Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 071 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS



Zapraszam na Forum Ks. Marka Bałwasa

www.forum.dobreprzeslanie.pl


________________________________________________________________

W sprawie komentarzy do wpisów i galerii.

wtorek, 28 października 2008 19:59
Jeżeli ktokolwiek ma zamiar umieszczać komentarz do czegokolwiek, co znajduje się na tym blogu, to niech go najpierw dokładnie przemyśli! ! !
Darujcie sobie komentarze w stylu: "Fajny blog", "spoko blog" i inne tego typu... Albo tak jak przy sylwetkach świętych niektórzy piszą,że tak mają na imię, albo, że takie imię wybierają na bierzmowanie... Szczerze, niewiele mnie to interesuje!
Jeśli ktoś nie wie co powiedzieć, to najlepiej niech nie mówi nic!

Szczytem szczytów jest komentarz k12 odnośnie modlitwy do Św. Michała Archanioła opublikowanej w "modlitwach po łacinie".
Oto treść tego jakże inteligentnego komentarza: "Dlaczego piszesz po łacinie?"

No przecież to już pojęcie ludzkie przechodzi!
Powiedz mi szanowny internauto k12, w jakim, twoim zdaniem, języku powinny być teksty publikowane w dziale z modlitwami w języku łacińskim?!

Nie kasuję komentarzy, żadnych, nawet najgłupszych i najbardziej wulgarnych- nie robię tego z jednego powodu- wszystko co mówimy i piszemy daje o nas świadectwo, więc niech treści komentarzy świadczą o tych, którzy je zostawiają! ! !

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (2) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXX Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 26 października 2008 12:00


"Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy."
(Mt. 22,37-40)

Jezus budził świadomość istnienia Boga i duszy, która przeżyje słabnące ciało, uczył miłości większej od zakochania się. Uczył odpowiedzialności za drugiego człowieka, miłości, która trwa do końca życia.
Jeśli ktoś lubi kogoś tylko do pewnego czasu, to właściwie jest dla niego niedobry.
Ciekawe, że Jezus pragnie dla nas i przez nas uczyć miłości. Pragnie poprzez nas kochać wszystkich, ale przede wszystkim tych, którzy sami do niego nie mogą trafić.
Rozmaicie działamy na ludzi. Niektórych odpychamy, denerwujemy, dla niektórych jesteśmy obojętni jak zeszłoroczny śnieg. Są jednak tacy, którzy garną się do nas, choćbyśmy byli jak straszydła i stale wyskakiwały nam bąble na nosie. Stale chcą z nami rozmawiać i nasze słowo, które po innych spływa jak woda po gęsi, do nich dociera głeboko i dotyka dna. Czy właśnie wtedy Bóg nie wybiera nas dla kogoś, aby w nas spotkał się z Nim, z Bogiem, z którym bez nas nie potrafi się spotkać?
Doświadczając ludzkiej dobroci, miłości i zaufania,możemy stawać się próżni, zbierać kwiaty dla samych siebie. A przecież czasem mamy być dla innych jedyną drogą do Pana Boga.
"Nie wierzę- skarżył się ktoś- bo nie spotkałem Boga w żadnym człowieku, a poza człowiekiem Bóg jest dla mnie nierealny, nieżywy jak obrazek w książce."
Jeśli ktoś zgubi Boga dla siebie i dla drugich- stracił swoje powołanie.
Czy kochać Boga i bliźniego to nie to samo, co pozwolić Bogu spotkać się w nas z naszym bliźnim?
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

W sprawie kopiowania treści.

sobota, 25 października 2008 14:06
Wszystkich chcących skopiować cokolwiek z zawartości bloga proszę o kontakt mailowy na adres: ego_sum_qui_sum@op.pl
z podaniem kto, co, i do jakich celów chce skopiować ze strony.
W przypadku kopiowania treści na inne blogi lub strony internetowe proszę o podanie przy nich adresu mojego bloga, a jeśli są to teksty, publikowane pierwotnie w innych serwisach, o podanie także adresu strony, z której oryginalnie pochodzi kopiowany materiał.

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Ksiądz Jerzy Popiełuszko- męczennik za Prawdę.

