Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 678 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Powrót i... nowy dział...

piątek, 28 września 2007 20:54

Witam.

Wróciłam po dość długiej nieobecności. Przepraszam, że tak zaniedbałam pisanie, ale nie czułam się zbyt dobrze ostatnimi czasy.

Teraz już lepiej i dlatego postanowiłam nadrobić zaległości ( przynajmniej częściowo), dlatego powstał nowy dział pt. "Rachunek sumienia"; będę w nim zamieszczać propozycje rachunku sumienia, oraz rozważania, które mogą stanowić nieocenioną pomoc w przygotowaniu się do Sakramentu Pokuty i Pojednania.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Rachunek sumienia dla młodzieży

piątek, 28 września 2007 20:46
 

Rachunek sumienia, który czytasz powstał z myślą o młodzieży przystępującej do sakramentu bierzmowania. Bardzo często spotykam się z sytuacją, która dla mnie jako spowiednika jest zawsze bardzo niepokojąca: wiele osób, tak młodzieży, jak i dorosłych, przychodzi do spowiedzi z książeczkami do nabożeństwa, które otrzymali przy pierwszej Komunii świętej zapominając, że modlitewniki te były przygotowane z myślą o dzieciach, a co za tym idzie, także pytania w rachunku sumienia dotyczą dzieci. Człowiek młody, a zwłaszcza ludzie dorośli żyjący w małżeństwie muszą sięgać po modlitewnik, a szczególnie rachunek sumienia, który jest przeznaczony dla odpowiedniego wieku i stanu życia. Specyfiką tego rachunku sumienia jest skierowanie go do młodzieży klas gimnazjalnych oraz uczniów szkół średnich. Problemy zawarte w pytaniach dotyczą ich świata i tego co niesie ich wiek. Poniższy tekst ma być punktem wyjścia dla ich poszukiwań i zastanowienia nad życiem. Intencją przygotowującego była możliwie najlepsza komunikatywność i zwięzłość tekstu. Im bowiem jest on bardziej zwarty, tym szersze zatacza horyzonty i pozwala odnaleźć własne grzechy. W odczuciu autora wielość pytań bardzo szczegółowych zamyka niekiedy oczy na sprawy osobiste, ukryte w głębi serca, i w ten sposób zubaża sakrament.

 

Z czego się spowiadać?

 

A może jeszcze wcześniej trzeba zapytać: jak się spowiadać? Jest to pytanie bardzo ważne, ponieważ od sposobu spowiedzi zależy w bardzo dużym stopniu to, co przeżyjesz, a więc czy będzie to spotkanie z Chrystusem w sakramencie pojednania, czy tylko lęk przed tym, co powie ksiądz. Chciałbym, aby każdy kto bierze do ręki ten rachunek sumienia, zgodził się najpierw na jedną prawdę: aby dobrze się wyspowiadać trzeba najpierw mieć czas. Nawet jeżeli do kościoła przyszło się w gronie kolegów i koleżanek, to na czas przygotowania i spowiedzi trzeba o nich zapomnieć. Każdy ma przecież imię problemy i inne grzechy, a więc jeden potrzebnie na rachunek sumienia i spowiedź więcej czasu, a inny mniej. Proszę więc: zanim podejdziesz do konfesjonału. uklęknij przed Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie, opowiedz Mu o swoich problemach, o tym z czym sobie nie radzisz i powiedz co najbardziej pragniesz zmienić - z czego chcesz się poprawić... A potem z przygotowanym rachunkiem sumienia idź do konfesjonału. Czas oczekiwania wykorzystaj na modlitwę. Wróćmy jednak do pierwszego pytania: z czego się spowiadać ? Spowiedź w pierwszym rzędzie dotyczy grzechów śmiertelnych. Mamy z nimi do czynienia wtedy, gdy są spełnione trzy warunki: - zostało przekroczone prawo Boże w ważnej sprawie (jest to tzw. materia ciężka), - czyn został popełniony ze świadomością zła (trzeba wiedzieć, że czyn jest zły i przekracza prawo Boże w ważnej sprawie), - grzech musi być popełniony dobrowolnie (z własnej woli, bez przymusu). Gdyby któryś z tych warunków nie zachodził, grzech będzie miał charakter powszedni (jest przekroczeniem prawa Bożego w rzeczy małej lub w ważnej rzeczy, ale nie całkiem świadomie i dobrowolnie). I na koniec przypomnienie! Aby spowiedź była dobra musi być spełnionych pięć warunków, spośród których najważniejszy jest żal za grzechy. Gdyby ktoś za grzech nie żałował, nie będą mu odpuszczone. Wszystkich, którzy będą korzystali z tego rachunku sumienia, proszę: nie zapomnijcie, że ten rachunek nie jest na całe życie. Jest to rachunek sumienia dla młodzieży. Kiedyś trzeba go więc będzie zostawić lub przekazać młodszym. Problemy w nim poruszone są odbiciem tego z czym jako kapłan najczęściej się spotykam na katechizacji i w konfesjonale. Dla tych zaś, którzy będąc w szkole średniej wspięli się już na wyższy poziom życia duchowego, którzy prowadzą głębsze życie religijne, proponuję także poszukanie czegoś nowego. Nie lękajcie się - Bóg jest dobry!

 

Ks. Dariusz Madejczyk

 

I PRZYKAZANIE

 

Mówi o miejscu Boga w naszym życiu. Należy więc postawić sobie pytanie: - o czas dla Boga, czy nie jest spychany na margines życia, na koniec dnia? - czy nie brakuje codziennej modlitwy, i jak ta modlitwa wygląda ? Może jest odmawiana bezmyślnie i w pośpiechu ? - czy wiara w Boga się rozwija (poprzez np. czytanie Pisma św. książek i gazet religijnych) ? - czy to co czytam, oglądam, a także ludzie, których spotykam, pomagają mi zbliżać się do Boga, czy mnie od Niego oddalają? - czy umiem się przyznać do wiary i przeciwstawić złu tam, gdzie je dostrzegam?

 

II PRZYKAZANIE

 

Mówi o szacunku wobec Boga i tego, co święte. Należy więc postawić sobie pytanie: - czy nie odrzucam woli Bożej wyrażonej w przykazaniach i nauce Kościoła (np. przez mówienie: "dla mnie to nie jest grzechem") ? - czy nie odrzucam Boga przez długotrwałe unikanie spowiedzi św. i trwanie w grzechu śmiertelnym? - czy nie przysięgałem bez potrzeby, fałszywie, lub czy dotrzymałem przysięgi ? - czy nie wyszydzałem Kościoła, ludzi, którzy starają się na codzień ukazywać swą wiarę ? - czy szanowałem imiona i rzeczy święte ?

 

III PRZYKAZANIE

 

Mówi o wypełnianiu obowiązków religijnych. W związku z tym należy postawić sobie pytanie: - o udział we Mszy św. w niedzielę i święta (jeżeli zdarzały się zawinione nieobecności, należy podać ilość i powód), w jaki sposób uczestniczę we Mszy św. (słuchanie oraz zaangażowanie we wspólną modlitwę)? - czy nie zakłócam świątecznego charakteru niedzieli przez niepotrzebną pracę? - czy staram się ubogacić niedzielę czytaniem Biblii, dobrych książek, oglądaniem dobrych programów w telewizji lub ciekawymi Spotkaniami? - czy potrafię domownikom przypomnieć o Mszy św. i właściwym przeżyciu niedzieli? - czy zachowuję posty nakazane w Kościele? - czy powstrzymywałem się od udziału w zabawach i dyskotekach w okresie Adwentu i Wielkiego Postu? - czy przystąpiłem do spowiedzi i Komunii św. w okresie wielkanocnym?

