Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 678 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Wspaniałe wspomnienia :)))

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 21:49

Dziś zakończył się jeden z najwspanialszych tygodni w moim życiu:)

Sporo będzie opowiadania, ale po kolei…

Po pierwsze- od ubiegłego poniedziałku (24.08) spędziłam wspaniałe cztery dni w Częstochowie, u tronu mojej ukochanej Matki, razem z moją Siostrzyczką.

Dni spędzone w obecności Matki, u Jej stóp, poczucie Jej bliskości, tego, że cierpliwie słucha wszystkiego, z czym się do Niej przychodzi i poleca wszystkie nasze problemy Swemu Synowi…

Wyjazd miał być rekompensatą niemożności brania udziału w tegorocznej pieszej pielgrzymce- udało się- fakt, to nie to samo przyjechać autobusem, ale spotkanie z Matką było równie piękne i wzruszające, i było ich znacznie więcej, bo przez cztery dni:))

 

Wieczorne spojrzenie na Jasnogórskie sanktuarium...


...oraz w dzień...


Pod szczytem Jasnej Góry z moją kochaną Siostrzyczką- oczywiście z chustą Grupy ZIELONYCH :))

Oczywiście na tle klasztoru, oczywiście z chustą ZIELONYCH :D


Chwila wyciszenia i odpoczynku podczas spaceru wśród Jasnogórskich murów...


Miejsce szczególnej obecności Jezusa Eucharystycznego- Jasnogórski Wieczernik...


My z przełożoną domu ss. Pasterek w Częstochowie- s. Aldoną...


Codzienna Eucharystia, Apel Jasnogórski, wizyty w Jasnogórskim sanktuarium, obecność mojej Siostrzyczki, cudowne ss. Pasterki, u których przez ten czas mieszkałyśmy… to wszystko sprawiło, że naładowałam sobie akumulatory przed „modlitewno-nietuzinkowym” spotkaniem, które rozpoczęło się wieczorem, w piątek (28.08).

Było to spotkanie użytkowników i gości Forum Dobrego Przesłania- wspaniały czas rekolekcji, zbliżenia się do Boga, spotkania z Jego Miłosierdziem, nawiązania nowych znajomości…

Spotkanie prowadził pomysłodawca Forum- x. Marek- kapłan obdarzony niezwykłą umiejętnością zbliżania do siebie ludzi.

Przez te kilka dni (28-30.08) starał się na nowo pokazać nam Miłość Jezusa, pomagał nam otworzyć się na tą Miłość, która na śmierć nie umiera poprzez konferencje, spotkanie z Jezusem Eucharystycznym podczas adoracji i Mszy Świętych, sakrament pokuty i pojednania, rozmowy, a także wspólną zabawę.

Cudownie spędzony czas, kolejne nowe doświadczenia, kolejni nowopoznani ludzi i zacieśnione przyjaźnie…

Nie obyło się bez szatańskich sztuczek- oj tak, próbował nam mieszać na każdym kroku, ale… nie daliśmy się:))

Jak powiedział x. Marek: „Szatan mnie nienawidzi, ale Jezus mnie kocha i to jest piękne:)”

Oj tak, piękne, cudowne, wspaniałe, niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju- tak jak ludzi, którzy brali udział w spotkaniu…

 

Z Siostrą, Sylwią i Patrykiem kilometr przed Żydowem- po ok 4 km. nieplanowanego, acz uroczego spaceru z kilkunasto kilowymi bagażami z Topólki- brawa dla kierowcy PKSu :P

 

Wnętrze naszej kaplicy...

 

Sobotnia Msza Święta i kazanie Ks. Marka...

 

Z Siostrą podczas jednej z konferencji; a na naszych koszulkach- uśmiech który skraca dystans :D

 

W oczekiwaniu na projekcję filmu "Pasja".

 

I jeszcze pamiątkowe zdjęcie z Ks. Markiem, na kilka chwil przed wyjazdem do domku...


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Polunia...

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 20:32
   Ze strony Poluni: "Dzisiaj Polunia wychodzi do domu. Nie jest to wyjście jakiego byśmy pragnęli a prawda jest bolesna. Polunia wraca do domku pod opiekę hospicyjną. Trudne to, ale na obecny dzień to jedyne wyjście. Pisze na obecny dzień, bo ciągle i bezgranicznie wierze w CUD. Polunia jest słaba, śpi – pewnie to tez po części efekt działania leków, nie skarży się na ból. Kiedy się budzi nawet przez moment nie narzeka, a przecież nic nie widzi, tylko prosi o zabawę, krótki spacer itp. Wierzę, że domku tych momentów bardziej radosnych będzie więcej, że słysząc rodzeństwo i pieska, Polunia jeszcze nie raz będzie się śmiać i pyskować rodzicom. Wierzę, że zacznie jeść i będzie silniejsza.
Wielu z was pytało o Brazylię, czy Rodzice widzieli tam cudy uzdrowienia – tak widzieli ich tam wiele, jednak ten cud nie zdarzył się naszej Poli.[...]
dopóki bije serce jest nadzieja. Musimy bezgranicznie wierzyć i nie myśleć o tym co najsmutniejsze.
Ja wierzę, że już niedługo będą pisać same dobre wiadomości."
http://polawesolowska.pl/index.php?function=show_all&no=188

Bardzo Was wszystkich proszę kolejny raz o modlitwę za Polunię- to jest jedyne, co może teraz pomóc...



Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 23 sierpnia 2009 12:58


"Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka to czyni człowieka nieczystym." (Mk 7,15)

Czym jest czystość wewnętrzna? Nie tylko przestrzeganiem przykazania czystości. Czystość wewnętrzna to unikanie wszelkiego grzechu, także pychy.

***

Wypowiedzianym słowem można nie tylko zgorszyć, ale zranić, a nawet zabić. Jednym słowem można odebrać humor i zabić nadzieję.
Jeden z komediopisarzy, który rożśmieszał widownię, popełnił samobójstwo na cmentarzu, bo tak przejął się niesłuszną krytyką o swojej sztuce.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.

niedziela, 23 sierpnia 2009 12:24



Przyjmując pod krzyżem testament Bożej miłości, Maryja stała się Matką wszystkich ludzi. A jednak nasz naród, czczący Ją w znaku jasnogórskiej ikony, rości sobie prawo do Jej szczególnej miłości. Odczuwalna obecność Maryi w naszych dziejach dowodzi, że Jej miłość nie jest mglistym uczuciem życzliwości wobec wszystkich ludzi, ale wyraża się w zaradzaniu potrzebom konkretnych osób i wspólnot, które przychodzą do Niej wierząc, że nie są niewolnikami, ale dziećmi, mającymi prawo do Jej Serca.