poniedziałek, 20 października 2008 19:19
  

Ksiądz Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 roku we wsi Okopy koło Suchowoli na Podlasiu. Jego rodzice, Marianna i Władysław, prowadzili gospodarstwo rolne.
Od 1961 roku Jerzy uczy się w liceum w Suchowoli. W szkole nauczyciele charakteryzowali Go jako ucznia przeciętnie zdolnego, ale ambitnego. Typ samotnika. Od dzieciństwa był ministrantem. O tym, że odpowiedział na powołanie kapłańskie, powiadomił w czasie balu maturalnego. Po maturze w 1965 roku wstępuje do Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie.
Na początku drugiego roku studiów został wcielony do wojska. W latach 1966 - 68 odbył zasadniczą służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Przypomnijmy, że wcielanie kleryków do wojska (wbrew umowie państwa z Kościołem z 1950 r.) było szykaną władz komunistycznych wobec Kościoła i niepokornych biskupów. Planowano, że poprzez przemyślny system indoktrynacji prowadzonej przez wyselekcjonowaną kadrę oficerów uda się skłonić kleryków do porzucenia studiów w seminariach. Kleryk - żołnierz Jerzy Popiełuszko wyróżniał się wielką odwagą w obronie swoich przekonań, co powodowało różne szykany.
Po powrocie z wojska kleryk Jerzy ciężko zachorował. Odtąd do końca życia będzie borykał się z kłopotami zdrowotnymi.
28 maja 1972 r. został kapłanem, przyjąwszy święcenia z rąk Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na obrazku prymicyjnym zapisał znamienne słowa: "Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc".
Ks. Jerzy pełnił posługę kapłańską w parafiach: p.w. Św. Trójcy w Ząbkach i p.w. Matki Bożej Królowej Polski w Aninie oraz p.w. Dzieciątka Jezus na Żoliborzu. W posłudze duszpasterskiej szczególnie upodobał sobie pracę z dziećmi i młodzieżą. Niestety kłopoty ze zdrowiem nasiliły się. W styczniu 1979 ks. Jerzy zasłabł w czasie odprawiania Mszy Św. Po kilkutygodniowym pobycie w szpitalu nie wrócił już do zwyczajnej pracy wikariusza.
W roku akademickim 1979/80 pracował w Duszpasterstwie Akademickim Św. Anny. Prowadził konwersatorium dla studentów medycyny.
Z końcem roku 1978 Ks. Jerzy został mianowany duszpasterzem średniego personelu medycznego. Odtąd co miesiąc odprawiał Mszę Św. w kaplicy Res Sacra Miser. Dzięki Jego zaangażowaniu te modlitewne spotkania stworzyły wspólnotę formacyjną łączącą bardzo wielu ludzi, szczególnie pielęgniarki. To oni między innymi organizowali - w 1979 r. - ochotniczą służbę medyczną w czasie I Pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny.
Ostatnim miejscem pracy ks. Jerzego, od 20 maja 1980 r., była parafia p.w. Św. Stanisława Kostki. Jako rezydent prowadził duszpasterstwo średniego personelu medycznego, a od sierpnia 1980 r. zaangażował się w powstające Duszpasterstwo Ludzi Pracy. W październiku 1981 r. został mianowany diecezjalnym duszpasterzem służby zdrowia i kapelanem Domu Zasłużonego Pracownika Służby Zdrowia przy ul. Elekcyjnej 37. Co tydzień będzie odprawiał Mszę Św. w kaplicy, którą sam po części urządził.
Czasem przełomu w życiu Ks. Jerzego stało się lato 1980 r. Niedziela 31 sierpnia... Delegacja strajkujących hutników prosi Księdza Kardynała Wyszyńskiego o przybycie księdza do huty. Kapelan Księdza Prymasa przyjechał do kościoła Św. Stanisława Kostki. W zakrystii zwrócił się z prośbą do ks. Czarnoty, który jednak przygotowywał się do odprawiania Mszy Św. Wtedy zgłosił się ks. Popiełuszko.
Oto jak sam Ks. Jerzy wspomina wydarzenia tego dnia:
"Tego dnia i tej Mszy św. nie zapomnę do końca życia. Szedłem z ogromną tremą. Już sama sytuacja była zupełnie nowa. Co zastanę? Jak mnie przyjmą? Czy będzie gdzie odprawiać? Kto będzie czytał teksty? Śpiewał? Takie, dziś może naiwnie brzmiące pytania, nurtowały mnie w drodze do fabryki. I wtedy przy bramie przeżyłem pierwsze wielkie zdumienie. Gęsty szpaler ludzi - uśmiechniętych i spłakanych jednocześnie. I oklaski. Myślałem, że ktoś ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramy. Tak sobie wtedy pomyślałem - oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści lat wytrwale pukał do fabrycznych bram. Niepotrzebne były moje obawy - wszystko było przygotowane: ołtarz na środku placu fabrycznego i krzyż, który potem został wkopany przy wejściu, przetrwał ciężkie dni i stoi do dzisiaj otoczony cięgle świeżymi kwiatami, i nawet prowizoryczny konfesjonał. Znaleźli się także lektorzy. Trzeba było słyszeć te męskie głosy, które niejednokrotnie przemawiały niewyszukanymi słówkami, a teraz z namaszczeniem czytały święte teksty. A potem z tysięcy ust wyrwało się jak grzmot: <Bogu niech będą dzięki!> Okazało się, że potrafią też i śpiewać o wiele lepiej niż w świątyniach."
Od tego spotkania przy ołtarzu rozpoczęła się duchowa przyjaźń hutników z Ks. Jerzym. O godz. 10.00, co niedziela, odprawiał dla nich Mszę Św. Spotykał się z nimi regularnie, co miesiąc. Zorganizował swoistą "szkołę" dla robotników. Prowadził dla nich katechezę, ale także poprzez cykle wykładów chciał pomóc im zdobyć wiedzę z różnych dziedzin - historii Polski i literatury, społecznej nauki Kościoła, prawa, ekonomii, a nawet technik negocjacyjnych. Do ich prowadzenia zapraszał specjalistów. Uczestnicy tych niezwykłych zajęć - robotnicy z największych warszawskich fabryk - mieli specjalne indeksy, a nawet zdawali kolokwia.
Ks. Jerzy Popiełuszko uczestniczył we wszystkim, co było radością czy smutkiem hutników. 25 kwietnia 1981 r. odbyła się podniosła uroczystość poświęcenia sztandaru "Solidarności" Huty "Warszawa". Mszę Św. celebrował Ks. Biskup Zbigniew Kraszewski. Tydzień później, Ksiądz Biskup odwiedził hutników w ich zakładzie.
Po wprowadzeniu stanu wojennego Ks. Popiełuszko organizuje liczne działania charytatywne. Wspomaga ludzi prześladowanych i skrzywdzonych. Uczestniczy w procesach tych, którzy byli aresztowani za przeciwstawianie się prawu stanu wojennego. Organizuje również rozdział darów, które są przywożone z zagranicy.
Od 28 lutego 1982 r. celebruje Msze Św. za Ojczyznę i wygłasza kazania patriotyczno - religijne (było ich razem 26), w których - przez pryzmat Ewangelii i nauki Kościoła - interpretuje moralny wymiar bolesnej współczesności.
We wrześniu 1983 roku Ks. Jerzy zorganizował pielgrzymkę robotników Huty "Warszawa" na Jasną Górę. Za rok do Częstochowy będą pielgrzymować już robotnicy z różnych części Polski. Idea Ks. Jerzego przerodziła się w coroczną ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy na Jasną Górę w trzecią niedzielę września.
Działalność Księdza Jerzego sprawia, że staje się On celem niewybrednych ataków władz. Mnożą się zdarzenia, mające służyć zastraszeniu powszechnie szanowanego kapłana, także poprzez powodowanie zagrożenia jego życia. Dwukrotnie włamano się do Jego mieszkania, nieustannie śledzono, niszczono samochód, nieznani sprawcy wrzucili do mieszkania ładunek wybuchowy. Dwukrotnie Ksiądz Popiełuszko uczestniczył w wypadkach samochodowych, które sprawiały wrażenie wcześniej przygotowanych.
Nieustannie wysyłano pisma urzędowe do hierarchów Kościoła z zarzutami, że kazania głoszone w Kościele p. w. Św. Stanisława Kostki "godzą w interesy PRL". We wrześniu 1983 r. wiceprokurator wojewódzki Anna Jackowska wszczęła śledztwo w sprawie nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL, a 12 grudnia - postawiono Ks. Jerzemu zarzuty. To rozpoczęło wyjątkowo trudny czas w Jego życiu. Od stycznia do czerwca 1984 roku był przesłuchiwany 13 razy. Raz aresztowany, uwolniony po interwencji Kościoła. Został oskarżony, ale uwolniony od kary na mocy amnestii z 1984 r. Przez wszystkie te dni towarzyszyła Mu modlitwa i pomoc Ks. Teofila Boguckiego, biskupów warszawskich, przyjaciół i parafian.
Szczególnie brutalne ataki były związane z oszczerczą kampanią prowadzoną przez ówczesnego rzecznika prasowego rządu Jerzego Urbana (pod pseudonimem Jana Rema).
Jesienią roku 1984 r. sytuacja Ks. Jerzego była bardzo trudna. Wierzył w sens swej posługi, ale czuł się zmęczony ciągłymi atakami, czuł, że grozi mu śmierć. Kłopoty ze zdrowiem i ciągłe napięcie psychiczne przemawiało za tym, aby pomyśleć o jakimś wypoczynku. Stąd pomysł wyjazdu na studia do Rzymu. Ksiądz Prymas pozostawił tę decyzję Ks. Jerzemu. Ten nigdy do końca nie podjął jej. Pozostał w Warszawie.
Jak wiemy na podstawie zeznań oskarżonych w procesie toruńskim, upozorowany wypadek samochodowy 13 października w drodze z Gdańska do Warszawy był pierwszym zamachem na życie Ks. Popiełuszki.
Drugi zaplanowano na 19 października.

