Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 071 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Święty Juda Tadeusz Apostoł.

poniedziałek, 31 grudnia 2007 16:04

 

 

O życiu św. Judy nie wiemy prawie nic. Ewangeliście nadali mu przydomek Tadeusz. Jako syn Alfeusza i Marii oraz brat Jakuba Mniejszego, był bliskim krewnych Chrystusa Pana, dlatego nazywany jest także „bratem Pańskim". Był tym, który w czasie Ostatniej Wieczerzy zapytał Jezusa, dlaczego objawił się jedynie tylko uczniom, a nie światu, i w odpowiedzi usłyszał, że Ojciec miłuje każdego, kto zachowuje Jego słowa (J 14,22).
Juda Tadeusz jest autorem listu zaliczonego do świętych ksiąg Nowego Testamentu. Przestrzega w nich chrześcijan, by nie dawali się uwieźć przeciwnikom wiary i podaje im praktyczne wskazówki jak się wobec nich zachować. Tradycja podaje, że po rozejściu się apostołów głosił Dobrą Nowinę w Mezopotamii i w Persji, gdzie poniósł śmierć męczeńską, zabity pałkami lub włócznią. Jego relikwie przeniesiono później do Rzymu, gdzie w bazylice św. Piotra doznają czci do dnia dzisiejszego.
W ikonografii św. Juda Tadeusz przedstawiany jest w długiej, czerwonej szacie lub w brązowo-czamym płaszczu. Trzyma mandylion z wizerunkiem Jezusa. Jego atrybutami są: barka rybacka, kamienie, krzyż, księga, laska, maczuga, miecz, pałki, którymi został zabity, topór.

 

Jest patronem diecezji siedleckiej, Magdeburga, spraw trudnych i beznadziejnych, szpitali i personelu medycznego.

 

( na podstawie serwisu www.imiona.net.pl)


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Prowokacja czy bezmyślność?

poniedziałek, 31 grudnia 2007 15:40
 

Upalne lato bywa męczące. Znużeni wysokimi temperaturami, szczególnie w dużych miastach, szukamy wytchnienia na odkrytych basenach, nad jeziorem czy w parku. Niestety... także w kościele. Nie byłoby w tym nic niewłaściwego, gdyby nie fakt, że coraz częściej w stroju, w jakim paradujemy po plaży, potrafimy pojawić się także w świątyni, przed tabernakulum.

Polacy cieszą się w Europie zasłużoną opinią społeczeństwa katolickiego i zachowawczego. Polski katolicyzm i przywiązanie do wiary jest w zlaicyzowanej Europie na początku XXI wieku niekłamanym fenomenem. Wiele można by napisać dobrego o szczerej religijności Polaków. Niestety, nazbyt często w podstawowych sprawach okazujemy lekceważenie czy niepokojącą ignorancję.

Odurzeni upałem

Poznańska fara, druga połowa czerwca, upalny dzień u schyłku wiosny. Do remontowanej świątyni ciągle napływają z pobliskiego Starego Rynku kolejni turyści. W pewnym momencie do barokowego kościoła, w którego grubych murach jest zdecydowanie chłodniej niż na parnej wolnej przestrzeni, wkracza kolejna polska wycieczka. Wśród zwiedzających zauważam grupę kilku pań robiących wrażenie jakby wróciły z zajęć fitness albo aerobiku. Pokornie klękają przy kropielnicy, a następnie z radością konstatują: - Jak tu przyjemnie zimno, jak w chłodni!

Takich obrazów w wielu polskich świątyniach, niestety, jest aż nadto. Tymczasem w tak często przez nas odsądzanych od czci i wiary społeczeństwach Zachodu podobne sceny byłyby, jeśli nie wręcz niedopuszczalne, to po prostu niemile widziane i napiętnowane. We Włoszech, gdzie warunki klimatyczne przez znacznie większą część roku są bardziej dolegliwe niż w Polsce, rzadko kto odważy się wejść do świątyni katolickiej w stroju plażowym czy po prostu w krótkiej spódnicy, spodenkach lub z odsłoniętymi ramionami. Podobnie jest w innych krajach europejskich. Nikt nie chciałby ryzykować wyproszenia ze świątyni, nawet jeśli zwiedza ją wyłącznie jako dzieło sztuki architektonicznej.

Daleko za Europą

W Polsce nadal zbyt często jest inaczej. Bez zażenowania paradujemy po kościołach skąpo odziani czy nawet na boso. Tymczasem tak pogardzany przez niektórych Europejczyków świat islamu potrafi w swych miejscach sakralnych zachować zdumiewający wręcz rygoryzm, jeśli chodzi o odzienie. Jakże silna jest tam świadomość zasadniczego powodu, dla jakiego wierny udaje się do miejsca kultu. Tymczasem niejeden z nas byłby skłonny oburzyć się, gdyby zwrócono mu uwagę, że jest w kościele niewłaściwie ubrany. Wzdrygamy się na taką „pruderię".

- Kościół nie jest pruderyjny i nie wstydzi się nagości. Nie ma jednak powodu, dla którego mielibyśmy epatować nią w kościele. Do domu Bożego udajemy się przecież, by koncentrować się na czymś zupełnie innym: na modlitwie, kontemplacji, na sprawowanych sakramentach, na Chrystusie Eucharystycznym ukrytym w tabernakulum - mówi ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz, teolog moralny i etyk, dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Spójrzmy na dzielnicę chasydów w Jerozolimie czy na muzułmańskie meczety, gdzie nie dostalibyśmy się w stanie uchybiającym podstawowym zasadom tych religii, podczas gdy w naszych świątyniach nadal możemy czuć się bezkarnie, paradując nieomal w negliżu. Przypomina się tu zdanie z dzieła „Miłość i odpowiedzialność" Karola Wojtyły, które można sparafrazować, że wstyd związany z nagością może być przesłonięty jedynie przez miłość - dodaje ks. prof. Bortkiewicz. Wydaje się, że w czasach dominacji fałszywej miłości także do nagości mamy podejście fałszywe, uważając naturalny wstyd i skromność za wartości anachroniczne, zaściankowe i pruderyjne.

Nie tylko wiara, ale i kultura

Tymczasem stosowność stroju w świątyni to nie tylko wymóg ogólnoreligijny, ale wręcz cywilizacyjny. - Zakładamy - może zbyt idealistycznie, że pielgrzymi lub turyści sami wiedzą, jak winni być ubrani podczas pobytu na terenie kościoła - mówi ksiądz Jacek Pietruszka, wikariusz katedry na Wawelu. - Rzecz jasna, nie jesteśmy w stanie „skontrolować" wszystkich zwiedzających, szczególnie wtedy, gdy w katedrze wawelskiej jest ponad sto osób w jednym czasie. Wszyscy podążający na Wawel - turyści i pielgrzymi - zapoznają się z podstawowymi zasadami, jakie obowiązują w tym szczególnym miejscu. Są one określone w widocznych miejscach przy wejściu na Wawel. Jedną z takich zasad jest stosowność stroju. Zakryte ramiona, dłuższe spodnie czy spódnice to podstawa szacunku.

- Dla ludzi wierzących powinno być to automatyczne i oczywiste. Zaś dla niewierzących, którzy zwiedzają kościół jak swoiste muzeum, stosowność stroju winna wynikać z elementarnego dobrego wychowania, wyczucia smaku i taktu wobec wiary innych. Niestety nadal nam tego brakuje - dodaje ksiądz Jacek Pietruszka. - Pamiętam, jak organizowana była wizyta na Wawelu japońskiej pary cesarskiej. Wiadomo, jak precyzyjny i restrykcyjny jest japoński, cesarski protokół, w którym każdy krok jest zaplanowany. Tymczasem strona japońska przed wizytą pary cesarskiej konsultowała z nami, czy cesarz i cesarzowa mają przyklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. Japończycy rozważali taką możliwość, mimo że nie przewiduje jej nie tylko tamtejszy protokół, ale nawet tradycja. Oto najwyższa miara szacunku - dodaje ksiądz Pietruszka.