Mira Majdan, „Oremus” sierpień 2003, s. 116


 

BĘDĘ CZCIŁ PANA BOGA MEGO

„Bogu samemu — cześć i chwalą na wieki wieków” (1 Tm 1, 17)

Nadchodzi godzina — powiedział Jezus do Samarytanki — kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca” (J 4, 21). Przyjście Zbawiciela Oznacza początek nowego kultu, nie związanego ani z Garizim, gdzie modlili się Samarytanie, ani ze świątynią w Jerozolimie, ośrodkiem kultu Żydów. Wszystkie kulty narodowe ustaną i zastąpi je kult, jaki Syn Boga, stawszy się człowiekiem, przyszedł oddawać i do którego muszą się włączyć wszyscy ludzie. „Nadchodzi godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec” (tamże 23). Sam Jezus jest pierwszym, co więcej, jedynym prawdziwym czcicielem Ojca. On sam zna Go doskonale i tylko On jest w stanie czcić Go doskonale „w duchu i prawdzie”, gdyż On jest Prawdą i posiada pełnię Ducha Świętego. Jezus dzięki swemu Bóstwu ma pełne poznanie nieskończonej godności Boga i może wykonywać czynności Boże. Lecz ponieważ jest równocześnie prawdziwym człowiekiem, może upadać na twarz w adoracji przed Ojcem i pociągać do takiej postawy całą ludzkość. To jest jedyna adoracja godna Boga, w której głównym modlącym się jest Chrystus, natchnieniem zaś Duch Święty, a człowiek, wprowadzony przez Chrystusa, składa to, co jest jemu właściwe: uznanie własnego nic, by wywyższyć wszystko, tj. Boga. W Chrystusie, przypomina Sobór Watykański II, „otrzymaliśmy pełnię kultu Bożego” i, odrodzeni w nim przez chrzest, otrzymujemy „ducha przybrania za dzieci, «w którym wołamy: Abba, Ojcze» (Rz 8,15), i tak stajemy się prawdziwymi czcicielami, jakich Ojciec szuka” (KL 5. 6). Jakże znaczące jest to, że w swoich wyjaśnieniach dotyczących nowego kultu Jezus ukazuje Boga jako Ojca. Ten, którego On uwielbia i którego powinni czcić Jego uczniowie, nie jest tylko Najwyższym Panem nieba i ziemi, od którego wszystko zależy, lecz jest również Ojcem tak miłującym ludzi, że oddaje swojego Jednorodzonego dla ich zbawienia (J 3, 16). Adoracja chrześcijanina jest hołdem uszanowania władzy Boga i radosnym podziwem Jego ojcostwa.

  • Wzywam Cię, Boże mój, wzywam Cię, boś Ty jest blisko tych, którzy Cię wzywają, lecz wzywają w prawdzie... Cóż innego znaczy wzywać w prawdzie Prawdę, jeśli nie Ojca w Synu?...
    Cóż bardziej słodkiego jak błagać Ojca w imię Jego Jednorodzonego, pobudzić do litości Ojca, przypominając Mu Syna?... O Ojcze wszechmogący, błagam Cię przez miłość Twojego Syna wszechmocnego... nie wiem istotnie, jakiego obrońcę mam Ci przedstawić na moją korzyść oprócz Tego, który jest przebłaganiem za nasze grzechy, siedzi po Twojej prawicy i wstawia się za nami (św. Anzelm).
  • Ojcze nasz najświętszy, Stworzycielu, Odkupicielu nasz, Zbawicielu nasz, Pocieszycielu nasz.
    Któryś jest w niebie, w aniołach i świętych: Ty ich oświecasz, aby Cię poznawali, Ty bowiem, Panie, jesteś Światłością; Ty ich rozpalasz, aby Cię miłowali, Ty bowiem, Panie, jesteś Miłością; Ty trwasz w nich i napełniasz ich, aby posiadali szczęśliwość, Ty bowiem, Panie, jesteś najwyższym i wiecznym Dobrem, źródłem wszelkiego dobra, poza którym nie istnieje żadne dobro.
    Święć się imię Twoje
    : aby poznanie Ciebie stało się jasne dla nas, byśmy mogli pojąć szerokość Twoich dobrodziejstw, długość Twoich obietnic, wysokość twojego Majestatu, głębokość Twoich sądów.
    Przyjdź królestwo Twoje: tak abyś Ty mógł królować w nas przez swoją łaskę i pozwolił nam dojść do swego królestwa, gdzie oglądanie Ciebie jest jasne, miłość ku Tobie doskonała, towarzystwo z Tobą uszczęśliwiające, a posiadanie Ciebie wieczne.
    Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Niechaj miłujemy Ciebie całym naszym sercem, myśląc o Tobie bezustannie; całą naszą duszą, pragnąc Cię zawsze; całym naszym duchem, kierując do Ciebie wszystkie nasze zamiary i starając się o Twoją chwałę we wszystkim; całą naszą mocą, wkładając wszystkie energie i wszystkie zasoby naszej duszy i naszego ciała w służbę Twojej miłości, a nie w jakąkolwiek inną służbę (św. Franciszek z Asyżu).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 113


http://mateusz.pl/czytania/2009/20090826.htm
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (4) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXI Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 23 sierpnia 2009 12:08


"Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego."
(J 6, 63-68)

Pamiętamy wyznanie Świętego Piotra: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16,16)- wyznanie jasne i widzące.
"Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego"- wyznanie niepewne, jakby w ciemności.
Można nie rozumieć, nie widzieć, ale uświadomić sobie, że poza Bogiem nie ma prawdy.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Matka Boża z La Vang.

piątek, 21 sierpnia 2009 21:16

 

Nasza Pani z La Vang . Główne narodowe sanktuarium katolików w Wietnamie, ok. 60 km od dawnej stolicy Hue. Nazwę zawdzięcza specjalnemu rodzajowi gospodarstw rolnych, które były popularne w tamtym rejonie. W czasie wielkiego prześladowania 1799-1801 wielu chrześcijan schroniło się w dżungli w sąsiedztwie Quang Tri, wioski w środkowym Wietnamie, gdzie cierpieli z głodu i chorób, przygotowując się do męczeństwa. Pewnego dnia, gdy wspólnota zgromadziła się na modlitwie, ukazała się im figura Pani otoczonej światłem, która przedstawiła się jako Matka Boża, dodawała im odwagi, pocieszała ich i dała specjalny znak swej szczególnej kochającej troski. Poradziła im, żeby używali liści pewnego gatunku paproci jako lekarstwo na swoje dolegliwości oraz obiecała wysłuchiwać ich modlitwy z macierzyńską wielkodusznością, zapewniając, że wszystkie prośby zanoszone w tym miejscu będą wysłuchane.

Maryja pojawiła się w tym miejscu kilka razy. Kiedy w 1802 r. ustały prześladowania, chrześcijanie opuścili schronienie w dżungli i powrócili do swoich wiosek. Ich opowiadania o objawieniach i o orędziu rozchodziły się szeroko. W 1820 roku na miejscu objawień zbudowano kaplicę. W latach 1820-1885 kolejna fala prześladowań znowu zdziesiątkowała chrześcijan. Spośród 300 tysięcy katolików wietnamskich śmierć męczeńską poniosło ponad 100 tysięcy wiernych. Skromna kapliczka ku czci Naszej Pani z La Vang została zburzona przez fanatycznego przeciwnika Kościoła w 1885 r.