 

IV PRZYKAZANIE

 

Jest wezwaniem do okazywania szacunku i wdzięczności rodzicom, nauczycielom i przełożonym. Przykazanie to porusza następujące problemy: - sposób odnoszenia się do wspomnianych osób, - uczciwość, prawdomówność w stosunku do nich, - dbałość o ich dobre imię, - podejmowanie codziennych obowiązków do- mowych i szkolnych, - gotowość do wzięcia odpowiedzialności za sprawy domowe i rodzinne (np. pomoc w sprzątaniu, czy innych domowych zajęciach).

 

V PRZYKAZANIE

 

Wzywa nas do szacunku oraz ochrony życia swojego i innych ludzi. W związku z tym nakazuje: - szanować i bronić życia na każdym etapie jego istnienia (od poczęcia, aż do śmierci), - nie godzić się na jego lekceważenie (zwła- szcza w dyskusjach na temat zabijania dzieci nienarodzonych), - dbać o zdrowie (zażywanie narkotyków, nadużywanie alkoholu, palenie papierosów, nieodpowiedni ubiór, okaleczenie). Grzechem jest także: - znieważanie drugiego człowieka słowem lub czynem, - uleganie uczuciu nienawiści, złości, - brak dążenia do zgody, - niechętne przebaczenie, - próba samobójstwa, - ucieczka z domu, - dręczenie zwierząt, - niszczenie przyrody, - i oczywiście zabójstwo.

 

VI PRZYKAZANIE

 

Staje na straży godności człowieka i szacunku w dziedzinie przekazywania życia. Grzechy przeciw temu przykazaniu to: - współżycie przedmałżeńskie, - rozbudzanie pożądliwości przez pieszczoty i pocałunki, - uczynki nieskromne dokonywane w samo- tności (samogwałt, czyli masturbacja, onanizm), - nieskromne rozmowy, - rozbudzanie pożądliwości i nieskromnych myśli przez lekturę, oglądanie filmów lub czasopism pornograficznych, - prowadzenie innych ludzi do nieczystości przez słowa lub czyny.

 

VII PRZYKAZANIE

 

Stoi na straży własności drugiego człowieka oraz własności wspólnej. W zakres tego przykazania wchodzą następujące sprawy: - kradzież, - niszczenie własności innych lub wspólnej (np. urządzeń miejskich), - nie oddanie rzeczy skradzionych lub znalezionych, gdy znamy właściciela, - oszustwo, - nieuczciwy zysk. Należy w tym przykazaniu określić także jak wielka była szkoda wyrządzona przez popełniony grzech.

 

VIII PRZYKAZANIE

 

Mówi o odpowiedzialności za słowo. Trzeba więc zadać sobie pytanie: - o prawdę i kłamstwo w życiu, czy nie posługuję się półprawdą? - czy nie zaszkodziło się komuś poprzez oszczerstwo (mówienie nieprawdy), obmowę (rozgłaszanie słabości drugiej osoby), plotki, podejrzenia i posądzenia? - jak wyglądało spełnianie obietnic i dotrzymywanie tajemnicy? - czy w życiu nie zachowuję się w sposób obłudny? - czy potrafię uznać własne błędy i doceniać zalety innych?

 

IX PRZYKAZANIE

 

Obejmuje grzechy, które są znakiem wewnętrznego nieuporządkowania w dziedzinie seksualnej. Wiele z nich może pojawić się w okresie dojrzewania. Należy więc zwrócić uwagę: - czy nie są świadomie i dobrowolnie dopuszczane nieskromne myśli, wyobrażenia i pragnienia ? - czy zdobywanie wiedzy z dziedziny seksualnej, które jest czymś potrzebnym, nie prowadzi do rozbudzenia tej sfery życia ? - czy nie zdarzają się rozmowy, które mają doprowadzić do rozbudzenia pożądania ? - czy celowo nie poszukuję tego, co prowadzi do grzechów nieczystych ? czy świadomie i dobrowolnie nie podtrzymuję w swej pamięci nieskromnych myśli, pragnień i obrazów ? - czy nie jestem dla innych powodem nieskromnych myśli i wyobrażeń przez sposób bycia, słowa oraz ubiór? - czy celowo nie ubieram na siebie takich Strojów, które mają "prowokacyjny charakter"?

 

X PRZYKAZANIE

 

Zwraca uwagę na sferę niewłaściwych pragnień, które rodzą się w człowieku na widok tego, co inni posiadają. Należy zwrócić uwagę: - na rodzące się uczucia zazdrości, - czy stan posiadania innych nie rodzi we mnie uczucia nienawiści, nieżyczliwości i czy nie prowadzi do podejrzeń, obmowy? - czy umiem się cieszyć i dziękować Bogu za to, co posiadam? - czy umiem się dzielić z innymi tym, co mam? - czy jestem wrażliwy na potrzeby innych ludzi, czy dostrzegam ich potrzeby? - czy moje życie jest poukładane wg właściwej hierarchii wartości (czy sprawy materialne nie zasłaniają tego, co prowadzi do Boga i ludzi)?

 

MODLITWA DZIĘKCZYNNA

 

Boże mój, dziękuję Ci za Twą wielką dobroć, za przebaczenie grzechów. Dziękuję Ci za życie łaski, które mi dałeś. Umocniłeś mnie do walki z grzechem. Pragnę pamiętać, jaką cenę zapłacił Chrystus, aby obdarzyć mnie dobrem Pomóż mi wytrwać w postanowieniach i więcej nie grzeszyć. Amen.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (4) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXIV Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 16 września 2007 12:03

 

 

„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona(...) Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie?" ( Łk. 15, 4-5. 8.)

 

 

Pan Jezus, mówiąc o owcach, mówi nie tylko o ludziach dobrych i złych. Mówi także o aniołach i ludziach. Wciąż otacza nas dziewięćdziesiąt dziewięć aniołów, sprawiedliwych, świętych, dobrych, czystych duchów, które wypełniają świat, zwiastują nam powołania, które- jak świętemu Józefowi- podają przez sen depeszę: Idź, uciekaj, broń się, ratuj się.

Aniołowie, którzy- jak Józefowi na pustyni- podają nam na tacy wodę i chleb, aby nas wzmacniać w udrękach. Przychodzą jak w Ogrodzie Oliwnym z pomocą.

Cała zaś ludzkość jest biedną, nieszczęśliwą, ale odnalezioną owieczką.

Uboga wdowa szukała jednej drachmy, która- jedna z dziesięciu- może była jedyną, jaka jej została na utrzymanie domu.

Tymczasem pasterz miał sto owiec, a po zaginięciu jednej zostało mu jeszcze dziewięćdziesiąt dziewięć.

Dlaczego wyruszył na poszukiwanie, czy tylko z powodu skąpstwa, chęci posiadania jak najwięcej?

Czy może dlatego, że nie tylko jemu, ale pozostałym owcom brakowało tej jednej? Były osierocone.

Bóg myśli o całości, o wspólnocie, żeby nikogo z nas w niej nie zabrakło.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Wspomnienie Matki Bożej Bolesnej.

sobota, 15 września 2007 21:31
  

Dzisiejsze obchodzone przez Kościół wspomnienie liturgiczne niemal nierozerwalnie związane jest z wczorajszym dniem, kiedy to oddawaliśmy cześć Krzyżowi Chrystusa.

Dziś bowiem wspominamy Matkę Bożą Bolesną.

„Matkę, która pod krzyżem stała,

  Matkę, która się z Synem żegnała,

  która uczyć cię będzie pokory

  cierpienie znieść ci pomoże."

Często zwracamy się do Maryi z naszymi problemami, prosimy Ją o pomoc i wstawiennictwo przed Synem, wierząc, że uzyskamy łaskę o jaką prosimy.

Ale czy może być inaczej? Kto lepiej zrozumie cierpienie człowieka niż Ta, która będąc człowiekiem jest również Matką Boga i razem z Bogiem przeżywała cały ogrom Jego męki.