Park czy sanktuarium?

Na jednej z bram wejściowych do licheńskiego sanktuarium widnieje napis: „Pielgrzymie, wycisz się. Wchodzisz na miejsce święte".

- Często zdarza się, że tę informację obojętnie mijają osoby ubrane w kuse spódniczki, krótkie spodenki albo bluzki przypominające stroje plażowe - twierdzi ksiądz Zbigniew Krochmal, rzecznik licheńskiego sanktuarium. - Zwracamy uwagę osobom niestosownie ubranym. Prosimy o zakrycie ramion, założenie długich spodni itd. Reakcje na nasze uwagi są różne: jedni pielgrzymi przepraszają za swoje zachowanie i ze zrozumieniem zmieniają strój, inni czują się urażeni, są nawet i tacy, którzy podnoszą głos na zwracających im uwagę. Były także przypadki, kiedy to prosiliśmy niewłaściwie ubranych ludzi o opuszczenie kościoła św. Doroty, gdzie znajduje się Cudowny Obraz Matki Bożej Licheńskiej i bazyliki mniejszej - dodaje ksiądz rzecznik.

Księża marianie z Lichenia wielokrotnie zastanawiali się i szukali przyczyn takiego niewłaściwego zachowania na terenie sanktuarium.

- Doszliśmy do wniosku, że należy ich upatrywać z jednej strony w nieznajomości zasad dobrego wychowania, obojętności na formę w relacjach międzyludzkich, a z drugiej strony w pewnym lenistwie czy nawet złośliwości. Braliśmy pod uwagę jeszcze jeden czynnik - parkowy charakter sanktuarium - podkreśla ksiądz Zbigniew Krochmal. Przybywający do sanktuarium otoczeni są mnóstwem zieleni, wielką ilością ciekawych i kolorowych roślin, oczek wodnych, ławeczek, na których można odpocząć w cieniu drzewa. Dlatego niektórzy odwiedzający traktują to święte miejsce jako przedłużenie rekreacyjnych miejsc znajdujących się w Licheniu - mówi ks. Krochmal.

Kto jest ważny?

Pytanie o strój w kościele, które komuś mogłoby wydać się hipokryzją czy małostkowością, w dobie postępującej emancypacji i łamania wszelkich tabu jest tak naprawdę pytaniem o miejsce Boga w naszym życiu. Idąc na rozprawę do sądu ubieramy się elegancko - w garnitur lub wytworny kostium, aby poprzez wywarcie właściwego wrażenia na sędziach wywalczyć swoje dobro. Przed wizytą u koleżanki, w filharmonii czy w dyskotece potrafimy godzinami spędzać czas w toalecie i przed lustrem. Boimy się egzaminatora, więc przed pójściem na uczelnię starannie dobieramy strój, by nie pojawić się ubranym niedbale. Tymczasem do kościoła wchodzimy prosto z ulicy, nierzadko nonszalancko, albo odwrotnie - koncentrujemy się na wywieraniu wrażenia na innych wiernych swoim ekstrawaganckim czy krzykliwym strojem... Zastanówmy się, Kto więc jest dla nas, chrześcijan, najważniejszy i jak okazujemy Mu szacunek w Jego domu?

 

Adam Suwart


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

Największy skarb ludzkości.

poniedziałek, 31 grudnia 2007 15:36

 

Poprzez adorację eucharystyczną Jezus dotyka duszy każdego człowieka i działa w samym sercu świata. Będąc uniwersalnym środkiem przeciwko złu, które nęka ludzkość, adoracja jest czerpaniem miłości Bożej z samego jej źródła.

 

     Ojciec święty Jan Paweł II mówi, że całe zło na świecie mogłoby zostać przezwyciężone poprzez ogromną moc nieustającej adoracji eucharystycznej. Jedną z jego pierwszych inicjatyw po zamachu w 1981 r. było ustanowienie codziennej adoracji w Bazylice św. Piotra. Za pomocą tych oto słów Cathaal Magee - świecki Irlandczyk, działający za zgodą miejscowego biskupa - nie przestaje przypominać o największym Skarbie, ukrytym w Najświętszym Sakramencie: Wielu kapłanów zaświadcza, że od kiedy tylko ustanowili w swych parafiach nieustanną adorację, to zaczęła maleć ilość przestępstw. Szatan wyrzucany jest z każdego miejsca, gdzie adoruje się nieustannie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Uwierzcie w to, że Jezus w Hostii jest Panem, który wyrzuca demony i działa z mocą oraz skutecznością nieskończenie większą, niż wszystkie siły bezpieczeństwa na ziemi. W Irlandii, w 78 parafiach, ludzie świeccy zmieniają się dzień i noc, aby nieprzerwanie adorować Najświętszy Sakrament. W ten sposób zaangażowanych jest mniej więcej 60 tys. ludzi, którzy modlą się jedną godzinę tygodniowo.

 

     Ruch nieustającej adoracji przez ludzi świeckich został zapoczątkowany w USA. W 1981 r. Ks. M. Traynor, głęboko przejęty wzrastającym poziomem przestępczości i narkomanii na terenie swojej parafii w Los Angeles, postanowił przeznaczyć jedną godzinę tygodniowo na adorację. Do tego samego zachęcał swoich parafian. Z biegiem czasu powstał łańcuch osób, zapewniających nieustanną modlitwę przed Jezusem w Hostii. W ciągu jednego roku dzielnica doznała znacznego przeobrażenia, a w ciągu kilku lat - poziom wszelkiego rodzaju przestępstw gwałtownie spadł. Konstatujący tę niecodzienną zmianę mieszkańcy sąsiednich parafii zaprowadzili również nieprzerwaną adorację w swoich kościołach. W ten sposób rozpoczął się ruch świeckich adoratorów Najświętszego Sakramentu. Ks. M. Traynor postanowił udać się do Rzymu w celu otrzymania błogosławieństwa dla tej inicjatywy ludzi świeckich. W maju 1986r. Ojciec święty z radością wysłuchał sprawozdania parafianina z Los Angeles i zachęcił go do dalszego rozpowszechniania dzieła nieustającej adoracji. Papież podarował mu również monstrancję, posiadającą u dołu napis: Totus Tuus. Obecna przy tym spotkaniu Matka Teresa z Kalkuty również wyraziła gorącą zachętę do rozszerzania tego ruchu: Nieustanna adoracja jest najpiękniejszym darem, jaki Pan może uczynić. Ludzie są głodni Boga. Wpatrując się w Najświętszy Sakrament wiemy, jak bardzo Bóg nas kocha. Będę się modlić, aby Bóg błogosławił Pańskie działanie, aby jak najwięcej ludzi podzielić mogło tę radość adorowania Chrystusa... Matka Teresa wielokrotnie świadczyła o przedziwnej mocy adoracji: Jeśli pragniecie mieć nowe powołania do waszych wspólnot, to ustanówcie codzienną adorację. Od kiedy uczyniły to Misjonarki Miłości, ilość powołań podwoiła się. Również ks. bp Seanus Hegarty z Raphöe w Irlandii donosi, że w 1990 r., spośród 20 seminarzystów z jego diecezji, 19 pochodziło z parafii ze stałą adoracją. Obecnie w Stanach istnieją setki kaplic z wieczystą adoracją. Ruch ten rozprzestrzenia się także w Korei, Japonii, na Filipinach oraz w Ameryce Środkowej i Południowej.