Okrutne prześladowania jednak nie złamały wierzących. Już w 1886 roku rozpoczęli odbudowę kaplicy, którą konsekrowano w 1901 r. Wkrótce nie była ona w stanie przyjąć ogromnych rzesz pielgrzymów. Toteż w 1923 roku wybudowali nowy większy kościół, który został konsekrowany w 1928 roku, w obecności 20 tysięcy pielgrzymów. Co trzy lata organizowano w całym kraju narodową pielgrzymkę katolików, co miało specjalne znaczenie nawet po podziale Południa i Północy. W 1959 roku La Vang zostało oficjalnie ogłoszone narodowym sanktuarium. Była to 300 rocznica obecności Kościoła w Wietnamie. W 1961 roku kościół został podniesiony do godności bazyliki mniejszej. Katolicy wietnamscy wierzą głęboko, że Matka Boża z La Vang kontynuuje swą opiekę nad nimi. Dzisiaj wielu z nich, żyjąc na obczyźnie w różnych krajach świata, jako swój skarb przechowuje Jej wizerunek w swoich domach.

Papież Jan Paweł II, przyjmując w 2000 roku biskupów Wietnamu podczas ich wizyty „ad limina" w sposób specjalny powierzył Kościół w tym kraju opiece Matki Bożej w La Vang.

 

http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1027


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (7) | Powiedz coś...

Modlitwa o miłość.

czwartek, 20 sierpnia 2009 21:16

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją,
Pamięć moją i rozum, i wolę mą całą.
Cokolwiek mam i posiadam.

Ty mi to wszystko dałeś, 
Tobie to Panie oddaję.
Twoje jest wszystko. 

Rozporządzaj tym w pełni według Twojej woli.
Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę.

Albowiem to mi wystarczy, albowiem to mi wystarczy.
Twoje jest wszystko, Twoje jest wszystko.
Albowiem to mi wystarczy, albowiem to mi wystarczy.
Twoje jest wszystko. Amen.

 

(Słowa: Św. Ignacy Loyola,

Wykonanie: Mocni w Duchu)


Podziel się
oceń
3
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Matka Boża Szkaplerzna.

niedziela, 16 sierpnia 2009 14:05


W zakonie karmelitów kult Matki Bożej był zawsze bardzo żywy. Maryja stanowiła istotny i centralny punkt w życiu duchowym Karmelu, jego początkach, historycznych przemianach, liturgii, mistyce i pracy apostolskiej. Karmelici wiele swoich świątyń poświęcali Imieniu Maryi, od XIII wieku obchodzono w zakonie cztery święta maryjne, które z czasem rozrosły się do ponad dwudziestu pięciu świąt maryjnych. Wiele miejsca kultowi maryjnemu poświęcone jest w zakonnym prawodawstwie. Znaczącą rolę odgrywa Maryja w heraldyce, sfragistyce i ikonografii karmelitańskiej.

Powszechnym w sztuce karmelitańskiej przedstawieniem maryjnym jest Matka Boża Szkaplerzna. Kompozycje takie wiązać należy z wizją św. Szymona Stocka. W 1251 roku św. Szymonowi ukazała się Maryja i przekazała mu szkaplerz, równocześnie zapewniając, że każdy, kto go będzie nosił, obdarzony zostanie szczególnymi błogosławieństwami, a po śmierci uniknie kary wiecznej. W XIV wieku podobnego widzenia dostąpił papież Jan XXII. Pod wpływem osobistych przeżyć nadał przywilej odpustu zakonowi karmelitańskiemu i bractwom karmelitańskim.

Najbardziej typowymi przedstawieniami Matki Bożej Szkaplerznej są kompozycje wzorowane na obrazie Matki Bożej Śnieżnej z rzymskiego kościoła Santa Maria Maggiore. Maryja przedstawiona w półpostaci trzyma na lewym ramieniu błogosławiące Dzieciątko Jezus. Tak jak na pierwowzorze, można zauważyć charakterystyczną gwiazdę na płaszczu Maryi. Zasadniczą różnicą jest natomiast to, że Maryja w prawej dłoni trzymała szkaplerz. Niekiedy szkaplerz był domalowywany do pierwotnego obrazu, gdy kult szkaplerza świętego ulegał ożywieniu. Spotkać można także szkaplerze "dopięte" do malowidła. Znane są także kompozycje nawiązujące do typu ikonograficznego hodegetrii. Również w tym przypadku kompozycja najczęściej wzbogacona jest szkaplerzem trzymanym przez Maryję lub Dzieciątko Jezus. Inną formą ikonograficzną jest całopostaciowe przedstawienie Maryi w jasnej sukni i szafirowym płaszczu z Dzieciątkiem Jezus na ręku i berłem królewskim oraz szkaplerzem w dłoni. Niekiedy Maryja ubrana jest w karmelitański szkaplerz zakonny. Obraz ten stał się symbolem, wyróżnikiem grup żyjących według duchowości karmelitańskiej, będąc równocześnie pomocą w pracy apostolskiej samych karmelitów.

Kult Matki Bożej Szkaplerznej, propagowany przez karmelitów, jest jednym z najstarszych rodzajów kultu maryjnego. Na przestrzeni wieków zyskał on wielką popularność we wszystkich kręgach społecznych. Pierwsze dane historyczne o zakładanych przez karmelitów bractwach szkaplerznych pochodzą z XIV wieku, kiedy to na terenie Italii powstały pierwsze konfraternie. Ta forma pobożności zyskała duże zainteresowanie w okresie kontrreformacji. W tym właśnie czasie (koniec XVI i początek XVII w.) pojawiły się pierwsze bractwa na ziemiach polskich. Szybki rozwój tej formy pobożności spowodował, że karmelici zakładali bractwa nie tylko przy swoich świątyniach, ale i w parafiach prowadzonych przez księży diecezjalnych. W dokumentach archiwalnych można znaleźć liczne informacje na temat wygłaszanych przez karmelitów kazań o szkaplerzu świętym, kulcie Matki Bożej Szkaplerznej i licznych łaskach otrzymywanych przez Jej wstawiennictwo. Do czcicieli Matki Bożej Szkaplerznej należeli polscy królowie, m.in. królowa Jadwiga, Jagiełło, Władysław IV czy Jan III Sobieski, liczne rzesze szlachty, mieszczan, a nawet chłopów. Członkostwo w bractwie było swoistą formą nobilitacji społecznej, a używanie wspólnego znaku (szkaplerz, feretron, sztandar) dawało poczucie jedności i grupowej solidarności.

http://www.zahutyn.pl/historia-parafii/2-mb-szkaplerzna/3-kult-matki-boskiej-szkaplerznej

