Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 678 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

Św. Pamięci ANIA SEWERYN . . .

czwartek, 29 października 2009 21:27


Ania zmarła na początku lipca 2009 roku, mając zaledwie 22 lata.
Przegrała walkę z białaczką, ale wygrała walkę o życie wielu innych chorych na tą straszną chorobę- zmobilizowała bowiem masę ludzi by zostali dawcami szpiku kostnego.
Chwała jej za to dzieło !!!

Apel o pomoc dla Ani znajduje się TUTAJ




Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (8) | Powiedz coś...

Kubuś żyje... trzeba Mu pomóc by żył normalnie...

czwartek, 29 października 2009 20:48
   Mam na imię Kuba. W październiku 2008 roku skończyłem 5 lat. Na skutek komplikacji podczas porodu urodziłem się z Apgarem 0. Byłem reanimowany przez 50 minut! Chociaż lekarze dawali mi niewielkie szanse na przeżycie - udało się...

Teraz chciałbym żyć tak jak moi koledzy. Dlatego rodzice zapisali mnie do przedszkola, gdzie mam zapewnioną fachową opiekę i rehabilitację. Wiem, że za mną i przede mną bardzo dużo pracy, ale wszyscy mówią mi, że widzą jej efekty. Za mną są już napady padaczkowe, ciągłe zapalenia płuc i oskrzeli. Przede mną nauka samodzielnego siedzenia, chodzenia i mówienia. To wszystko bardzo dużo kosztuje (jeden jedenastodniowy turnus rehabilitacyjny to ok. 5 tys. złotych). Dlatego bardzo proszę o pomoc! I z góry dziękuję za każdy najdrobniejszy gest.

Kubuś z Rodzicami

Można pomóc Kubusiowi przekazując 1% swojego podatku lub wpłacając darowiznę na jego subkonto:
Getin Bank 28 1560 0013 2027 0380 6621 0071

Fundacja GAJUSZ
90-406 Łódź
ul. Piotrkowska 17

http://www.gajusz.org.pl/kuba-biernacki/11

 

Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Walczymy o uśmiech Liwii...

czwartek, 29 października 2009 20:31
   Nasza córeczka, Liwia, urodziła się 29.10.2008r. z następującymi wadami:
  • całkowitym rozszczepem podniebienia i wargi,

  • rozszczepem wyrostka zębodołowego,

  • deformacją noska oraz naczyniakiem na nosie i na plecach.

Ważyła 3190 gram. Ponieważ po urodzeniu miała problemy z ssaniem i waga zaczęła spadać, karmiona była w szpitalu sondą.
Po powrocie do domu zaczął się problem z karmieniem. Waga Liwki nadal malała.
Obecnie radzi sobie z piciem, ale jednorazowo pije bardzo mało mleka i bardzo często się dławi. Jednak jesteśmy bardzo czujni i pomagamy naszej córeczce.
Kiedy Liwia się urodziła, wydawało nam się, że nie poradzimy sobie z jej rozszczepem. Dopiero po konsultacji lekarskiej zaczęliśmy wierzyć, że nasza kruszynka będzie miała w przyszłości śliczną, uśmiechniętą buźkę.
Niestety, czar prysnął, gdy obserwowaliśmy, jak naczyniak na nosku, który początkowo był małą różową plamką, w ciągu dwóch tygodni znacznie się powiększył i zmienił barwę z różowej na ciemno czerwoną. Po konsultacji lekarskiej okazało się, że to naczyniak jamisty. Lekarze kazali czekać, mówili, że naczyniak sam się wchłonie. Jednak w przypadku Liwki nie można czekać, ponieważ naczyniak spowodował komplikacje w przeprowadzeniu operacji rozszczepu. Trzeba go usunąć, by potem przeprowadzić kolejne operacje zamknięcia wargi i podniebienia. Zdeformowany nosek uniemożliwia Liwii normalne oddychanie, rozszczep wargi powoduje, że jest bardziej narażona na infekcje, a rozszczep podniebienia powoduje trudności w karmieniu malutkiej.
Szukając możliwości leczenia Liwii, dowiedzieliśmy się o dr Miltonie Wanerze ze Stanów Zjednoczonych - pionierze chirurgii ekstremalnej - który raz na trzy miesiące przylatuje do berlińskiej kliniki ST Josef i operuje dzieci z naczyniakami. W lutym jedziemy na konsultację i zabieg do Berlina. Liwia zostanie zoperowana. Koszty leczenia pokrywamy całkowicie we własnym zakresie, przy pomocy ludzi dobrej woli. Koszt jednej operacji to 10 tys. euro,  a planowanych jest kilka. Tak więc kwota, jaką musimy zebrać, przerasta znacznie nasze możliwości finansowe.
Szukając pomocy wszędzie i nie tracąc nadziei, zwracamy się także do Państwa z prośbą o pomoc. Każda złotówka przybliża nas do kresu naszej walki z chorobą Liwii i da nam wiarę w to, że nasza córeczka będzie zdrowym dzieckiem. Wierzymy, że nasze marzenia się spełnią, dzięki ludziom, którym nie jest obojętny los Liwii.
Liwia ma założone SUBKONTO

Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę, za każdy gest dobrej woli.


Za jakąkolwiek okazaną nam pomoc z serca dziękujemy.
Rodzice Liwii.
Sylwia i Sebastian z Rawicza.

 

DOLNOŚLĄSKA FUNDACJA ROZWOJU OCHRONY ZDROWIA
ul. Traugutta 112
50-420 Wrocław
Bank:  
Pekao SA I Oddział Wrocław
Nr konta:
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839

koniecznie z dopiskiem:  darowizna na cele ochrony zdrowia "ptaszek"


Wszystkie informacje pochodzą ze strony: http://www.rawicz.net/ Można na niej znaleźć więcej informacji nt. Liwki oraz śledzić postępy w Jej leczeniu.
 

 



Podziel się
oceń
2
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Kamilek ma białaczkę i potrzebuje pomocy.

niedziela, 25 października 2009 20:16
   Kamil ma 11 lat, w tym roku powinien rozpocząć naukę w 5 klasie, jednak w ostatnim tygodniu wakacji całe jego życie zmieniło się. Los zaczął po raz kolejny pisać scenariusz życia pełen bólu i łez.
Kamil od zawsze jest uśmiechniętym chłopcem, pomimo tego, że życie go nie oszczędza. Każdy z nas czasami mówi "już gorzej być nie może", a nas życie Kamila nauczyło, że słowa takie potrafią okrutnie z nas zadrwić w najmniej spodziewanym momencie.