Niech więc Matka Boża Bolesna, którą w dniu dzisiejszym czcimy w sposób szczególny, będzie dla nas zawsze pomocą w najtrudniejszych chwilach naszego życia, niech Jej pokorne cierpienie będzie dla nas umocnieniem i przykładem jak przeżywać własne trudności i cierpienia.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (5) | Powiedz coś...

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

piątek, 14 września 2007 11:44

 

 

Krzyżu święty nade wszystko

 

Krzyżu święty, nade wszystko,

drzewo przenajszlachetniejsze!

W żadnym lesie takie nie jest,

jedno, na którym sam Bóg jest.

Słodkie drzewo, słodkie gwoździe

rozkoszny owoc nosiło.

 

Skłoń gałązki, drzewo święte,

Ulżyj członkom tak rozpiętym.

Odmień teraz oną srogość,

Którąś miało z urodzenia.

Spuść lekuchno i cichuchno

Ciało Króla niebieskiego.

 

Tyś samo było dostojne,

Nosić światowe Zbawienie,

Przez cię przewóz jest naprawion,

Światu, który był zagubion,

Który święta Krew polała,

Co z Baranka wypłynęła.

 

W jasełkach leżąc gdy płakał,

Już tam był wszystko oglągał,

Iż tak haniebnie umrzeć miał,

Gdy wszystek świat odkupić chciał

W on czas między zwierzętami

A teraz między łotrami.

 

Niesłychana to jest dobroć,

Za kogo na krzyżu umrzeć,

Któż to może d2isiaj zdziałać,

Za kogo swoją duszę dać?

Sam to Pan Jezus wykonał,

Bo nas wiernie umiłował.

 

Nędzne by to serce było,

co by dziś nie zapłakało,

widząc Stworzyciela swego

na krzyżu zawieszonego.

Na słońcu upieczonego

Baranka Wielkanocnego.

 

Maryja, matka patrzyła

Na członki, co powijała,

Powijając całowała,

Z tego wielką radość miała

Teraz je widzi sczerniałe,

Żyły, stawy w Nim porwane.

 

Nie był taki, ani będzie

Żadnemu smutek na świecie,

Jaki czysta Panna miała

Wonczas, kiedy narzekała:

Nędzna ja sierota dzisiaj.

Do kogóż ja się skłonić mam.

 

Jednegom Synaczka miała,

Com Go z nieba być poznała,

I tegom już postradała,

Jenom sama się została,

Ciężki ból cierpi me serce,

Od żalu mi się rozpaść chce.

 

W radościm Go porodziła,

Smutku żadnego nie miała,

A teraz wszystkie, boleści

Dręczą mnie dziś bez litości;

Obymże Ja to mogła mieć,

Żebym mogła teraz umrzeć.

 

Byś mi, synu, nisko wisiał,

Wżdybyś ze mnie pomoc miał,

Głowę bym Twoją podparła,

Krew zsiadłą z lica otarła;

Ale Cię nie mogę dosiąc,

Tobie, Synu, nic dopomóc

 

Anielskie się słowa mienią,

Symeonowe się spełnią;

Anioł rzekł: Pełnaś miłości,

A jam dziś pełna gorzkości.

Symeon mi to powiedział,

Iż me serce miecz przebóść miał

 

14. września jest w tradycji Kościoła dniem, w którym szczególną cześć oddaje się Krzyżowi Jezusa.

„Oto Drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata..." śpiewa przejmująco kapłan podczas Wielkopiątkowej adoracji Krzyża, ale również Święto Podwyższenia Krzyża Świętego jest dniem, kiedy możemy uwielbić symbol naszego odkupienia. Jest to, obok Wielkiego Piątku, dzień, w którym każdy z nas powinien choć na chwilę zatrzymać się nad tajemnicą zbawienia i pomyśleć, czy zawsze z należytym szacunkiem traktujemy Krzyż, symbol naszej wiary, ale przede wszystkim narzędzie naszego odkupienia.

Bo czy często nie jest tak, że rozpoczynając modlitwę, czy uczestnicząc we Mszy Świętej, czynimy znak krzyża niedbale, machinalnie, bez zastanowienia?

Czy nie jest tak, że wstydzimy się krzyża w szkole, lub w miejscu pracy, wstydzimy się nosić go na szyi, a nawet przeżegnać się publicznie, gdy mijamy kościół, albo kapliczkę?

Kiedyś, po Liturgii Wielkiego Piątku usłyszałam od pewnej osoby słowa, które niezwykle mnie zdziwiły i zabolały. Osoba ta powiedziała mi, że podczas adoracji krzyża, kiedy wszyscy uczestnicy Liturgii poszli ucałować krzyż ona nie wstała, bo jak stwierdziła: „brzydziła się pocałować krzyż po tych wszystkich ludziach..."

Zastanawiam się, jak można przeżywać Tajemnicę Wielkiego Piątku, a jednocześnie powiedzieć coś podobnego...

I historia zatacza koło... Kiedy Jezus szedł na śmierć bardzo wielu patrzyło na Niego z obrzydzeniem. „Ecce Homo" zawołał Piłat, „Oto Człowiek"; wszyscy podnieśli krzyk: „Na śmierć! Ukrzyżuj! Ukrzyżuj Go!" I patrzyli z obrzydzeniem na zaplutą, zakrwawioną, potłuczoną twarz Skazańca, na Jego porozdzierane do kości ciało...

Ale jednak nie wszyscy czuli wstręt; została przecież Maryja, został Jan i Magdalena. Dla Nich nie liczyło się to, co zrobiono z Chrystusowym Ciałem, dla Nich ważne było, że Bóg „(...)uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej."

( Flp. 2,8). Dlatego z czcią uwielbiali Jego Ciało, zdjęte z krzyża, skatowane i zbroczone krwią, Matka oblewała je łzami i ocierała delikatnością swych pocałunków, jakby pieściła Dzieciątko w betlejemskiej stajence...

 

Obyśmy wszyscy byli tacy jak Maryja, byśmy nigdy nie zapomnieli czym jest znak Krzyża. Kiedyś uważano go za znak hańby, ale od śmierci Jezusa stał się on znakiem zwycięstwa- nie tylko Chrystusowego zwycięstwa nad śmiercią, ale również naszego zwycięstwa nad szatanem, jak i wszystkimi przeciwnościami jakie nas spotykają; bo przecież: „Zwyciężymy Chryste przez Twój Krzyż."

 

Wiecie, w moim parafialnym kościele, w kruchcie wisi duży, drewniany krzyż ( to o nim jest wiersz zamieszczony w jednej z pierwszych notek na tej stronie).

Zawsze kiedy po Mszy wychodzę z kościoła podchodzę do tego krzyża by ucałować stopy Jezusa, ale czasem... Kiedy w ciągu dnia wchodzę na krótką modlitwę i w kościele nie ma nikogo, to witam się najpierw z Jezusem w Najświętszym Sakramencie, a później podchodzę do krzyża, obejmuję stopy Jezusa, przytulam się do Jego nóg, głaszczę je... czuję się tak, jakbym dotykała prawdziwego Jezusa, umęczonego, skatowanego i poranionego... Dla mnie to coś fantastycznego, i jeszcze ten zapach drzewa... piękne...

Na koniec jeszcze spojrzenie na świętą twarz i ukochane, przymknięte oczy...

To jest dla mnie prawdziwe umocnienie. Od razu chce się żyć i żadne, nawet największe trudności przestają być takie straszne, bo wiem, że On jest ze mną... zawsze... nawet wtedy, gdy myślę, że już Go nie obchodzę...

 

Życzę Wam z całego serca żebyście choć raz przeżyli coś podobnego:-)

Oby Krzyż Jezusa był dla Was zawsze źródłem siły, niech pomaga Wam w chwilach, gdy czujecie się całkowicie opuszczeni, niech będzie znakiem Miłości, i niech przypomina, że Miłość, choć na Krzyż skazana, na śmierć nie umiera...