Męczeńska śmierć Księdza Jerzego

  

19 października 1984 roku Ks. Jerzy był zaproszony do Bydgoszczy, do parafii p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników, na spotkanie modlitewne w Duszpasterstwie Ludzi Pracy. Celebrował Mszę Św., ostatnią - jak się potem okazało - w swoim życiu. Następnie poprowadził rozważania wokół bolesnych tajemnic Różańca Św. Ostatnie z nich kończyło się zdaniem: "Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy".
Pomimo nalegań gospodarzy, Ks. Jerzy postanowił wrócić do Warszawy jeszcze tego samego wieczoru.

 

Na drodze do Torunia, niedaleko miejscowości Górsk, samochód Księdza Popiełuszki, prowadzony przez Waldemara Chrostowskiego, został zatrzymany przez umundurowanych milicjantów ruchu drogowego (w rzeczywistości funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa). Waldemar Chrostowski został zmuszony do oddania kluczyków i przejścia do milicyjnego samochodu, tam skuto go kajdankami. Natomiast Grzegorz Piotrowski i Waldemar Chmielewski zmusili Ks. Jerzego, aby wysiadł z samochodu. Ogłuszyli Go silnym uderzeniem w głowę, zakneblowali usta i wrzucili do bagażnika. Odjechali. W czasie jazdy Waldemar Chrostowski wyskoczył z pędzącego samochodu i natychmiast zaczął szukać pomocy.
Przebieg wydarzeń, które nastąpiły tej strasznej nocy, znamy jedynie z zeznań zabójców. Ponieważ proces toruński budzi zastrzeżenia co do rzetelności postępowania (stronniczość sędziów) trudno odwoływać się do relacji funkcjonariuszy SB czy też uzasadnienia wyroku. Natomiast na podstawie oględzin ciała (relacja księdza prałata Grzegorza Kalwarczyka) i dowodów zbrodni, z łatwością można odtworzyć, jakim torturom poddawany był ks. Jerzy. Brutalnie bity. Związany w ten sposób, aby przy jakimkolwiek ruchu pętla zaciskała się na szyi. Gdy zabójcy wrzucali ciało ks. Jerzego do Wisły, do nóg przywiązali worek wypełniony kamieniami o wadze 11 kg. Twarz ks. Popiełuszki była tak zmasakrowana tak, że trudno było Go rozpoznać. Relacja ks. Grzegorza Kalwarczyka odtwarza przerażające szczegóły. Między innymi ks. Kalwarczyk przytacza fragment wypowiedzi lekarza: "Stwierdził, że w swojej praktyce lekarskiej nigdy nie dokonywał sekcji zwłok, które wewnętrznie byłyby tak uszkodzone, jak było to w przypadku wnętrza ciała Księdza Jerzego".
20 października w wieczornym wydaniu Dziennika Telewizyjnego podano informację o porwaniu Ks. Jerzego. W kościele Św. Stanisława Kostki zebrało się kilka tysięcy wiernych, aby modlić się. Jeszcze tego samego wieczoru odprawiono Mszę Św. w intencji uratowania Księdza. Odtąd modlitewne czuwanie będzie trwać dzień i noc, aż do dramatycznej chwili poznania prawdy, a potem - pogrzebu.