Więcej na temat szkaplerza można przeczytać też tutaj: http://ego-sum-qui-sum.bloog.pl/id,3549435,title,Matka-Boza-Szkaplerzna-Najswietsza-Maryja-Panna-z-Gory-Karmel,index.html
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (6) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XX Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 16 sierpnia 2009 12:25


"Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym." (J 6, 52-54)

Żydzi nie mogli sobie wyobrazić cudu Eucharystii. Mogliby przypuszczać, że człowiek umarły wstanie z grobu, paralityk zacznie chodzić, ale komu mogłoby pomieścić się w głowie, że Jezus stanie się sakramentem, tajemnicą przekazywania swojego życia tak realnego jak ciało i krew? Dzieci też nie mogą nadziwić się "że można po spowiedzi zjeść całego Boga" (z wiersza Przeszłość).
Jezus mówi o swojej krwi, ale przemienionej, niewidzialnej na tyle, że jeśli jej kropla spadnie na korporał, nawet nie zabarwi go na czerwony kolor. Mówił o ciele, ale przemienionym, na tyle niewidzialnym, że skaleczyć go niepodobna.
Jezus stał się tajemnicą życia, które można w siebie wchłonąć.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Modlitwa do Ducha Świętego za kapłanów.

sobota, 15 sierpnia 2009 16:27
Duchu Święty, Duchu Mądrości, prowadź kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Światłości, oświecaj kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Czystości, uświęcaj kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Mocy, wspieraj kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Boży spraw, by kapłani ożywieni i umocnieni Twoją łaską, nieśli słowo prawdy i błogosławieństwo pokoju na cały świat.
Niech ogień świętej miłości rozpala ich serca, by w płomieniach tej miłości oczyszczali i uświęcali dusze.
Duchu Święty, powierzamy Ci serca kapłańskie; Ukształtuj je na wzór Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
Amen.

Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

MODLITWA ZA KAPŁANÓW_2

sobota, 15 sierpnia 2009 16:25
Panie Jezu, Ty wybrałeś Twoich kapłanów spośród nas i wysłałeś ich, aby głosili Twoje Słowo i działali w Twoje Imię.
Za tak wielki dar dla Twego Kościoła przyjmij nasze uwielbienie i dziękczynienie.
Prosimy Cię, abyś napełnił ich ogniem Twojej miłości, aby ich kapłaństwo ujawniało Twoją obecność w Kościele.
Ponieważ są naczyniami z gliny, modlimy się, aby Twoja moc przenikała ich słabości.
Nie pozwól, by w swych utrapieniach zostali zmiażdżeni.
Spraw, by w wątpliwościach nigdy nie poddawali się rozpaczy, nie ulegali pokusom, by w prześladowaniach nie czuli się opuszczeni. Natchnij ich w modlitwie, aby codziennie żyli tajemnicą Twojej śmierci i zmartwychwstania.
W chwilach słabości poślij im Twojego Ducha.
Pomóż im wychwalać Twojego Ojca Niebieskiego i modlić się za biednych grzeszników.
Mocą Ducha Świętego włóż Twoje słowo na ich usta i wlej swoją miłość w ich serca, aby nieśli Dobrą Nowinę ubogim, a przygnębionym i zrozpaczonym - uzdrowienie.
Niech dar Maryi, Twojej Matki, dla Twojego ucznia, którego umiłowałeś, będzie darem dla każdego kapłana. Spraw, aby Ta, która uformowała Ciebie na swój ludzki wizerunek, uformowała ich na Twoje boskie podobieństwo, mocą Twojego Ducha, na chwałę Boga Ojca,
Amen.

Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Modlitwa do Jezusa- Odwiecznego Kapłana.

sobota, 15 sierpnia 2009 16:22
O Jezu, Odwieczny Arcykapłanie, Boski Ofiarniku, który w niezrównanym porywie miłości dla ludzi, Twych braci, sprawiłeś, że chrześcijańskie kapłaństwo wytrysnęło z Boskiego Serca Twego, nie przestawaj wlewać w Twych kapłanów ożywczych strumieni Twej nieskończonej miłości.
Żyj w nich, o Panie, przeistaczaj ich w siebie, uczyń ich mocą łaski swojej narzędziami swego miłosierdzia. Działaj w nich i przez nich i spraw, by przyoblekłszy się zupełnie w Ciebie przez wierne naśladowanie Twych godnych uwielbienia cnót, wykonywali mocą Twego imienia i Twego ducha uczynki, któreś sam zdziałał dla zbawienia świata.
Boski Odkupicielu dusz, spojrzyj, jak wielu jest jeszcze pogrążonych w ciemnościach błędu. Policz owieczki zbłąkane, krążące nad przepaścią, wejrzyj na tłumy ubogich, głodnych, nieświadomych i słabych, jęczących w opuszczeniu.
Wracaj do nas, o Jezu, przez Twych kapłanów. Ożyj w nich rzeczywiście, działaj przez nich i przejdź znowu przez świat ucząc, przebaczając, pocieszając, poświęcając się i nawiązując na nowo święte więzy miłości łączące Serce Boże z sercem człowieczym.
Amen.
 

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

sobota, 15 sierpnia 2009 14:57


Prawdę o Wniebowzięciu NMP ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII 1 listopada 1950 r. w Konstytucji apostolskiej "Munificentissimus Deus":

"...powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105)

  Orzeczenie to Ojciec święty wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Orzeczenie to oparł nie tylko na dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny, ale także dlatego, że ta prawda była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym autorytetem potwierdził i usankcjonował.

Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. To oznacza, że święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701) ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę. Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W mszale na to święto, używanym wówczas w Galii, czytamy, że jest to "jedyna tajemnica, jaka się stała dla ludzi - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny". W prefacji zaś są słowa:

Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa.

U Ormian uroczystość Wniebowzięcia Maryi rozpoczyna nowy okres roku kościelnego. Liturgia ormiańska na ten dzień mówi m.in.:

Dziś duchy niebieskie przeniosły do nieba mieszkanie Ducha Świętego. (...) Przeżywszy w swym ciele życie niepokalane, zostałaś dzisiaj owinięta przez Apostołów, a przez wolę Bożą uniesiona do królestwa swojego Syna.

W liturgii abisyńskiej, czyli etiopskiej, w tę uroczystość Kościół śpiewa:

W tym dniu wzięte jest do nieba ciało Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej, naszej Pani.