 

     Wiadomo jednak, że adoracja eucharystyczna praktykowana jest w Kościele już od wielu wieków. Jej korzenie sięgają wczesnochrześcijańskiej praktyki przechowywania Ciała Chrystusa z myślą o chorych. Kolejnym etapem było przedłużone wznoszenie Hostii podczas sprawowania Mszy św., skąd już niedaleka droga do pojawienia się monstrancji. Do szczególnego rozwoju kultu eucharystycznego przyczynił się Sobór Trydencki, który w dokumencie z 1551r. zalecił adorację uroczystą, publiczną, z wyjściem poza mury kościoła. Wszelkiego rodzaju ataki Reformacji przeciwko rzeczywistej obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie wywołały falę tym większej pobożności eucharystycznej w Kościele. Jest to okres wielu zniesławień, lecz także bardzo wielu cudów eucharystycznych, które przyczyniały się do adorowania z wiarą tego największego Skarbu ludzkości na ziemi. W okresie Oświecenia - szerzącego niechęć dla wiary, a ubóstwiającego metodę "szkiełka i oka" - Diderot przepowiadał obalenie religii przez potęgę rozumu i nauki: Czy widzicie to jajko (symbol naukowej wiedzy)? To za jego pomocą zburzymy teologiczne szkoły i wszystkie świątynie na ziemi. Tymczasem, ruch eucharystycznej adoracji obejmował coraz więcej kościołów i parafii. Św. Alfons Liguori (1696-1787) zarządził na terenie swej diecezji wystawienie Najświętszego Sakramentu każdego wieczora. Taka całonocna adoracja istniała w kościele Santa Maria sopra Minerva w Rzymie już od 1538 r. Półtora wieku później, św. Małgorzacie Marii Alacoque - zakonnicy z Paray-le-Monial we Francji - objawił się Jezus, wskazując na swe Serce gorejące nieskończoną miłością, lecz wzgardzone i odepchnięte przez tak wielu ludzi. Jezus nauczył zakonnicę z Paray-le-Monial odprawiania „godziny świętej", polegającej na wynagradzającej adoracji w nocy z czwartku na piątek. W tym samym duchu miłości wynagradzającej, wyrażającej się przez nieustanną adorację, wzniesiono w sto lat później Bazylikę Najświętszego Serca Jezusowego na paryskim wzgórzu Montmartre. Dzień i noc, nieprzerwanie od 1885 r., trwa w niej eucharystyczna adoracja przed Chrystusem w monstrancji. Światowe centrum kultu Serca Jezusowego jest miejscem niezliczonych łask i nawróceń. W samym Paryżu istnieje zresztą kilka kaplic z całodziennym wystawieniem, umożliwiających ludziom pracującym krótką adorację - choćby w czasie południowej przerwy na posiłek. Jednym z tego typu miejsc jest kościół St. Louis d'Antin, w którym najmniej dwóch kapłanów nieustannie spowiada oraz gdzie sprawuje się osiem Mszy św. w ciągu dnia!

 

     Adoracja eucharystyczna jest czerpaniem łask dla całej ludzkości. Innymi słowy, z duchowych owoców modlitwy przed Najświętszym Sakramentem my wszyscy korzystamy. Prawda ta głęboko zainspirowała w połowie XIX w. francuską malarkę, Théodelinde Dubouché, która założyła Instytut Adoracji Wynagradzającej. W nocy 29 czerwca 1848 r., w przededniu święta Bożego Ciała, Théodelinde (późniejsza matka Maria Teresa) otrzymała od Pana następujące wezwanie: Pragnę mieć nieustannie przed sobą takie dusze, które przyjmować będą moje Życie. Na ich sercu umieszczę złoty kanał, taki sam, jak na sercu twoim. Za jego pomocą, dusze te przekazywać będą moje Życie innym duszom w świecie, które do mnie należą. Dane jej również było ujrzeć scenę, przedstawiającą Hostię, z której promieniowała dzień i noc życiodajna, Boska moc. Napełniała ona sobą wszystkie tkanki Ciała Mistycznego, którym jest Kościół. Poprzez to widzenie, Jezus ukazał jej nieskończoną moc wstawiennictwa jednych dusz za drugie. Nie zapomnijcie - powtarzała matka Maria Teresa nowicjuszkom - że Hostia skrywa Jezusa, który trwa w nieustannej adoracji wobec swego Przedwiecznego Ojca. Jedynie poprzez złączenie się z Jezusem możemy prawdziwie adorować Boga w duchu i prawdzie. Adoracja czyni z nas aktywnych współpracowników Boga, ponieważ jednoczy nas z Chrystusem w Jego nieustannej adoracji Ojca oraz dziele Odkupienia ludzkości. Czy prorocka wizja francuskiej malarki nie realizuje się za naszych dni? Otóż miała ona również wizję nowego ludu, który trwa w adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Mężczyźni i kobiety o różnym pochodzeniu i stanie... Tym, co uderza, jest chwała, jaką składają Bogu oraz Życie, jakim promieniują na innych... Wydaje się - pisze świątobliwa siostra - że już nastaje ta epoka, kiedy szlachetnie współzawodniczyć będą ze sobą ośrodki adoracji Najświętszego Pana w Hostii.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Raduję się, gdy patrzę na Ciebie.

poniedziałek, 31 grudnia 2007 15:11
 

     Św. Pascal Baylon, zanim został świętym, chodził od klasztoru do klasztoru, pragnąc zostać mnichem. Nigdzie go nie chciano z powodu jego wyjątkowego braku urody i dziwacznego odzienia. W końcu jednak znalazł wspólnotę, w której został bratem zakonnym. Nade wszystko ukochał adorację: w dzień zajmował się prostymi posługami, a wieczory i noce spędzał przed tabernakulum. Zmarł 17 czerwca 1592 r. podczas Mszy św. w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy kapłan unosił konsekrowaną Hostię. Papież Leon XIII ustanowił go patronem Kongresów Eucharystycznych.

 

     Specjalnością św. Pascala było straszenie w kościele. Przekonał się o tym pewien książę, który w czasie nabożeństwa rozmawiał z sąsiadem w ławce. Oburzony tym celebrans, nie mając odwagi zwrócić wprost uwagi wytwornemu parafianinowi, poprosił św. Pascala o zaprowadzenie porządku. Wtem przy trumnie z prochami świętego braciszka rozległ się straszliwy huk. Książę wystraszył się na tyle, że ochota do rozmowy podczas Mszy św. odeszła mu na zawsze. Podobną lekcję otrzymał zakrystianin, który po kościele poruszał się ze świecką swobodą. Raz upomniany hukiem przez świętego, nauczył się przyklękać przed tabernakulum.