30 października podano informację o odnalezieniu w Wiśle zwłok ks. Popiełuszki. Trumnę ze zwłokami przewieziono do Kościoła p.w. Św. Stanisława Kostki wieczorem 2 listopada. Następnego dnia odbył się pogrzeb, w którym wzięło udział ponad 500 tysięcy warszawiaków i delegacji z całej Polski. Do dziś uczestnicy tych wydarzeń pamiętają każdy ich szczegół. Trudno także dokładnie opisać ich atmosferę. Wszyscy jednak czuli, że są świadkami ofiary Kapłana, który został zabity za Prawdę. A Prawdy nie mogą zabić ludzie opętani złem. Dlatego tragiczna śmierć zrodzi niezliczone owoce duchowe dla wielu. Biskup Wojciech Ziemba ujął to w prostym zdaniu: "Tak Pan Bóg przez śmierć Księdza Jerzego otwiera nasze oczy, oczy naszego serca, naszego umysłu, naszej wiary".

 


Proces zabójców Ks. Jerzego rozpoczął się w Toruniu 27 grudnia 1984 r. Już niebawem okazało się, że władze starannie wyreżyserowały jego przebieg. Za pozwoleniem sędziów, często zamieniał się on w "sąd nad Księdzem". Padały oszczerstwa. Bezdusznie przyzwalano na bezczeszczenie pamięci o ofierze. Szczególnie arogancko zachowywał się główny oskarżony, Grzegorz Piotrowski. Nie było w nim nawet śladu skruchy.

Sąd wydał wyrok skazujący Grzegorza Piotrowskiego i Adama Pietruszkę na 25, Leszka Pękalę na 15, a Waldemarowi Chmielewskiego na 14 lat więzienia. Proces nie odpowiedział na najważniejsze pytanie: kto wydał rozkaz zamordowania Księdza Jerzego? Do dziś nie znamy odpowiedzi na nie. Wszyscy zabójcy opuścili już więzienia.

 

Tekst i zdjęcia pochodzą ze strony http://www.popieluszko.net.pl

 


 

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (4) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXIX Niedzielę Zwykłą.

poniedziałek, 20 października 2008 11:30


"<Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezerowi, czy nie?> Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: <Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obługnicy?>" ( Mt. 22, 17-18)

Czy można stawiać Cezara obok Boga? Cezarowi niewiele się należy, a Bogu wszystko.
To, co należy się Cezarowi jest doczesne, kruche, przemijające, traci wartość jak złotówka. Bogu należy się to, co niewzruszone.

* * *

Kościół często wystawiany jest na próbę. Różni władcy chcą, żeby opowiedział się po ich stronie, dokonał politycznego wyboru.
Ten, kto żyje duchem Ewangelii, dawno już wybrał Boga, któremu służy.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

7 Ofiarowań Przenajdroższej Krwi.

poniedziałek, 13 października 2008 12:32

1. Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na Ołtarzu na chwałę Twojego Imienia,
za nadejście Twojego Królestwa
i za zbawienie wszystkich dusz.

(Po każdym ofiarowaniu powtarza się):

Chwała Ojcu ....

Niech będzie zawsze błogosławiony i uwielbiany Jezus, który nas krwią swoją odkupił.



2.Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na Ołtarzu
o uświęcenie ludu Bożego.

3.Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na Ołtarzu
w intencji nawrócenia grzeszników,
o umiłowanie Twojego słowa
i o jedność wszystkich chrześcijan.

4.Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na ołtarzu
za kierujących społecznościami
o chrześcijańskie obyczaje w życiu publicznym
i o pokój i sprawiedliwość między narodami.

5.Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na Ołtarzu
o uświęcenie prac i cierpień za biednych chorych,
strapionych i za tych wszystkich,
którzy polecili się modlitwom.

6. Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na Ołtarzu
za potrzeby duchowe i doczesne nas samych,
naszych krewnych i dobroczyńców
oraz naszych przyjaciół.

7. Ojcze Przedwieczny,
składamy Ci w ofierze Krew Przenajdroższą,
którą Jezus przelał na Krzyżu
i każdego dnia ofiaruje na Ołtarzu za tych,
którzy dzisiaj przejdą do życia wiecznego
oraz za dusze w czyśćcu cierpiące,
o ich wieczne zjednoczenie z Chrystusem w chwale.


Niech będzie uwielbiana Krew Jezusa teraz i na zawsze
i na wieki wieków.

Amen.


Podziel się
oceń
7
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Akt osobistego oddania się Najdroższej Krwi Chrystusa.

poniedziałek, 13 października 2008 12:15

W pełnej świadomości mojej nicości a zarazem Twojej, o miłosierny Zbawicielu wielkości, upadam do Twoich stóp i dziękuję Ci za tak wiele dowodów łask, które Ty mnie niewdzięcznemu stworzeniu okazałeś, a szczególnie, że Ty mnie przez Twoją Najświętszą Krew uwolniłeś z szatańskiej mocy zepsucia.
W obecności mojej Matki Maryi, mojego Anioła Stróża, moich świętych Patronów, całego Dworu Niebieskiego poświęcam się 