15 sierpnia obchodzą pamiątkę tej tajemnicy również Chaldejczycy, Syryjczycy i Maronici. Kalendarz koptyjski pod dniem 21 sierpnia opiewa Wniebowzięcie ciała Matki Bożej do nieba.
  Bywają różne nazwy dzisiejszej uroczystości: Wzięcie, Przejście, Zaśnięcie, Odpocznienie Maryi itp. Nie wszyscy Ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Matki Najświętszej. Dlatego także Pius XII w swojej Konstytucji Apostolskiej nie mówi nic o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz "zasypiając", jak głosi wschodnia tradycja.
Niemniej jasne i stanowcze są wypowiedzi Ojców Kościoła. Na Zachodzie pierwszą wzmiankę o tym niezwykłym przywileju Maryi podaje św. Grzegorz z Tours: (+ 594):
I znowu przy Niej stanął Pan, i kazał Jej przyjąć święte ciało i zanieść w chmurze do nieba, gdzie teraz połączywszy się z duszą zażywa wraz z wybranymi dóbr wiecznych, które się nigdy nie skończą.
Św. Ildefons (+ 667):
Wielu przyjmuje jak najchętniej, że Maryja dzisiaj przez Syna Swego (...) do pałaców niebieskich z ciałem została wyniesiona.
Św. Fulbert z Chartres (+ 1029) pisze podobnie:
Chrześcijańska pobożność wierzy, że Bóg Chrystus, Syn Boży, Matkę swoją wskrzesił i przeniósł Ją do nieba.
Św. Piotr Damiani (+ 1072) tak opiewa wielkość tajemnicy dnia Wniebowzięcia:
Wielki to dzień i nad inne jakby jaśniejszy, w którym Dziewica królewska została wyniesiona do tronu Boga Ojca i posadzona na tronie. (...) Budzi ciekawość aniołów, którzy Ją pragną zobaczyć. Zbiera się cały zastęp aniołów, aby ujrzeć Królową, siedzącą po prawicy Pana Mocy w szacie złocistej w ciele zawsze niepokalanym.
Z innych świętych można by wymienić: św. Anzelma (+ 1109), św. Piotra z Poitiers (+ 1112), św. Bernarda (+ 1153) i św. Bernardyna (+ 1444).
  Najpiękniej jednak o tej tajemnicy piszą Ojcowie Wschodu. Św. Jan Damasceński (+ ok. 749) podaje, jak cesarzowa Pulcheria (ok. roku 450) wystawiła kościół ku czci Matki Bożej w Konstantynopolu i prosiła listownie biskupa Jerozolimy Juwenalisa o relikwie Matki Bożej. Juwenalis odpisuje jej na to, że relikwii takich nie ma, gdyż ciało jej zostało wzięte do nieba "jak to wiemy ze starożytnego i bardzo pewnego podania". Z kolei św. Jan Damasceński opisuje śmierć Maryi Panny w otoczeniu Apostołów:
Kiedy zaś dnia trzeciego przybyli do grobu, aby opłakiwać Jej zgon, ciała już Maryi nie znaleźli.
Kazanie swoje kończy refleksją:
To jedynie mogli pomyśleć, że Ten, któremu podobało się wziąć ciało z Dziewicy Maryi i stać się człowiekiem; Ten, który zachował Jej nienaruszone dziewictwo nawet po swoim narodzeniu, uchronił Jej ciało od skażenia i przeniósł je do nieba przed powszechnym ciał zmartwychwstaniem. (...) W czasie tego wniebowzięcia, o Matko Boża, wojska anielskie przejęte radością i czcią okryły swoimi skrzydłami Twoje ciało, wielki namiot Boży.
Św. Modest, biskup Jerozolimy (+ 634), niemniej pewnie opowiada się za tajemnicą Wniebowzięcia Maryi:
Jako najchwalebniejszą Matkę Chrystusa, Zbawcy naszego, który jest dawcą życia i nieśmiertelności, wskrzesił Ją z grobu i wziął do siebie w sposób sobie wiadomy.
Św. Andrzej z Krety (+ 740):
Był to zaiste nowy widok, przechodzący siły rozumu, gdy niewiasta, która swoją czystością przewyższała niebian w ciele (swoim) weszła do niebieskich przybytków. Jak przy narodzeniu Chrystusa nienaruszonym był Jej żywot, tak samo po Jej śmierci nie rozsypało się Jej ciało. O dziwo! Przy porodzeniu pozostała nieskażoną i w grobie również nie uległa zepsuciu.
Św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732) w kilku kazaniach sławi tę tajemnicę, a nawet opisuje przymioty ciała Maryi po jej wzięciu do nieba:
Najświętsze ciało Maryi już powstaje z martwych, jest lekkie i duchowe, gdyż zostało już przemienione na zupełnie nieskazitelne i nieśmiertelne. (...) Tak jak napisano, jesteś piękna i Twoje dziewicze ciało jest święte, jest przybytkiem Boga i dlatego zostało zachowane od obrócenia się w proch. (...) Niemożliwym było, aby Twoje ciało, to naczynie godne Boga, w proch się rozsypało po śmierci. (...) Ciało Twoje dziewicze jest całkiem święte, choć jest ciałem ludzkim. Ponieważ dostąpiło najdoskonalszego żywota nieśmiertelnego (...) nie może ulec śmierci.
Św. Kosma, biskup z Maiouma (+ 743), mówi:
Rodząc Boga, Niepokalana, zdobyłaś palmę zwycięstwa nad naturą, (...) zmartwychwstałaś dla wieczności. Grób i śmierć nie mogą zatrzymać pod swoją władzą Bogurodzicy.