 

     Zgięcie kolan przed Najświętszym Sakramentem to coś więcej niż zewnętrzny gest. Słowo "adoracja" pochodzi od łacińskiego wyrażenia oznaczającego "usta", a grecki wyraz "adorować" mówi też o pocałunku. Adoracja jest więc wyrazem czci oddawanej z miłością. Pomimo wszelkiego rodzaju trudności i przeszkód, jakie spotykają nas w trakcie prywatnej adoracji (presja czasu, rozbiegane myśli, wewnętrzna oschłość itd.), to i tak przebywanie przed Chrystusem w Eucharystii jest czasem działania miłości. Mierzenie wartości tej modlitwy zależnie od rodzaju myśli czy nastrojów, jakie w nas się rodzą, świadczyłoby o braku wiary. Ale wiara w rzeczywistą obecność Chrystusa w konsekrowanym Chlebie każe nam uznać, że to przede wszystkim On nas kocha i wpatruje się w głębię naszego istnienia. Ojciec Raniero Cantalamessa, kaznodzieja domu papieskiego, nazywa adorację skrzyżowaniem się dwóch spojrzeń: Chrystusowego i naszego. Jeśli nieraz nasze spojrzenie słabnie, to Jego wzrok nigdy nie zawodzi. Adoracja sprowadza się niekiedy do samego przebywania w towarzystwie Jezusa, do pozostawania pod Jego spojrzeniem, do stworzenia Jemu możliwości radowania się z patrzenia na nas, którzy pomimo statusu grzesznych stworzeń, jesteśmy owocami Jego męki. W sposób tajemniczy dla nas Chrystus raduje się z przebywania w naszej obecności. Adoracja jest czasem świętowania Jezusa! Prawda ta niewątpliwie nas przerasta, lecz skłania także do rozpoznania nieocenionej wartości, jaką przedstawiamy w Jego oczach. Patrząc na Niego, pozwalamy Jemu na to, by najpierw On nam się przyglądał. Nasze spojrzenie z miłością na Hostię jest odwzajemnieniem Jego spojrzenia: kochamy Go, ponieważ On pierwszy nas ukochał.

 

     Chociaż zwykłe pozostawanie pod okiem Jezusa wygląda na bezczynność, to jednak nią nie jest. Moc Jego spojrzenia - jak pisze św. Gertruda - owocuje w nas pokornym uznaniem własnej słabości i grzeszności, radością z wielkości Jego miłosierdzia, uzdrowieniem z zatwardziałości i niewrażliwości, zdolnością do przyjęcia różnorodnych łask i wypełnienia woli Bożej. U św. Gertrudy znajdujemy jeszcze inne, bardzo podnoszące na duchu orędzie. Zapisała je ona pod dyktando samego Jezusa, który wyznał jej, że bardzo ceni i wynagradza każde nasze spojrzenie na Jego eucharystyczne Oblicze. Ile razy człowiek spogląda z miłością i szacunkiem na Hostię, która sakramentalnie zawiera moje Ciało i Krew, tyle razy powiększa on swe przyszłe zasługi. W Królestwie Bożym zakosztuje radości, nowej i specjalnej nagrody za każde spojrzenie, skierowane na Najświętszy Sakrament. Czyż adoracja na ziemi nie jest rękojmią i zadatkiem oglądania Boga w niebie? Choć na adoracji bywamy zmęczeni, a niekiedy także zniechęceni, to jednak nic z tego czasu nie idzie na marne. Ciało, uczucia i myśli nie są w stanie pojąć niewymownej rzeczywistości, jaka rozgrywa się we wnętrzu duszy. Hans Urs von Balthasar - jeden z największych teologów naszych czasów i zarazem człowiek kontemplacji - tłumaczy, że sekret adoracji należy do Boga, a nie do nas. Wkłada on w usta Jezusa następujące słowa: Królestwo moje rozwija się w was, choć dzieje się poza waszymi oczami. Ja jestem Królem i ośrodkiem wszystkich serc, i Mnie jedynie są znane najbardziej skryte tajemnice. Wy widzicie tylko zewnętrzną powłokę, za którą chowacie się jedni przed drugimi. Ja natomiast widzę dusze od wewnątrz, od środka, tam, gdzie jest ich prawdziwe oblicze. Tam, w głębi dusz, świeci wasze złoto, wasz najcenniejszy klejnot. Tam wypisany jest tytuł waszej największej godności i szlachectwa. Tam duchowe oczy nieustannie zapatrzone są w oblicze Ojca Niebieskiego. Tam, nawet gdy ciało i świadomość usypiają, nieprzerwanie czuwa wieczna lampka przed tabernakulum. Zewnętrzne oblicze ludzi bywa wykrzywione i niezgrabne, lecz wnętrze ich godne jest zachwytu. I kiedy ludzie prawdziwie się kochają, to ich wewnętrzne oblicze rozpromienia się przede Mną. Otrzymuję wtedy podarunki większe i cenniejsze od tych, jakie oni między sobą wymieniają. Wszelkie dobro w nich, nawet gdy oni go nie widzą albo nie uznają z powodu pewnej wstydliwości, zwraca się ku Mnie. Niepojęte piękno dusz, które Ojciec przed nimi ukrywa, aby nie zawłaszczyły go sobie - to piękno, najwznioślejsze ze wszystkich zaraz po pięknie samego Boga, jest obecne bez zasłony przed moimi oczami. Co za wspaniałość tego widoku: w ogromnej sferze wokół mego Serca miliony serc rozkwitają jak gigantyczna róża, wzdychając za Słońcem pośród walk i niebezpieczeństw nocy, pośród nieustannych trwóg, przeciwności, wahań, upadków i powstań. I wszystkie te serca ku Mnie są zwrócone.

 

     Powstawanie coraz to nowych ośrodków życia eucharystycznego, nowych miejsc adoracji i wspólnot jest namacalnym dowodem działania Jezusa i Jego pragnienia przygarnięcia nas wszystkich do siebie. W kilku ostatnich numerach naszego czasopisma zamieszczamy rozmaite świadectwa na temat cudownej przemiany, jaka dokonuje się w ludzkich sercach i w całych środowiskach dzięki adoracji Najświętszego Sakramentu. Do naszej Redakcji napływa coraz więcej listów i innych sygnałów, wskazujących na zaangażowanie się naszych Czytelników w ożywienie adoracji w parafiach. Dzięki tej inicjatywie będzie się rodziło coraz więcej dobra: Jezus będzie dawał konkretne dowody swej miłości i mocy. Ponieważ jednak znaki te mają za zadanie pobudzić nas wszystkich do większej wiary w Jego żywą i skuteczną Obecność - dlatego prosimy Was, kochani Czytelnicy, o dzielenie się waszymi świadectwami. Pamiętajmy, że Jezus działa wciąż tak samo: poprzez naukę i znaki.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

MODLITWA OPTYMISTY.

niedziela, 30 grudnia 2007 18:17

 Boże, dziękuję Ci za:

  - bałagan, który muszę posprzątać po imprezie, bo to oznacza, że mam przyjaciół,
  - podatki, które muszę zapłacić, ponieważ to oznacza, że jestem zatrudniony,
  - trawnik, który muszę skosić, okna, które trzeba umyć, i rynny, które wymagają naprawy, bo to oznacza, że mam dom,
  - ubranie, które jest troszeczkę ciasne, ponieważ to oznacza, że mam co jeść,
  - cień, który patrzy, kiedy pracuję, bo to oznacza, że jestem na słońcu,
  - ciągłe narzekanie na rząd, ponieważ to oznacza, że mamy wolność słowa,
  - duży rachunek za ogrzewanie, bo to oznacza, że jest mi ciepło,
  - panią, która siedzi za mną w kościele i drażni swoim śpiewem, ponieważ to oznacza, że słyszę,
  - stosy rzeczy do prania i prasowania, bo to oznacza, że moi ukochani są blisko,
  - budzik, który odzywa się każdego ranka, ponieważ to oznacza, że żyję,
  - zmęczenie i obolałe mięśnie pod koniec dnia, bo to oznacza, że byłem aktywny.


Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

MODLITWA W POKUSACH NIEUFNOŚCI.

niedziela, 30 grudnia 2007 18:14
Chryste- Ty zostałeś posłany, aby ubogim głosić dobra nowinę i uzdrawiać wewnętrznie skruszonych
Chryste- Ty przyszedłeś wzywać nie sprawiedliwych, lecz grzeszników
Chryste- Ty darowałeś wiele tej, która bardzo Cię ukochała
Chryste- Ty nie unikałeś grzeszników i celników
Chryste- Ty zagubioną owieczkę przyprowadziłeś do owczarni w swoich ramionach
Chryste- Ty jawnogrzesznicy nie potępiłeś, lecz sprawiłeś, że odeszła w pokoju
Chryste- Ty celnika Zacheusza wezwałeś do nawrócenia i nowego życia
Chryste- Ty łotrowi skruszonemu raj obiecałeś
Chryste- Ty siedząc po prawicy Ojca zawsze wstawiasz się za nam
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

MODLITWA PRZED NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM. ( z Dzienniczka Św. s. Faustyny)

niedziela, 30 grudnia 2007 18:11

 Uwielbiam Cię Stwórco i Panie, utajony w Najśw. Sakramencie. Uwielbiam Cię za wszystkie dzieła rąk Twoich, w których mi się ukazuje tyle mądrości, dobroci i miłosierdzia. O Panie, rozsiałeś tyle piękna po ziemi, a ono mi mówi o piękności Twojej, choć jest tylko słabym odbiciem Ciebie, Niepojęta Piękności. A choć się ukryłeś i utaiłeś, i zataiłeś piękność Swą, oko moje oświecone wiarą dosięga Ciebie i dusza moja poznaje Stwórcę swego, najwyższe swe Dobro i serce moje całe tonie w modlitwie uwielbienia. Stwórco mój i Panie, Twoja dobroć ośmieliła mnie (by) mówić z Tobą. Miłosierdzie Twoje sprawia, że znika między nami przepaść, która dzieli Stwórcę od stworzenia. Rozmawiać z Tobą, o Panie, to rozkosz dla mojego serca. W Tobie znajduję wszystko, czego serce moje zapragnąć może. Tu światło Twoje oświeca mój umysł i czyni go zdolnym do coraz głębszego poznawania Ciebie. Tu na serce moje spływają łask strumienie, tu dusza moja czerpie życie wiekuiste. O Stwórco mój i Panie, Ty jeden ponad te dary dajesz mi Sam Siebie i jednoczysz się ściśle ze Swym nędznym stworzeniem. Tu się rozumieją serca nasze bez doboru słów. Tu nikt mowy naszej przerwać nie jest w stanie. O czym mówię z Tobą, o Jezu, to jest naszą tajemnicą, o której stworzenia wiedzieć nie będą... Są to tajemne przebaczenia, o których wie tylko Jezus i dusza. - Jest to tajemnica Miłosierdzia Jego, które ogarnia każdą oddzielnie duszę. Za tę niepojętą dobroć Twoją uwielbiam Cię, o Stwórco i Panie, całym sercem i duszą moją. A choć to uwielbienie moje jest tak nędzne i małe, jednak jestem spokojna, bo wiem, że Ty wiesz, że ono jest szczere, choć tak nieudolne... Witaj Miłości utajona, życie mej duszy. Witam Cię Jezu pod tymi nikłymi postaciami chleba. Witaj Najsłodsze Miłosierdzie moje, które się rozlewasz na wszystkie dusze. Witaj Dobroci Nieskończona, która rozsiewasz wokół strumienie łask. Witaj Jasności przyćmiona, światłości dusz. Witaj Zdroju niewyczerpanego miłosierdzia, najczystsza Krynico, z której nam tryska życie i świętość. Witaj rozkoszy dla serc czystych. Witaj jedyna nadziejo dla dusz grzesznych.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

KWADRANS PRZED PRZENAJŚWIĘTSZYM.

niedziela, 30 grudnia 2007 18:08

 Myśli podane przez św. Antoniego Marię Claret

     Ojciec Claret (1807-1870), późniejszy arcybiskup Kuby, założył Zgromadzenie Misyjne Braci Niepokalanego Serca Maryi - Klaretynów. Następujące teksty Świętego zostały wybrane i wydane przez Urząd Pastoralny w Wiedniu w roku 1988. Ojciec Claret używa takiej formy rozmowy, gdzie Jezus zwraca się do każdego z nas osobiście.
    

 

 Nie potrzeba wielu wiadomości, by Mi się przypodobać - wystarczy, że Mnie bardzo kochasz. Mów do Mnie, jak gdybyś rozmawiał ze swoim przyjacielem.

     Musisz Mnie o coś prosić dla kogoś?

     Powiedz Mi jego imię, a następnie - co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Proś o wiele, nie wahaj się prosić. Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć; o chorych, których cierpienia ty widzisz; o zbłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na prawdziwą drogę. Powiedz mi o wszystkich chociaż jedno słowo.

     A dla ciebie - czyż nie potrzebujesz dla samego siebie jakiejś łaski?

     Powiedz Mi otwarcie, czy może jesteś dumnym, samolubnym, niestałym, niestarannym... i poproś Mnie, żebym ci przyszedł z pomocą w twoich nie-licznych czy też licznych wysiłkach, które podejmujesz, by się pozbyć tych wad.
     Nie wstydź się! Jest wielu sprawiedliwych, wielu świętych w niebie, którzy popełniali dokładnie te same błędy. Ale oni prosili pokornie... i z biegiem czasu zobaczyli, że są od tego wolni.
     Nie zwlekaj prosić też o zdrowie, o szczęśliwe za-kończenie twoich prac, interesów czy studiów. To wszystko mogę ci dać i daję. A Ja życzę sobie, żebyś Mnie o to prosił, jeśli się to nie zwraca przeciwko twojemu uświęceniu, natomiast jemu sprzyja i je wspiera.
     Czego ci akurat dzisiaj potrzeba?
     Co mogę dla ciebie uczynić?
     Gdybyś ty wiedział, jak bardzo pragnę ci pomóc!

     Czy masz w tej chwili jakiś plan?

     Opowiedz Mi o nim. Czym się zajmujesz? O czym myślisz? Co mogę uczynić dla twojego brata, dla twojej siostry, twoich przyjaciół, twojej rodziny, dla twoich przełożonych? Co ty chciałbyś dla nich uczynić? A co do Mnie - czy nie masz życzenia, żebym był uwielbiany? Czy zechciałbyś swoim przyjaciołom uczynić coś dobrego, im, których ty może bardzo kochasz, ale oni żyjąc nie myślą o Mnie?
     Powiedz Mi: co dzisiaj budzi nadzwyczaj twoją uwagę? Czego pragniesz z utęsknieniem? Jakie środki posiadasz, aby to osiągnąć? Powiedz Mi o twoim nieudanym przedsięwzięciu, a Ja powiem ci przyczyny niepowodzenia. Czy nie chciałbyś Mnie dla siebie pozyskać?

     Może czujesz się samotnym lub źle usposobionym?

     Opowiedz Mi w szczegółach, co cię smuci. Kto cię zranił? Kto obraził twoją miłość własną? Kto ciebie znieważył? Informuj Mnie o wszystkim, a wnet dojdziesz tak daleko, że powiesz, iż za Moim przykładem wszystko darujesz i wszystko zapominasz. Za nagrodę otrzymasz Moje pocieszające błogosławieństwo.

     Może się boisz?

     Czy odczuwasz w swojej duszy owo nieokreślone przygnębienie, które wprawdzie jest bez podstaw, ale mimo to nie przestaje rozrywać ci serca? Rzuć się w ramiona Mojej Opatrzności! Jestem przy tobie, u twojego boku. Ja wszystko widzę, wszystko słyszę i w żadnym momencie nie zostawię cię.
     Czy odczuwasz antypatie u ludzi, którzy cię przedtem lubili, a którzy cię teraz zapomnieli, od ciebie się odwrócili mimo, że z twojej strony nie było najmniejszego powodu do tego? Poproś za nich, a Ja ich przywrócę do twojego bo-ku, jeżeli nie staną się zawadą dla twojego uświęcenia.