 

„Nie zdejmę Krzyża z mojej duszy, nie wyrwę go z sumienia, bo Krzyż szatana w niwecz kruszy, bo Krzyż, to znak zbawienia..."

 

„Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył..."

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

MODLITWA KOŃCA MOJEGO WIEKU*

środa, 12 września 2007 20:39

 

Ty który śmieszne kawki
Nauczyłeś latać
Ty który jesteś z tego
I nie z tego świata

Uchowaj dzisiaj od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który stworzyłeś
Jaśminu gałązkę
Ty który orzech włoski
Zawiązujesz w piąstkę

Zachowaj dzisiaj od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który ciepłym słońcem
Napełniasz mieszkania
Ty który dałeś nam
Trudne przykazania

Uratuj dzisiaj od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który kaczeńce
Wymyśliłeś dla nas
A żaby nauczyłeś
Nocnego kumkania

Odwróć dziś - proszę - od nienawiści
Moje serce moje oczy moje myśli

Ty który do morza
prowadzisz swe rzeki
Ty który zmęczonym
Zamykasz powieki

Nachyl dziś - proszę - w stronę miłości
Moje serce moje myśli moje oczy

 

*Wiersz Adama Ziemianina.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ, MATKI KAPŁANÓW

środa, 12 września 2007 20:31
 

Maryjo, Matko Chrystusa - Kapłana,

Matko Kapłanów na całym świecie,

Ty ukochałaś kapłanów w szczególny sposób,

bo są oni żywym obrazem Twojego Jedynego Syna.

 

Przez całe Twoje ziemskie życie pomagałaś Jezusowi,

a teraz wstawiasz się za nami w niebie.

Błagamy Cię, módl się za kapłanów!

Módl się do Ojca Niebieskiego, "by posłał robotników na żniwo Swoje".

 

Módl się, by nie zabrakło nam kapłanów,

którzy będą udzielać nam sakramentów,

będą wyjaśniać Ewangelię Chrystusa,

i uczyć nas, jak stać się dziećmi Bożymi!

 

Maryjo, Ty sama uproś Boga Ojca,

by dał kapłanów, jakich nam potrzeba,

bo Twoje serce może wszystko u Niego wyprosić.

Uproś nam kapłanów, którzy będą święci!

 

AMEN


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

AKATYST

środa, 12 września 2007 20:26
 

O, Waleczna Hetmanko,

zwycięska wdzięczności pieśń,

z niewoli wyswobodzeni, słudzy Twoi,

niesiem Ci, Bogurodzico.

Ty, która posiadasz moc niezwyciężoną,

od wszelkich nieszczęść wybaw nas,

byśmy do Ciebie wołali:

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Archanioł z nieba posłan był,

by „Witaj" Matce Boga rzekł.

A kiedy ujrzał, że na jego bezcielesny głos

bierzesz na siebie ciało, Panie,

stanął w zachwycie wołając do Niej:

Witaj, przez którą jaśnieje radość.

Witaj, dla której klątwa odpuszczona.

Witaj, która Adama podnosisz z upadku.

Witaj, która od łez uwalniasz Ewę.

Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna.

Witaj, głębino nawet anielskim okiem niezbadana.

Witaj, bo jesteś tronem Króla.

Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy.

Witaj, gwiazdo Słońce nam ukazująca.

Witaj, łono Boskiego wcielenia.

Witaj, przez którą stworzenie się odnawia.

Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Bacząc Najświętsza Panna na swoje dziewictwo do Gabriela śmiele rzecze:

"Dziwne twej mowy znaczenie

i duszy mojej do pojęcia trudne.

Poczęcie bowiem bez męża udziału

i macierzyństwo głosisz mi wołając: Alleluja".

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Czeka Dziewica z upragnieniem

na poznanie niepoznawalnego

i rzecze Bożemu słudze:

"Czyż łono moje dziewicze może począć

i porodzić Syna? Powiedz mi".

A on w bojaźni i czci rzekł Jej wołając:

Witaj, wtajemniczona w niewymowną radę.

Witaj, pełna wiary w sprawy milczenia godne.

Witaj, któraś przedsmakiem cudów Chrystusowych.

Witaj, pełnio wszystkiego, co o Nim jest prawdą.

Witaj, drabino, po której sam Bóg z nieba zstąpił.

Witaj, moście, wiodący z ziemi ku niebiosom.

Witaj, cudzie, o którym słów brak jest aniołom.

Witaj, rano bolesna zadana demonom.

Witaj, Światłość rodząca w sposób niewymowny.

Witaj, któraś nikomu nie wyjawiła „Jak" swej tajemnicy.

Witaj, która przekraczasz wiedzę wszystkich mędrców.

Witaj, która wierzącym rozjaśniasz umysły.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Dziewicę, co męża nie znała,

Moc Najwyższego okryła cieniem ku poczęciu;

a jej łono nietknięte urodzajną uczyniła rolą

dla wszystkich, którzy chcą zbierać zbawienie, tak oto śpiewając: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Elżbietę nawiedzić pobiegła

Panna napełniona Bogiem.

Dziecię w łonie Elżbiety zaraz rozpoznało

Jej pozdrowienie z radością

i skokiem tylko zamiast śpiewu

wołało do Bogurodzicy:

Witaj, konarze pnia, co nie usycha.

Witaj, pole rodzące Owoc nieskalany.

Witaj, uprawiająca rolę Rolnika - ludzi przyjaciela.

Witaj, która nam rodzisz Rodziciela życia.

Witaj, niwo, dająca obfitość zmiłowań.

Witaj, stole pełny bogactw pojednania.

Witaj, bo nam gotujesz łąkę słodkich rozkoszy.

Witaj, bo duszom przystań spokojną sposobisz.

Witaj, modlitwy kadzidło pachnące.

Witaj, całego świata ceno pojednania.

Witaj, dobroci Boża śmiertelnym życzliwa.

Witaj, któraś śmiertelnych śmiałym przystępem do Boga.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Falami sprzecznych myśli szarpany jak burzą chwiał się i gubił Józef.

Patrząc na Ciebie, dotąd nietkniętą od męża,

snuł ciemny domysł o tajemnym związku,

o Nienaganna.

Lecz pouczony od Ducha Świętego o tym poczęciu, zawołał: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Gdy usłyszeli pasterze aniołów śpiewanie

o przyjściu Chrystusa w ciele,

pobiegli jak do Pasterza - ujrzeli Go jak Baranka bez skazy,

na łonie Maryi się pasł,

a oni hymn Jej śpiewali:

Witaj, Matko Baranka i Pasterza.

Witaj, zagrodo duchowych owieczek.

Witaj, obrono od wilków niewidzialnych.

Witaj, bramy raju nam otwierająca.

Witaj, bo z ziemią śpiewają radosne niebiosa.

Witaj, bo z niebem pląsa szczęśliwa ziemia.

Witaj, Ty, apostołów niemilknące usta.

Witaj, niezwyciężone męstwo zwycięstwa wieniec noszących.

Witaj, podporo wiary naszej mocna.

Witaj, łaski dowodzie jasny.

Witaj, która piekło ogałacasz.

Witaj, która nas chwałą przyodziewasz.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Hen, ku Bogu lecącej gwiazdy blaskiem urzeczeni poszli za nią Magowie,

a trzymając się mocno niebieskiej latarni

znaleźli w jej promieniach potężnego Władcę,

i dostępując do Niedostępnego

witali Go wołając: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

I gdy ujrzeli synowie Chaldei

na rękach Dziewicy Tego,

co ludzi stworzył swą ręką,

rozpoznali w Nim Pana,

choć przyjął na się postać sługi.

Skwapliwie uczcili Go swymi darami, a Błogosławionej wołali:

Witaj, Matko Gwiazdy niezachodzącej.