  Teolodzy Kościoła usiłują nie tylko stwierdzić fakt istnienia tej tajemnicy, ale także go uzasadnić. O tej tajemnicy pisali św. Tomasz z Akwinu (+ 1274), św. Albert Wielki (+ 1280), Jan Gerson (+ 1429), Suarez (+ 1617) i inni. Kiedy w XV w. Jan Marcelle w kazaniu na Wniebowzięcie Maryi wypowiedział zdanie, że "nie jesteśmy wcale zobowiązani pod grzechem śmiertelnym wierzyć, że Maryja została z ciałem do nieba wziętą", gdyż nie jest to dogmat, cały fakultet uniwersytetu paryskiego wystąpił z całą stanowczością przeciwko niemu i zażądał, by te słowa odwołał, gdyż tego rodzaju wypowiedź pobrzmiewa herezją i jest sprzeczna z ogólnie wyznawaną prawdą.
Pisarze kościelni podkreślają, że skoro Matka Chrystusowa była poczęta bez grzechu, skoro Bóg obdarzył Ją przywilejem Niepokalanego Poczęcia, to konsekwencją tego jest, że nie podlegała prawu śmierci. Śmierć bowiem jest skutkiem grzechu pierworodnego. Ponadto nie wypadało, aby ciało, z którego Chrystus wziął swoją ludzką naturę, miało podlegać rozkładowi. Chrystus, którego ciało Bóg zachował od zepsucia, mógł zachować od skażenia także ciało swojej Matki. Wreszcie tajemnica zmartwychwstania i wniebowzięcia jest przewidziana dla wszystkich ludzi, dlatego nie sprzeciwia się rozumowi, aby Chrystus dla swojej Rodzicielki przyspieszył ten dzień.
Dlaczego jednak dopiero od VI w. ta prawda przenika tak mocno świadomość wierzących? W Kościele jest więcej takich prawd, które rozwijały się i zostały wyjaśnione definitywnie później. Tak było np. odnośnie osoby Jezusa Chrystusa, gdy występowano przeciwko Jego naturze Boskiej, dwóm naturom, dwóm wolom (arianizm, nestorianizm, monofizytyzm), a nawet przeciwko jego naturze ludzkiej. Ogłoszenie prawdy o Wniebowzięciu Maryi jako dogmatu wiary było przypieczętowaniem i ukoronowaniem starożytnej tradycji Kościoła.
  Według przekazów Tradycji Matka Boża ostatnie lata swego życia spędziła w Jerozolimie w pobliżu Wieczernika albo w Efezie. Większość badaczy przychyla się do pierwszej możliwości. Istnieje przekaz, że św. Jan Apostoł opuścił Ziemię Świętą w czasie pierwszego wielkiego prześladowania Kościoła w roku 34 i udał się z Maryją do Efezu. Chciał Ją w ten sposób uchronić przed niebezpieczeństwami prześladowań. Jednakże w pierwotnej literaturze chrześcijańskiej nie ma żadnej wzmianki o takiej podróży. Ponadto ustalono, że św. Jan udał się do Efezu dopiero ok. 68 roku, Maryja miałaby wtedy około 85-90 lat. Św. Paweł Apostoł, który wkrótce po śmierci Chrystusa przybył do Efezu, nic nie wspomina, aby przed nim w tym mieście był św. Jan z Maryją. Nie napotkał tam też żadnych śladów chrześcijaństwa.
Apokryficzne Acta Johannis z drugiej połowy II w. wspominają, że Jan, gdy przybył do Efezu, sam był już stary, nie ma też żadnej wzmianki, by Maryja była tam z nim. Aeteria, pątniczka nawiedzająca miejsca święte w latach 385-386, wspomina, że Jan był pogrzebany w Efezie, natomiast nie wie nic, aby tam był grób Maryi. Pseudo-Dionizy Areopagita pisze, że w czasie swojej pielgrzymki do Ziemi Świętej w roku 363-364 dowiedział się od św. Cyryla Jerozolimskiego, patriarchy Jerozolimy, że grób Maryi był w Jerozolimie w Dolinie Jozafata. Podobny opis zawiera apokryf Księga Jana z IV w. W tym apokryfie jest mowa o tym, że Maryja umarła śmiercią naturalną w Jerozolimie, została pogrzebana u stóp Góry Oliwnej w Dolinie Jozafata i że została wzięta do nieba. Wszystkie znane starożytne apokryfy wskazują, że grób Maryi jest w Getsemani w Dolinie Jozafata. Obecnie znajduje się tam kościół, którym opiekują się prawosławni Grecy.

  Kult Maryi Wniebowziętej był w Kościele bardzo żywy i zdecydowanie wyróżniał się wśród wielu innych. Początki święta sięgają już wieku V. Wystawiono tysiące świątyń pod wezwaniem M.B. Wniebowziętej. W ciągu wieków powstało 8 zakonów pod tym wezwaniem: 1 męski (asumpcjoniści - Augustianie od Wniebowzięcia) i 7 żeńskich. W ikonografii scena Wniebowzięcia Maryi należy do bardzo często przedstawianych (dla przykładu: Fra Angelico - w kilku obrazach, Taddeo di Bartolo, Ottaviano Nelli, Giotto, Pinturicchio, C. Bellini, Raffael, Tycjan, Tintoretto, Tiepolo, Perugino, Procaccini, Filippino Lippi, Veronese, Murillo, Velasquez, Konrad von Goest; rzeźbiarze: Liberale da Verona, L. della Robbia, Michał Pacher, Wit Stwosz). Pod opiekę Maryi Wniebowziętej oddał Węgry król św. Stefan, a Francję - król Ludwik XIII (powtórzył to także Ludwik XV).

W polskiej (i nie tylko) tradycji dzisiejsze święto zwane jest również świętem Matki Bożej Zielnej. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, poświęca się kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Lud wierzy, że zioła poświęcone w tym dniu za pośrednictwem Maryi otrzymują moc leczniczą i chronią od chorób i zarazy. Rolnicy tego dnia dziękują Bogu za plony ziemi i ziarno, które zebrali z pól.

 

[http://www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/08-15a.php3]

 

Maryja wskazuje nam dziś źródło chrześcijańskiej radości. Zanim jeszcze Jezus zdążył się urodzić, Ona z entuzjazmem wysławiała Boga, który w swoim miłosierdziu wywyższa pokornych. Ciesząc się wraz z Nią skromnymi jeszcze początkami Bożego działania w nas, uczymy się z wiarą wyczekiwać dnia, kiedy w pełni zabłyśnie dla nas „zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego", a my spotkamy naszą Wniebowziętą Matkę w chwale zmartwychwstania.


Mira Majdan, „Oremus" sierpień 2003, s. 73


Święto nadziei

Dziś niewiele mam do powiedzenia ludziom bogatym, którzy sądzą, że w pieniądzach można znaleźć szczęście, że pieniądz wszystko może, że nie potrzebują niczego oprócz pełnych portfeli. Niewiele też powiem ludziom zdrowym, silnym, pewnym siebie, którym się wydaje, że do nich należy świat, że mogą go przemeblować, jak się im tylko podoba, że kluczem do szczęścia jest siła; ludziom młodym, którzy są przekonani, że na ziemi można założyć gniazdko szczęścia, że miłość, którą spotkali lub na którą czekają, rozwiąże wszystkie problemy. Wreszcie tym wszystkim, którzy zadowoleni z doczesności nie szukają ani nie czekają na nic innego. Wszyscy, których wymieniłem, nie zrozumieją bowiem nic z Ewangelii, gdyż ani Bóg, ani żadna wiadomość o niebie nie jest im dzisiaj potrzebna.

Słowa swoje kieruję dziś do ludzi starych, aby ich zapewnić, że już wkrótce czeka ich nowe życie w domu Ojca Niebieskiego, gdzie nie ma starości, niedołężności, słabości; że czeka ich życie, w którym będą kochani i wszystkim bardzo potrzebni... Już niedługo... Nowy dom, nowe życie. Chcę mówić chorym, że cierpienie ma swój kres, a każda godzina bólu jest niezwykle cenna. Znosząc z poddaniem swój krzyż gromadzą dla siebie i innych skarb, którym cieszyć się będą wiecznie. Ludziom samotnym, że jest Ktoś, Kto ich kocha miłością wielką, niepojętą, kocha ich zawsze, w każdym momencie, jakkolwiek nie zawsze objawia swoją miłość. W imię tej niepojętej miłości prowadzi ich do siebie, do spotkania, które się nigdy nie skończy... Ludziom smutnym po stracie kochanych i bliskich chcę powiedzieć, by podnieśli głowy i rozjaśnili twarze uśmiechem, gdyż ci, których odprowadzili na cmentarz, żyją i czekają na spotkanie z nimi w domu Ojca.