Kamilek urodził się 20 stycznia 1998r. Jako najmłodszy członek naszej rodziny - mimo tego, że jesteśmy liczną rodziną - z niecierpliwością czekaliśmy na moment, w którym pojawi się przy nas. Kamil rozwijał się bardzo dobrze, był naprawdę wesołym, radosnym dzieckiem i nikt z nas nawet nie przypuszczał, że ani przez chwilę nie słyszał otaczającego świata. Był kontaktowy, bo błyskawicznie reagował na każdy nasz ruch - jednak jak się okazało absolutnie nic nie słyszał.
Po usłyszeniu diagnozy płakaliśmy i myśleliśmy, że "już gorzej być nie może". Kamilek nie mając jeszcze dwóch lat dostał aparat słuchowy, jednak ten nie dawał pożądanych efektów i dlatego przed ukończeniem 4 roku życia został mu wszczepiony implant ślimakowy. Kamil nadal nosi aparat, słyszy nas i świat, jednak są dźwięki, które "omijają jego ucho" lub są po prostu zbyt ciche, aby do niego dotarły.
Tak też było tego feralnego dnia, kiedy Kamil nie usłyszał nadjeżdżającego samochodu - został potrącony przechodząc na zielonym świetle przez przejście dla pieszych. Było to ponad rok temu (koniec lutego 2008). Kamilek ze skomplikowanym otwartym złamaniem nogi trafił na sygnale do szpitala. W szpitalu leżał ponad miesiąc, przeszedł poważne operacje - jego noga do dzisiaj zespolona jest grotami TEN. Wszystko co wtedy spotkało Kamilka w szpitalu było dla niego bardzo bolesne, wymagało od naszego 10 letniego chłopca wielkiej odwagi i nieustannej walki z bólem. Byliśmy cały czas z nim, a nasze serca pękały z rozpaczy patrząc na jego cierpienie.
Nie potrafiliśmy zrozumieć, dlaczego znowu, po raz drugi, dotknął go tak dotkliwie okrutny los. Po leczeniu szpitalnym, noga Kamilka jest dużo słabsza i nie może on jej nadwyrężać, nie będzie mógł biegać, nie zagra już nigdy w piłkę nożną. Przed nim jeszcze jeden zabieg i długotrwała rehabilitacja. Z czasem zaakceptowaliśmy ten fakt i wierząc, iż limit nieszczęść już naprawdę się wyczerpał, robiliśmy wszystko, aby życie Kamila niewiele się różniło od życia jego rówieśników.
Cieszyliśmy się, że nasz "rodzinny Bohater" wraca do formy. Przyszły wakacje, Kamil zamiast bawić się z rówieśnikami stał się zmęczony. Mało wychodził na podwórko i brakowało nam w nim tej werwy którą mieliśmy na co dzień. Później zaczęły się kłopoty z gardełkiem następnie powiększyły się lekko migdały. - Częste wizyty u lekarzy, kończyły się antybiotykiem, który i tak nie przynosił pożądanych efektów. Kamilek z każdym dniem slab a na twarzy robił się biały. Kolejna wizyta u pediatry była dla nas ciosem, to tam usłyszeliśmy pierwszy raz diagnozę "BIAŁACZKA". Pediatra skierował na badania cito. Po 4 godzinach na sygnale znaleźliśmy się na oddziale hematologii dziecięcej w Gdańsku. Wyniki potwierdziły się. Zrozumieliśmy wtedy że wszystko co spotkało Kamila do tej pory, to absolutnie NIC w porównaniu z tym co przed nim.

Świat runął w sercu każdego z nas. "OSTRA BIAŁACZKA SZPIKOWA" Kamil leży w szpitalu, dostaje chemie i nieświadomy trudnej drogi jaka go czeka - jak to nasz Kamil - uśmiecha się.
Znamy już podtyp choroby jest to Ostra białaczka szpikowa ALM- M4 Wiemy już również, że wśród nas rodzeństwa Kamila, znalazły się dzięki Bogu dwie osoby, które w razie przeszczepu, będą mogły podzielić się swoim szpikiem.

Leczenie szpitalne Kamila jest refundowane przez NFZ, jednak nie wszystkie leki jakie Kamil musi przyjmować otrzymujemy w szpitalu. Na podstawie recept wykupujemy je w aptece.
Dojazdy do szpitala, leki, dieta Kamila, pobyt w szpitalu Kamila oraz jego mamy to tylko niektóre wydatki jakie generuje choroba.
Patrząc na walkę Kamila z chorobą i jego bohaterstwo nie chcemy, aby pieniądze decydowały w tej historii o czymkolwiek, aby ich brak zamykał mu drogę do normalnego życia. Dlatego prosimy wszystkich, którzy chcą pomóc Kamilowi w walce z chorobą o wpłaty na konto fundacji.


Pieniądze na leczenie Kamilka można wpłacać na konto:

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa
nr konta:
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

koniecznie tytułem: "Darowizna na leczenie i rehabilitację Gądek Kamil Jan"

Więcej informacji na stronie Kamila: http://www.kamilgadek.pl

 

Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (7) | Powiedz coś...

Informacje o Choruszkach...

niedziela, 25 października 2009 14:24
   W dziale "By zdąrzyć z pomocą" przybyły informacje o kolejnych choruszkach potrzebujących pomocy.
Zachęcam do zapoznania się z tymi historiami i proszę, na ile oczywiście to możliwe- o pomoc dla Choruszków- potrzeba pieniążków by mogły normalnie żyć, lub... by życie było w ogóle możliwe...
Mam pełną świadomość tego, że nie każdy jest w stanie pomóc finansowo, dlatego też proszę o modlitwę za Choruszki i za ich rodziny- o siły i o to, by udało się zebrać pieniążki na leczenie...

