Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 071 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Pomoc dla Maciusia.

czwartek, 29 kwietnia 2010 10:22
  

Maciuś jest ślicznym i pełnym energii chłopczykiem. Niestety urodził się głuchoniemy. Forsowna, wieloletnia rehabilitacja, w której mama Maciusia bierze czynny udział niesie coraz większą nadzieję na mowę werbalną dziecka. Wciąż są potrzebne pomoce edukacyjno-dydaktyczne, materiały logopedyczne i glottodydaktyczne, gry komputerowe, zabawki interaktywne, książki wiele innych drogich materiałów, które nie są dostępne w powszechnej sprzedaży. Samotnej mamie Maciusia nie stać na duże wydatki ponieważ poświęca wszystkie dostępne pieniądze na koszty leczenia. Stąd apel o pomoc. W walce o zdrowie Maćka każdy grosz się liczy. Linki do przykładowych pomocy edukacyjno – dydaktycznych są podane w dziale Nowości. Poza tym trwa nieustająca aukcja zbierania pieniędzy na turnusy rehabilitacyjne, aparaty słuchowe,  różnego typu urządzenia wzmacniające słuch dziecka oraz implanty. Lista wydatków jest długa ale leczenie zaczyna przynosić wymierne efekty. Pomóżcie Maćkowi usłyszeć świat – świergot ptaków, padający deszcz, szum drzew…


Konto fundacji “Zdążyć z Pomocą”
Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”
ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa
KRS 0000037904
Bank PKO SA I.O/Warszawa
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
z dopiskiem darowizna na rzecz Macieja Oświecińskiego

 

Więcej szczegółów tutaj: http://maciej.org.pl/

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... IV Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 25 kwietnia 2010 18:38


"Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy." (J 10, 27-30)

"Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki."- Powiedział Pan Jezus.
Ile spokoju odnajdujemy w tych słowach wtedy, kiedy wydaje się nam, że może nas jeszcze nie odrywa, ale oddala od Jezusa nasze zmęczenie, brak czasu, słabość ciała; wtedy, kiedy grzeszymy i chcemy powrócić; kiedy odwracamy się od Boga i nie myślimy o powrocie, kiedy wydaje się, że już nie można nam pomóc.
Byle trzymać się ręki Jezusa, która jest ręką Ojca.
Jezus stale kocha, zawsze czeka. Radosna nowina o wierności Boga. Wszystko może, bo jest w Jego rękach cała wszechmoc Boża.
Przypomina się święty Paweł z listu do Rzymian: "Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?" (Rz 8,35)

***

Dziś Kościół wspomina także Świętego Marka Ewangelistę; patrona Wenecji, pisarzy i malarzy.
Marek mieszkał w Jerozolimie, był synem zamożnej i wpływowej kobiety, należącej do grupy pierwszych chrześcijan. W ich domu odbywały się spotkania uczniów Jezusa, których Marek często tam widywał. Niebawem on sam przyjął chrzest w imię Jezusa Chrystusa.
Postanowił zostać misjonarzem.
Podróżował najpierw z Apostołem Pawłem, później ze swym kuzynem- Barnabą; w końcu przybył do Rzymu, gdzie stał się bliskim towarzyszem Piotra. Gdy po latach spisywał swoją Ewangelię zamieścił w niej to, co o życiu i naukach Jezusa opowiedział mu Piotr.
Późniejsze życie Marka owiane jest tajemnicą. Podobno popłynął do Egiptu gdzie został pojmany i zabity.
Około roku 829 jego szczątki przeniesiono do Wenecji, gdzie według legendy spoczywają do dziś w słynnej bazylice Św. Marka.

Marka ukazuje się najczęściej z Ewangelią, a jego symbolem jest skrzydlaty lew.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

KOLEJNY APEL W SPRAWIE MARIUSZKA !!!

sobota, 24 kwietnia 2010 15:34


Każdy dzień w życiu 10-letniego Mariusza Stępniaka to walka z czasem o dalsze życie.
Chłopiec choruje na mukowiscydozę i kardiomiopatię rozstrzeniową.