o Najukochańszy Jezu z całą szczerością serca, jak najdobrowolniej, Twojej Najdroższej Krwi, przez którą cały świat odkupiłeś od grzechu, śmierci i piekła.
Ja ....... przyrzekam Ci, licząc na pomoc Twojej łaski, z całych mych sił i według mych możliwości, budzić i rozszerzać nabożeństwo do Twojej Najświętszej Krwi, ceny naszego Odkupienia tak, aby Twa Krew, tak bardzo godna adoracji od wszystkich była uczczona i uwielbioną.  W ten sposób chcę moją niewierność przeciw Twojej Najdroższej Krwi i Miłości wynagrodzić i Tobie zadośćuczynić za tak liczne profanacje i znieważenia, które ludzie Twojej Najdroższej Cenie naszego zbawienia zadają.
O! Gdyby można było moje własne grzechy, moją oziębłość i wszystkie zniewagi, którymi Ciebie o Najdroższa Krwi kiedykolwiek znieważyłem, unicestwić!
Patrz o najukochańszy Jezu, oto ofiaruję Ci też miłość, cześć i uwielbienie, które Twoja Najświętsza Matka, Twoi wierni uczniowie i wszyscy święci, Twej Najdroższej Krwi przynieśli. Proszę Cię, zechciej nie myśleć więcej mojej dotychczasowej niewierności i oziębłości, a wszystkim bluźniercom zechciej wszystko przebaczyć.
Pokrop o Boski Zbawicielu Twoją Najdroższą Krwią mnie, jak również wszystkich ludzi, abyśmy Cię, o Ukrzyżowana Miłości Zbawiciela, od razu, całym sercem miłowali i cenę naszego Odkupienia po wszystkie czasy jak najdogodniej czcić mogli. Amen
Podziel się
oceń
8
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Litania do Najdroższej Krwi Chrystusa.

poniedziałek, 13 października 2008 11:52

Kyrie eleison
Chryste eleison.

Kyrie eleison
Chryste, usłysz nas
Chryste, wysłuchaj nas
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże
Duchu Święty, Boże
Święta Trójco, jedyny Boże


Krwi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Ojca Przedwiecznego, wybaw nas
Krwi Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego
Krwi Chrystusa, nowego i wiecznego Przymierza
Krwi Chrystusa, przy konaniu w Ogrójcu spływająca na ziemię
Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu
Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony
Krwi Chrystusa, przelana na Krzyżu
Krwi Chrystusa, zapłato naszego zbawienia
Krwi Chrystusa, bez której nie ma przebaczenia
Krwi Chrystusa, która poisz i oczyszczasz dusze w Eucharystii
Krwi Chrystusa, zdroju miłosierdzia
Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy
Krwi Chrystusa, męstwo Męczenników
Krwi Chrystusa, mocy Wyznawców
Krwi Chrystusa, rodząca Dziewice
Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych
Krwi Chrystusa, ochłodo pracujących
Krwi Chrystusa, pociecho płaczących
Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących
Krwi Chrystusa, otucho umierających
Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych
Krwi Chrystusa, zadatku życia wiecznego
Krwi Chrystusa, wybawienie dusz z otchłani czyśćcowej
Krwi Chrystusa, wszelkiej chwały i czci najgodniejsza

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami

Odkupiłeś nas, Panie, Krwią Swoją
I uczyniłeś nas Królestwem Boga naszego


Módlmy się:  Wszechmogący, wieczny Boże, któryś Jednorodzonego Syna Swego ustanowił Odkupicielem świata i Krwią Jego dał się przebłagać, daj nam, prosimy, godnie czcić zapłatę naszego zbawienia i dzięki niej doznać obrony od zła doczesnego na ziemi, abyśmy wiekuistym szczęściem radowali się w niebie. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.


Podziel się
oceń
4
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Nowy dział.

poniedziałek, 13 października 2008 11:32
Wczoraj powstał nowy dział bloga "Najdoroższa Krew Jezusa Chrystusa" będą się w nim znajdowały modlitwy związane z duchowością Krwi Chrystusa.

Jest też prośba- do wszystkich, którzy piszą, lub mają w przyszłości zamiar napisać do mnie w kwestii tego, co może się znaleźć na blogu- PROSZĘ PISAĆ KONKRETNIE CO CHCECIE TUTAJ PRZECZYTAĆ! ! ! Nie piszcie że nowy dział, czy modlitwy wzbogacą treść bloga, tylko napiszcie konkretnie, jakie materiały mam w danym dziale opublikować.

Nie jestem teologiem i pewnie nie będę, więc nie jestem ekspertem w każdej dziedzinie, dlatego jeśli masz sugestie co do treści strony, to pomóż mi ją tworzyć i podaj materiały! ! !

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (0) | Powiedz coś...

Różaniec Krwi Chrystusa.

niedziela, 12 października 2008 21:25
Jak się modlić różańcem Krwi Chrystusa?

Różaniec ten ma 33 czerwone paciorki, przypominające o tym że całe życie Jezusa to udział w zbawczej ofierze Jego Krwi - od obrzezania do otwarcia boku włócznią.

Powtarza się w sposób medytacyjny Modlitwę Pańską, aby ofiarować się razem z Jezusem Ojcu Niebieskiemu dla zbawienia świata. Te 33"Ojcze nasz" są podzielone na siedem tajemnic odpowiednio do siedmiu przelań Krwi Chrystusa ( każda tajemnica ma pięć tajemnic, a ostatnia trzy. )

Jezus przelał swoją Krew z miłości do Ojca i do wszystkich ludzi - podobnie pragniemy też poświęcić nasze życie w zaufaniu do Ojca Niebieskiego dla ratowania i uzdrawiania świata. Modlitwy i teksty przy poszczególnych tajemnicach tej „Drogi Krwi Chrystusa" pomagają w odnalezieniu znaczenia i aktualności Krwi Chrystusa w naszym życiu.


Na początku różańca:

Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu
Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu
Chwała Ojcu...

Na końcu każdej tajemnicy:

Chwała Ojcu...
oraz:
Ciebie Panie, prosimy, wspomóż sługi swoje, które odkupiłeś swoją Przenajdroższą Krwią.