Witaj, promieniu dnia mistycznego.

Witaj, gasząca zarzewie fałszu,

Witaj, oświecająca wyznawców Trójcy Świętej.

Witaj, przez którą tyran nieludzki wygnany ze swojego władztwa.

Witaj, ukazująca Chrystusa - Pana,

ludzi Przyjaciela.

Witaj, wyzwalająca od pogańskiego bałwochwalstwa.

Witaj, ocalająca od brudnych uczynków.

Witaj, kładąca kres pogańskiej czci ognia.

Witaj, tłumiąca płomień namiętności.

Witaj, przewodniczko wierzących po drodze mądrości.

Witaj, radości wszech ludzkich pokoleń.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Jakże zmienieni w Boga niosących heroldów

wracali do Babilonu Magowie.

Spełniając Twe polecenie

wszystkim głosili o Tobie, żeś Zbawcą,

lecz pominęli Heroda głupca, co śpiewać nie umiał: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Kiedyś Egipt oświecił światłem swojej prawdy,

przepędziłeś, precz ciemności błędu.

Bożki egipskie, o Zbawco, nie mogły sprostać Twej sile runęły.

A z ich niewoli wyrwani

wołali do Bogurodzicy:

Witaj, która ludzi prostujesz ku górze.

Witaj, która demony strącasz do przepaści.

Witaj, błędu depcąca szaleństwo.

Witaj, ujawniająca ułudę bałwanów.

Witaj, morze, w którym faraon utonął duchowy,

Witaj, skało, z której źródło tryska dla spragnionych życia.

Witaj, słupie ognisty, wiodący przez ciemność.

Witaj, osłono nad światem szersza niźli chmura.

Witaj, pokarmie mannę nam zastępujący.

Witaj, Służebnico Świętego Pokarmu.

Witaj, ziemio Bożej obietnicy.

Witaj, miodem i mlekiem płynąca.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Lepszego pragnąc świata

i odejścia w wieczność

chciał Symeon opuścić ziemi tej marność.

I wtedy dałeś mu się dzieckiem,

lecz on rozpoznał pełnię Boga w Tobie,

podziwiał mądrość Twoją niewymowną i wołał: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Moc swą zjawiając

Stwórca nowe ukazał stworzenie

nam, którzy przezeń jesteśmy.

Z łona, co nie zaznało nasienia, wyszedł

i ustrzegł to łono nienaruszone,

abyśmy cud ten uznając chwalili je i wołali:

Witaj, kwiecie nigdy nie więdnący.

Witaj, korono wstrzemięźliwości.

Witaj, prawzorze jasny naszego zmartwychwstania.

Witaj, ukazująca nam życie anielskie.

Witaj, drzewo o słodkim Owocu -

pokarmie wierzących.

Witaj, listowie, w którego obfitym cieniu wielu się ukrywa.

Witaj, boś w łonie nosiła zbłąkanych Przewodnika.

Witaj, boś porodziła Wybawiciela pojmanych.

Witaj, Ty, co łagodzisz Sędziego gniew sprawiedliwy.

Witaj, przebaczenie niosąca dla wielu grzeszników.

Witaj, szato dojrzałości ogołoconych z prawa do mówienia.

Witaj, miłości wszelkie przewyższająca pragnienie.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Narodzenie inne i obce naszemu widząc,

stańmy się obcy światu,

a umysł nasz skierujmy ku niebu.

Przez to Narodzenie

Najwyższy objawił się na ziemi pokornym człowiekiem,

pragnąc ku górze prowadzić wszystkich,

co doń wołają: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

O, Słowo, przebywające w pełni doczesności.

Ty nie opuszczasz wieczności swej wcale.

Jesteś wśród nas nieogarnione.

Albowiem Boskie ku nam zejście nie było tylko zmianą miejsca

te narodziny z Dziewicy -

co Boga pełna słucha naszych głosów:

Witaj, Ty, co ogarniasz Nieogarnionego.

Witaj, bramo wzniosłej tajemnicy.

Witaj, nowino sprzeciw budząca niewiernych.

Witaj, chwało nieobalona wierzących.

Witaj, tronie najświętszego, Tego, co jest nad Cheruby.

Witaj, mieszkanie wzniosłe Tego, co ponad Serafy.

Witaj, która jednoczysz, co niepojednane.

Witaj, która dziewiczość łączysz z macierzyństwem.

Witaj, przez którą przestępstwo się gładzi.

Witaj, przez którą raj nam się otwiera.

Witaj, kluczu królestwa Chrystusa.

Witaj, nadziejo szczęśliwej wieczności.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Podziwiali aniołowie

wielkie dzieło Twojego wcielenia.

Widzieli jak nieprzystępny, Boże,

stałeś się przystępnym dla wszystkich człowiekiem.

Zamieszkałeś między nami słuchając wołania: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Retorzy, słów wielu miłośnicy,

milkną przed Tobą jak ryby bezgłośne,

widzimy to, Bogurodzico.

Nie mogą bowiem powiedzieć, jak pozostając dziewicą możesz rodzić.

My jednak tajemnicę Twoją podziwiając wołamy z wiarą:

Witaj, naczynie Bożej Mądrości.

Witaj, skarbnico Jego opatrzności.

Witaj, która mędrcom wytykasz niemądrość.

Witaj, która uczonym wykazujesz nieuctwo.

Witaj, bo przemądrzali badacze stali się głupcami.

Witaj, bo twórcy mitów marnie przeminęli.

Witaj, boś rozerwała Ateńczyków sidła.

Witaj, bo sieci Rybakom napełniasz.

Witaj, wyciągająca z otchłani niewiedzy.

Witaj, wzbogacająca poznanie u wielu.

Witaj, korabiu pragnących zbawienia.

Witaj, porcie płynących przez życie.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Samym sobą chcąc świat ocalić i uładzić

przyszedł nieprzymuszony Sprawca ładu,

a chociaż Bogiem jest nasz Pasterz

ukazał się wśród nas podobnym nam Barankiem.

I nas, podobnych sobie, wzywając do siebie

jako Bóg słyszy wołanie: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Spieszą do Ciebie dziewice,

boś murem im obronnym i wszystkim

co Cię wzywają, Bogurodzico Dziewico.

Nieba i ziemi Stworzyciel przyozdobił Cię łaską, o Nieskalana.

A zamieszkawszy w Twoim łonie

nauczył wszystkich wznosić głos do Ciebie:

Witaj, o wzniosła kolumno dziewictwa,

Witaj, o bramo wiecznego zbawienia,

Witaj, pierwszy owocu odrodzenia w Duchu,

Witaj, szafarko wszech dobrodziejstw Bożych.

Witaj, która odradzasz tych, co w grzechu są poczęci.

Witaj, dająca mądrość tym, co nieroztropni.

Witaj, odpędzająca tego, co dusze uwodzi.

Witaj, rodząca Siewcę niewinności.

Witaj, alkowo przeczystych zaślubin.

Witaj, zaślubiająca dusze wierne Panu.

Witaj, o piękna dziewic żywicielko.

Witaj, wesela dusz świętych przyjaciółko.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Śpiew pochwalny zawodzi,

gdy objąć chce pełnię Twych zmiłowań.

Choćbyśmy ofiarowali Ci ody tak liczne,

jak ziarnka piasku, o Królu święty,

nie osiągnęlibyśmy nigdy godnej miary tego,

co dajesz nam, którzy wołamy do Ciebie: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Ty, Najświętsza Dziewico,

jawisz się nam w ciemnościach

jak światłodajna pochodnia.

Niematerialne zapalając światło

wiedziesz wszystkich do poznania Boga,

swoim blaskiem rozjaśniając umysły

naszym uczczona wołaniem:

Witaj, promieniu Słońca duchowego.

Witaj, odbicie Światłości nieprzystępnej.

Witaj, błyskawico dusze oświecająca.