     A czy nie masz czasem jakiejś radosnej wiadomości dla Mnie?

     Dlaczego nie pozwalasz Mi w niej uczestniczyć? Przecież jestem twoim przyjacielem. Opowiedz Mi, co pokrzepiło twoje serce i wywołało twój uśmiech w okresie od twoich ostatnich odwiedzin u Mnie? Być może miałeś przyjemne zaskoczenia, może otrzymałeś szczęśliwe wiadomości, list, sympatie, może przezwyciężyłeś trudności, wy-szedłeś z sytuacji bez wyjścia? To wszystko jest Moim dziełem. Ty masz Mi po prostu powiedzieć: "Dziękuję, mój Ojcze!"
     A czy nie chcesz Mi nic obiecać? Ja czytam w głębi twojego serca. Ludzi można łatwo zmylić, ale nie Boga. Mów więc otwarcie do Mnie. Czy jesteś zdecydowany nie poddawać się więcej wiadomej okazji do grzechu, zrezygnować z rzeczy, która ci szkodzi, nie czytać książki, która pobudza twoją wyobraźnię, nie przestawać z człowiekiem, który zmącił spokój twej duszy?
     Czy będziesz znowu łagodnym, miłym i usłużnym wobec tego człowieka, którego miałeś do dziś za wroga, bo ci się sprzeniewierzył? Więc dobrze, powracaj teraz znowu do twojego zajęcia, do twojej pracy, do twoich studiów. Ale nie zapominaj kwadransu, który przeżywaliśmy razem. Zachowaj - jak dalece możesz - milczenie, skromność, wewnętrzne skupienie, miłość bliźniego.

     Kochaj Matkę Moją, która i twoją jest.

     I przyjdź znowu z sercem przepełnionym jeszcze większą miłością i jeszcze bardziej oddanym Mojemu Duchowi. Wtedy znajdziesz w Moim Sercu codziennie nową miłość, nowe dobrodziejstwa i nowe pocieszenia.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

MODLITWA PRZED EGZAMINEM.

niedziela, 30 grudnia 2007 18:04

Przyjdź, Duchu Święty.
Przemień nasze wewnętrzne napięcie w święte odprężenie.
Przemień nasz niepokój w kojącą ciszę.
Przemień nasze zatroskanie w spokojną ufność
Przemień nasz lęk w nieugiętą wiarę.
Przemień mrok naszych serc w delikatne światło.
Wyprostuj nasze krzywe drogi, wypełnij naszą pustkę.
Oczyść nas z pychy, pogłębiaj nasza pokorę.
Wlej w nas umiłowanie Prawdy. Prowadź nas ku Sobie.
I daj, aby nasza praca przyniosła plon w wieczności.

Amen.


Podziel się
oceń
30
2

Tylu zabrało głos... (51) | Powiedz coś...

Rachunek sumienia człowieka dorosłego.

niedziela, 30 grudnia 2007 18:00

   Ojcze, staję przed Tobą, pragnę wobec ciebie zdać sprawę z mojego życia. Chcę stanąć w prawdzie, nie chcę niczego ani przed Tobą, ani przed sobą ukrywać. Chcę spojrzeć w twarz Twojego Syna, który jest dla mnie Drogą, Prawdą i Życiem, chcę, aby osądziły mnie Jego słowa. Daj mi światło Twego Ducha, aby udzielił mi łaski skruchy, bym odważnie odwrócił się od zła, które popełniłem oraz pokornie i z prostotą wyznał moje grzechy wobec Kościoła; abym naprawił, co tylko - z Twoją pomocą - mogę naprawić, Umocnij moją nadzieję, aby moje postanowienie poprawy było niezłomne. I prowadź mnie, Ojcze, do Ciebie, abym Cię wielbił na wieki wieków.


1.      Wobec Boga

"Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6, 21)

  • Gdzie jest twój skarb, czyli , co jest dla ciebie największa troską w życiu, największą miłością, najgorętszym pragnieniem? Czy jest to Bóg, czy też inna osoba, inna troska, inna rzecz?
  • Czy zawsze w swoich ważnych lub mniej istotnych wyborach świadomie liczysz się z Bogiem? Może zapominasz o Nim bądź też przypominasz sobie zbyt późno?
  • Czy zważasz na obecność Boga w różnych sytuacjach twojego życia? Czy zadajesz sobie pytanie o to, co Bóg mówi do ciebie przez różne okoliczności twojego życia?
  • Czy bardziej wierzysz w wróżby, horoskopy, przeznaczenie niż w Boga?
  • Jaki jest twój obraz Boga? Czy bardziej się Go boisz niż kochasz?
  • Czy wierzysz w Jego miłosierdzie?
  • Czy zuchwale nadużywasz miłosierdzia Bożego i grzesząc, liczysz na łatwe przebaczenie?

" Nieustannie się módlcie" (1 Tes 5, 17 )

  • Czy modlisz się regularnie czy też przypadkowo, kiedy ci przyjdzie na to ochota lub jesteś w potrzebie?
  • Czy wzbogacasz swoją modlitwę poprzez lekturę Pisma Świętego, tekstów doświadczonych w modlitwie świętych i pisarzy religijnych? Kiedy ostatnio uczestniczyłeś w rekolekcjach? Czy wypełniłeś obietnice dane bogu po rekolekcjach?
  • Jak wygląda twój udział we mszy świętej? Czy uczestniczysz w Eucharystii regularnie, czy uczestniczysz czynnie?
  • Czy o troszczysz się o to , aby twoja wiara buła głębsza, coraz bardziej dojrzała? Czy regularnie czytasz Pismo Święte, czy poznajesz coraz pełniej, kim był [jest] Jezus Chrystus?
  • A może pozostajesz na tych ułomkach wiedzy religijnej, które pozostały w twojej głowie z dziecinnego katechizmu? Czy czytasz literaturę religijną?

" A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" ( Mt 28, 20 )

  • Jaki jest twój stosunek do Kościoła? Czy czujesz się odpowiedzialny za Kościół? Czy bronisz go przed niesprawiedliwymi zarzutami? Czy modlisz się o dobre i święte powołania kapłańskie i zakonne? Czy modlisz się za swojego proboszcza i biskupa, za Ojca Świętego? Czy widząc zło w Kościele, modlisz się za jego sprawców? Czy modlisz się o to, aby Bóg uchronił nas przed gorszeniem tych, którzy nie podzielają nasze wiary?


2.      Wobec drugiego człowieka

"Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy" ( Mt 7, 12 )

  • Czy liczysz się w swoim postępowaniu z tymi słowami?
  • Jaki jesteś w rodzinie? Jaki jest twój stosunek do najbliższych, z którymi dzielisz codzienność i czas świąteczny?

   Czy nie przynosisz do domu wszystkich twoich frustracji, napięć i klęsk i nie " wyładowujesz się : na najbliższych?

  • Czy masz czas dla swojego współmałżonka, czy dbasz o rozwój waszej miłości? Czy umiesz znaleźć dla współmałżonka dobre słowo? Czy mówisz komplementy swojej żonie, czy rozmawiacie ze sobą na wszystkie trudne tematy waszego życia?
  • Czy masz czas i serce dla swoich dzieci, czy rozmawiasz z nimi, interesujesz się ich rozwojem, ich problemami, ich relacjami z rówieśnikami?
  • Jaki jesteś dla rodziców? Jaki jest twój stosunek do najstarszych członków twojej rodziny?