Są wśród Choruszków:


* Oliwka Krupowies (dziecięce porażenie mózgowe, padaczka lekooporna)
* Bartuś Kowalski (wodogłowie wrodzone)
* Natalka Nadolska (
ostra bialaczka limfoblastyczna)
* Ewelinka Kicińska (czterokończynowe dziecięce porażenie mózgowe)
* Wiktoria Giera (złożona wada serca-
Zespołu Fallota)
* Karolinka Molska (
ostra białaczka limfoblastyczna)
* Zosia Nowak (wrodzona wada serca)
* Adaś Nowakowski (mózgowe porażenie dziecięce)
* Paulinka Gajewska (mukowiscydoza) => potrzebne środki na operację przeszczepu płuc !
* Maksymilianek Trepanowski (niedobór Alfa 1 antytrypsyny)
* Oskarek Ćwilichowski (białaczka mielomonocytowa)
* Mikołajek Gula (retinopatia wcześniacza, padaczka)
* Mariuszek Stępniak (
mukowiscydoza oraz kardiomiopatia) => pilnie potrzebne środki na operacje poprzedzające przeszczep serca.
* Kubuś Nowak (
Anophthalmos- niewykształcenie nerwów wzrokowych i gałek ocznych)
*
Sebastian Szlosarczyk (mukowiscydoza)
* Kamil Gądek (
Ostra białaczka szpikowa ALM- M4)
* Liwka Nowak (rozszczep wargi i podniebienia, naczyniak jamisty noska)
* Nikolka Wierzchowska (Neuroblastoma)
* Kubuś Biernacki (powikłania okołoporodowe, po urodzeniu Apgar 0, konieczna długotrwała rehabilitacja)

Pamiętajcie... "Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat..."
 

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Pomoc dla Sebastiana.

niedziela, 25 października 2009 12:53

   Mam ukończone 20 lat, od urodzenia choruję na ciężką chorobę genetyczną – mukowiscydozę. Jest to choroba nieuleczalna, która dodatkowo w Polsce powoduje skrócenie życia chorego do średnio osiemnastu lat. Mam dużo szczęścia, że dożyłem takiego wieku.

            Choroba ta powoduje włóknienie narządów (głównie płuc, trzustki). Pomimo intensywnego leczenia wyniszczyła cały organizm powodując nieodwracalne uszkodzenia płuc i prowadząc tym samym do konieczności przewlekłej tlenoterapii, a w efekcie do śmierci. Spotkało to już wielu moich znajomych i czeka także mnie. Mój stan jest bardzo ciężki. W oficjalnym oświadczeniu lekarz wróży mi osiem miesięcy życia. Jest jednak pewna nadzieja.

            Osobom chorym na mukowiscydozę można przeszczepić nowe płuca, które przedłużają ich życie. W Polsce nie przeprowadza się do tej pory przeszczepów w takich przypadkach. Kliniką, która odpowiedziała na wezwanie o pomoc mojemu przypadkowi (wysłane przez lekarzy i Polskie Towarzystwo do Walki z Mukowiscydozą) jest wiedeńska klinika AKH. Do dziś taki zabieg w tamtym miejscu przeszło 11 osób. Zostałem zakwalifikowany do zabiegu w grudniu 2008 roku i przez trzy miesiące żyłem w przekonaniu, że los się do mnie uśmiechnął. Jednak po tym czasie, w marcu 2009, straciłem sponsora i wszystko powoli zaczęło iść ku gorszemu.

            Przede wszystkim do realizacji swojego celu potrzebuje funduszy. Kwota jaką trzeba mieć na sam zabieg to 120tys euro, a to nie wszystko. Potrzebne będą także pieniądze na hospitalizację, leki, zamieszkanie w klinice i rehabilitację po powrocie do Polski. Próbuję organizować zbiórki, wystosowuję apele do ludzi czy podmiotów gospodarczych które mogłyby jakoś pomóc mi zdobyć tę sumę.