Witaj, gromie nieprzyjaciół rażący.

Witaj, bo nam wysyłasz Światło jaśniejące.

Witaj, bo nam wypuszczasz obficie płynącą Rzekę.

Witaj, obrazie uzdrawiającej sadzawki.

Witaj, niszcząca grzechu zmazę haniebną.

Witaj, któraś kąpielą obmywającą sumienia.

Witaj, dzbanie mieszalny, w którym radość się miesza.

Witaj, woni, dobry zapachu Chrystusa.

Witaj, życie mistycznej i radosnej uczty.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Udzielić pragnął łaski przebaczenia

za dawne winy Ten,

co długi wszystkich ludzi gładzi.

We własnej więc przybliżył się Osobie

do tych, co oddalili się od Jego łaski,

a potargawszy cyrograf ich winy,

słyszy z ust wszystkich wołanie: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

*

Wielbiąc pieśniami Twego Syna

chwalimy hymnem wszyscy też i Ciebie,

jako świątynię duchową, Bogurodzico.

Ten który mieszkał w Twoim łonie

trzymając w dłoni wszystkie rzeczy,

Pan nasz, uświęcił Cię i uczcił

i nauczył nas wołać do Ciebie:

Witaj, namiocie Boga oraz Słowa.

Witaj, święta ponad „święte świętych".

Witaj, arko złocona przez Ducha Świętego.

Witaj, niewyczerpana życia skarbnico.

Witaj, czcigodny diademie królów bogobojnych.

Witaj, chwało wysoka kapłanów pobożnych.

Witaj, bastionie niezdobyty Kościoła świętego,

Witaj, murze nieobalony Królestwa Bożego.

Witaj, Ty, która wznosisz pomniki zwycięstwa.

Witaj, która obalasz nieprzyjaciół naszych.

Witaj, lekarstwo dla ciała mojego.

Witaj, duszy mojej ocalenie.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

Zaiste, godna jesteś, Matko, wszelkiej chwały,

któraś między wszystkimi świętymi

Najświętsze zrodziła Słowo.

Racz przyjąć teraz ten nasz dar,

od wszelkiego nieszczęścia nas broń wszystkich

Od przyszłej kary wybaw nas,

którzy pospołu do Ciebie wołamy: Alleluja.

Alleluja, alleluja, alleluja!

(Zwrotkę tę recytuje się trzykrotnie.)

*

Archanioł z nieba posłan był,

by „Witaj" Matce Boga rzekł.

A kiedy ujrzał, że na jego bezcielesny głos

bierzesz na siebie ciało, Panie.

stanął w zachwycie wołając do Niej:

Witaj, przez którą jaśnieje radość.

Witaj, dla której klątwa odpuszczona.

Witaj, która Adama podnosisz z upadku.

Witaj, która od łez uwalniasz Ewę.

Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna.

Witaj, głębino nawet anielskim okiem niezbadana.

Witaj, bo jesteś tronem Króla.

Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy.

Witaj, gwiazdo Słońce nam ukazująca.

Witaj, łono Boskiego wcielenia.

Witaj, przez którą stworzenie się odnawia.

Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje.

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

*

O, Waleczna Hetmanko,

zwycięska wdzięczności pieśń,

z niewoli wyswobodzeni, słudzy Twoi,

niesiem Ci, Bogurodzico.

Ty, która posiadasz moc niezwyciężona,

od wszelkich nieszczęść wybaw nas,

byśmy do Ciebie wołali:

Witaj, Oblubienico Dziewicza!

 

Modlitwa dziękczynna Akatystu

 

Przyjmij o Potężna; najczystsza Pani i Królowo nasza, Boża Rodzicielko, te pochwalne hymny, które Tobie Jedynej z wdzięcznością śpiewamy my, słudzy Twoi niegodni. Wybrana spośród wszystkich pokoleń, nad wszystkie stworzenia nieba i ziemi wspanialszą się okazałaś.

Za Twym udziałem Pan zastępów jest z nami, przez Ciebie poznaliśmy Syna Bożego i nasyciliśmy się świętym Jego Ciałem i Krwią najczystszą. Dlatego błogosławiona jesteś z pokolenia na pokolenie, o przez Boga wysławiona, wspanialsza od Cherubinów i czcigodniejsza od Serafinów. W tej oto godzinie, o pełna chwały Bogurodzico Najświętsza, nie ustawaj w modlitwie za nas, niegodne Twe sługi, byśmy od wszelkiej złej myśli i od wszelkiego nieszczęścia wolni byli i od wszelkiej szatańskiej złośliwości uchronieni. Aż do chwili ostatniej, wstawiając się za nami, zachowaj nas nienagannymi. Orędownictwem bowiem Twoim i opieką chronieni, Jedynemu w Trójcy Bogu Stwórcy wszechświata składamy chwałę, część, hołd i dziękczynienie, teraz i zawsze i na wieki wieków.

Amen.


Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Sny...

poniedziałek, 03 września 2007 18:50
 

Czy nie jest to wszystkim ludziom wiadome,

że Bóg może objawić się człowiekowi najlepiej poprzez sen?"

(Tertulian)

 

      A gdyby człowiek nie poprosił, czy wtedy sny mogłyby odmówić pomocy? Czy mogłyby zakłócić jego rozwój? Dojrzałość nie pojawia się automatycznie - rozwój człowieka jest zawsze dramatyczny. Ludzkie ciało, rozum, emocje i uczucia, sny i wyobraźnia mogą pomóc na drodze do pełni, mogą go też zakłócić czy nawet zniszczyć. Rozumem można próbować uzasadnić największe patologie, pod wpływem agresji można zabić albo uratować życie, ta sama ręka przytula albo znieważa. Trzeba poprosić o pomoc. Za progiem tego słowa kryje się akceptacja, zaufanie, umiejętność posługiwania się danym "narzędziem", a nade wszystko rozpoznanie celu, dla którego zostało dane. Ofiarowane narzędzie nie jest celem - tragicznym błędem jest tworzenie kultu ciała, religii rozumu, adorowanie uczuć czy snów. Poprosić o pomoc, aby "dostrzec szczęście, gdy przychodzi" (por. Jr 17, 6).

 

Nieprzespane sny

 

      Rozróżnienie faktu od jego interpretacji odnosi się niezwykle wyraźnie do wydarzenia snu. Faktem jest, że istnieją sny. Opowiadamy o nich, nieraz długo pamiętamy ich treść. Z drugiej strony istnieje wiele interpretacji, teorii dotyczących zjawiska snu - jego powstania, zawartości, znaczenia, wpływu na życie. W ramach tylko jednej z teorii na wiele sposobów można interpretować konkretny sen. Podejścia do zjawiska snu krążą pomiędzy dwoma skrajnymi biegunami: z jednej strony - całkowite lekceważenie snów, niebranie ich pod uwagę w całej dynamice rozwoju człowieka -nieraz ośmieszanie, a z drugiej - ryzykowny kult snów, zbyt mocno uzależniający decyzje życiowe od często naiwnie i magicznie interpretowanej jego symboliki.

      Biblia nie lekceważy snów. Zarówno Stary, jak i Nowy Testament często traktują sny jako miejsca doświadczenia obecności Boga. Wielkie decyzje są tu wielokrotnie podejmowane we śnie. Również w nauczaniu Ojców Kościoła wiele uwagi poświęcono temu zagadnieniu. Współczesna psychologia traktuje sny jako jeden z podstawowych materiałów w służbie zrozumienia i pomocy człowiekowi.

