my często tylko mówimy do Jezusa, a nie chcemy Go słuchać.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia. Krąg Miłosierdzia.

wtorek, 01 września 2009 11:21
   Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia powstała jako odpowiedź na skierowane do św. siostry Faustyny Kowalskiej żądanie Pana Jezusa, dotyczące utworzenia Zgromadzenia zakonnego o charakterze klauzurowym w celu wypraszania Bożego miłosierdzia dla świata, ze szczególnym uwzględnieniem kapłanów i osób zakonnych. Wszystko co dotyczy celu, zadań, sposobu życia, stroju zawarła św. siostra Faustyna w swoim Dzienniczku w akapitach oznaczonych numerami: 429, 435-439, 526, 531-539, 542-558, 563, 565, 567-568, 570, 572, 625, 664, 892, 1013, 1154, 1155.
    Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia powstała przez oddzielenie się od Zgromadzenia czynnego Sióstr Jezusa Miłosiernego, dla pełniejszej realizacji powołania – klauzurowego, po wcześniejszym otrzymaniu pozwoleń kierowników duchownych i odpowiednich władz kościelnych, a pod prawną opieką ks. prof. Franciszka Bogdana SAC.

Więcej informacji o historii zgromadzenia oraz jego działalności można znaleźć tutaj: http://misericordiadei.eu/index.html

Krąg Miłosierdzia

Święta siostra Faustyna opisuje w Dzienniczku proces rozprzestrzeniania się Dzieła Miłosierdzia jakby w trzech odcieniach, „lecz to jedno jest": poprzez Zgromadzenie zakonne o charakterze kontemplacyjnym, „gdzie dusze odosobnione od świata palić się będą w ofierze przed tronem Bożym i upraszać miłosierdzie dla świata całego... I wypraszać błogosławieństwo dla kapłanów i swoją modlitwą przygotowywać będą świat na ostateczne przyjście Jezusa" (Dz.s.F. 1155). Ten odcień realizuje Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie.
Innym odcieniem uczestnictwa w Dziele Miłosierdzia jest modlitwa i czyny miłosierdzia osób nie zobowiązanych żadnym ślubem, za których jednak wykonanie będą one miały udział we wszystkich zasługach i przywilejach całości Dzieła. Do tego odcienia mogą należeć wszyscy ludzie żyjący na świecie (Dz.s.F. 1157).

    Krąg Miłosierdzia, powstały w kwietniu 2006 roku, który wypełnia to pragnienie św. Faustyny jest formą duchowej przynależności i uczestnictwa w charyzmacie Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie dla tych wszystkich, kapłanów, zakonników i zakonnic należących do innych Zgromadzeń czy Instytutów Życia Konsekrowanego, a także ludzi świeckich, których Bóg powołuje do życia tym charyzmatem. Nie jest on bowiem sprzeczny z regułami żadnego Zgromadzenia lub Zakonu ani w konflikcie ze stylem życia kapłanów diecezjalnych czy katolików świeckich, ale jest szczególnym darem Boga na nasze czasy i w przedziwny sposób łączy w sobie wszystkie inne dary i charyzmaty Kościoła. Jedynymi wymogami przynależności do tej Wspólnoty są:

-codzienna Koronka do Bożego Miłosierdzia;
-modlitwa za Kościół i kapłanów (Dz.s.F. 1052);
-przynajmniej jeden uczynek miłosierdzia dziennie;
-świadectwo życia dawane Jezusowi w miejscu, na którym postawił swoim powołaniem, wierność swojej drodze życia;
-błogosławieństwo kapłańskie udzielane i rozszerzane na cały świat (wymóg dla kapłanów).