" Błogosławienie, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni" ( Mt 5, 6 )

  • Jaki jesteś w pracy? Czy praca i zarobek jest najważniejszą sprawą, której oddajesz wszystkie swoje siły i czas?

   Jeżeli jesteś szefem - jaki jest twój stosunek do współpracowników? Czy jesteś sprawiedliwy w podziale pracy i dochodów? Czy w twoim miejscu pracy dbasz o dobrą atmosferę, o poprawne stosunki międzyludzkie? Czy zarobki przeznaczasz na konsumpcje czy też inwestujesz, aby dać nowe miejsca pracy? Czy uczciwie płacisz podatki? Czy bierzesz udział w nielegalnych operacjach finansowych i własnościowych? Czy dajesz i bierzesz łapówki?

  • Jeśli jesteś pracownikiem - czy pracujesz uczciwie? Czy rozwijasz się zawodowo, czy też poprzestajesz na tym, co wiesz "od zawsze"? Czy starasz się o utrzymanie dobrej atmosfery w miejscu pracy? Czy jesteś koleżeński?
  • Czy kierujesz się w stosunkach z innymi sprawiedliwością, to znaczy, czy dajesz każdemu, co mu się słusznie należy? Czy nie odbierasz ludziom dobrego imienia prze pomówienia, plotki, kłamstwa? Czy spotkając się z krzywdą człowieka - stajesz w jego obronie, czy też tchórzliwie wycofujesz się dla "świętego spokoju"? czy świadomie głosisz twierdzenia, że pewne grup[y ludzi ( Murzyni, Żydzi itd... ) są odpowiedzialne za całe zło na świecie?
  • Czy narażasz życie innych i swoje, nie przestrzegając zasad kodeksu drogowego? Czy prowadziłeś po spożyciu alkoholu? Czy próbowałeś przekupić policjanta?

"A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" ( Mt 5, 28 )

  • Jaki jest twój stosunek do ludzi innej płci? Czy patrzysz na kobietę lub mężczyznę, jak na obiekt pożądania seksualnego? Czy pozostajesz w trwałym związku pozamałżeńskim? Czy miałeś pozamałżeńskie "przygody"? Czy w samotności panujesz nad swoim ciałem?
  • Czy poszukiwałeś materiałów pornograficznych? Czy dawałeś innym jakieś pornograficzne materiały? Czy gorszyłeś w ten sposób młodszych od siebie?

"Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" ( Mt 5, 7 )

  • Czy wspierasz instytucje zajmujące się organizowaniem pomocy dla najbardziej ubogich i opuszczonych? Czy dajesz z tego, co ci zbywa, czy umiesz odmówić sobie czegoś, aby podzielić się z bardziej potrzebującymi? Czy traktujesz z obojętnością ludzi rzeczywiście biednych, potrzebujących wsparcia?
  • Czy nadużywałeś dobroci innych? Może wyłudzałeś pieniądze, dary? Czy zastanawiałeś się nad tym, że inni są bardziej potrzebujący od ciebie?

Miłość miłosierna bliźniego

  • Czy jesteś gotowy przebaczać, tak jak wybacza nam nasz Ojciec? Czy chowasz urazy i jesteś mściwy? Czy dochodzisz swojego w sposób niesprawiedliwy? Czy modlisz się za nieprzyjaciół, za tych, którzy cię skrzywdzili?


3.      Wobec siebie

"Kochaj bliźniego jak siebie samego" ( Mt 19, 19 )

Aby kochać bliźniego trzeba być pogodzonym ze sobą, trzeba kochać siebie.

  • Czy umiesz mądrze i dobrze kochać siebie? Czy jesteś człowiekiem pogodzonym ze sobą i ze swoim życiem? Czy ta zgoda pozwala ci być wobec siebie samego bardziej wymagającym, bardziej stanowczy, bardziej zdecydowanym? Czy jesteś egotykiem wiecznie niezadowolonym z siebie i z innych?
  • Czy jesteś odpowiedzialny za swoje życie, za swoje zdrowie? Czy nie niszczysz życia przez uleganie nałogom: nadmiernie spożywany alkohol, nikotynizm, narkotyki? Czy jesteś posłuszny wskazaniom lekarza i bierzesz zapisane lekarstwa? A może przeciwnie - jedyną twoją troska jest zdrowie i męczysz siebie i całe otoczenie swoimi dolegliwościami i opowiadaniem o nich?
  • Czy umiesz dobrze wykorzystywać swój czas? Czy jesteś pracowity? Czy cały wolny czas spędzasz przed telewizorem? Czy jesteś rozsądny w wydatkach, czy też lekkomyślnie rozrzutny?
  • Czy wykorzystujesz talenty i uzdolnienia otrzymane od Boga? Może je lekkomyślnie i leniwie marnujesz?

***

 

      Ojcze, dzięki Twemu światłu poznałem mój grzech, poznałem moją słabość. Poznałem jak daleko od Ciebie, ja - -syn marnotrawny - odszedłem. Daj mi teraz siłę, abym znalazł odwagę, by do Ciebie powrócić i wobec Ciebie, wobec Twojego Kościoła wyznać moje grzechy. Daj mi łaskę doskonałego żalu za moje grzechy, daj łaskę naprawienia wszystkich krzywd. Przez Mękę Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, a mojego Pana, udziel mi przebaczenia moich grzechów. Umocnij swoją Miłością moje postanowienie, aby żyć w pokoju z Tobą i wszystkimi moimi braćmi i siostrami, daj mi łaskę wewnętrznego pokoju. Bądź zawsze ze mną, Ojcze mojej nadziei.

Jan Andrzej Kłoczowski OP
prof. filozofii i duszpasterz


Podziel się
oceń
10
0

Tylu zabrało głos... (5) | Powiedz coś...

MODLITWA DO PANA JEZUSA.

niedziela, 30 grudnia 2007 17:54
 

Panie Jezu, staję przed Tobą taki, jaki jestem.

Przepraszam za moje grzechy. Proszę, wybacz mi.

Dla Twego imienia przebaczam wszystko tym,

którzy zawinili przeciwko mnie.

Wyrzekam się szatana, złych duchów i w wszystkich ich spraw.

Oddaję Ci się całkowicie Panie Jezu, teraz i na zawsze.

Zapraszam Cię Panie Jezu do mojego życia.

Przyjmuję Cię jako mojego Pana, Boga i Zbawcę.

Uzdrów mnie, przemień mnie

i wzmocnij mój umysł, ciało, i duszę.

Przyjdź Panie Jezu, oblej mnie Twą Najdroższą Krwią

i napełnij Twym Świętym Duchem.

Kocham Cię Panie Jezu, uwielbiam Cię, dziękuję Ci.

Będę kroczyć z Tobą każdego dnia mojego życia.

Amen.

 

Maryjo, Matko moja, Królowo pokoju, wszyscy Aniołowie i Święci proszę, pomóżcie mi.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... Święto Świętej Rodziny z Nazaretu.

niedziela, 30 grudnia 2007 0:22

 

"Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem..." ( Mt. 2,23 )

 

Najświętsza Rodzina wydaje nam się trochę nieludzka, nie z tego świata. Jezus był Bogiem- Człowiekiem, Matka Boska- niepokalanie poczęta. Tylko jeden Józef był ludzkim świętym, dopuszczonym do najświętszego grona.

Najświętsza Rodzina była jednocześnie bardzo ludzka. Wszyscy przeżywali na co dzień ludzkie życiowe kłopoty: szukali mieszkania, uciekali przed Herodem, mieli na pewno swoje kopoty materialne.