      W wielu teoriach sen jest uznawany za wytwór człowieka w dużym stopniu wolny od mechanizmów obronnych. To moja świadomość, lub raczej podświadomość, tworzy obrazy senne, pokazując tym samym niejako prawdziwy stan mojego wnętrza, głębokiego "ja", które ma duży wpływ na kreowanie moich zewnętrznych spostrzeżeń, reakcji i decyzji. Sen jest bardziej wolny od iluzji, które w dużym stopniu zniekształcają doświadczenie rzeczywistości. W tym znaczeniu sny mogą być niejako lustrem, w którym mogę zobaczyć swoją twarz - prawdę o sobie. W Sonetach dla Orfeusza Rainer M. Rilke pisał: "Choćby odbicie wodne / zmąciło kształty swoje / nie trać obrazu"

1. Sen pozwala poznać swój obraz. Ważne jest uchwycenie, na ile sen współbrzmi z rzeczywistością poza nim. Co mogą oznaczać na przykład sny osoby na zewnątrz nadzwyczaj spokojnej, która we śnie jest często niezwykle brutalna? Jak zrozumieć brak motywów religijnych u osób wierzących? Dla Jana Kasjana sen jest istotnym kryterium w ocenie dojrzałości człowieka. W jego sześciostopniowej skali, oceniającej dojrzałość mnicha w cnocie czystości, to, co dzieje się z seksualnością we śnie, zajmuje, jako kryterium, najwyższą pozycję

2.Należy także odróżnić sen od jego interpretacji. Interpretacji snu nie dokonuje się zazwyczaj we śnie, lecz po przebudzeniu. Może więc być dokonywana w świetle mechanizmów obronnych. Sen jako fakt jest w tym znaczeniu obiektywny, jego interpretacja - subiektywna. Pojawienie się we śnie umierającej, bliskiej osoby nie musi oznaczać zapowiedzi jej śmierci, ryzykowna jazda na nartach nie musi być zwiastunem mniej lub bardziej ukrytych myśli samobójczych, a przytulenie do kobiety - znacznych zaniedbań w integracji seksualnej. Sny są pełne symboli, często podobne do przypowieści i dlatego nie muszą ograniczać się tylko do jednej interpretacji. Bywa pewnie i tak, że celem pojawienia się snu nie jest jego precyzyjne zrozumienie, interpretacja, lecz danie wewnętrznego światła, nastroju, energii, które przenikną życie.

      Jeżeli sam człowiek jest autorem swoich snów, gdzie więc miejsce dla Boga? Jedno nie wyklucza drugiego (gratia perficit naturam). Przez sen mówi Bóg i człowiek. Nawet jeżeli w tej "produkcji" akcent pada na człowieka, Bóg nie pozostaje niemy. Mówi: "zobacz, jakie jest twoje wnętrze, nie bój się skonfrontować z prawdą o sobie, od której uciekasz". Bóg może pomóc w odkryciu właściwej interpretacji snu i zintegrować go z życiem. Bywa, że akcent w wyjątkowy sposób pada na Boga, który przez sen przekazuje szczególne posłannictwo, zadanie, słowo. Sny o takim nadprzyrodzonym charakterze wydają się rzadkie i potrzeba dobrego rozeznania, aby je odróżnić od innych. Często się zdarza, że ludzie zbyt pospiesznie dopatrują się w swoich snach nadprzyrodzonej interwencji Boga i własnym słowom, myślom przypisują boskie znaczenie.

      Sen jest więc szczególną, cenną własnością człowieka. Można przespać sny, tak jak się przesypia wartościową sztukę teatralną albo przyjacielskie spotkanie. Można coś wtedy stracić, bezpowrotnie zagubić i nie uciec do "Egiptu" albo z niego nie powrócić.

 

Jak radzić się snów

 

      Doceniając wartość snów, postawmy pytanie, w jaki sposób wykorzystać je dla rozwoju życia duchowego? Czy istnieją jakieś reguły? Zbierając doświadczenia wielu pokoleń, można wyróżnić niektóre z nich:

 

      1. Jeżeli oczekuję od snu konfrontacji z prawdą, to ważne jest, jak zagospodaruję czas przed snem. Wierzę, że słowo Boże jest słowem prawdy, w świetle którego mogę odróżnić prawdę od fałszu. To, co staje u bramy snu, przenika nas, gdy zasypiamy. Jeżeli zasypiamy po obejrzeniu brutalnego, przenikniętego lękiem i agresją filmu, wtedy przyjęte treści zapadają głęboko w świadomość i podświadomość i mają istotny wpływ na życie i sny. Słuchając przed snem słowa Bożego, pozwalam, aby ono - jak ziarno, które wpadło w ziemię - przeniknęło moją głębię (wewnętrzne "niebo i piekło"), rozświetliło wnętrze i doszło do samego kresu mojej tajemnicy. Żyjemy ostatecznie słowem Bożym, a nie snami. Ono zapada najgłębiej. Sen, który być może zrodzi się w świetle obecnego we mnie słowa, pełniej ukaże stan mojego wnętrza. Łatwiej będzie mi wtedy o poranku zrozumieć sens danego mi słowa Bożego. Niesiemy odpowiedzialność za nasze wnętrze - skarby naszego serca. Przyjęcie słowa Bożego przed snem jest jedną z form tej odpowiedzialności.

 

      2. Można przed snem poprosić w modlitwie o sen: o nieprzespanie snu, odwagę jego narodzenia i przyjęcia, właściwą interpretację.

 

      3. W dobrym przeżywaniu snów pomaga ich zapisywanie. Dzięki zapisywaniu stajemy się bardziej wrażliwi na tę rzeczywistość w nas. Częściej wtedy pamiętamy sny - nie tylko ich małe fragmenty, ale całość. Zapisywanie snów ma także wpływ na tworzenie nowych.

 

      4. Obok obrazów, wydarzeń i scen, jakie urzeczywistniają się w snach, równie istotne są uczucia, nastroje, jakie im towarzyszą. Być może to obrazy towarzyszą uczuciom, a nie uczucia obrazom. Ważne jest uchwycenie atmosfery, zarejestrowanie emocji - jak czuję się w tym śnie, jak czuję się po przebudzeniu, czy ten sen jest integrujący czy destrukcyjny?

      Istnieją we śnie dwie warstwy: obiektywna i subiektywna. Obiektywna odnosi się do rzeczywistości, w której żyję albo żyłem. Co mówi ten sen o mojej pracy, rodzinie, przyjaźniach, przeszłości i przyszłości? Co mówi Bóg przez ten sen? Co mówią moi bliscy? Czy dopuszczam możliwość kuszenia? W wymiarze subiektywnym dochodzi do głosu sposób przeżywania rzeczywistości obiektywnej. Dlaczego nieświadomie wybrałem akurat te postaci z mojego życia, jakie słowa włożyłem w ich usta? Co to mówi o mnie? Być może postaci i przedmioty ze snu to części mojej osoby, fragmenty mojego wnętrza. Te dwa wymiary, obiektywny i subiektywny, stykają i przenikają się wzajemnie.

 

      5. Należy łączyć sny z aktualną sytuacją życiową. W jakim momencie życia pojawia się dany sen? Co wydarzyło się przed jego pojawieniem, co ma się wydarzyć jutro, czy za kilka dni? Sen jest zawsze częścią większej całości.

 

      6. Nie należy spieszyć się z interpretacją snu. W Biblii panuje przekonanie, że "wyjaśnianie snów jest sprawą Bożą" (por. Rdz 40, 8). Tylko to, co włączone w dialog, rozwija się poprawnie. Tylko to, co otoczone rozmową, może być interpretowane właściwie. Ten dialog dotyczy nade wszystko Boga. Sen powinien stać się częścią modlitwy. Rozmawiając z Bogiem o moim śnie, zapraszam Go tym samym w świat mojego wnętrza, które w Jego świetle może być dobrze zinterpretowane, Jego mocą uzdrowione i przemienione. Rozważając słowo Boże, przeznaczone na dany dzień, pozwalam, aby Jego światło padło także i na moje sny. Czy istnieje związek pomiędzy słowem Bożym a moimi snami?