Istotą tego charyzmatu jest całkowita ufność Jezusowi - zawierzenie Bożemu miłosierdziu i postawa miłosierdzia, czyli nastawienie na odwzorowanie w swoim życiu pragnienia i wysiłku Jezusa zmierzającego do doprowadzenia każdego człowieka do dojrzałości i wiecznego zbawienia. Dokonuje się to przez ciągłe wnikanie w Boże tajemnice, poznawanie Jego wielkiego miłosierdzia i niezgłębionej dobroci do stworzeń oraz przybliżanie tego innym ludziom. Jak również, poprzez łączenie się z Jezusem w miłości, wypraszanie Bożego miłosierdzia dla siebie i innych, budzenie ufności w Boże miłosierdzie, oraz przygotowywanie w ten sposób świata na ostatecznie przyjście Chrystusa na ziemię. Zasadniczym elementem tego charyzmatu jest modlitwa, podejmowanie postu, wszelkich umartwień i prac, a także przyjmowanie cierpienia i wszelkich wysiłków, w zjednoczeniu z Jezusem, ofiarowując, jak to określił sam Chrystus świętej siostrze Faustynie, za cały świat, a szczególnie za dwie drogocenne Jego sercu perły, czyli dusze kapłanów i dusze zakonne. Modlitwa, umartwienia, posty czy jakakolwiek praca zyskują swoją wartość przed Bogiem jedynie wtedy, gdy są złączone z modlitwą, postem, umartwieniem czy pracą samego Jezusa. Dlatego też każdy członek Kręgu Miłosierdzia, podobnie jak Siostry, pozwala się prowadzić Duchowi Świętemu, a swoje życie stara się wzorować na życiu Jezusa od żłóbka aż do skonania na krzyżu (Dz.s.F. 438).
    Uczestnictwo w charyzmacie daje członkom Kręgu Miłosierdzia prawo do udziału we wszystkich obietnicach Jezusa pozostawionych w Dzienniczku dla Zgromadzenia, w duchowych dobrach Wspólnoty, zwłaszcza do szczególnej opieki Jezusa, podobnie jak św. Faustyna, przed atakami złego ducha, ale także zachęca do praktykowania zgodnie ze swoim stanem życia, podobnie jak Siostry, trzech rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Z oczywistych względów dla ludzi świeckich żonatych czy zamężnych będzie to oznaczało duchową walkę o czystość i wierność małżeńską, wolność od chciwości pieniędzy i mądre nimi gospodarowanie dla dobra rodziny, a także posłuszeństwo nauce Kościoła. Chodzi o to, aby duszą coraz bardziej wolną od różnorakich przywiązań kochać Jezusa aktem czystej miłości, samemu coraz mocniej ufać miłosierdziu Bożemu wypraszając je również dla innych.
    Św. siostra Faustyna (Dz.s.F. 1158) zachęcała, aby każdy członek tego trzeciego odcienia, czyli właśnie Kręgu Miłosierdzia, starał się spełnić przynajmniej jeden uczynek miłosierdzia dziennie, a może ich być również więcej. Te uczynki miłosierdzia mogą
być praktykowane w trojaki sposób:

-Czynem,

-słowem, przez przebaczenie i pocieszanie;

-modlitwą, która dostępna jest nawet wtedy, gdy nie można spełnić uczynku miłosierdzia ani też wypowiedzieć słowa przebaczenia lub pocieszenia.