            Dlatego w tym miejscu zwracam się z ogromną prośbą. Zarówno ja jak i moja rodzina nie dajemy już rady, pomimo że nie przebieramy w środkach aby przydłużyć moje życie. A czas ucieka. Chciałbym więc poprosić o wsparcie finansowe.

PKO BPSA O/Rabka
49 1020 3466 0000 9302 0002 3473

Numer konta dla wpłat dokonywanych z zagranicy:

BIC (SWIFT): BPKOPLPW

84 1020 3466 0000 9802 0007 0128

koniecznie z dopiskiem: "darowizna Sebastian Szlosarczyk" w tytule wpłaty.


 

Wszystkie informacje pochodzą ze strony Sebastiana:

http://sebastian-szlosarczyk.blog.onet.pl/

 


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Pomoc dla maleńkiego Kubusia.

niedziela, 25 października 2009 12:41

 Jesteśmy rodzicami małego chłopczyka, który urodził się z bardzo rzadką wadą Anophthalmos. Wada ta dotyczy jedynie 1-10 dzieci na 100tyś. Niestety urodził się z nią także nasz synek. Nasza historia jest pewnie podobna do wielu innych chorych dzieci. Jednak gdy dotyczy nas samych powoduje ogromny strach, ból i gniew. Kuba był dzieckiem planowanym i oczekiwanym. Jeszcze zanim zaszłam w ciąże zrobiłam szereg badań, aby być pewną, że wszystko jest w porządku. W Święta Bożego Narodzenia dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Były to dopiero dwa tygodnie. Pamiętam, rozpłakałam się, ale to były łzy radości. Od tej chwili myśleliśmy o naszym drugim dziecku. Wszystko układało się jak najlepiej. Ciąża przebiegała bez komplikacji. Jedynym powodem do niepokoju były problemy z nadciśnieniem. Dlatego często wykonywano USG. Lekarze jednak zapewniali, że dziecko rozwija się prawidłowo, wyniki badań również były dobre. Dzisiaj przeglądamy całą dokumentację ze szpitala. Siedmiu lekarzy przeprowadzało badanie USG. Na jednym ze zdjęć lekarz zaznaczył długopisem nosek, usta i oczka. Nadszedł dzień porodu. Pojechaliśmy do szpitala. Po drodze zadawałam sobie pytania; a co będzie, gdy dziecko urodzi się chore. Myślę, że większość kobiet ma takie obawy lecz w głębi serca tak naprawdę mają nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mariusz tłumaczył mi, że przecież obydwoje jesteśmy zdrowi, nasza córeczka urodziła się zdrowa, dlaczego miałoby być inaczej. Z uśmiechem na ustach przekonywał mnie - Wioletko za dwa dni szczęśliwi będziemy wracać z dzidziusiem do domu. Kubuś urodził się nad ranem. Położyli mi go na brzuchu, tak się cieszyłam jak zaczął płakać. Za chwilę usłyszałam jak mówią - dziecko nie otwiera oczek. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy; to pewnie zrośnięte powieki i z pewnością z tym sobie poradzą. Jednak wyraz twarzy położnej mówił coś innego. Zabrali Kubusia na oddział specjalnej opieki. Lekarze postawili diagnozę; dziecko nie ma rozwiniętych nerwów oraz gałek ocznych, dlatego nigdy nie będzie widzieć. To był szok. Nawet nie wiedzieliśmy, że mogą urodzić się dzieci z taką wadą. To co przeżyliśmy w szpitalu to koszmar. Patrzyłam na Mariusza a on na mnie. Płakaliśmy nie mogąc się powstrzymać. Błagałam aby powiedział - to nieprawda. Lekarze tłumaczyli, że to nie nasza wina, to nie wina genów, toksyn ,ani żadnych leków, po prostu jedna maleńka komórka nie podzieliła się. Czysta natura. Może to spotkać każdego, wyjaśniali.

Ja nie mogłam oddychać, nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Wydawało mi się, że to nieprawda co oni do nas mówią.