Nasze codzienne życie, nasza krzątanina od rana do wieczora, od nocy do rana, czyni człowieka świętym ludzkim.


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

LITANIA DO ŚWIĘTEGO SEBASTIANA.

niedziela, 30 grudnia 2007 0:12
 

Kyrie eleison.

Chryste eleison.

Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

 

Święta Maryjo, Królowo Męczenników, módl się za nami.

Święty Sebastianie,

Niezwyciężony Męczenniku,

Rycerzu znakomitego urodzenia i sławy,

Chwalebny Wojowniku i Męczenniku Chrystusa,

Patronie i Zwierciadło Chrześcijańskich żołnierzy,

Gardzący światem,

Zwycięzco Szatana,

Otucho umierających,

Pocieszycielu strapionych,

Zwiastunie Słowa Bożego,

Opiekunie i patronie państw i miast,

Święty Sebastianie, doskonały w cnocie i mądrości,

Święty Sebastianie, Miłośniku Boga i ludzi,

Święty Sebastianie, siło w mowie i czynie,

Święty Sebastianie, umocnienie Chrześcijan w mękach i śmierci,

Święty Sebastianie, umocnienie chwiejnych w wierze,

Święty Sebastianie, zachęcający wątpiących, by wytrwali do końca,

Święty Sebastianie, rozpalony Bożą miłością, gardzący cierpieniami

zadawanymi przez tyrana,

Święty Sebastianie, otoczony niebiańskim światłem,

Święty Sebastianie, pouczany przez Świętych Aniołów,

Święty Sebastianie, przywracający głos oniemiałym,

Święty Sebastianie, w obronie Prawdy zraniony strzałami,

Święty Sebastianie, zbity na śmierć pałkami,

Święty Sebastianie, ukoronowany wiekuistą chwałą,

Święty Sebastianie, wielki Pośredniku nasz przed Bogiem,

Święty Sebastianie, napełniony Bożą mocą dla zapobiegania zarazom i wszelkim chorobom zakaźnym,

 

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

 

Módlmy się: Wszechmogący Boże, wejrzyj litościwie na nasze słabości. Ponieważ ciężar naszych złych czynów nas przygniata, niech wstawiennictwo Twego błogosławionego męczennika, Świętego Sebastiana będzie naszą obroną.

Przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje; Bóg przez wszystkie wieki wieków.

Amen.


Podziel się
oceń
21
1

Tylu zabrało głos... (11) | Powiedz coś...

LITANIA DO MATKI BOŻEJ Z LOURDES

sobota, 29 grudnia 2007 22:33
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, - zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Święta Panno, objawiona w Lourdes - módl się za nami.
Święta Panno, zalecająca pokutę,
Święta Panno, wyprowadzająca cudowne źródło,
Święta Panno, nakazująca wybudować kaplicę na skałach,
Święta Panno, ogłaszająca się "Niepokalanym Poczęciem",
Córko Niepokalana Boga Ojca,
Matko Niepokalana Jezusa Chrystusa,
Oblubienico Niepokalana Ducha Św.,
Świątynio Niepokalana Trójcy Przenajświętszej,
Wizerunku Niepokalany Słońca Sprawiedliwości,
Różdżko Niepokalana z pokolenia Dawidowego,
Drogo Niepokalana prowadząca do Jezusa,
Panno Niepokalana wolna od grzechu pierworodnego,
Panno Niepokalana, któraś skruszyła głowę węża piekielnego,
Królowo Niepokalana Nieba i ziemi,
Bramo Niepokalana Niebieskiego Jeruzalem,
Powiernico Niepokalana łask Bożych,
Gwiazdo morza Niepokalana,
Wieżo Niepokalana Kościoła pielgrzymującego,
Różo Niepokalana wśród cierni,
Oliwne Drzewo Niepokalane w Kościele Bożym,
Wzorze Niepokalany wszystkich doskonałości,
Przyczyno Niepokalana naszej wiary,
Źródło Niepokalane Boskiej Miłości,
Znaku Niepokalany i Pewny naszego zbawienia,
Światło Niepokalane Aniołów,
Chwało Niepokalana Proroków,
Nauczycielko Niepokalana Apostołów,
Potęgo Niepokalana Męczenników,
Opiekunko Niepokalana Wyznawców,
Radości Niepokalana w Tobie ufających,
Obrono Niepokalana grzeszników,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
K.: O Niepokalana Maryjo, któraś się w Lourdes objawiła.
W.: Módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.
Módlmy się
Boże, który przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy
przygotowałeś Synowi swojemu godne mieszkanie,
pokornie Cię prosimy, abyśmy obchodząc święto Jej objawienia
osiągnęli zdrowie duszy i ciała. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W.: Amen.
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

LITANIA O MĘCE PAŃSKIEJ.

sobota, 29 grudnia 2007 22:30

Kyrie, elejson. Chryste elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami!
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami!
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami!
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami!

Jezu, za trzydzieści srebrników sprzedany, [zmiłuj się nad nami!]
Jezu, trzykrotnie do Ojca się modlący,
Jezu, krwawy pot wylewający,
Jezu, przez Anioła umocniony,
Jezu, przez Judasza pocałunkiem wydany,
Jezu, pojmany i związany,
Jezu, przed Annasza i Kajfasza stawiony,
Jezu, przez fałszywych świadków oskarżony,
Jezu, na śmierć osądzony,
Jezu, oplwany i policzkowany,
Jezu, po trzykroć przez Piotra zaprzany,
Jezu, przez Heroda i żołnierzy jego wyśmiewany,
Jezu, w białą szatę przyodziany,
Jezu, od Barabasza pogardzony,
Jezu, przed Piłatem niesłusznie oskarżony,
Jezu, okrutnie biczowany,
Jezu, cierniem koronowany,
Jezu, od żołnierzy oplwany,
Jezu, na śmierć krzyżową osądzony,
Jezu, krzyż ciężki dźwigający,
Jezu, do krzyża przybity,
Jezu, z łotrami ukrzyżowany,
Jezu, żółcią i octem napojony,
Jezu, za krzyżujących modlący się,
Jezu, łotrowi raj obiecujący,
Jezu, Matkę Swą Janowi św. polecający,
Jezu, do Ojca o ratunek wołający,
Jezu, duszę w ręce Boga Ojca oddający,
Jezu, konający i za nas umierający,
Jezu, włócznią po śmierci przebity,
Jezu, z krzyża zdjęty i pogrzebany,

Bądź nam miłością, odpuść nam Panie.
Bądź nam miłościw, wysłuchaj nas Panie.

Od potępienia wiekuistego, [wybaw nas, Panie.]
Od wszystkiego złego,
Przez Mękę Swoją,
Przez Śmierć i Krew Najświętszą Twoją,
Przez Miłość, Którąś nas ukochał,
Przez boleść Matki Twojej pod krzyżem stojącej,

Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!

Wielkie ciemności się stały, gdy tłuszcza ukrzyżowała Jezusa, a około godziny dziewiątej zawołał Jezus głosem wielkim:
"Boże mój, Boże mój! Czemuś mnie opuścił?"

Ojcze nasz...

W. Jezus Chrystus stał się dla nas posłusznym aż do śmierci.
O. Śmierci krzyżowej.

Módlmy się: Wejrzyj, prosimy Cię, Panie, na ten lud Twój, za który Pan nasz, Jezus Chrystus, nie wzbraniał się oddać w ręce grzeszników i śmierć podjąć krzyżową, który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków.

Amen.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (4) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

poniedziałek, 24 lipca 2017

Wędrowcy...:  372 944  

A czas płynie...

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 372944
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1565
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3620 dni

Lubię to