Przeszczep serca to jedyny ratunek, ale w Polsce szanse na przeżycie takiej operacji u osób chorych na mukowiscydozę są nikłe - szansa dla Mariusza to klinika w Niemczech.
Operacja tam kosztuje aż 60 tys. EURO. Obecnie na koncie chłopca jest ok 40 000 Euro. Na leczenie i konsultacje medyczne po przeszczepie potrzeba ok. 15 tys. euro rocznie.

Rok temu Mariusz przeszedł 3,5-godzinny zabieg ratujący życie - umieszczono mu dwukomorowy rozrusznik serca z defibrylatorem oraz założono opaskę na tętnicę płucną –leżał po nim podłączony do 12 kroplówek, z otwartą raną na klatce piersiowej, którędy lekarze dostali się do jego małego serduszka.
Dzięki temu Mariusz jeszcze żyje.

W sierpniu 2009 Mariusz był na kontroli w Giessen, gdzie lekarze sprawdzali, czy zabieg z kwietnia przyniósł pożądany efekt. Okazało się, że serce nie zregenerowało sie na tyle, na ile powinno.

Przeszczep jest nieunikniony… nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień…

Dlatego trzeba jak najszybciej zebrać potrzebną kwotę, by w każdej chwili móc pokryć koszty transplantacji. Ponieważ ten dzień kiedyś nadejdzie.

Obecnie, aby Mariusz został wciągnięty na listę oczekujących na nowe serce, brakuje 20 000 EURO.


Więcej informacji o formach pomocy na forum Mariuszka na PORTALU POMOCY CHORYM DZIECIOM:

http://www.podaruj-zycie.eu.org/index.php/board,50.0.html

 http://nasza-klasa.pl/profile/22541175/gallery/album/2/90 (z tej strony można pobrać plakat z apelem o pomoc dla Mariuszka.)

 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... III Niedzielę Wielkanocną.

niedziela, 18 kwietnia 2010 12:49


"Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną!"
  (J 21,1-19)

Nad Morzem Tyberiackim Piotr poraz drugi spotkał się z Jezusem zmartwychwstałym.
Niewiele wiemy o pierwzym spotkaniu. Wspomina o nim święty Łukasz: "Rzeczywiście Pan zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi.". a święty Paweł pisze w Liście do Koryntian: "Ukazał się Kefasowi, potem Dwunastu" (1 Kor 15,5).
Jakie to wzruszające, że Jezus ukazał się najpierw temu, który się Go zaparł, a nie Janowi, który Go nie opuścił i trwał pod krzyżem. Jezus spotkał się najpierw z grzesznikiem. Piotr tak bardzo liczył na siebie samego, kiedy mówił: "Panie, nigdy się Ciebie nie zaprę". Teraz przekonał się, że może się oprzeć tylko na miłosierdziu Boga.
Po obfitym połowie pierwszy Jan dostrzegł Jezusa na brzegu, a wtedy Piotr rzucił się do wody, aby jak najszybciej tam się znaleźć. Już nie tłumaczył się, jak kiedyś, że jest niegodny, że popełniony grzech Go onieśmiela.
Wystarczy prawdziwy żal, żeby się rzucić w ramiona Ojca.
Kiedy czytamy o drugim spotkaniu Jezusa z Piotrem, na brzegu morza, warto przypomnieć to pierwsze- spotkanie grzesznika z miłosierdziem.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Tosieńka potrzebuje pomocy...

sobota, 17 kwietnia 2010 11:04

    Mam na imię Tosia.
Urodziłam się 20 maja 2009r.
Po wyjściu ze szpitala, zaraz po moich narodzinach, nie stwierdzono u mnie żadnych chorób ani wad genetycznych (10 pkt w skali Ap-gar).

W szóstym miesiącu życia rodzice zauważyli zmiany w moim lewym oczku w postaci przebłysku w źrenicy (transparentna źrenica, tzw. kocie oko, medycznie zwany leukokorią).
Po badaniach u okulisty stwierdzono u mnie rozwijający się nowotwór - siatkówczak (retinoblastoma - mutacja sporadyczna) w obu oczkach.
Diagnozę potwierdziło jeszcze kilku następnych specjalistów.
W październiku (po szczegółowym badaniu dna oka w znieczuleniu ogólnym) zostałam pacjentką oddziału onkologicznego w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie rozpoczęto leczenie poprzez chemioterapię.
Po czterech cyklach chemioterapii zaczęłam powoli reagować prawym oczkiem na jaskrawe zabawki i światło.
Lewe oczko zajęte w 90% przez nowotwór nie reaguje na żadne kolory ani nawet światło, co w rezultacie grozi usunięciem gałki ocznej.
Moi rodzice robią wszystko, żeby mnie przed tym uchronić i zachować moje życie oraz widzenie.