Przy rozważaniu różańca można wybrać jedną część z niżej podanych tekstów: nazwę tajemnicy, cytat biblijny, rozważanie albo modlitwę, podając intencje. W taki sposób łatwiej jest uniknąć monotonii, szczególnie w modlitwie wspólnej. Można tez po zapowiedzi tajemnicy i przeczytaniu cytatu biblijnego zostawić chwile ciszy i dać okazję do spontanicznych intencji.


  Tajemnica I

PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS OBRZEZANIA

"Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano mu imię Jezus."
(Łk 2, 21)

Panie Jezu, dziękujemy Ci za Krew przelaną podczas obrzezania. W posłuszeństwie poddajesz się przepisom i tradycjom Starego Testamentu, chociaż jesteś Panem. Przyjmujesz swoje człowieczeństwo jako pokorny sługa, aby pokazać nam drogę zbawienia, drogę naszego udziału w dziele odkupienia.






 
Tajemnica II

PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS MODLITWY W OGRÓJCU

"Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemie." (Łk 22, 44)


Panie Jezu razem z tobą pragniemy modlić się w ogrodzie oliwnym. Razem z tobą przeżywamy lęk, niepewność, slabość fizyczną, psychiczną, duchową... Rozumiemy ciebie i pragniemy rozumieć z tobą i razem z nimi pragniemy coraz bardziej autentycznie wołać: Ojcze, nie moja wola, lecz twoja niech się stanie! 




  Tajemnica III

PAN JEZUS PRZELAŁ KREW PODCZAS BICZOWANIA

"Wówczas uwolnił się od Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie."
(Mt 27, 26)

Panie Jezu, rozważamy w duchu ogromne cierpienie Twojego biczowania. Tym, co bolało Ciebie najbardziej, była niesprawiedliwość: Piłat wiedział, że jesteś niewinny. Ale Ty, Jezu, wziąłeś na siebie całą niesprawiedliwość tego świata.







 
 Tajemnica IV

PAN JEZUS PRZELAł KREW PODCZAS CIERNIEM KORONOWANIA

"Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: <Witaj, Królu Zydowski.>" (Mk 15, 17-18)

Panie Jezu czcimy Twoją Krew przelaną podczas ukoronowania cierniem. Ta Krew przypomina nam, że jesteś prawdziwym Królem. Ona pokazuje nam, co to jest godność, na czym polega szlachetność prawdziwa. Panie Jezu Ty milczysz ale Twoje milczenie nie jest wyrazem zamknięcia się. Milczysz, bo kochasz i w tym Milczeniu Twoja szlachetność staje się widzialna dla nas wszystkich.





 Tajemnica V

PAN JEZUS PRZELAŁ KREW NA DRODZE KRZYZOWEJ

"A On sam dźwigając Krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki która po hebrajsku nazywa się Golgota." (J 19, 17)

Panie Jezu, dziękujemy za Krew przelaną na drodze krzyżowej. Coraz więcej Krwi zostaje na drodze, coraz więcej ran otwiera się na nowo. Spotykasz brutalność otoczenia - ale też delikatność Weroniki. Ona chciała pomóc Tobie, ale co potrafiła uczyni? Znalazła gest serca, a Ty od serca podziękowałeś, dałeś jej swój obraz, Swoje "zdjęcie" malowane Krwią.



 Tajemnica VI

PAN JEZUS PRZELAł KREW PRZY UKRZYŻOWANIU

Gdy przyszli na miejsce zwane "Czaszką", ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej,drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: Ojcze, przepuść im, bo nie wiedzą co czynią" ( Łk 23, 33-34 )


Panie Jezu! Przeżywamy w sercu Twoje przykucie do krzyża. Widzimy otwarte rany, widzimy Krew spływająca na ziemię. Ale tym co słyszymy jest Twoje słowo przebaczenia: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Sam wstawiasz się za tymi, którzy traktują Ciebie w tak brutalny sposób. Naucz nas przebaczać, przebaczać z serca.



 Tajemnica VII

PAN JEZUS PRZELAŁ KREW I WODĘ PRZY OTWARCIU BOKU WŁÓCZNIĄ

"Lecz, gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła woda i Krew." ( J 19, 33 - 34 )

Panie Jezu, już „nie żyjesz", a jednak dajesz życie. Żyjesz jeszcze bardziej, bo bliżej Ojca Niebieskiego. Twoje otwarte Serce daje nam Krew i wodę, daje nam Ducha Świętego, daje nam Sakramenty Święte. Dziękujemy za Twoje przebite Serce, które uczy nas, że w „śmierci" miłość daje najwięcej.






Podziel się
oceń
5
0

Tylu zabrało głos... (8) | Powiedz coś...

Ks. Jana Twardowskiego rozważania na... XXVIII Niedzielę Zwykłą.

niedziela, 12 października 2008 0:33


"Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść." (Mt. 22, 2-3)

Każdy z nas ma zaproszenie na Boże wesele. Jak na nie idziemy? Czy nie wleczemy się przypadkiem jak sakramenckie dziady na pogrzeb? Czy umiemy oderwać się od sklepiku własnego egoizmu, by poczuć radość państwa młodych?

* * *

Jeżeli Bóg powołuje, to nawet nasze ważne wymówki nie są najważniejsze. Nieraz bywa, że nie mamy ochoty przyjąć Komunii Świętej. Tłumaczymy się tak czy inaczej.
Pomyślmy jednak- czeka ten, który zaprasza.
Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...