 

      7. Do dialogu o snach powinien zostać zaproszony drugi człowiek. W jego spojrzeniu, jak w zwierciadle, można inaczej skonfrontować się z wydarzeniem swojego snu. Z boku, z dystansu, łatwiej jest zrozumieć sens poszczególnych wydarzeń. Szczególne miejsce ma tutaj przyjaciel, psycholog czy kierownik duchowy.

 

      8. Trwając w dialogu z Bogiem i człowiekiem, można dalej - już na jawie - tworzyć scenariusz ze snu. Gdy dla przykładu we śnie nie potrafię wejść na wysoką górę, mogę - już teraz w nowym scenariuszu - tego wejścia dokonać. Ta kontynuacja lub zmiana scenariusza snu może mieć wpływ na zmianę wewnętrznych, głęboko zakodowanych przekonań - może mieć na przykład wpływ na korektę wewnętrznej tezy: "i tak w życiu niczego nie osiągnę, i tak mi się nic nie uda". Taka zmiana scenariusza - na zasadzie sprzężenia zwrotnego - dotyka i przeobraża nasze sny, tzn. zapada głęboko i ma wpływ na nasze postawy i decyzje życiowe.

 

      9. Należy być ostrożnym nie tylko ze zbyt pospieszną interpretacją treści snu, lecz także z rozumieniem na przykład częstotliwości występowania snów, braku snu, pojawiania albo niepojawiania się snów o określonej treści. Brak snu, w którym występowałby papież, nie musi świadczyć o antyrzymskim nastawieniu, a brak wątków biblijnych - o słabej wierze.

 

      Wszystkie wymienione tu zasady wykorzystania snu łączy jeden wspólny mianownik: troska o świętość, która wyraża się w przykazaniu miłości Boga i bliźniego swego jak siebie samego. Wszystko inne - także sny - służą temu przykazaniu. Chrześcijaństwo nie jest religią snów, ale koncentruje się wokół Boga, który w Chrystusie przychodzi do człowieka. Bóg, który stał się człowiekiem, podobnym do nas we wszystkim, oprócz grzechu, może przemówić do nas przez wszystko - także przez sen.

 

Ks. Krzysztof Grzywocz


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

MODLITWA O CZYSTOŚĆ.

poniedziałek, 03 września 2007 18:46

Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!

( 1 Kor. 6, 19-20 )

 

Panie Jezu Chryste, Ty nazwałeś błogosławionymi tych, którzy mają czyste serce i obiecałeś, że oni Boga oglądać będą. Często tracę Cię z oczu, ponieważ moje serce jest splamione egoizmem, zazdrością i ambicją. Przez brak skromności i przez ciekawość wypełniam nieraz moje myśli i uczucia niepokojem i ciemnymi pragnieniami. Wtedy tracę radość wiary i jasność sumienia. Ciężko jest mi się modlić, denerwują mnie ludzie i słabnie miłość bliźniego.

Jezu, nie widzę i nie szanuję Ciebie w drugim człowieku, ponieważ moje serce nie jest naprawdę wolne. A jednak pragnę nowego i autentycznego życia. W zaufaniu Twojej Najdroższej Krwi błagam o oczyszczenie mojego sumienia. Chcę na nowo, jak dziecko przyjąć Ciebie i dzielić się Twoją miłością ze wszystkimi ludźmi.

Niech Twoje rany przypomną mi, jak bardzo mnie kochasz, niech Twoja Krew umacnia mnie w pokusach i niebezpieczeństwach. Niech Twoi Aniołowie wyprowadzą mnie z niebezpieczeństwa, jeżeli tylko ucieczka może uratowac mnie od grzechu.

Duchu Święty,kieruj mną w relacji do innych ludzi. Przez Ciebie pragnę być otwarty dla wszystkich. Daj mi Twoją mądrość, aby odróżniać prawdziwą miłość od innych, od szukania samego siebie pod pretekstem pomocy potrzebującym. Naucz mnie dawać, a jednocześnie wymagać od siebie i od innych.

Pragnę łączyć bliskość i naturalność w kontakcie z ludźmi, zachowując potrzebny dystans. Uczucia dobroci niech nie staną się narzędziem zła ukrytego pod płaszczykiem ratowania człowieka. Troska o własną czystość i świętość niech nigdy nie będzie powodem tego, że ktoś nie doświadczy Miłości i Miłosierdzia Bożego.

Maryjo, Matko pięknej miłości, tak jak Ty pragnę zawsze nosić w sercu Jezusa. Niech Twoja pokora uczy mnie czułości i zdrowej niepewności siebie, abym stawał się coraz bardziej czystym kielichem Krwi Twojego Syna. Amen.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Faryzeusza spotkanie z Miłością...

niedziela, 02 września 2007 12:07

  

 

Może dziwi Was tytuł, ale jest on jak najbardziej prawdziwy...

Bo oto dzisiaj ja, faryzeusz jakich mało, spotkałam się z przebaczającą Miłością Jezusa, tą która skazana na krzyż, na śmierć nie umiera...

Przez ostatni tydzień wydarzyło się wiele złego w moim życiu... z mojej winy... Kryzys wiary, modlitwy, kryzys miłości i nawet nadziei...

Wczoraj weszłam na stronkę sprawdzić czy są jakieś nowe komentarze, popatrzyłam na notki, na świadectwa i uświadomiłam sobie jakim zakłamanym jestem człowiekiem. Chciałam mówić Wam o Miłości Jezusa, a sama tą Miłość odrzucałam...

Wczorajszego wieczoru pękło wszystko, polały się strumienie łez, zdecydowałam, że muszę pójść do spowiedzi...

Zrobiłam to dziś przed Eucharystią... Cudowne uczucie znów znaleźć się w objęciach Jezusa. Zrobiło mi się tak lekko na sercu, że miałam ochotę wykrzyczeć swoją radość, ale tylko spojrzałam na krzyż i uśmiechnęłam się do Jezusa.

Teraz znów jest ze mną, jest w moim sercu i leczy rany jakie zadałam sobie przez grzech... Ale pozostają jeszcze Jego rany, bo Jego moje upadki bolą o wiele bardziej... Będę starała się Mu to wszystko wynagrodzić przez modlitwę, udział w Eucharystii, przez miłość do drugiego człowieka...

 

Kiedy około północy klękałam do modlitwy i rachunku sumienia, było mi tak ciężko na sercu, jakbym nosiła tam kilkutonowy głaz. Ale niemal godzina na klęczkach, z twarzą przy ziemi zrobiła swoje... Łzy są najlepszym lekarstwem na takie rany, cudownym lekarstwem... I jeszcze spojrzenie Jezusa, który już wtedy wszystko mi przebaczył...

 

Ale nie zrobiłabym tego wszystkiego bez pomocy... Posłuchałam sobie wczoraj konferencji sprzed prawie dwóch miesięcy, z Saletynskiego Spotkania Młodzieży... ( http://www.spotkania.saletyni.pl/audio/x_balwas.mp3 ) To właśnie te słowa pomogły mi wstać i zmobilizowały mnie do tego, by umyć ubłoconą grzechem twarz, i spróbować poskładać moje porozbijane życie...

 

No i od kilku godzin, po niemal nieprzespanej nocy czuję się jak nowonarodzona.

Dziękuję Jezusowi za łaskę, którą mnie obdarzył, za światło Ducha Świętego, za tą odwagę, której niewątpliwie potrzebowałam; za mądrość słów tej konferencji i po prostu za to, że zawsze jest przy mnie, bliżej niż mi się wydaje... 

Dziękuję mojemu Przyjacielowi, który zawsze jest moim wsparciem w trudnych chwilach i pomaga mi się podnieść z każdego upadku.

Za to wszystko niech będzie CHWAŁA PANU!!!


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

wtorek, 17 października 2017

Wędrowcy...:  377 748  

A czas płynie...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 377748
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1656
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3706 dni

Lubię to