Proces leczenia u Tosi to kolejno ratowanie życia, potem samych oczu a na końcu wzroku. Żeby zapobiec najgorszemu, zbieramy pieniądze na leczenie za granicą. W Londynie jest szpital, w którym dr Hungerford leczy dzieci z moją chorobą nowotworową poprzez nową metodę podawania chemioterapii.
Jest to chemio termoterapia miejscowa, wprowadzana bezpośrednio do oka poprzez tętnicę udową, co oznacza także że jest mniej inwazyjna dla mojego, i tak już osłabionego po 8 cyklach chemii, malutkiego ciała.
Niestety, kuracja Melphalanem jest bardzo kosztowna.
Dwa cykle kosztują 25 tys. funtów. A w przypadku leczenia nowotworów bardzo liczy się czas, tym bardziej trudno jest zebrać samemu tak sumę pieniędzy.
Moi rodzice robią wszystko, co mogą, żeby zebrać te pieniądze. Jesteśmy w trakcie zakładania własnej fundacji, "Fundacji Antosia", która za 2-3 tygodnie powinna ruszyć.

Do tego czasu założyliśmy już subkonto w Fundacji "Zdążyć z Pomocą", żeby skorzystać z dobroci innych ludzi, którzy zechcą nas wesprzeć swoim 1%.
Jeśli tylko nie będzie nawrotów (wszyscy mają taką nadzieję) proces leczenia się nie skończy, ponieważ cały czas będzie trzeba rehabilitować i operować moje oczka.
Przed nami długa droga, bo gdy uda się wygrać walkę z nowotworem, czeka nas długi proces rehabilitacji. Ale my optymistycznie "patrzymy w przyszłość", modlimy się i wierzymy, że się uda, a wsparcie finansowe, nawet najmniejsze, pomoże mi szybciej stanąć na nogi - dosłownie, bo na razie jestem za słaba żeby raczkować, i cieszyć się, że mogę oglądać jaki piękny jest ten świat.


Prosimy o pomoc!!!
Tosia Papaj,
rodzice : Monika Dzwoniarkiewicz i Darek Papaj
oraz przyjaciele.


POMOC DZIECIOM Z CHOROBAMI NOWOTWOROWYMI OCZU

KRS 0000357277

NUMER KONTA FUNDACJI

17 1240 6625 1111 0010 3300 1323



http://www.dzieciom.pl/10566
http://nasza-klasa.pl/profile/13924693/gallery/album/3/275
http://tosia-papaj.blog.onet.pl/

http://blog.tosia.net.pl/

 
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

. . .

sobota, 17 kwietnia 2010 10:42
   "Bo zdarza się, że Bóg podobny do żniwiarza ścina kwiaty wmieszane w jęczmień."

"Reszta jest milczeniem", bo jest taki ból, o którym nie sposób mówić...

Wszyscy Forumowicze "Forum z Dobrym Przesłaniem, znajomi i przyjaciele z niedowierzaniem i ogromnym bólem w sercu przyjęliśmy wiadomość, że 15.kwietnia odeszła do Pana Mama Ks. Marka- Pani Natalia Bałwas.

Jeszcze w środę wieczorem wszyscy modliliśmy się o Jej jak najszybszy powrót do zdrowia...

Msza święta pogrzebowa odprawiona zostanie 20 kwietnia o godz. 11:00, w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku. Przewodniczyć jej będzie ks. bp Stanisław Gębicki.

Ksiądz Marek z głębokim żalem w sercu prosi o modlitwę, duchowe wsparcie oraz duchową obecność w godzinie uroczystości żałobnych...
Ja również przyłączam się do prośby Księdza- niech nasz Bóg i Pan przyjmie zmarłą Mamę Kapłana do Swego Królestwa, a Księdzu Markowi, Jego rodzeństwu, bliskim, przyjaciołom da siłę do przetrwania tych jakże bolesnych chwil, oraz ukojenie Ich sercom zdruzgotanym przez tę tragedię...



Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... II Niedzielę Wielkanocną. Święto Bożego Miłosierdzia.

niedziela, 11 kwietnia 2010 21:32


"Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego." (J 20,19-31)

Obmawiamy świętego Tomasz- nazywamy go niedowiarkiem, niewiernym Tomaszem.
Ile w nim tęsknoty za wiarą.
Nie mógł uwierzyć, a jednak przyszedł do wieczernika, czekał, modlił się.
Co prawda zapewniał, że kiedy dotknie ran Jezusa- uwierzy.
Zobaczył- nie dotknął, a uwierzył.
W Indiach, w mieście Madras, pokazują miejsce, gdzie ten "niewierzący" Tomasz oddał życie za wiarę.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Reportaż o Ks. Marku w "Wydarzeniach".

wtorek, 06 kwietnia 2010 19:22
Wczoraj, w Wielkanocny Poniedziałek POLSAT zaprezentował w "Wydarzeniach" reportaż o Ks. Marku Bałwasie.
Zapraszam do oglądania :)



 

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego.

niedziela, 04 kwietnia 2010 12:50


" Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono".
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych." (J 20, 1-9)

Tyle się mówi na Wielkanoc o baranku.
Zdawałoby się, że słaby, bezbronny, nawet z rogami niegroźny wobec stada wilków. Cichy i pokorny- a przecież z łopocącą, zwycięska chorągiewką.
Przypomina Pana Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego.
 

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

WIELKI CZWARTEK. Pamiątka ustanowienia Sakramentu Eucharystii i Kapłaństwa.

czwartek, 01 kwietnia 2010 22:28

Tajemnicy Eucharystii nie zgłębimy nigdy, bo jest to tajemnica Bożej miłości. Po prostu pozwólmy się Jej ogarnąć. Rozpoczynamy dziś święte Triduum Paschalne – celebrowanie nieograniczonej miłości Boga do każdego z nas. Niech ten czas zubożeje w słowa i komentarze, a zaowocuje milczeniem pełnym adoracji i trwaniem przy Jezusie.

 

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 195.

 

WIECZERZA PAŃSKA

„Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył? Poniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana” (Ps 116, 12-13)

Obchód tajemnicy paschalnej, będącej ośrodkiem i szczytem dziejów zbawienia, rozpoczyna Msza wieczorna w Wielki Czwartek, wspominająca Wieczerzę Pańską.

Wszystkie czytania dotyczą tematu wieczerzy paschalnej. Urywek z Księgi Wyjścia (12, 1-8; 11-14) mówi o ustanowieniu pierwszej Paschy, gdy Bóg rozkazał Żydom ofiarować w każdej rodzinie „baranka bez skazy”. Mieli jego krwią pokropić drzwi domu, aby zostało oszczędzone od zagłady to, co pierworodne, a następnie spożyć go w pośpiechu, już gotowi do podróży. Tej samej nocy, zachowani przez krew baranka i posileni jego mięsem, rozpoczynali pochód do ziemi obiecanej. Obrzęd należało powtarzać każdego roku dla przypomnienia tego faktu. „Jest to Pascha na cześć Pana” (Wj 12, 11), wspominająca Jego „przejście” pośród Izraela, by uwolnić go z niewoli egipskiej.

Jezus wybrał obchód paschy żydowskiej, by ustanowić nową, swoją Paschę, w czasie której On jest prawdziwym „Barankiem bez skazy”, ofiarowanym i spożytym za zbawienie świata. I gdy siedzi za stołem razem ze swoimi przyjaciółmi, daje początek nowemu obrzędowi. „Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany — mówi nam drugie czytanie (1 Kor 11, 23—26) — wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane”... Podobnie wziął kielich, mówiąc: «Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej»„. Chleb, cudownie przemieniony w Ciało Chrystusa, i kielich, w którym nie ma już wina, lecz Krew Chrystusa, oddzielnie złożone w ofierze owej nocy, były zapowiedzią i poprzedzeniem śmierci Pana, w czasie której wylał wszystką swoją krew, a dzisiaj są żywą pamiątką. „Czyńcie to na moją pamiątkę”. W takim świetle św. Paweł ukazuje Eucharystię, gdy mówi: „Ilekroć spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie”. Eucharystia jest „chlebem żywym”, który daje ludziom życie wieczne (J 6, 51), ponieważ jest „pamiątką” śmierci Chrystusa, jest bowiem Jego Ciałem „wydanym” na ofiarę i Jego Krwią „wylaną... na odpuszczenie grzechów” (Łk 22, 19; Mt 26, 28). Ludzie posileni Ciałem Chrystusa, oczyszczeni i obmyci Jego Krwią mogą znosić trudy pielgrzymki ziemskiej, przejść z niewoli grzechu do wolności dzieci Bożych, poprzez męczącą pustynie do ziemi obiecanej: do domu Ojca.