                Siostra Faustyna podkreśla przy tym dla tych, którzy martwią się, że nie mają rzeczy materialnych by czynić przez nie miłosierdzie, że „miłosierdzie ducha, na które nie potrzeba mieć ani pozwolenia ani spichlerza", jest dostępne dla każdego i ma przy tym większą zasługę przed Bogiem (Dz.s.F. 1317). Trudno oprzeć się wrażeniu, że Faustyna zachęca nas wszystkich, członków Kręgu Miłosierdzia do tego, abyśmy powrócili do praktykowania obecnych już od dawna w nauce Kościoła uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała.
    Niezmiernie ważne jest przy tym, aby zarówno czyny miłosierdzia tak względem ciała jak i duszy, a także inne praktyki ascetyczne jak posty, umartwienia czy jakąkolwiek pracę podejmować wobec bliźnich ze względu na miłość do Jezusa i ze względu na dobro, czyli wzrost w człowieczeństwie i zbawienie braci, jak również w łączności z Jezusem, z Jego czynami lub słowami miłosierdzia. Czynimy to zwykłym aktem woli i wzbudzeniem pragnienia, by wszystko to podejmować w łączności z Jezusem, z podobnym Jego aktem miłosierdzia i z miłości do Niego w celu wypraszania miłosierdzia dla całego świata, a szczególnie dla dusz kapłańskich i zakonnych. I tak np. post łączymy z postem Jezusa, nasze własne umartwienia, uczynki miłosierdzia względem ciała czy duszy z Jego umartwieniami czy czynami, naszą pracę z Jego pracą w Nazarecie, nasze cierpienie z Jego cierpieniem, gdyż tylko wtedy mają one wartość przed Bogiem. Należy unikać podejmowania dzieł miłosierdzia motywowanych lękiem przed opinią innych ludzi („bo tak wypada", „bo co powiedzą inni", „a może się ktoś na mnie obrazi"), albo z powodów czysto filantropijnych czy nawet szlachetnej miłości bliźniego. To za mało. Tylko motywacja „z miłości do Chrystusa", dla rozwoju i zbawienia tak ukochanego przez Niego człowieka, nadaje czynom miłosierdzia właściwy charakter. Jak widać, konieczny jest więc również ciągły wysiłek każdego, kto należy do Kręgu Miłosierdzia nad oczyszczaniem własnej motywacji i intencji do działania oraz prośby skierowane do Boga o oczyszczanie naszej woli i pragnień.
    Trzecim sposobem praktykowania miłosierdzia wobec bliźnich, jak podaje Siostra Faustyna jest modlitwa za nich, a w sposób szczególny za kapłanów i osoby zakonne. Nie trzeba oczywiście przypominać, że nasza modlitwa ma sens tylko wtedy, gdy jest łączona ciągle aktem woli z modlitwą Jezusa opisaną w Ewangeliach. Modlitwą taką powinna być przede wszystkim Koronka do Bożego Miłosierdzia, możliwie o godz. 15:00 lub w innym czasie. Szczególną zaś modlitwą dla członków Kręgu Miłosierdzia jest podyktowana przez św. siostrę Faustynę w Dzienniczku do codziennego odmawiania:

MODLITWA ZA KOŚCIÓŁ I KAPŁANÓW:

O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie. Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana - bo Ty wszystko możesz. (Dz. 1052)

W Święto Podwyższenia Krzyża, 14 września 2007 roku, dokonany został uroczysty akt intronizacji i oddania Wspólnoty, we wszystkich „odcieniach" i stopniach przynależności, Jezusowi Królowi Miłosierdzia. Odtąd, każdy wstępujący do Wspólnoty, oddaje swoje życie Chrystusowi, wyznając Go jako jedynego swojego Pana i Króla.

AKT ODDANIA JEZUSOWI KRÓLOWI MIŁOSIERDZIA:
Jezu, Królu Miłosierdzia, Panie nasz, przez ręce Maryi Matki Miłosierdzia oddajemy dziś Tobie, na zawsze, wszystkie nasze wspólnoty, siostry i braci, których raczyłeś i raczysz wezwać do głoszenia chwały Twego Miłosierdzia i przygotowywania świata na Twoje przyjście. Oddajemy wszystkich, którzy wraz z nami wielbią Twoje Miłosierdzie w każdym czasie i miejscu.
Świadomi naszej słabości, ale ufni w Twoje Nieskończone Miłosierdzie oddajemy się Twojej Świętej Woli. Ty Sam uświęcaj nas i posługuj się nami, jak chcesz, w Twoim dziele zbawienia świata.
Króluj w naszych sercach i w całej Wspólnocie, spraw, by Twoja Wola pełniona była zawsze, wszędzie i we wszystkim, aby Królestwo Twoje ogarnęło wszystkich ludzi po wszystkie czasy. Amen.


Wszystkich, którzy pragną włączyć się do Kręgu Miłosierdzia, prosimy o zgłaszanie się (telefonicznie, listownie,  e-mailem lub osobiście) w Rybnie - podając:
imię i nazwisko,
adres zamieszkania (do korespondencji),
Diecezję, Zgromadzenie Zakonne (dla Kapłanów i Osób Zakonnych),
kontakt (telefon, e-mail),
datę urodzenia.


[http://misericordiadei.eu/pag.04.html]

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (43) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

poniedziałek, 24 lipca 2017

Wędrowcy...:  372 923  

A czas płynie...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 372923
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1565
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3620 dni

Lubię to