Po tygodniu wróciliśmy do domu. Całą drogą płakaliśmy. Nikt nie powiedział nam co mamy dalej robić .Czułam się okropnie, byłam załamana, chodziłam po domu z zamkniętymi oczami. Krzyczałam, Boże dlaczego mi to zrobiłeś? Cały czas przecież prosiłam Cię, żeby Kuba urodził się zdrowy. Mariusz stara się być dzielny. Płacze, gdy ja nie widzę. Co mamy zrobić, żeby nasze dziecko miało oczka, aby widziało. Oddalibyśmy wszystko by tylko urodziło się zdrowe. Ta bezsilność nas przerasta.

Zaczęliśmy szukać. Znaleźliśmy klinikę w Niemczech gdzie Kubuś może być operowany. Musi mieć kilka operacji protezowania. Około siedmiu. Pierwsza z nich gdy dziecko ma 3 miesiące. Jest to bardzo ważne dla prawidłowego rozwoju jego czaszki i oczodołów, dla utrzymania prawidłowego ciśnienia oczodołu, a także lepszego rozwoju psychiczno-społeczno-socjalnego.

Mariusz powiedział, że zrobi wszystko aby Kubuś miał normalne życie. Obiecał mi to. Od początku usiłuje znaleźć najlepszego specjalistę, który wykona te operacje. Widzę jak bardzo się stara.

Ja nie potrafię zrozumieć tego wszystkiego, pogodzić się. Ale co mam zrobić? Nawet nie wiem po co to wszystko piszemy... Może dlatego, żeby pomóc innym rodzicom, którym urodzi się dziecko z anophthalmos. Ja, gdyby nie rozmowa z mamą dziewczynki z tą samą wadą, nie poradziłabym sobie. Dlatego Kasiu, dziękuję Ci!

Mariusz wierzy, że Kubuś za kilka lat dostanie swoje oczka i będzie mądrym chłopcem. Ostatnio powiedział mi; Wiola pamiętaj przyjdzie kiedyś taki dzień, w którym Kuba będzie przemawiał w jakiejś sali a inni będą go słuchać. Bo on będzie mądrym człowiekiem. A my w tym momencie siedzieć będziemy w ostatnim rzędzie i płakać ze szczęścia.

I to jest chyba cała nasza nadzieja, wiara i powód dla którego to wszystko robimy.

Wszystkie informacje nt. pomocy Kubusiowi można znaleźć na Jego stronie internetowej: http://www.kubusnowak.com

Informacje powyższe pochodzą ze strony Kubusia...
 
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Mariuszek potrzebuje pieniążków na nowe serduszko.

niedziela, 25 października 2009 12:29


Mariusz ma 10 lat i choruje na mukowiscydozę oraz kardiomiopatię; czeka na przeszczep serca.
Aby żyć potrzebuje Naszej pomocy!

POMÓŻMY LICZY SIĘ CZAS !

Oficjalna Stronka Mariuszka

http://mariuszstepniak.blogspot.com/

HISTORIA MARIUSZKA W MEDIACH:

TVP INFO Łódź 12.06.09r:
http://www.youtube.com/watch?v=q
Ud21FI6pmU


22 III 2009
TVP INFO : Raport z Polski - Mariusz Stępniak:
http://www.youtube.com/watch?v=K
HdycJ61LCI

Pomóż Mariuszkowi:
http://www.youtube.com/watch?v=O
B6yOvoCe5k

ZA KAŻDĄ POMOC OGROMNIE DZIĘKUJEMY.


Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXX Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 25 października 2009 12:13


"A Jezus przemówił do niego: >Co chcesz abym ci uczynił?< Powiedział Mu niewidomy: >Rabbuni, żebym przejrzał.< Jezus mu rzekł: >Idź, twoja wiara cię uzdrowiła.< Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą." (Mk 10,51-52)

Niewidomy wierzył, zanim doświadczył na sobie cudu.Wierzył po ciemku, z zamkniętymi oczami, wtedy, kiedy otaczała go zupełna ciemność.
Nieraz nam się wydaje, że aby wierzyć wszystko musi być jasne.
"Nie wierzę- słyszymy- mam wątpliwości. Wszystko jest ciemne! Jak pojąć Trójcę Przenajświętszą, Komunię Świętą? Jak pogodzić pozorny bezsens życia z dobrocią i mądrością Pana Boga? Jak pogodzić obecność Boga z wojnami, nienawiścią, cierpieniem niewinnych ludzi i dzieci?".
Wiara byłaby niepotrzebna, gdyby wszystko było jasne.
W niebie nikt nie potrzebuje wierzyć. W  niebie każdy widzi. Wiara jest cudem ufności po ciemku.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Nowa płyta już w sprzedaży !