Po PRZYSTANKU JEZUS w Turku.

czwartek, 09 października 2008 12:25
Jak już wcześniej wspominałam, 4. października b.r. w Turku odbywał się kolejny Diecezjalny Przystanek Jezus, czyli muzyczne spotkania z Bogiem dla młodzieży Diecezji Włocławskiej.
Mnie też nie mogło na nim zabraknąć :-D
Spotkanie rozpoczęliśmy ok. godziny 10:30 zawiązaniem wspólnoty i nauką śpiewu.
Po przywitaniu przybyłych grup obejrzeliśmy krótkie przedstawienie, którego głównym przesłaniem była przestroga, że jeśli nie otworzymy drzwi Chrystusowi, gdy przyjdzie do nas, to kiedy nadejdzie kres naszego życia tu, na ziemi, możemy usłyszeć pukając do bram Nieba: "Zaprawdę powiadam wam, nie znam was..."
Następnie wysłuchaliśmy konferencji księdza ze zgromadzenia Misjonarzy Św. Rodziny, który opowiadał nam o swoim poszukiwaniu Boga i Jego Miłości; obejrzeliśmy też fragment filmu ze świadectwem nawrócenia młodego człowieka, niegdyś uczestnika Przystanku Woodstock, który po wielu burzach w swym życiu, wreszcie odkrył Miłość Jezusa.

Po konferencji miała miejsce adoracja Najświętszego Sakramentu, w czasie której x. Marek Bałwas prowadził rachunek sumienia przygotowujący do sakramentu pokuty. (można go posłuchać tutaj).

Po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem i zakończeniu spowiedzi rozpoczęła się Msza Święta, sprawowana przez wszystkich przybyłych kapłanów, a po niej, w Marszu dla Jezusa przeszliśmy ulicami miasta do Miejskiego Domu Kultury na koncert zespołu 40/30 na 70, czyli słynnych "Osiołków" :-D
Zabawa była jak zwyle fantastyczna, pomimo, iż nie wszyscy pozostali do końca koncertu, ale cóż... Najwytrwalsi zostali do końca:-P
Śpiewaliśmy, tańczyliśmy i skakaliśmy, a to wszystko na większą chwałę Jezusa! ! !

Kolejny Przystanek Jezus już 14.- 15. listopada w Ślesinie, połączony będzie z przeglądem muzyki religijnej.

A oto kilka wspomnieniowych fotek:-D



Twarz Jezusa towarzyszyła nam przez cały czas oczekiwania na rozpoczęcie Przystanku...





Rachunek sumienia- x. Marek Bałwas.





Pasterz i Jego owieczki:-D
czyli z x. Markiem i moją kochaną Paolką przed rozpoczęciem Eucharystii.





"Osiołki" w akcji! ! ! :-P




Wspaniała zabawa w czasie koncertu, czyli WIĘCEJ CZADU DLA JEZUSA ! ! !




Z moją Paolką, tuż po koncercie :-D

Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

Wspomnienie Matki Bożej Różańcowej.

wtorek, 07 października 2008 18:27
  

Matka Boża Różańcowa

 Dziwne jest to październikowe Maryjne święto. Dlaczego nazywamy Matkę Bożą "Różańcową", skoro Ona za czasów swego ziemskiego życia Różańca nie znała? Co więcej, nie znała żadnej z tych modlitw, które my w trakcie modlitwy różańcowej odmawiamy. Może znała Ojcze nasz, ale nie wiadomo, czy w wersji Mateuszowej - tej przez nas odmawianej (Mt 6,9-13), czy Łukaszowej - znacznie krótszej (Łk 11,2b-4).

Na co dzień, jak każda Żydówka, Maryja modliła się psalmami i tą najczęstszą, codzienną modlitwą Żydów, zaczynającą się od słów: Szema Izrael - Słuchaj Izraelu (Pwt 6,4-9), która jest i wezwaniem, i wyznaniem wiary, i przykazaniem, i pouczeniem. Obce Jej było klepanie jakichkolwiek modlitewnych formuł. Psalmy bowiem nie są modlitewnymi formułami. Wynurzają się one z historii Izraela, są jej częścią i są modlitewnym owocem Bożych w niej interwencji. Nawet gdyby się chciało, nie można ich od tejże historii oderwać, tak ściśle są z nią związane. Modlitwa Szema Izrael nawołuje w pierwszym rzędzie do słuchania Boga mówiącego w historii, w mojej historii i do kochania Go w tejże historii całym sobą oraz do budowania przyszłości swojej i swoich dzieci na Bogu.

Maryja słuchała. Jakże Ona była zasłuchana w Boże wołanie w historii Izraela i w swej własnej... Aż usłyszała owe przełomowe dla Niej słowa Archanioła: [Chaire kecharitomene] - Raduj się, obdarowana łaską. Gdyby klepała formuły pacierzy i gdyby walczyła z rozproszeniami; gdyby nie żyła ustawicznymi interwencjami Boga w dzieje człowieka, nigdy by ich nie uchwyciła. W swej modlitwie Maryja karmiła się historią narodu wybranego, zawartą w psalmach, ciągle otwartą na dalsze spełnianie się Bożych obietnic. Nic więc dziwnego, że jedyna Jej - znana nam - modlitwa Magnificat jest w swej istocie psalmem - uwielbianiem Boga działającego w historii narodu wybranego i w Jej własnej. Maryja zapewne dziwi się klepanym Różańcom, przy których nasze myśli fruwają sobie niczym niebieskie ptaki i przysiadają na wyimaginowanych gałęziach, nie mających z Bogiem i z Jego działaniem nic wspólnego. Owszem, zachęcała prostych pastuszków z Fatimy do odmawiania Różańca, ale do takiego odmawiania, którego wzorem jest Jej modlitwa.

Różaniec nie spadł z nieba jako absolutna nowość. Pojawił się w późnym średniowieczu jako pomoc dla prostych, nie umiejących czytać i pisać mnichów, którzy, nie mogąc modlić się psalmami, powtarzali Pozdrowienie anielskie i Ojcze nasz, medytując nad tajemnicami historii zbawienia. Był więc w swej prostocie czymś zastępczym - jakby prowizorką. Niektóre prowizorki jednak okazują się niezwykle trwałymi, a bywa, że są wręcz genialne. Tak stało się i z Różańcem. Stopniowo wyszedł on poza kręgi mnichów i upowszechnił się w całym Kościele zachodnim.