Dziś mówię o niebie. Radosna nowina dotrze do wszystkich, którzy doświadczyli kruchości ludzkiego życia, którzy przekonali się, że tu na ziemi nie można budować trwałego domu, szukać trwałego szczęścia... Do tych, którzy jak Maryja wiedzą, że droga do nieba prowadzi przez pracę, trud, cierpienie, samotność, rozstania, ból...

Kochajmy doczesność. Dziękujmy za każdy kwiat, kroplę wody, promyk słońca, ale pamiętajmy, że prawdziwe życie, tysiąckroć wspanialsze, czeka na nas dopiero po śmierci. Żyjmy nadzieją dotarcia do nieba.

Ks. Edward Staniek

 

Dom twórczego działania

Wielu chrześcijan wyobraża sobie niebo jako świat wiecznych wakacji. Niewielu dopuszcza do świadomości prawdę, że w niebie czeka na nas wiele dzieł do wykonania.

Niebo to świat miłości, a ta zawsze jest twórcza. Miłość nie może nie wydawać owoców, nie może nie tworzyć. Niebo na pewno jest światem bez potu, cierpienia i śmierci, ale jest światem wielkiej wzajemnej odpowiedzialności, a ta jest twórczym działaniem.

Niebo to spotęgowana możliwość czynienia dobra. Matka Boża od Wniebowzięcia została włączona w całą troskę Syna o zbawienie każdego człowieka. Stała się świadomie współodpowiedzialną za wieczny los ludzkości. Troska o człowieka nie ogranicza się do pięknych słów, lecz polega na wielkim zbawczym działaniu.

Nie wyobrażajmy sobie nieba jako wiecznej biesiady i zabawy, jako wakacji. Takie niebo zapowiada Mahomet w Koranie, ale nie Chrystus w Ewangelii. Niebo to kraina szczęścia, które jest zawarte w ścisłej współpracy z Bogiem Stwórcą i Zbawicielem. Dom Ojca to zawsze dom twórczego działania, którego motorem jest wzajemna miłość.


Ks. Edward Staniek


MIŁOŚĆ NIE UNOSI SIĘ GNIEWEM

Udziel mi, Panie, miłości skłonnej do zgody, ustępliwej, pełnej miłosierdzia (Jk 3, 17)

„Kiedy Jakub i Jan oburzyli się na Samarytan, którzy nie przyjęli Mistrza, powiedzieli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» On odwróciwszy się zabronił im" (Łk 9, 54-55). Jezus przyszedł zbawiać, a nie gubić, uzdrawiać chorych na duszy i na ciele i ratować grzeszników, więc nie używa gwałtownych środków. Przedstawia się światu jako prawdziwy „Sługa Pański", który nie krzyczy, nie złamie trzciny zgniecionej, nie dogasi knota tlejącego (Mt 12, 19-20). Z nieskończoną słodyczą wywiera wpływ na serca, poucza, upomina, wskazuje drogę zbawienia i wszystkim, którzy idą za Nim, powtarza: „Jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie" (Mt 11, 30).

Słodycz jest kwiatem miłości. Jest uczestnictwem w nieskończonej słodyczy, z jaką Bóg prowadzi wszystkie rzeczy i nimi rządzi. Nikt nie pragnie dobra człowieka z tak wielką mocą jak Bóg, a jednak nie robi tego w sposób twardy, surowy lub gwałtowny, lecz ze słodyczą, szanując wolność człowieka, podtrzymując jego wysiłki, oczekując z nieskończoną wspaniałomyślnością jego przyzwolenia na łaskę. Jezus dał światu przykład najbardziej przekonywający, szczególnie podczas swojej męki, kiedy „Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził" (1 P 2, 23). Piotr, który był tego naocznym świadkiem w chwili pojmania Mistrza i usłyszał, jak Mistrz powiedział mu: „Schowaj miecz swój do pochwy" (Mt 26, 52), przejął się tym tak głęboko, że pokonał raz na zawsze swoje gwałtowne usposobienie. Świadczą o tym jego częste wezwania do łagodności ewangelicznej. Domownikom zaleca być uległymi względem panów, „nie tylko dobrych i łagodnych, lecz także surowych" (1 P 2, 18); żonom, aby były poddane swoim mężom „w nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga" (tamże 3, 1. 4); wszystkim zaleca odpowiadać „z łagodnością i bojaźnią Bożą" (tamże 16), nawet wtedy, kiedy ktoś niesprawiedliwie zadaje nam cierpienie. Św. Jakub wtóruje jak echo: „Mądrość zstępująca z góry jest... skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia" (Jk 3, 17). Obydwaj apostołowie przejęli od Chrystusa styl miłości.

  • O niewysłowiona miłości Boga naszego!... Czegoś Ty mnie nauczyła, o Miłości nie stworzona? Nauczyłaś mnie, abym jak baranek cierpliwie znosiła nie tylko słowa przykre, lecz także bolesne i twarde uderzenia, obelgi i krzywdy. I chcesz, abym przez to była niewinną i bez zarzutu, czyli nie szkodziła nikomu z bliźnich i braci moich; nie tylko tym, którzy nas nie prześladują, lecz również tym, którzy nas znieważają. Chcesz, abyśmy się modlili za nich jako za szczególnych przyjaciół, którzy czynią nam dobrze i przynoszą wielką korzyść. I chcesz, abym była cierpliwą i cichą, nie tylko znosząc zniewagi i szkody doczesne, lecz zawsze i we wszystkich rzeczach przeciwnych mojej woli; tak jak Ty chciałeś, aby w niczym nie było Twojej woli, lecz tylko wola Ojca Twojego...
    O najsłodsza miłości Jezusa, spraw, aby zawsze w nas wypełniała się Twoja wola tak, jak ją zawsze pełnią w niebie aniołowie i święci Twoi (św. Katarzyna ze Sieny).
  • O miłości, ty nie szukasz własnej korzyści, nie unosisz się gniewem, a za wyrządzone zło obsypujesz dobrem... O miłości, która wszystko znosisz, Ty ukrywasz, wyczekujesz, nie dozwalasz upaść błądzącemu; o miłości, ponieważ jesteś łaskawa, pociągasz, zdobywasz, oddalasz od błędu. O miłości łaskawa, Ty miłujesz również tych, których musisz znosić, i kochasz ich gorąco. Tak, Ty płaczesz, lecz z miłości, nie z bólu; płaczesz z pragnienia, płaczesz z płaczącymi.
    O miłości, matko dobra, czy to podtrzymując słabych, czy też pobudzając podeszłych wiekiem, czy to karcąc niespokojnych, chociaż okazujesz się różna wobec różnych osób, miłujesz wszystkich jak dzieci! Kiedy karcisz, jesteś łagodna, kiedy obsypujesz pieszczotami, jesteś prosta; zwykle gdy się srożysz, litujesz się; łagodzisz nie oszukując; umiesz gniewać się, pozostając cierpliwą; oburzać się, pozostając pokorną; obrażana, nie obrażasz się; wzgardzona, przybywasz z powrotem. Ty istotnie jesteś matką ludzi i aniołów. Ty, przebłagawszy Boga za człowieka, pojednałaś człowieka z Bogiem (Anonim, w. XIII).