sobota, 24 października 2009 12:25

Nareszcie jest ! ! !
Nowa płyta Ks. Marka Bałwasa- "W poszukiwaniu prawdy... Dotknij Jezusa".
Płyta jest zapisem konferencji, którą ks. Marek wygłosił podczas rekolekcji wielkopostnych w Katowicach-Panewnikach w 2009 r. Jej ideą przewodnią, jest prawda o człowieku w świetle Bożej Miłości.
Ks. Marek
w prosty i przystępny sposób ukazuje wartość Sakramentu Pojednania w życiu współczesnego człowieka, jak zwykle odwołując się do przykładów ze swojej duszpasterskiej praktyki. Płyta dedykowana jest osobom poszukującym prawdziwej relacji z Bogiem.
Więcej o płycie na stronie: http://dobreprzeslanie.pl/?section=formularz
Płytę można zamówić pisząc na adres: zamowienia@dobreprzeslanie.pl

Można też posłuchać fragmentu płyty:


W poszukiwaniu prawdy... Dotknij Jezusa! - fragment plyty
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXIX Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 18 października 2009 16:33


"On ich zapytał: >Co chcecie, żebym wam uczynił< Rzekli Mu: >Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie.< Jezus im odparł: >Nie wiecie, o co prosicie.<"
(Mk 10, 36-38)

Ile to razy zdarza się, że nie wiemy o co prosimy.
Pewna lekarka prosiła Boga, by wygrać samochód. Wygrała, ale wkrótce miała wypadek i najpierw straciła władzę w rękach, potem umarła. Prosząc o samochód, nie wiedziała, że prosi o śmierć.
Prosimy o długie życie, ale w krótkim zrobilibyśmy mniej głupstw.
Mamy stale prosić i kołatać, ale w świecie tajemniczej woli Bożej prosimy i często nie wiemy, o co prosimy.
Czasem otrzymujemy i nie wiemy, co otrzymujemy. Kołaczemy, drzwi się otwierają, ale przed czymś takim, czego wcale nie spodziewaliśmy się.
Najważniejsze, by prosić pomimo wszystko, bo w prośbie jest dowód naszej wiary w Boga, uznanie naszej zależności od Niego.
Jeżeli Bóg nie zawsze spełnia dokładnie to, czego oczekujemy- daje znacznie więcej.
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (5) | Powiedz coś...

Pomoc dla Mikołajka...

niedziela, 18 października 2009 15:12


Mikołaj urodził się przedwcześnie w 28 tygodniu ciąży z wagą 1080 g, w tzw. Zamartwicy, z niewydolnością oddechową.
Stan dziecka po porodzie był bardzo ciężki. W trzeciej dobie życia wykryto odmę opłucną obustronną, chłopiec został ekstubowany - oddychanie wspomagano NCPAP i wentylacją nosową. W dalszym ciągu leczenia, Mikołaja przewieziono do OITCh w Kielcach, gdzie wykryto Martwicze zapalenie jelit, chłopiec przeszedł operację resekcji jelita, po której przewieziony został do CZD w Warszawie do Kliniki Patologii Noworodka i Kliniki Okulistyki celem leczenia ROP. Mikołaj w 3 miesiącu życia przeszedł zabieg fotokoagulacji laserowej.
Dziecko potrzebuje długotrwałej rehabilitacji na którą nie stać jego mamę, sama wychowuje synka. Ze względu na choroby jakie przeszedł Mikołaj, Pani Anna nie może podjąć pracy, ponieważ musi się opiekować i rehabilitować swoje dziecko, aby mogło w przyszłości widzieć, poruszać się na własnych nóżkach, bawić się jak inne dzieci.