Dziś wielu z nas nie wyobraża sobie pobożności bez Różańca. A pewnie znajdą się i tacy, którzy jego nieodmawianie uznają wprost za grzech. Trzeba jednak pamiętać, że Matka Boska Różańcowa Różańca nie odmawiała, a mimo to jest jego Matką. Istotę Różańca bowiem stanowi to samo, co stanowiło istotę modlitwy Maryi - rozważanie w sercu spraw, które Bóg uczynił i które dotąd czyni. Tak jak psalmów nie da się oderwać od historii Izraela, tak Różańca nie da się oderwać od historii zbawienia w Jezusie Chrystusie. Maryja jest Matką Jezusa Chrystusa i przez to Jej macierzyństwo rozciąga się także na tę historię. Nie jest Ona Matką Różańcową przez to, że powtarzamy dziesiątki razy: Zdrowaś Maryjo, bo to tylko zewnętrzna strona Różańca. Jest nią natomiast w znacznie głębszym sensie, bo prawdziwy Różaniec tętni Jej życiem i życiem Jej Syna.
Papież Paweł VI bardzo konsekwentnie unikał tradycyjnego zwrotu recitare rosario - odmawiać Różaniec, zastępując go wyrażeniem meditare rosario - medytować, rozważać Różaniec. I o to właśnie w Różańcu chodzi. Wzywając nas do Różańca, Maryja zaprasza nas do swego życia i do życia Jej Syna, do życia, które jest Zbawieniem.


ks. Stanisław Łucarz SJ
tekst pochodzi z  Posłańca Serca Jezusowego

 

http://http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=559
Podziel się
oceń
1
0

Tylu zabrało głos... (3) | Powiedz coś...

Wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów.

środa, 01 października 2008 9:29
2. października Kościół wspomina Świętych Aniołów Stróżów.
Tak szczególnie bliskich sercu każdego z nas, bo danych nam przez Boga, aby czuwali nad nami i prowadzili nas ścieżką ku Niebu.

   "Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę." (Wj 23, 20-23)

Anioł Stróż - to nie dziecinne wyobrażenie, lecz potężny posłaniec Boga, dany nam do pomocy. By umieć pokornie przyjąć jego pomoc i nie polegać tylko na własnej mądrości, sile, możliwościach, trzeba uniżyć się jak dziecko. Spożywając dziś Ciało Pańskie – Chleb Aniołów, dziękujmy Bogu za Jego dobroć, którą okazuje nam w świętej Ofierze swojego Syna i w cichej obecności swoich wysłańców.

Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 7





"Nadzieja niech jak świeczka nocą ci płonie, a ja ją osłonię..."

Anioł Stróż to ten, który nawet w najczarniejszą noc naszego życia, kiedy przepełnia nas ból, smutek, kiedy dotyka cierpienie, jest tym, który niesie promyk nadziei, tej prawdziwej, takiej Nadziei wbrew wszystkiemu.
Jest On drogowskazem i przewodnikiem, który pomaga nam w przejściu każdej, nawet najtrudniejszej drogi.
To On jest czasami Szymonem Cyrenejczykiem, Św. Weroniką- towarzyszy nam w naszej drodze krzyżowej, a kiedy trzeba- ociera twarz lub pomaga w dźwiganiu krzyża.

 

 

 

"Drżeniem płmyka, liści szelestem ktoś ci tu szepcze: Nie umarłem... Jestem..."

Anioł Stróż jest pocieszycielem, tym, który przypomina nam, że życie człowieka zmienia się, ale się nie kończy; że śmierć jest dopiero początkiem.
Musi nam o tym nieustannie przypominać, bo choć wierzymy w Świętych obcowanie, to jednak każda śmierć kogoś bliskiego, przyjaciela, napawa nas smutkiem i beznadzieją.
Wtedy właśnie potrzeba nam Anioła, który drżącym płomykiem świczki na cmentarzu, poszumem liści, przypomni nam, że ten kto umarł nie zniknął, ale jest nadal przy nas, jako nasz kolejny Anioł Stróż.

 

 

 

"Nawet gdy się potkniesz, to sumienia cię szeptem dotknę..."

 

Anioł Stróż jest również tym, co wielu ludzi nazywa sumieniem.

Jest tym wewnętrznym głosem, który za każdym razem gdy zgrzeszymy mobilizuje nas do poprawy i pomaga nam powstać z każdego duchowego upadku, choćby nam się wydawało, że upadliśmy tak bardzo i tak nisko, że już nic nie jest w stanie nas podźwignąć.

 


Podziel się
oceń
0
0

Tylu zabrało głos... (1) | Powiedz coś...



PORTAL KATOLICKI




Portal chrześcijański Angelus.pl

poniedziałek, 24 lipca 2017

Wędrowcy...:  372 938  

A czas płynie...

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Żebym wiedziała czy warto było...






Zobacz co sądzą inni...

Strony, które gorąco polecam.

Duszpasterstwa akademickie

Fundacje i Organizacje Pożytku Publicznego

Katolickie rozgłośnie radiowe

Masturbacja, pornografia i inne zagrożenia dla Miłości i czystości

Muzyka

Parafie

Prasa katolicka

Strony i serwisy katolickie

Warto posłuchać, warto przeczytać, warto zobaczyć...

Zgromadzenia zakonne

ekumenizm.pl


Szukaj a znajdziesz...

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Tylu zatrzymało się na chwilę...: 372938
Tyle już powiedziałam...
  • liczba: 567
  • komentarze: 1565
Tyle już pokazałam...
  • liczba zdjęć: 202
  • komentarze: 59
Ad urbe condita...: 3620 dni

Lubię to