  • O dobry Jezu, chcąc pobudzić nas do miłości, postanowiłeś pozostać na zawsze między nami... A przecież przewidywałeś już wówczas los, jaki Cię czekał wśród ludzi, jakie poniewieranie i zelżywości miałeś wycierpieć O Ojcze Przedwieczny, jak mogłeś pozwolić, aby Syn Twój pozostał na zawsze wśród nas i aby co dzień cierpiał od nas nowe zelżywości? O Boże mój, jakaż to nieskończona miłość Syna, jaka niepojęta miłość Ojca!
    O Ojcze Przedwieczny, jak mogłeś pozwolić, aby Syn Twój na każdy dzień oddawał siebie w ręce tak przewrotnych ludzi jak my? Jak ojcowskie serce Twoje może to przenieść na sobie, by co dzień jeszcze nowe cierpiał zniewagi? Czyż możliwe to, aby On ciągle płacił wszystko, co nam jest ku pożytkowi? Czyż nikt się nie znajdzie, kto by przemówił za tym najłagodniejszym Barankiem?
    Ojcze święty, który jesteś w niebie... Jeśli Twój Boski Syn nie zaniedbał niczego, aby nam, biednym grzesznikom, dać ten niepojęty dar Najświętszej Eucharystii, nie pozwalaj, o najmiłosierniejszy Panie, aby był tak niegodnie traktowany! On pozostał wśród nas w sposób tak przedziwny, że możemy Go składać w ofierze, ilekroć zechcemy. Niechże wiec przez te Przenajświętszą Ofiarę zostanie wreszcie powstrzymany zalew grzechów i nieuszanowania względem tego Najświętszego Sakramentu, gdziekolwiek On się znajduje (zob. św, Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 33,2-4; 35,3)
  • Niech będzie chwała Tobie, Ojcze święty, przez Chrystusa, naszego Pana. On, jako prawdziwy i wieczny Kapłan, ustanawiając obrzęd wiekuistej Ofiary, pierwszy się Tobie złożył w zbawczej Ofierze i nam polecił ja składać na swoją pamiątkę. Pożywajac Jego Ciało, za nas złożone w ofierze, dostępujemy umocnienia, a pijąc Jego Krew, wylana za nas. oczyszczenia.
    Daj nam, o Ojcze, abyśmy z tak wielkiego misterium czerpali pełnię miłości i życia (zob. Mszał Polski: prefacja i kolekta).
  • O Jezu, przyjdź, mam nogi zabrudzone. Dla mnie stań się sługą. Nalej wody do miednicy; przyjdź, obmyj mi nogi. Wiem. że to, co mówię, jest zbyt śmiałe, lecz obawiam się groźby Twoich słów: „Jeśli nie umyję nóg twoich, nie będziesz miał udzialu ze Mną”. Obmyj więc moje nogi, abym miał cząstkę z Tobą. Lecz cóż ja mówię, obmyj mi nogi? To mógł powiedzieć Piotr, który musiał obmyć tylko nogi, ponieważ cały był czysty. Ja raczej, raz obmyty,, potrzebuję tego chrztu, o którym Ty, o Panie, mówisz: „Co do mnie, jest inny chrzest, którym mam być ochrzczony” (Orygenes).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I,
str. 409

 

http://mateusz.pl/czytania/2010/20100401.htm
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (5) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

poniedziałek, 24 lipca 2017

Wędrowcy...:  372 925  

A czas płynie...

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 372925
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1565
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3620 dni

Lubię to