O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 64

 

[http://mateusz.pl/czytania/2009/20090815.htm]
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Matka Boża Patronka Armii Krajowej.

czwartek, 13 sierpnia 2009 21:34


Kult Matki Boskiej Akowskiej upowszechnił się podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r. Piękny obraz Patronki AK namalowała artystka malarka Irena Pokrzywnicka. Przedstawia on Madonnę z Dzieciątkiem w strojnej szacie, w koronach, osłaniającą prawym ramieniem powstańca w stopniu kaprala, w mundurze wojskowym, furażerce na głowie i krzyżykiem na szyi. Dzieciątko Jezus nad jego głową trzyma gałązkę wawrzynu. Kolorystyka obrazu utrzymana jest w barwach biało-szaro-żółtych.
Z historią tego dzieła wiąże się pewne zdarzenie. Miotacz min trafił w sufit pracowni malarki, rozbił strop, raniąc panią Irenę, ale obrazu nie zniszczył. Praca była już na ukończeniu, zabrano obraz do polowego ołtarza powstańczego, przy którym modlili się mieszkańcy i powstańcy z pobliskiego otoczenia. Autorka wykonała około tysiąca odbitek wizerunku Matki Boskiej Akowskiej z obrazu, które ksiądz kapelan Maron rozdawał podczas Mszy św. wiernym. Obraz przetrwał powstanie i resztę wojennej zawieruchy. Ocalał ukryty bezpiecznie, a 11 września 1977 r. został przekazany na Jasną Górę, obecnie znajduje się w Pałacu Prymasowskim w Warszawie. Autorka została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami.
Inny obraz nieznanego mi artysty ani daty wykonania przedstawia również Matkę Bożą z powstania. Kompozycja postaci jest podobna do poprzedniego obrazu, ale powstaniec jest w hełmie z biało-czerwoną opaską, a na lewej ręce ma taką opaskę z literami AK.

http://www.radjomaryja.pl/artykuly.php?id=794
Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Matka Boża z Guadalupe.

wtorek, 11 sierpnia 2009 18:42


Jak głosi przekaz, 12 grudnia 1531 roku Matka Boża ukazała się Indianinowi Juanowi Diego. Mówiła w jego ojczystym języku nahuatl. Ubrana była we wspaniały strój: w różową tunikę i błękitny płaszcz, opasana czarną wstęgą, co dla Azteków oznaczało, że była brzemienna. Zwróciła się ona do Juana Diego: "Drogi synku, kocham cię. Jestem Maryja, zawsze Dziewica, Matka Prawdziwego Boga, który daje i zachowuje życie. On jest Stwórcą wszechrzeczy, jest wszechobecny. Jest Panem nieba i ziemi. Chcę mieć świątynię w miejscu, w którym okażę współczucie twemu ludowi i wszystkim ludziom, którzy szczerze proszą mnie o pomoc w swojej pracy i w swoich smutkach. Tutaj zobaczę ich łzy. Ale uspokoję ich i pocieszę. Idź teraz i powiedz biskupowi o wszystkim, co tu widziałeś i słyszałeś".
Początkowo biskup Meksyku nie dał wiary Juanowi. Juan więc poprosił Maryję o jakiś znak, którym mógłby przekonać biskupa. W czasie kolejnego spotkania Maryja kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza. Rosły tam przepiękne kwiaty. Madonna poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować je do tilmy (był to rodzaj indiańskiego płaszcza, opuszczony z przodu jak peleryna, a z tyłu podwiązany na kształt worka). Juan szybko spełnił to polecenie, a Maryja sama starannie poukładała zebrane kwiaty. Juan natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał rogi swojego płaszcza. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i wszyscy obecni uklękli w zachwycie. Na rozwiniętym płaszczu zobaczyli przepiękny wizerunek Maryi z zamyśloną twarzą o ciemnej karnacji, ubraną w czerwoną szatę, spiętą pod szyją małą spinką w kształcie krzyża. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami, spod którego widać było starannie zaczesane włosy z przedziałkiem pośrodku. Maryja miała złożone ręce, a pod stopami półksiężyc oraz głowę serafina. Za Jej postacią widoczna była owalna tarcza promieni.
Właśnie ów płaszcz Juana Diego, wiszący do dziś w sanktuarium wybudowanym w miejscu objawień, jest słynnym wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe. Na obrazie nie ma znanych barwników ani śladów pędzla. Na materiale nie znać upływu czasu, kolory nie wypłowiały, nie ma na nim śladów po przypadkowym oblaniu żrącym kwasem. Oczy Matki Bożej posiadają nadzwyczajną głębię. W źrenicy Madonny dostrzeżono niezwykle precyzyjny obraz dwunastu postaci.
Największym cudem Maryi była pokojowa chrystianizacja meksykańskich Indian. Czas Jej objawień był bardzo trudnym okresem ewangelizacji tych terenów. Pierwsze nawrócenia Azteków nastąpiły około 1524 roku. Ochrzczeni stanowili jednak bardzo małą i nie liczącą się grupę. Do czasu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć Słońcu i różnym bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci pierzastego węża. Wierzyli, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Według relacji Maryja miała poprosić Juana Diego w jego ojczystym języku nahuatl, aby nazwać Jej wizerunek "święta Maryja z Guadalupe". Przypuszcza się, że "Guadalupe" jest przekręconym przez Hiszpanów słowem "Coatlallope", które w Náhuatl znaczy "Ta, która depcze głowę węża".
Gdy rozeszła się wieść o objawieniach, o niezwykłym obrazie i o tym, że Matka Boża zdeptała głowę węża, Indianie zrozumieli, że pokonała Ona straszliwego boga Quetzalcoatla. Pokorna młoda Niewiasta przynosi w swoim łonie Boga, który stał się człowiekiem, Zbawicielem całego świata. Pod wpływem objawień oraz wymowy obrazu Aztekowie masowo zaczęli przyjmować chrześcijaństwo. W ciągu zaledwie sześciu lat po objawieniach aż osiem milionów Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej.
3 maja 1953 roku kardynał Miranda y Gomez, ówczesny Prymas Meksyku, na prośbę polskiego Episkopatu oddał Polskę w opiekę Matki Bożej z Guadalupe. Do dziś kopia obrazu z meksykańskiego sanktuarium znalazła się w ponad stu kościołach w Polsce. Polacy czczą Madonnę z Guadalupe jako Patronkę Życia Poczętego, ponieważ przedstawiona jest na obrazie w stanie błogosławionym.

Liturgiczne wspomnienie: 12. grudnia.

http://www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/12-12b.php3
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

wtorek, 17 października 2017

Wędrowcy...:  377 710  

A czas płynie...

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 377710
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1656
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3706 dni

Lubię to