Forum Mikołaja:

http://www.podaruj-zycie.com.pl/forum/index.php/board,92.0.html
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXVIII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 11 października 2009 12:29


"Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: >Jednego ci brakuje.<"
(Mk 10, 21)

Pomódlmy się o spojrzenie Jezusa pełne miłości na tych, którzy odchodzą od Niego. Nieprawdopodobne, ale On patrzy z miłością na grzeszników. Czy umiemy tak spojrzeć na tego, który od nas odchodzi, nie chce iść i nam służyć?
Miłosne spojrzenie zawsze jest początkiem nowych cudów.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Wspomnienia...

wtorek, 06 października 2009 20:05

 

„A nadzieja znów wstąpi w nas, nieobecnych pojawią się cienie…”


Naszło mnie na pisanie, bo wspominam piątkowy wyjazd na cmentarz razem z moją Siostrą kochaną…

Byłyśmy w Kaczkach, odwiedzić Ks. Marcina…

To było takie dziwne, niezwykłe doświadczenie, choć z zewnątrz wyglądać mogło jak zwyczajna wizyta na cmentarzu… Tyle tylko, że to nie była zwykła wizyta…

Pojechałam odwiedzić kogoś, kto był mi na swój szczególnie niezwykły sposób bliski, pomimo, że spotykaliśmy się w zasadzie wyłącznie na pielgrzymkach.

Piątkowa aura potęgowała uczucie smutku- zimno, deszcz… ale jednak… warto było przyjechać… Dla tych kilku chwil rozmowy, dla tych wspomnień, które na zawsze pozostaną w sercu i będę pomagały przetrwać ten czas oczekiwania na ponowne spotkanie tam, po drugiej stronie snu…

Białe kwiaty, mnóstwo białych kwiatów i znicze na takiej, zdaje się, samotnej mogile- na uboczu… Myślę sobie „leży tam taki sam…”, ale Siostra uświadomiła mi, że wcale nie jest tam sam… fakt, mogiła na uboczu, ale za to… po prawej stronie krzyża, tuż przy ołtarzu polowym… czyż może być lepsze miejsce dla kapłana?

„Po prawicy siedzisz Boga, w chwale Ojca Syn jedyny…” Jakoś tak skojarzyły mi się wtedy właśnie te słowa hymnu „Te Deum”… Wierzę gorąco, że Marcin właśnie tam już teraz jest- po prawicy Boga, ma udział w niegasnącej chwale swego Mistrza i Pana… Moja wiara i nadzieja na to są tak niezachwiane, jak niezachwiany i pewny był krzyż stojący na mogile Marcina- który pomimo porywistego wiatru nie upadł, choć mokra i świeża ziemia wcale nie była dla niego stabilnym podłożem…

Z tych wspominek i rozmyślań powstał też film, do obejrzenia którego serdecznie zapraszam…

 

 

 



Dodane 8.10.2009...

Jeszcze jeden film... Bo dziś mija kolejny tydzień...



 

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXVII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 04 października 2009 19:56


"Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela." (Mk 10,9)

Chociaż jest tylu ludzi dookoła nas, chociaż jedni odtrącają nas od siebie, a drudzy chcą nas sobie przywłaszczyć, to właśnie Bóg- łącząc nas z innymi- chce nas połączyć z samym sobą. Bóg łączy nas z Bogiem poprzez każdą znajomość.
Gdy ktoś odchodzi od nas, to po to, abyśmy poprzez cierpienie, samotność, rozczarowanie zbliżyli się do Boga. Odszedł, aby nie oderwać nas od Boga, który chce jeszcze głębiej połączyć nas ze sobą.
Jeżeli przyjaźnimy się z kimś, kochamy kogoś, zapytajmy siebie, czy poprzez tę znajomość, przyjaźń przede wszystkim łączymy się z Bogiem. Czy spełniamy to powołanie, zesłane nam przez Boga? Nawet najbardziej ukochany człowiek nie może nas odłączyć od Ojca.
 
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

wtorek, 17 października 2017

Wędrowcy...:  377 745  

A czas płynie...

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 377745
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1656
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3706 dni

Lubię to